Tag: Syrena

113. Kultowe Auta PRL – Dlaczego nie kupiłem Syreny 105

W ubiegłą środę w kioskach ukazał się kolejny „kultowy” modelik: Syrena 105.

We środę rano wpadłem do kiosku, jednak po pobieżnym obejrzeniu modelika uznałem, że niewiele różni się on od posiadanych prze ze mnie dwóch modeli Syreny 104 i modelika nie kupiłem. Po raz drugi, do znajomego kiosku, poszedłem dopiero wczoraj i ku mojemu zaskoczeniu zobaczyłem na stojaku jeszcze trzy modeliki, a w środku miły jak zawsze pan, wyciągnął z pudełka czwarty. Obejrzałem modelik, zrobił na mnie dość dobre wrażenie, jednak przed zakupem postanowiłem porównać go na żywo z moim drugim (nie rozpakowanym) modelikiem Syreny 104.

Wróciłem do domu, wyciągnąłem z pudełka „rezerwowego” zafoliowany zestaw z kremową, kupioną rok wcześniej „zapasową” Syrenką i pobiegłem do kiosku. W trakcie porównania okazało się, że chociaż 105 robi nieco lepsze wrażenie i kilka szczegółów w niej poprawiono (reflektory i wycieraczki), to również dwa wykonano gorzej: górna krawędź okna tylnego przechodzi w słupek kantem, a nie łukiem, zaś listwa ozdobna na przednim błotniku jest zupełnie płaska (jak w modelach 102 i 103.) Nie te jednak szczegóły okazały się dla mnie decydujące. Po porównaniu okazało się, że modelik 105 ma dokładnie taką samą bryłę nadwozia co 104, więc z jego zakupu zrezygnowałem już ostatecznie. Z kiosku pojechałem na zakupy do Tesco, a wieczorem w pobliże ulicy Karowej, gdzie odbywało się kryterium uliczne 47 Rajdu Barbórki. (Raz na kilka lat tam też zaglądam).

Decyzja moja, pomimo wątpliwości z jakimi spotkałem się w trakcie dyskusji na MiniAutoForum, okazała się ze wszech miar słuszna, co prawda dopiero dziś.

Modelik Syreny 104 od samego początku nie bardzo mi się podobał. Nie wiedziałem co w nim jest nie tak, jednak nie podobał mi się. Postanowiłem go jakoś przerobić aby wyglądał lepiej. Kiedy we wrześniu ubiegłego roku, kiedy ruszyła właściwa „kultowa” seria, do mojego modelika 104 (z serii „testowej”) dokupiłem drugi, na wypadek, gdyby coś z przeróbki nie wyszło.

113. Syrena 1

Ponieważ co do zakupu świeżo wydanej Syreny 105 od samego początku miałem wątpliwości, poprosiłem na MiniAutoForum o zdjęcia obu modeli (104 i 105). O dziwo jeden z kolegów nie zamieścił ich na forum, ale przesłał mi link do strony, gdzie takie zdjęcia można obejrzeć. Zacytowałem więc link na forum i napisałem krótko: „Nie kupiłem, nie żałuję”.

Wywiązała się dyskusja. W jej trakcie wyjaśniłem, że mam 2 modele 104 i  jeden z nich mam zamiar przerobić, zaś kupowanie kolejnego kiepskiego modelika, to dla mnie zwyczajna strata pieniędzy. W trakcie dalszej dyskusji zacytowałem rysunek Syreny, który miałem zamiar wykorzystać do poprawek modelika, a wtedy niektórzy dyskutanci zaczęli kwestionować w ogóle jego przydatność.

W pewnym momencie zacąłem przypuszczać, dlaczego kolega, który podesłał mi link ze zdjęciami modeli, sam zaś nie zamieścił go na forum. Od pewnego czasu, jakość merytorycznej dyskusji na temat oceny modeli na tym forum, nie należy do najwyższych i nie każdy, kto ma coś ciekawego do powiedzenia, ma ochotę brać w niej udział. Jeden z kolegów określił ją nawet tak: „Dno i pół metra mułu”. Czasami naprawdę trudno się z taką oceną nie zgodzić.

