Tag: Warszawa

111. Kultowe Auta PRL – Warszawa 200 Pick-up

Na modelik Warszawy Pick-up czekaliśmy wszyscy z niecierpliwością. Po dwóch niekoniecznie oczekiwanych modelach aut radzieckich, niezbyt udanej Syrenie Bosto, wszyscy wiązali z tym (zapowiadanym już dawno na MiniAutoForum) modelikiem dość duże nadzieje i chyba nikt się nie zawiódł. 

Warszawę 200 Pick-up pamiętam słabo. Wersji którą przedstawia modelik (z  dwoma okrągłymi lampkami z tyłu) nie przypominam sobie w ogóle. Samochód nie był w PRL jakoś oszałamiająco popularny, bo w ogóle Warszawy były wytwarzane wg dość przestarzałej technologii, która nie pozwalała na produkcję dużej liczby sztuk tych samochodów. W porównaniu z Polskim Fiatem 125p, produkcja Warszaw była naprawdę niska. Warszaw produkowano w szczytowym okresie ok 25 tys. sztuk rocznie, Fiatów nawet ponad 100 tyś. Dlatego, w połowie lat sześćdziesiątych zapadła decyzja o zakupie włoskiej licencji, a produkcję przestarzałej Warszawy zakończono w 1973 roku. Z trzech odmian Warszawy, jakie FSO w swojej  historii wytwarzało, odmiana pick-up była chyba odmianą najrzadszą, bo i najmniej użyteczną. Produkcja tego auta, zbiegła się w czasie z uruchomieniem produkcji Żuka, a ponieważ pierwsze Żuki też były produkowane w wersji pick-up, z uwagi na większą skrzynię ładunkową i wyższą ładowność były autami bardziej przydatnymi, a co za tym idzie częściej na polskich drogach spotykanymi.

W ubiegłym tygodniu byłem trochę zaganiany. Modelik kupiłem w środę rano, nie wybierając specjalnie spośród innych. Rozpakowałem go we czwartek późnym wieczorem, a na dobre przyjrzałem mu się dopiero w piątek.

111. Warszawa 1

W bryle modelika dopatrzyłem się dwóch drobnych błędów, ale nie będę ich tu przytaczał, bo opisałem je dość dokładnie na MiniAutoForum. Bardzo przydatny okazał się też wpis kolegi o pseudonimie „jarecki” na MiniAutoForum, który podał, że modelik jest trochę za nisko zawieszony. Nie zwróciłem na to w ogóle uwagi, podniosłem jednak nadwozie odrobinkę do góry.

Mój modelik miał przekrzywione przednie koło. W piątek ściągnąłem przednie koła z ośki, wyprostowałem skrzywioną ośkę i zamontowałem koła z powrotem. Uwagę kolegi „jareckiego” przeczytałem późnym wieczorem, wczoraj jednak, przed zrobieniem zdjęć do tego wpisu, postanowiłem zawieszenie nieco poprawić. Zrobiłem to szybko i zupełnie inaczej niż zazwyczaj. Z plastikowej płytki o grubości 0,6 mm wyciąłem żyletką dwie maleńkie okrągłe podkładki i włożyłem między wystające z nadwozia czopy pod śrubkę, a  płytkę podwozia, po czym podwozie przykręciłem. Cała operacja trwała zaledwie ok 20 minut.

111. Warszawa 2

Niestety, nie udało mi się ściągnąć plandeki. Plandeka w moim modeliku jest bardzo mocno przyklejona do „pudła”. Próbowałem ją naciskać w miejscu gdzie są bolce mocujące i oderwać od wewnętrznej strony burt,  nic to jednak nie dało i plandeka ani drgnie. Nie będę się nad modelikiem dalej pastwił, bo uszkodzić go jest bardzo łatwo, a naprawić trudno. więc Plandeka pozostanie więc już chyba zamocowana na stałe.

Generalnie modelik jest naprawdę ładny i starannie wykonany. Ma jedną rzecz, którą w stosunku do Warszawy M20 „garbuski ” zdecydowanie poprawiono. Nareszcie ładne, prawidłowej wielkości i prawidłowo osadzone są reflektory oraz bardzo ładnie wykonane migacze przednie.

111. Warszawa 3

A teraz młodszych czytelników tego bloga nieco zaskoczę: Otóż „Kultowe Auta PRL” to nie pierwsza w historii seria z modelikami polskich samochodów.

