Tag: Tarpan

239. Wesołych Świąt i grudniowa giełda

W tym roku, jak zwykle ostatnie dni przed Wigilią naznaczone są przedświąteczną krzątaniną. Dziś nie byłem w  pracy, wziąłem urlop (za 1-go listopada). Nie znaczy to jednak, że miałem czas odpocząć. Od samego rana czynnie włączyłem się do przygotowań. Przed południem oprawiłem kupioną w weekend choinkę i ustawiłem ją w wyremontowanym latem „dużym” pokoju, bo w nim będzie jutro (jak co roku zresztą) rodzinna Wigilia.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Choinki nie zdążyliśmy ubrać, bo trzeba było pojechać na ostatnie przedświąteczne zakupy. Po powrocie z nich, ustawiłem na chwilkę choinkę i meble tak, aby można było zrobić zdjęcie oddające panującą już w domu świąteczną atmosferę i zabrałem się do dalszych przygotowań. Rozstawiłem stół przy którym będziemy jutro składać sobie życzenia, powiesiłem na choince lampki i trochę pomogłem zonie ją przystroić.

Zanim jednak zabrałem się za te wszystkie czynności, korzystając z dość ciepłej, jak na tę porę roku pogody, wyszedłem na balkon i przed południem, przy dziennym świetle zrobiłem kilka zdjęć moich ostatnich zdobyczy.

W poprzedni weekend, a konkretnie w niedzielę 14 grudnia w Warszawie, w gimnazjum przy ul. Conrada odbyła się Ogólnopolska Giełda Modeli Samochodów im. Sławoja Gwiazdowskiego. Oczywistą jest rzeczą, że i tym razem się na nią wybrałem.

Wybrałem się na nią właściwie towarzysko, licząc też po cichu, że może uda mi się „ożenić” prezentowany tutaj kilka tygodni temu wózek widłowy Toyota, który mimo marketingowego wsparcia na blogu, na Allegro niestety nabywcy nie znalazł. Tak się akurat tym razem złożyło, że nie tylko wózka nie sprzedałem, a nakupowałem modelików ” jak głupi”. Całe szczęście, że nie wydałem na to „majątku”, bo pobyt na giełdzie kosztował mnie całe 50 złotych.

Giełda, jak zwykle w grudniu, była spora. Nie odbywała się jednak na salce, na której odbywała się od lat, a stoiska były ustawione w holu wejściowym i przyległych korytarzach, co powodowało pewną niewygodę, bo między stoiskami przyszło się poruszać trochę jak w labiryncie. Zanim więc giełdę „obszedłem” trwało to ponad godzinę, a przy powtórnym oglądaniu modeli i zastanawianiu się nad ich ewentualnym zakupem, odkryłem kilka kątów do których na początku nawet nie zajrzałem. Na giełdzie nie znalazłem właściwie modeli, które bardzo chciałbym kupić i na dłużej zatrzymałem się przy stoisku kolegów z Gdańska.

Wesołych świąt 5

Na giełdzie dostałem też kratkę z informacją iż 8 lutego w Warszawie, przy Alei Stanów Zjednoczonych 40 w budynku Spółdzielni Budowlano-Mieszkaniowej „Grenadierów” odbędzie się kolejna giełda tym razem organizowana przez kolegów z forum motoshowminiatura.

pozdrawiam

P.S.

Dziś, po telefonie od kolegi wszdłem forum i przeczytałem taki oto

*** KOMUNIKAT *** 

Z przykrością zawiadamiam, że planowana przez nas Nowa Giełda Modeli nie odbędzie się. Na moją decyzję miało wpływ kilka czynników. Główną i najważniejszą przyczyną są kłopoty z lokalem, z którego jednak nie da się skorzystać. Kolejną przyczyną jest nikłe zainteresowanie osób z Warszawy, bez pomocy których całe przedsięwzięcie nie ma szans powodzenia. Przeanalizowałem również wszystkie wypowiedzi w tym wątku, szczególnie te „przeciw” i w wielu z nich odnalazłem sporo racji. Biorę na siebie całą odpowiedzialność za niepowodzenie całej sprawy. Chcę również przeprosić wszystkich, których zawiodłem. Obiecuję również dobrze się zastanowić, zanim podejmę w przyszłości podobną akcję. Jeszcze raz bardzo Was wszystkich przepraszam za zamieszanie.