Wyrażane przez niektórych kolegów głośne i dość autorytatywne negatywne i stawiające rysunek pod znakiem zapytania opinie, zmusiły mnie do jego oceny. Rysunek ów wg tego co na forum napisał inny kolega, który go tam umieścił, pochodzi z oryginalnej instrukcji obsługi samochodu Syrena 105.

syrena 105

W mojej karierze zawodowej, przez wiele lat pracowałem jako konstruktor, dlatego ocena takiego rysunku nie sprawiła mi kłopotu. Pierwszą rzeczą, na jaką zwróciłem uwagę to, to, że ten stary jak prawdziwa Syrena rysunek, wykonał ktoś, kto miał pojęcie jak się takie rysunki robi. Na widoku z boku, na pierwszy rzut oka, na klapie bagażnika narysowane zostały wyglądające dość bezładnie kreski. Jednak po ich policzeniu i bliższemu przyjrzeniu się tymże kreskom, widać, iż odzwierciedlają one konkretne linie pokazane na widoku z góry. Skoro rysujący zadał sobie tyle trudu, aby na widoku z boku pokazać przebieg linii widocznych najlepiej z góry, na pewno znał się na rysunku technicznym i nie ma powodu (przynajmniej ja takiego nie widzę), aby kwestionować cały rysunek, bo komuś „na oko” się on nie podoba.

Zacząłem więc ów rysunek mierzyć, porównywać poszczególne odległości i wymiary na wszystkich czterech rzutach, a także sprawdziłem, jak podane na rysunku proporcje, mają się do liczb (wymiarów podanych na rysunku), tzn. czy wszystkie podane wymiary, zostały narysowane w tej samej podziałce (obecnie nazywanej skalą). W trakcie tej analizy stwierdziłem kilka błędów przy przenoszeniu odległości z jednego rzutu na drugi, ale błędów nie robi ten, kto nic nie robi, dlatego do dalszych analiz wykorzystałem tylko te fragmenty rysunku i wymiary, które błędów nie zawierają. Rysunek pod względem podziałki okazał się OK.

Aby jednak być pewnym tego co przeliczam, do dalszej oceny proporcji modelika postanowiłem również wykorzystać drugi zupełnie inny rysunek Syreny. Wyciągnąłem z pawlacza pudło z „pra-kultowi” i wyjąłem z niego pudełeczko z modelikiem Syreny  w skali 1:72 wykonanym w czasach zamierzchłego PRL. Zrobiłem zdjęcie zamieszczonego na „opakowaniu zastępczym” rysunku, na którym Syrena prezentuje się bardzo dobrze.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Oba rysunki zostały z całą pewnością wykonane przez dwie różne osoby. Ponieważ jednak na rysunku z instrukcji obsługi Syreny, podane są wymiary samochodu, na ich podstawie postanowiłem sprawdzić dokładność obu rysunków. W tym celu zmieniłem ich wielkości tak, aby pokazany na nich samochód był w skali 1:43. I tak do dalszej oceny modelika wykorzystywałem już tylko dwa podane poniżej rysunki:

113. Syrena 4

oraz

113. Syrena 5

Na początku porównałem wymiary podane na rys 1 z ich odpowiednikami w skali 1:43:

758 : 43 = 17,6 mm (zwis przedni), POMIAR: rysunek 117 mm, rysunek 2 17 mm;

2300 : 43 = 53,5 mm (rozstaw osi), POMIAR: rysunek 1 – 54 mm, rysunek 2 – 55 mm;

758 + 2300 = 3058 : 43 = 71,1 mm (położenie osi tylnej), POMIAR: rysunek 1 -71 mm, rysunek 2 – 72 mm;

4040 : 43 = 94 mm (długość całkowita), POMIAR: rysunek 1 – 94 mm, rysunek 2 – 94 mm; (Wielkość obu rysunków zmieniłem tak, aby ten wymiar był na nich dokładnie taki sam)

Porównanie podanych powyżej wymiarów nie wskazuje na jakieś zasadnicze różnice między rysunkami 1 i 2 (na rys 2 oś tylna została narysowana o 1 mm za bardzo do tyłu). Dokładność obu rysunków po sprawdzeniu także innych wymiarów nie budziła zastrzeżeń.

Następnie porównałem nieco inne wymiary (podane na rys2) zmierzone na obu rysunkach oraz na modeliku Syreny 104.

Wyniki są zaskakujące (również dla mnie) !!!!!!!!!

Oto one:

Wymiar A (położenie wysokości górnej krawędzi reflektora przedniego w stosunku do górnej krawędzi boku nadwozia). Zawsze, przez prawie 2 lata przyglądania się modelikowi, byłem przekonany, że reflektory są w modeliku umieszczone za wysoko, a tymczasem:

rys 1 = 3 mm = rys 2 = 3 mm = modelik = 3 mm

Wymiar B (położenie wysokości górnej krawędzi lampy tylnej w stosunku do górnej krawędzi boku nadwozia):

rys 2 = 6 mm = modelik = 6 mm,      rys 1 = 7,5 mm (w tym wypadku mamy prawdopodobnie do czynienia z opisanym wcześniej jednym z błędów na rysunku1)

Wymiar C (długość błotnika przedniego +drzwi):

rys 1 = 50 mm = rys 2 = 50 mm,   modelik = 49 mm (tylko 1 mm różnicy zaś rysunki zgodne !)