Pierwsza „pra-kultowa” seria pojawiła się w polskich kioskach pod koniec lat sześćdziesiątych. Mam wszystkie modele jakie się w niej ukazały i chociaż nie wchodzą one w skład mojej obecnej „właściwej” kolekcji, bo są w znacznie mniejszej i niezbyt typowej dla modeli samochodów, a raczej „militarnej” skali 1:72  przechowuję je z pietyzmem. Są to już dzisiaj modele naprawdę rzadkie (na pudełkach zamiast napisu „skala” jest jeszcze napis „podziałka”).

Modele ze starej serii kupowałem w dzieciństwie w kioskach Ruch. Były to modele plastikowe, całkowicie polskiej konstrukcji jak i polskiej produkcji. Pod koniec lat sześćdziesiątych były wytwarzane przez Zakłady Przemysłowe „Ruch” w podwarszawskiej Kobyłce, później (do początku lat osiemdziesiątych) produkowane były w Siedlcach. Dwa z nich prezentowałem już kiedyś na tym blogu. Teraz chcę pokazać trzeci. W serii oprócz Żuka, 2 Nysek, 4 Starów i innych polskich pojazdów, była również Warszawa 224 pick-up. Kupiłem ją najprawdopodobniej jeszcze w Żyrardowie w 1970 roku. Wskazuje na to napisany flamastrem na pudełku „żyrardowski” nr rejestracyjny modelika: TK-70-44 (niewidoczny na zdjęciach)

111. Warszawa 4

Nie pamiętam gdzie ten jeden z najładniejszych modelików w „pra-kultowej” serii kupiłem, pamiętam za to ówczesną cenę „osobowych” modelików: 6zł 50 gr. Modelik też jest bardzo ładny, ale jest naprawdę maleńki, dlatego trudno jest go dobrze sfotografować. Przy „dorosłej” prawdziwej, kolekcjonerskiej „kultowej” Warszawie, pomimo swoich 40 lat, wygląda jednak całkiem nieźle:

111. Warszawa 5

pozdrawiam

106. Kultowe Auta PRL – Warszawa 203 Ambulans – (wydanie specjalne)

  We wrześniu minął rok od chwili gdy w kioskach ukazała się seria Kultowe Auta PRL, wydawnictwa De Agostini. Seria jest w światku kolekcjonerów modeli (ale chyba nie tylko) sporym wydarzeniem. Ja osobiście bardzo się z niej cieszę, kupuję prawie wszystkie modele, które się w niej ukazują i opisuję na tym blogu. Tak się składa, że rocznica ukazania się serii (10 września) zbiega się z „urodzinami” mojego bloga, a przy takich okazjach jest miejsce na pewne podsumowania.

Od początku zainteresowanie blogiem ze strony czytelników i zwyczajnych „oglądaczy” nie było może ogromne, jednak i tak było większe niż się tego spodziewałem. Po pierwszym roku istnienia bloga wyglądało ono tak:

10 września 2007:

106. Warszawa 1

Od czasu ukazania się „kulowej” serii i prezentowania jej na tym blogu, zainteresowanie nim dość gwałtownie wzrosło. Od pewnego czasu utrzymuje się ono na stałym poziomie i aktualnie w ciągu miesiąca blog notuje więcej odwiedzin, niż przez cały pierwszy rok swojego istnienia. Oto przykład:

1 września 2009:                            1 października 2009:

106. Warszawa 2       106. Warszawa 3

Dlatego po raz kolejny,

SERDECZNIE DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM, KTÓRZY ODWIEDZAJĄ MOJEGO BLOGA, A ZWŁASZCZA TYM, KTÓRZY POD OSTATNIM WPISEM POZOSTAWILI REKORDOWĄ LICZBĘ KOMENTARZY

 

Dzisiaj 10 października, w nieco ponad rok od ukazania się pierwszego modelika serii, wydawnictwo De Agostini zrobiło nam wspaniały prezent. W serii ukazało się wydanie specjalne, a w nim już 30 model (nie oznaczony jednak tym numerem) Warszawa 203 Ambulans. 