Pozdrawiam. Zbyszek.

143. Kultowe Auta PRL – Tarpan Honker 4012

Wrzesień, po blisko dwumiesięcznej wakacyjnej przerwie w zakupach nowych modeli, okazał się chyba miesiącem rekordowym.  W mojej kolekcji był prawdziwy wysyp nowości, toteż powstały spore opóźnienia w ich opisywaniu na blogu. Tarpan Honker ukazał się w kultowej serii blisko miesiąc temu i z całą pewnością niektórzy z czytelników tego bloga byli zawiedzeni, że do tej pory go nie opisałem. Jednak był „wrześniową zdobyczą” numer 5 i musiał ustąpić kolejki modelikom zdobytym wcześniej.

Tarpana Honkera raczej trudno nazwać kultowym autem PRL, bo pojawił się na naszych drogach w momencie, w którym PRL właśnie się kończył. Jednak bardzo dobrze, że znalazł się w serii, bo został skonstruowany i wdrożony do produkcji jeszcze w czasach PRL. Dziś samochód wygląda dość archaicznie, ale jest chyba konstrukcją udaną, bo mimo zmian właścicieli praw do jego produkcji (a teraz jest to już chyba piąta firma) wciąż jest wytwarzany. Zresztą na jakiejś służbowej kolacji miałem przyjemność rozmawiać z pracownikiem jednego z autoryzowanych serwisów jednej z renomowanych zachodnich marek, który okazał się wielkim miłośnikiem Honkera. Miał chyba 2 takie pojazdy i jako użytkownik tego auta stwierdził, że to bardzo udana, aczkolwiek niedoceniona polska konstrukcja.

Z samochodem niestety nigdy nie miałem do czynienia, nawet jako pasażer. Po raz pierwszy zobaczyłem go chyba w 1989 roku, kiedy w przerwie między kontraktami w Niemczech, przez rok pracowałem w Polsce (w FSO). W tamtym czasie dość często jeździłem na wycieczki do Palmir w Puszczy Kampinowskiej i w trakcie jednego z takich spacerów zobaczyłem nowe wówczas auto na polskich drogach, w takiej oto wersji:

143. Tarpan 1

Auto zrobiło na mnie dobre wrażenie i fakt ten dość mocno zapdł mi w pamięci. Toteż kiedy na Allegro pojawiła się konwersja „kultowego” modelika napisałem do sprzedającego i zapytałem, czy mógłbym wykorzystać zdjęcia z aukcji do prezentacji Honkera na moim blogu. Sprzedającym okazał się kolega z forum Motoshowminiatura i nie tylko wyraził zgodę na wykorzystanie zdjęć z aukcji, ale przesłał mi jeszcze kilka zdjęć innego modelika i jedno z nich tu zamieściłem.

A oto i mój modelik:

143. Tarpan 2

Właściwie nie dokonywałem w nim żadnych poprawek. Myślałem nad ewentualnym poprawieniem dolnej części pasa przedniego i nadania mu właściwego kształtu, jednak z uwagi na brak odpowiedniej farby przeróbkę sobie odpuściłem.

Nie znaczy to jednak, że przy Tarpanie nie grzebałem. Modelik, który kupiłem w moim „kultowym” kiosku miał kilka drobnych wad montażowych, które należało poprawić. Aby jednak to zrobić trzeba było modelik rozebrać  „i tu zaczęły się schody”. Odkręciłem śrubkę z przodu podwozia jednak nijak nie mogłem  z modelika wyciągnąć. Zacząłem więc oglądać tył modelika pod lupą i przez szparkę między imitacją koła zapasowego, a nadwoziem wypatrzyłem maleńką plastikową płytkę. Podejrzewałem, że może to być zatyczka mocująca tył podwozia, ale nijak nie mogłem się do niej dobrać. Jednak wady montażowe: wystające za bardzo na zewnątrz oprawy reflektorów i zapadnięte w nadwozie szyby boczne z jednej jego strony denerwowały mnie na tyle, że postanowiłem zaryzykować. Wyrwałem z nadwozia koło zapasowe i rzeczywiście oglądana przez szparkę okazała się zatyczką, którą bez problemu wyciągnąłem.