Wymiar D (długość całego boku nadwozia: błotnika przedniego +drzwi + błotnika tylnego):

rys 1 = 88 mm = modelik = 88 mm,  rys 2 = 87,5 mm,   (tylko 0,5 mm różnicy miedzy rysunkami !)

Właściwie wszystko w modeliku, jak i na obu rysunkach zgadza się zaskakująco. Moje wcześniejsze rozważania na temat błędów bryły modelika, opisane przy okazji prezentacji Syreny Bosto, okazały się nie warte funta kłaków. Co więc sprawia, że modelik wygląda źle?

Zawsze oglądając modelik sądziłem, że jego błotniki są źle wykonane, są za długie, a reflektory są umieszczone za wysoko. Chciałem to poprawić skracając je nieco i opuszczając również reflektory. Przeprowadzona na podstawie rysunków analiza wskazywała jednak jednoznacznie, że błotniki są w modeliku wykonane prawidłowo. Wyszło więc na to, że źle wykonana jest maska i to ją należy poprawić. Wg obydwu cytowanych tutaj rysunków górna krawędź reflektorów (patrząc na modelik z boku) nie powinna wystawać poza zarys maski.

syrena 105 analiza 01B

Kiedy więc do górnych krawędzi reflektorów przyłoży się linijkę, środek maski powinien do niej również przylegać. Zrobiłem taką próbę na modeliku i okazało się że między środkiem maski a linijką jest 2 mm szpary. Ten błąd bryły modelika potwierdzały również moje obserwacje maski samochodu, który tu i ówdzie (nawet w Warszawie) można jeszcze spotkać. Na to samo wskazywał też kształt maski „pra-kultowego” modelika w skali 1:72, z którego pudełka pochodzi powyższe zdjęcie. Tak więc maskę należałoby wydłużyć o co najmniej 1mm, a we wskazanym strzałką miejscu dołożyć nawet 2 mm materiału np. żywicy.

Fajnie, tylko jeśli patrzy się na modelik, maska taka, jaka jest, wydaje się i tak zbyt długa, więc jej przedłużenie poprawi wygląd samego przodu nadwozia, ale też sprawi, że cały modelik będzie wyglądał jeszcze bardziej karykaturalnie. Gdzieś jest więc jeszcze jakiś inny błąd. Jak go znaleźć ?

Zacząłem się zastanawiać, co jeszcze mógłbym zmierzyć i porównać z rysunkami, na których Syrena wygląda dobrze i proporcjonalnie. Po namyśle do dotychczasowej analizy dodałem jeszcze jeden wymiar:

Wymiar E (odległość między punktami, w których rynienki dachowe wchodzą w górną linię błotników). Wymiar ten jest bardzo istotny dla ustalenia proporcji bryły, bo określa położenie słupków A (przedniego) i C (tylnego), a zatem długość całej kabiny. Oto wyniki pomiarów:

rys 1 = 42,5 mm = rys 2 = 42,5 mm,   modelik = 39 mm !!!!!

Aż o ponad 3 mm za mało w stosunku do obu rysunków !!!!!!!!!

Doznałem niemal szoku. Mierzyłem 3 albo i 4 razy i za każdym razem wychodziło to samo. Wszystko jedno czy na modeliku zmierzyłem 38,5, 39, czy 39,5 (wraz z grubością rynienek) Zawsze w stosunku do rysunków brakowało co najmniej 3 mm.

To niestety ten nieprawidłowo wykonany wymiar prawdopodobnie powoduje, że modelik nie wygląda !!!!!

W skali 1:43, już 3 milimetrowa odchyłka długości całkowitej dyskwalifikuje model !!!!!!! A cóż dopiero, gdy taka odchyłka dotyczy jednego, znacznie mniejszego fragmentu. 

Możliwe, że to właśnie błąd wymiaru E powoduje, że maska wydaje się za długa, pokrywa bagażnika też, nie zgadzają się kąty pochylenia pokrywy i cały modelik nie wygląda dobrze. Błąd wymiaru E kompensują nieco zbyt grube słupki modelika i możliwe, że długość kabiny mierzona na środku modelika nie wykaże aż tak rażąco dużej odchyłki.