Pomny wcześniejszych problemów ze zdobyciem niektórych modeli, do zakupu karetki przygotowałem się dobrze. Kiedy w gazetce z Fiatem 125p kombi znalazłem wkładkę informującą o wydaniu specjalnym, od razu pobiegłem do znajomego kiosku i poprosiłem miłego pana, który go prowadzi, aby modelik mi odłożył.  Nie skorzystałem z możliwości podanych we wkładce i nie zamówiłem modelika w wydawnictwie, jak zrobił to mój kolega, który otrzymał modelik kilka dni wcześniej. Jednak gdy z MiniAutoForum zorientowałem się, że większość kolekcjonerów modelik w wydawnictwie zamówiła, zaniepokoiłem się trochę, czy modelików wystarczy dla kiosków, dla których wydanie specjalne było właściwie przewidziane. We czwartek zadzwoniłem do wydawnictwa, aby dowiedzieć się czy modelików wystarczy i zapytać, czy będę mógł modelik zamówić, jeśli nie dostanę go w kiosku. Miły pan z punktu obsługi klienta był dobrze zorientowany i poradził, abym w takiej sytuacji zadzwonił i zamówił modelik (dodał, że będzie to możliwe również w sobotę). Dodatkowo wczoraj po południu, wysłałem żonę z „misją specjalną” do kiosku, aby przypomniała panu, który go prowadzi o odłożeniu dla mnie jednego egzemplarza.

Dzisiaj około jedenastej, po śniadaniu, porannej toalecie, zajrzeniu do Internetu, poszedłem spokojnie do kiosku. Tu okazało się, że moje wcześniejsze zabiegi i niepokoje okazały się zupełnie niepotrzebne. Przed wejściem, na stojaku leżało 5 gazetek z modelikami, a w środku w pudle jeszcze chyba 7. Wymieniłem więc modelik wybrany ze stojaka na modelik wygrzebany z pudła, zapłaciłem i przyniosłem do domu.

106. Warszawa 4

Mimo, że starałem się zwrócić uwagę na wszelkie szczegóły wykonania modelika, a jest ich naprawdę dużo, wybieranie nie zajęło mi długo, bo przecież przez folię i blister i tak wszystkiego nie widać, a to jak naprawdę jest wykonany modelik, okazuje się z reguły dopiero po rozpakowaniu.

Tak było i tym wypadku. Wybrałem modelik moim zdaniem najlepszy (jako sanitarka), ale nie zwróciłem uwagi na inne, standardowe elementy. I tak zaraz po wyjęciu modelika z blistra, musiałem w „warstacie” wyprostować i pomalować rant tylnej prawej felgi. Rant był zagięty jak w prawdziwej karetce, która w drodze do chorego wjechała w jakąś porządną wyrwę.

106. Warszawa 5

Modelik robi bardzo dobra wrażenie i naprawdę mi się podoba. Dlaczego? skoro zwykłe kombi zdecydowanie mi się nie podobało.

Polska jest krajem, który można nazwać zagłębiem specjalistów od marketingu i zarządzania. Nasze uczelnie wykształciły takich specjalistów podobno już na 30 lat naprzód i to dokładnie widać w przypadku modelika karetki. Modelik Warszawy 203 Ambulans to marketingowe mistrzostwo świata. De Agostini przyozdobiło jeden z najsłabszych modeli w serii tak, że wszystkie opisywane przeze mnie błędy bryły nadwozia stały się mało widoczne. Kogut na dachu, antenka, a przede wszystkim niebieskie pasy z napisami wzdłuż całego nadwozia, oraz ładny kremowy kolor (jak w prawdziwych karetkach z tamtych czasów), tak skutecznie odwracają uwagę od błędów bryły, że stają się one wręcz niezauważalne, a modelik wygląda ciekawie i dobrze. W stosunku do zwykłego kombi zmieniono też wnętrze, jak na prawdziwą karetkę przystało.

106. Warszawa 6

Te wszystkie „cuda” mamy za dopłatą jedynie 2 zł. (Modelik kosztuje 29 zł czyli 2 zł drożej niż zwykły „kultowy”). A trzeba wspomnieć, iż konwersje „kultowych” modeli wykonywanych przez różnych modelarzy, mimo, że nie zawsze były tak precyzyjnie wykonane jak sanitarka DeAgostini, osiągały na aukcjach ceny grubo ponad 100 zł (niekiedy od 150 – 200 zł).