143. Tarpan 3

Później poszło już gładko. Wymontowałem reflektory i zamontowałem jeszcze raz. Ich oprawy mają nadlewki, które powinny wchodzić w w zagłębienia na dole wnęk pod reflektory. Niestety w modeliku oprawy w obu reflektorach były w stosunku do zagłębień obrócone i wskutek tego za bardzo wystawały z nadwozia. Potem „nastawiłem” zapadniętą wkładkę szyb bocznych i zmontowałem modelik.

143. Tarpan 4

Koło zapasowe jest wklejone na maleńkie bolczyki wystające z tylnej ściany. Aby koło nie odpadało samo, oczyściłem nożykiem modelarskim bolczyki z resztek kleju i wcisnąłem na nie koło. Koło nie odpada, a modelik po ściągnięciu koła daje się bez problemu rozebrać, co przynajmniej dla mnie jest niewątpliwą zaletą.

pozdrawiam

128. Kultowe Auta PRL – Tarpan 237

  

128. Tarpan 1

GORĄCA PROŚBA ! Wciąż aktualna !

W ubiegłą środę rozliczyłem podatku dochodowy za 2009. Jego 1% na przekazałem rehabilitację Ani (Widzimisi kolekcjonerki pluszaków i lalek ).

Ania mieszka w Suwałkach i od dziecka jest chora na zanik mięśni.

Proszę, POMÓŻMY ANI ! Przekażmy 1% podatku na jej rehabilitację ! Oto dane jakie od niej dostałem:

Zgodnie z aktualnymi przepisami w momencie składania rocznego zeznania podatkowego, należy wskazać w nim pełną nazwę i numer KRS Fundacji: Fundacja Dzieciom Niepełnosprawnym „Podaruj Uśmiech” KRS 0000245254, i w rubryce „inne informacje” podać imię i nazwisko podopiecznego: Anna Pacuk – rehabilitacja  Urząd Skarbowy prześle 1% podatku na rachunek bankowy Fundacji: ING BANK ŚLĄSKI nr 49105017641000002300583966

Tym wszystkim, którzy chcą o Ani (Widzimisi) dowiedzieć się więcej polecam: Wywiad z Anią na srwisie HOBBEO

—————————————————————————

Ostatnio nie zajmowałem się ani blogiem, ani modelikami. Wiadomo, przygotowania do Świat. Codzienna bieganina, zakupy, sprzątanie nie nastrajały do zaglądania do witryny, w której od prawie dwóch tygodni stoi  nowy modelik – Tarpan.

Nie zaglądałem też, ani nie komentowałem wydarzeń opisywanych na znajomych blogach. Od 5 tygodni miałem ból głowy. Pojawił się on pod koniec lutego, a nazywał się Pobieda M20 z serii Kultowe Auta PRL. Modelik miałem szczery zamiar kupić, jednak kiedy we środę  24 lutego rano pobiegłem do kiosku i wziąłem modelik do ręki, odrzuciło mnie od stojaka przed kioskiem z duża siłą. Nie dlatego, że modelik nie jest ładny, czy nie najlepiej wykonany, ale kolor, no nie! nijak mi nie pasował. Później zaczęła się cała seria podchodów, poszukiwań zdjęć na forach internetowych, podglądania opinii innych kolekcjonerów, wędrówek do kiosku, ponownego oglądania i kolejnego zastanawiania się co z tym można zrobić.

Dokładnie miesiąc później, w dniu, w którym kupiłem Tarpana, pojawił się się kolejny ból głowy: Citroen B2, tym razem z serii Legendrane Samochody. Ten modelik też miałem zamiar kupić, jednak gdy zobaczyłem na żywo modelik wysokiego i wąskiego samochodu, zacząłem szperać w historii marki, też nabrałem wątpliwości. Modelik ładny, ale gdybym kupował wszystko co ładne i tanie, w mieszkaniu nie byłoby już miejsca na nic innego oprócz modeli. W wywiadzie ze mną, żona powiedziała wyraźnie, co o tym wszystkim myśli – zobaczcie zresztą sami.