Nie wiadomo właściwie co do czego jest dodatkiem, czy gazetka do modelika, czy odwrotnie, jednak tym razem wraz z modelikiem otrzymaliśmy gazetkę na naprawdę dobrym poziomie. Gazetka w części dotyczącej samochodu zawiera dobry, merytoryczny opis historii powstania Warszawy w wersji ambulans, z podaniem dat i dobrym opisem poprzednich wersji, które ja pamiętam już słabo. (Przydało by się kilka zdjęć, ale te jest nawet w Internecie nie tak łatwo znaleźć, bo zarówno karetka „garbus” jak i karetka na bazie furgonu stworzonego z pick-up’a, nie dość , że powstały dość późno, to były jak na czasy PRL bardzo krótko wytwarzane).

Bardzo ciekawa i nawiązująca do charakteru modelika jest druga, nie związana z samochodem część gazetki. Opisuje ona historię ostatniej w Polsce, a skutecznie zdławionej w zarodku, epidemii czarnej ospy, która wybuchła we Wrocławiu w 1963 roku. O wydarzeniach tych coś, kiedyś słyszałem od rodziców, jednak to, co przeczytałem w gazetce, to dla mnie nowe ciekawe fakty. Cała zresztą gazetka nie zawiera ani grama niechęci do PRL, przytyków politycznych, czy głupawego komentowania rzeczywistości sprzed lat, której zwłaszcza ludzie młodzi nie pamiętają. Podane są fakty oraz ciekawe i obiektywnie opisane wydarzenia.

Z wydania specjalnego możemy więc wszyscy być bardzo zadowoleni.

Brawo De Agostini !!! Tak trzymać !!!

pozdrawiam

—————————————————————————–

P.S.

11 października

Właśnie na Onet.pl znalazłem bardzo ciekawy artykuł: Historia Warszawy 203

101. Kultowe Auta PRL -Warszawa 203 K

Jeśli to ma dalej tak wyglądać, będę chyba musiał zweryfikować moje podejście do serii „kultowych”. Dlaczego? Postaram się to wyjaśnić.

Seria Kultowe Auta PRL nabrała rozpędu. Po trzech miesiącach znów ukazał się w niej modelik polskiego samochodu: Warszawa 203 K (kombi).

Wybór wydawcy był jak najbardziej trafny. Pięciodrzwiowa Warszawa kombi, to pierwszy polski samochód z „pełnokrwistym” tego typu nadwoziem.  Ukazała się późno, dopiero w 1965 roku, 14 lat po rozpoczęciu produkcji Warszawy, a na 2 lata przed uruchomieniem produkcji Polskiego Fiata 125p. Nie była w PRL autem specjalnie „kultowym”, a raczej schyłkowym, ale pomimo tego, że bazowała na dość już archaicznej w owym czasie konstrukcji, była jednak autem ładnym. Była rzadkim w historii motoryzacji przykładem udanego „odświeżenia” naprawdę starej konstrukcji. (Radziecka Pobieda, na licencji której powstała Warszawa ukazała się przecież w 1946 roku).

Gdy na początku sierpnia na MiniAutoForum pojawiły się pierwsze zdjęcia modelika i wzmianki o ich „wysypie” na chińskim ebay’u, nie analizowałem czy modelik jest lepiej , czy gorzej wykonany, bardzo się z tych nowin ucieszyłem i postanowiłem modelik kupić. Na forum opinie były pozytywne, niektóre wręcz entuzjastyczne (aczkolwiek wytrawni znawcy raczej się nie wypowiadali i mam wrażenie, że sobie już to forum odpuścili) Jak zaplanowałem, tak się stało, w środę (ponad tydzień temu) pobiegłem do kiosku, gdzie miałem odłożony modelik. Z dwóch modeli pośpiesznie wybrałem jeden (z lepiej zamontowanymi wycieraczkami). Modelik rzuciłem w kąt i pojechałem z rodziną na glinianki w Zielonce, bo była piękna pogoda i wziąłem sobie dwa dni urlopu.

101. Warszawa 1

Radość z nowego modelika nie trwała jednak długo. Po wyjęciu go z blistra, okazało się, że modelik rzeczywiście ma detale wykonane nieco lepiej niż poprzednie Warszawy, ale jest tego pewna cena. Na tylnym zderzaku była czarna plamka (po malowaniu kłów), której nijak nie dało się zmyć, ani rozcieńczalnikiem, ani spirytusem, no nijak. Na domiar złego, w trakcie drobnych poprawek wypchnąłem tylna lampę z nadwozia tak, że poleciała gdzieś w „otchłań” kuchni i nie udało się jej znaleźć. Musiałem więc dorobić obydwie lampy tylne od nowa:

101. Warszawa 2

Gdy skończyłem, byłem zadowolony i odstawiłem modelik na półką. Jednak gdy go jako ostatni „najświeższy” zakup zacząłem oglądać i porównywać ze zdjęciami z internetu i pozostałymi Warszawami doszedłem do wniosku, że plamka na zderzaku „to naprawdę pryszcz”.