Ból głowy ustąpił dopiero w ubiegłą środę. W ramach przygotowań do Świąt wziąłem dzień urlopu i po południu, po raz ostatni poszedłem do kiosku. Obejrzałem Pobiedę i dałem sobie z nią spokój. Z Pobiedy właściwie potrzebna mi jest tylko atrapa, więc może kiedyś trafi się jakiś „rozbitek” (tak jak w przypadku Trabanta), a wtedy kupię go na części.

W poprzednią środę (24 marca) raniutko, w drodze do pracy kupiłem modelik Tarpana, jednak nie zdążyłem się nim nacieszyć. Po pracy obejrzałem go pobieżnie, a kiedy na nowym forum zobaczyłem jego zdjęcia, wyrwałem z „pudła” plandekę i autko wstawiłem do witryny. Następnego dnia ruszyła machina przygotowań do Świąt. W czwartek nocowałem u rodziców i jeździłem po ziemię do kwiatów, a do samochodu zapakowałem rower córki. W piątek byłem na co tygodniowych zakupach i przywiozłem rower. W sobotę myłem jedno okno, w niedzielę drugie (w przerwie opisałem na blogu Nysę). W poniedziałek miałem sprawię na Saskiej Kępie (po drodze, dzięki korkom, zaliczyłem dwa kioski i obejrzałem 2 modeliki Citroena B2). We wtorek po pracy rozliczałem podatek. We środę byłem co prawda na urlopie, ale po zaliczeniu poczty, PZU, urzędu skarbowego, hipermarketu i znajomego kiosku z Pobiedą, na nic nie miałem już siły. We czwartek musiałem pojechać do rodziców pomóc im zrobić przedświąteczne zakupy. Przywiozłem też do domu rower żony, powiesiłem firankę w pokoju córki, a o 23, gdy pod blokiem nikt już nie chodził, w ramach przedświątecznych porządków zrzuciłem z balkonu choinkę, która została tam przez zimę. W piątek byłem już wszystkim tak wykończony, że po powrocie z pracy usnąłem. Dopiero wczoraj, po zakończeniu przygotowań do Świat, powrocie do domu ze święconką, umyciu podłogi na balkonie, powiedziałem domownikom, że mi też od życia coś się należy i wyciągnąłem z szuflady „warstat”:

128. Tarpan 2

Najpierw zrobiłem „zaległą robotę” – pomalowałem po raz drugi, świeższą białą farbą felgi od strażackiego Żuka. (Pierwszą warstwę pomalowałem kilka tygodni temu farbą starą i nie wyszło to rewelacyjnie). Później rozrobiłem farby białą z popielatą i pomalowałem felgi w Tarpanie. Przy okazji uwidoczniło się, jak słaba jest konsultacja merytoryczna modeli z serii Kultowe Auta PRL. O ile dobrze pamiętam, Żuk i Tarpan miały dokładnie takie same felgi i ten sam rozmiar opon. Na zdjęciu powyżej widać natomiast dużą różnicę grubości opon – te grube są od Zuka, te cienkie od Tarpana, a przecież powinny być prawie identyczne. Felgi Tarpana udało się pomalować „na gotowo”:

128. Tarpan 3

Nad zakupem Tarpana nie zastanawiałem się wcale. Tarpana nie wypadało po prostu nie mieć. Kiedy w ubiegłym roku na forach internetowych rozgorzała dyskusja „czego życzyłbym sobie jeszcze w serii”, gdy padło hasło „Tarpan” nie wzbudziło mojego entuzjazmu. Myślałem „czy jest się w ogóle czym chwalić” i czy Tarpana w ogóle można uznać za auto „kultowe”?

128. Tarpan 4

Samochodem Tarpan nigdy się nie interesowałem, nie miałem w realu nigdy z nim do czynienia, a delikatnie rzecz ujmując mojego entuzjazmu nigdy nie budził.