Mimo dorobienia lamp i poprawy drobnych wad montażowych modelik niestety „nie wygląda”.  Na MiniAutoForum Warszawa przeszła prawie niezauważona. Wszyscy zajęli się modelami, których jeszcze nie ma i dywagacjami czy będą lepsze, czy gorsze i co by było gdyby … . Forum zwróciło jednak moją uwagę na pierwszy błąd modelika Warszawy: brak charakterystycznych przetłoczeń na dachu modelika. Jednak w porównaniu z błędami, które odkryłem później, ten wydaje się nie aż tak istotny.

Po analizie zdjęć w necie i porównań z poprzednikami zauważyłem drugi błąd: Modelik ma za niską przednią szybę i za bardzo opadający do przody dach. Niestety taka wada jest bardzo trudna do poprawienia. Nieco później doszedłem do wniosku, że trzecim błędem jest nie najlepiej wykonana ściana tylna. Okno klapy wygląda na zbyt wysunięte do tyłu i za mało pochylone do przodu.

Kilka dni temu wziąłem do ręki modelik, suwmiarkę i zacząłem go mierzyć i porównywać do pozostałych dwóch modeli Warszawy. Okazało się, że o ile przednie drzwi są tej samej długości co w pozostałych modelach (M20 oraz 203 sedan), to drzwi tylne są w modeliku kombi o 2 mm krótsze. Ten czwarty już z kolei błąd powoduje, że okno w tylnych drzwiach jest dużo za krótkie, a ostatnie boczne okno „kombi” sporo za długie. Suma wszystkich wymienionych błędów powoduje, że model wygląda źle, wręcz karykaturalnie.

Zacząłem się zastanawiać jak to ewentualnie poprawić. Przymiarkę zacząłem od „symulacji komputerowej”. Z poprawianiem modelika na razie się wstrzymam, bo poprawić można wszystko, ale robota byłaby koszmarna.

Poniżej „obrobione” prze ze mnie zdjęcie, jak mogłaby wyglądać Warszawa.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Powyżej to, co od DeAgostini dostaliśmy, czyli „smutna rzeczywistość”

Dlatego, jeśli to ma dalej tak wyglądać, będę musiał zweryfikować moje podejście do „kultowej”. serii Dlaczego? Mam nadzieję, że udało mi się to nieco wyjaśnić. Po słabym Moskwiczu, to kolejny model, którym jestem naprawdę rozczarowany. Mam w kolekcji kilka bardzo ładnych modeli naprawdę brzydkich samochodów (np. Forda K z 1996 r). Ale brzydki model ładnego samochodu to jednak nie to.

pozdrawiam

89. Kultowe Auta PRL – Warszawa 203

„Warszawa da się lubić”. Słowa tej starej piosenki niekoniecznie można dzisiaj odnieść do naszej stolicy, zwłaszcza gdy codziennie rano i po południu zamiast zdążać do celu tkwimy w gigantycznych korkach. Za to z całą pewnością słowa piosenki można odnieść do kolejnego, już 18 modelika z serii „Kultowe Auta PRL”. Modelikiem tym jest Warszawa 203 z 1964 roku.

Warszawa 203, oznaczana później 223  wtopiła się w polski krajobraz lat sześćdziesiątych oraz siedemdziesiątych i jest chyba najbardziej kultowym autem kojarzonym nierozerwalnie z PRL. Samochód ten zpamiętałem głównie z postojów taksówek, na których zwłaszcza przed dworcami kolejowymi królowały właśnie Warszawy.

Kiedy na początku lat osiemdziesiątych zacząłem pracować w FSO, Warszawy od 10 lat już nie produkowano. Wciąż jednak produkowano jej „serce” – silnik S21  wykorzystywany dalej w Żukach i Nysach. Silnik był produkowany w mrocznej, zapomnianej i wypełnionej oparami oleju i chłodziwa hali nr 3, którą na początku lat dziewięćdziesiątych rozebrano i na jej miejscu pobudowano nową lakiernię. Na linię produkcyjną silnika Warszawy zaglądaliśmy rzadko, bo właściwie niczego tam już nie modernizowano. W porównaniu z widną i naprawdę dużą halą, w której produkowano silniki do Fiata 125p i Poloneza, linia produkcyjna silnika S21 wyglądała jak z innej, jakiejś zupełnie zapomnianej epoki.

Po niemiłych doświadczeniach z zakupem modelika Fiata 126p, do zakupu Warszawy przygotowałem się starannie. Dwa tygodnie temu, w sobotę, poszedłem do znajomego kiosku i poprosiłem sprzedawcę, aby odłożył mi Warszawę. We wtorek nie nocowałem pod Warszawą, ale w domu i w środę w drodze na parking pobiegłem do kiosku. Kupiłem 2 egzemplarze. Lepiej wykonany zachowałem sobie w stanie „kolekcjonerskim” (zapakowany razem z gazetką i zafoliowany). Egzemplarz wykonany gorzej rozpakowałem i trochę „dopieściłem” w moim „warstacie”.

89. Warszawa 1

Wymontowałem reflektory, oczyściłem z kleju gniazda pod nie i zamontowałem jeszcze raz. Zwęziłem też nieco rozstaw kół przednich, jednak aby to zrobić porządnie, trzeba zwęzić płytkę podwozia, a na to niestety zabrakło mi czasu. Dodatkowo pomalowałem czarną farbą kły na zderzakach i oczyściłem z farby wnęke pod światło cofania, które też zamontowałem jeszcze raz.

89. Warszawa 2

W modeliku dokonałem przeróbek raczej kosmetycznych, bo i bez nich modelik jest bardzo ładny. Nawet na miniauto-forum, gdy niektórzy zaczęli na modelik jak zwykle narzekać, tym razem większość mniej zaawansowanych i wyrobionych forumowiczów nie tylko nie zaczęła im wtórować (jak to wcześniej bywało) i szukać dodatkowej „dziury w całym”, ale (ku mojemu zaskoczeniu) wzięła modelik z całych sił w obronę i temu akurat się nie dziwię. Mnie też modelik bardzo cieszy i bardzo mi się podoba.

50. WARSZAWA M20 – Każdy powinien ją mieć

AAAAaaa

Modele kolekcjonerskie zbieram od ponad 20 lat. Przez te wszystkie lata zawsze marzył mi się bardzo jeden model: GAZ M20 Pobieda z 1949 roku, model samochodu identycznego z pierwszą Warszawą M20, jaka w 1951 roku zjechała z taśmy warszawskiej FSO.

Gdy zacząłem zbierać modele w skali 1:43 (w połowie lat osiemdziesiątych), nie marzyłem nawet, że taki model kiedykolwiek ktoś w ogóle zrobi. Pobieda była autem niemodnym i nieco już zapomnianym. Rosjanie, na których można było po cichu liczyć, wytwarzali cały szereg modeli samochodów produkowanych w ZSRR, jednak były to podówczas głównie auta współczesne: Łady, Moskwicze i Wołgi z lat siedemdziesiątych. Jedynym starszym autem jakiego model robili, był znacznie od Pobiedy młodszy Moskwicz 403.

Pod koniec lat dziewięćdziesiątych na giełdzie kolekcjonerskiej w Starej Gazowni w Warszawie pojawiła się piękna popielata Pobieda, identyczna jak pierwsze Warszawy. Modelik sprzedawał Sasza z Białorusi, chciał za niego jednak nie małą wówczas sumkę 120zł czyli równowartość 2 modeli firmy Minichamps i mniej więcej 4 modeli jakie wówczas kupowałem. Było to dla mnie stanowczo za drogo i po prostu nie mogłem sobie na tak drogi, choć piękny model pozwolić. Później Sasza przywoził na giełdę inne modele Pobied, które kosztowały podobnie, ale były od popielatego modelika, który doskonale imitował pierwszą Warszawę, znacznie gorzej wykonane.