Zmieniłem jednak zdanie na temat tego auta, a powodem do tego był właśnie zakup modelika i lektura gazetki.  Po raz kolejny prawdą okazała się stara maksyma że „nie niewiedza, lecz brak wiedzy o niewiedzy jest niewiedzą”. 

Moje dotychczasowe zdanie o Tarpanie było mniej więcej takie, jak to, co o Tarpanie napisał autor dołączonej do modelika gazetki. Czy jest ono słuszne ? Wydaje mi się, że jednak nie.

Autor gazetki ocenił Tarpana z punktu widzenia współczesnej motoryzacji, ale czy w ogóle można tak do tematu podejść ? Aby ocenić Tarpana trzeba przenieść się w czasie do roku 1974, kiedy to na dobre ruszyła  produkcja tego samochodu i popatrzeć, co w tym czasie w segmencie samochodów dostawczych oferowano na świecie. Dopiero takie porównanie daje prawdziwy obraz, a wtedy Tarpan nie jawi się wcale jako „niewydarzony produkt socjalistycznej gospodarki niedoborów”, ale auto naprawdę ciekawe i pod wieloma względami wręcz nowatorskie. Bardzo ciekawa była koncepcja nadwozia pojazdu. Pół pick-up z przesuwaną ścianą tylną, mogący zabrać ładunek + 6 pasażerów lub znacznie większy ładunek + 3 pasażerów to koncepcja naprawdę ciekawa. Szeroka kabina oraz podwójna ławka obok kierowcy dzisiaj jest dostępna (też często jako opcja) w większości samochodów dostawczych,  ale 35 lat temu wcale tak nie było. Wygląd zewnętrzny Tarpana, w tamtych czasach, w segmencie samochodów pick-up, a i chociażby aut terenowych mógł śmiało uchodzić za naprawdę nowoczesny, bo przecież wśród samochodów terenowych królowały wtedy zwyczajne i dość prymitywne łaziki. Popularne dziś komfortowe auta terenowo-osobowe (SUV), narodziły się tak naprawdę dopiero w drugiej połowie lat osiemdziesiątych, zaś z pick-up’ami sprawa wygląda jeszcze gorzej, bo ich rozwój to lata dziewięćdziesiąte, a nie połowa siedemdziesiątych, kiedy narodził się Tarpan. Co do przestarzałych zespołów autor gazetki ma sporo racji, jednak też do końca. Firmy samochodowe w wielu nowych modelach samochodów osobowych, właściwie do końca XX wieku, masowo wykorzystywały zespoły ze starych, sprawdzonych konstrukcji. Silniki, skrzynie biegów, zawieszania i inne elementy o kilkunastoletnim rodowodzie wsadzone do nowych modeli wcale nie były rzadkością , a wręcz normą, poprawiającą niezawodność pojazdu i obniżkę kosztów produkcji. Zaś przy projektowaniu pojazdów rekreacyjnych czy dostawczych, takich jak Tarpan, wykorzystywanie starych, sprawdzonych zespołów było już raczej  normą .

W czasach kiedy nie było Internetu często korzystałem ze zbiorczych, rocznych katalogów samochodów produkowanych na świecie. Pierwszy taki katalog, najpoważniejszego zachodnioniemieckiego pisma motoryzacyjnego Auto Motor und Sport, kupiłem w 1986 roku. Pokazuje on praktycznie wszystkie samochody osobowe produkowane na świecie na przełomie lat 1984 i 1985. W katalogu jest też dodatek o samochodach rekreacyjnych, terenowych oraz pick-up’ach. Ciekawa jest zwłaszcza oferta pick-up’ów dostępnych na europejskim rynku. Zawiera raptem 20 modeli i mieści się na trzech stronach. Na jej tle Tarpan wygląda bardzo dobrze, a przecież paleta aut pokazana w katalogu, to paleta jaka była w Europie Zachodniej dostępna 10 lat po ukazaniu się Tarpana.

128. Tarpan 5

Modelik cieszy więc tym bardziej, że przypomina nie tylko zapomniany, ale i chyba nie doceniony kawałek historii polskiej motoryzacji.

pozdrawiam