W ubiegłym roku, na jesieni w sklepie internetowym eHobby pojawiła się kremowa Popieda firmy IXO. Modelik widziałem „na żywo” w sklepie modelarskim na Pradze, kosztował 95zł (a więc nie mało) i nie zrobił na mnie oszałamiającego wrażenia. Nie podobał mi się zwłaszcza niezbyt pasujący do auta (które pamiętałem dobrze z dzieciństwa) ciepły kremowy kolor. Potrzebowałem kilku dni do namysłu, a Pobiedy schodziły w eHobby „jak ciepłe bułeczki” i gdy zaraz po weekendzie zadzwoniłem do eHobby, żeby kupić jeden z dwu modelików, które zostały na stanie, okazało się, że i te zostały już sprzedane. Na grudniowej giełdzie Pobiedy nie było. Na Allegro licytowałem ją kilka razy, ale nie chciałem przepłacać, więc licytacje przegrywałem. To właściwie po Pobiedę wyrwałem się ze służbowej konferencji do Czeskiego Cieszena, gdzie na miejscu okazałe się, iż sklepiku, na który liczyłem już nie ma i po polskiej stronie „na pocieszenie” kupiłem Clio II.

Jakieś trzy tygodnie temu na Allegro pojawił się modelik Warszawy M20. Z początku nie zwrócołem na niego zbytniej uwagi, bo sądziłem, że to jakaś przeróbka Pobiedy lub ukraiński model z żywicy. Nieco później obejrzałem zdjęcia modelika dokładnie i ku mojemu zaskoczeniu przekonałem się, iż jest to Warszawa wyprodukowana przemysłowo na bazie Pobiedy IXO. Byłem zupełnie zaskoczony, bo nie wiedziałem kto i gdzie model wypuścił. Wszedłem więc na internetowe forum modelarskie żeby dowiedzieć się czegoś więcej.

Na forum panowało ogromne zamieszanie. Wszyscy dyskutowali tylko o Warszawie. Okazało się, iż jeden z forumowiczów kupił modelik za 7 zł w kiosku i o tym napisał. Niektórzy z początku w ogóle mu nie wierzyli i dopiero z dalszej dyskusji dowiedziałem się, iż polski oddział wydawnictwa de Agostini wypuścił testowo (tylko w niektórych miastach w Polsce) 1 model z zupełnie nowej serii „Kultowe Auta PRL”. Po kilku dniach od Warszaw zaroiło się ma Allegro i absurdalne z początku ceny nieco spadły. Na forum trwała dalej ożywiona dyskusja, śledziłem ją uważnie, ale nic konkretnego z niej nie wynikało. Gdy po dwóch tygodniach dalej nie było wiadomo, czy seria wyjdzie jeszcze raz, kiedy i gdzie  będzie można modele kupić, postanowiłem upolować Warszawę na Allegro. W czwartek tydzień temu ok. godziny 17.30 kończyły się 4 aukcje w odstępie kilku minut. Zostałem więc w pracy i licytowałem. Wygrałem drugą aukcję licytując kwotą o 1 zł wyższą niż pierwotnie planowałem czyli 43zł. Druga osoba też dała dokładnie taką samą kwotę, ale ponieważ ja licytowałem ręcznie, a ten ktoś najprawdopodobniej programem, wygrałem bo zalicytowałem o ok 30 sekund wcześniej. Dzisiaj modelik dotarł do mnie. Oto jego świeżutkie zdjęcie:

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Po rozpakowaniu modelika z blistra, jak na kultowe auto PRL przystało od razu odpadł lewy reflektor. Pomyślałem „no to jesteśmy w domu” i zaraz wymontowałem drugi, a po nim migacze, które od samego początku miałem zamiar przerobić. Zamierzałem dorobić nieco mniejsze migacze i zamontować jak najniżej się da. Rozpiłowałem w dół otworki pod migacze, dorobiłem nowe migacze z drewnianych wykałaczek i pomalowałem je na biało. Godzinę temu modelik zmontowałem i zrobiłem zdjęcia:

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

SAMSUNG DIGITAL CAMERA
No i kolejna przeróbka:

Nie podobały mi się koła. moim zdaniem zupełnie nie pasują do modelu. Zastosowałem więc kółka z wraka Czajki, takie jakich Rosjanie używają w robionych ręcznie z żywicy modelach Wołg i Pobied. Teraz model wygląda nieco lepiej, już prawie tak, jak prawdziwa Warszawa:

SAMSUNG DIGITAL CAMERA
Zrobiłem jeszcze klika innych zdjęć i jedno z nich wstawiłem do nagłówka mojego bloga.

Od tej pory graficzną wizytówką mojego bloga nie będzie już czerwona Alfa Romeo, do której zdążyliście się przez ostatnie półtora roku przyzwyczaić, ale szaro-niebieska, polska Warszawa M20 z 1957 roku.