Niemniej jednak wg mojej oceny kabina jest za krótka o ok 2 mm. Na to wskazuje także porównanie długości kabiny modelika z widokiem z góry rysunku z instrukcji obsługi. Wg rysunku powinna ona wynosić 50 mm na modeliku jest 48 mm. Dokładnie ten sam wynik daje porównanie modelika z kolejnym rysunkiem (cytowanym kiedyś na MiniAutoForum) – Wymiar F:

113. Syrena 7

Cała analiza zachwiała moją dotychczasową koncepcją poprawy modelika. Boki modelika i wysokość reflektorów, które miałem zamiar poprawiać, wbrew temu co przypuszczałem wydają się być wykonane prawidłowo.

Modelik we wszystkich podstawowych kierunkach trzyma skalę !!!!

1560 : 43 = 36,3 mm (szerokość), POMIAR: modelik = 36 mm,  OK !

1515 : 43 = 35,2 mm (szerokość), POMIAR: modelik = 35 mm, OK !

4040 : 43 = 94 mm (długość), POMIAR: modelik = 94,5 mm, OK !

Niestety wygląda na to,  iż kabina jest za krótka !!!! Tego się zupełnie nie spodziewałem !!!! Cały czas myślałem, że co, jak co, ale kabina jest OK.

W tej sytuacji, jakiekolwiek poprawki modelika nie mają sensu !!! Strata czasu!!!

Na przeprowadzenie analizy, pomiary rysunków i modelika straciłem prawie całą niedzielę. Ile jednak czasu, nerwów i niepotrzebnej pracy zaoszczędziłem sobie, nie zabierając się (jak zazwyczaj) za poprawki modelika – nie wiadomo. Czasem zanim weźmie się do ręki pilnik, warto zastanowić się co chcemy osiągnąć i rzetelnie sprawdzić jak wygląda rzeczywistość, zanim za pomocą szpachli i pilnika zaczniemy ją naciągać do naszych nie zawsze trafnych wyobrażeń.

pozdrawiam

—————————————————————————–

P.S.

10 grudnia

Dziekuję za wszystkie komentarze. W uzupełnieniu tego wpisu zrobiłem szybką symulację na podstawie zdjęcia modelika104. Tak wygląda modelik:

113. Syrena 8

A tak wyglądałby gdyby kabina była odrobinę dłuższa:

113. Syrena 9

Czy wygląda lepiej, czy moje rozważania mają sens?

Reklamy

107. Kultowe Auta PRL – Syrena 105B Bosto

   Syrena, tak naprawdę jedyny w pełni polski samochód osobowy została skonstruowana i wdrożona do produkcji w FSO pod koniec lat pięćdziesiątych. W latach sześćdziesiątych, Syrena była autem bardzo popularnym. Miała jednak tyle samo zwolenników co przeciwników. Od innych popularnych wówczas w Polsce małych samochodów takich jak enerdowski Trabant czy jugosłowiańska Zastawa 750 była znacznie większa, jednak jakość jej wykonania, awaryjność, a także znacznie wyższe zużycie paliwa, entuzjazmu użytkowników bynajmniej nie budziły.

W grudniu 1970 roku, w Gdańsku, miały miejsce znane wszystkim z historii protesty robotników, które doprowadziły w PRL do zmiany władzy. Funkcję I sekretarza PZPR objął Edward Gierek. Nastąpiła zmiana polityki gospodarczej zorientowana na szybką modernizację kraju. Taka zmiana wymagała jednak zaangażowania nie tylko władz, ale całego społeczeństwa i wtedy to towarzysz Gierek zadał swoje słynne pytanie „pomożecie ?”, na które zadowolone ze zmiany kursu partii społeczeństwo odpowiedziało sekretarzowi „pomożemy”.

Niejako na fali zmian początku lat siedemdziesiątych i w ramach odpowiedzi na hasło „pomożecie ?” narodził się pierwszy polski samochód „small biznesu”  Syrena 105B Bosto. Właściwie trudno jest jednoznacznie ustalić kiedy się pojawiła (gdzieś w 1974 roku). Koncepcja przeciętego na pół, taniego i prostego w budowie samochodu osobowego, z doklejoną „dostawczą budką” nie była pionierska.  Pierwsi wdrożyli ją Francuzi. Już w latach pięćdziesiątych firma Citroen produkowała takie pojazdy na bazie modelu 2CV. Jednak w obozie krajów socjalistycznych koncepcja dostawczej Syreny mogła  wydawać się nowatorska.

Premiera Bosto też przeszłą właściwie niezauważona. Motoryzacyjna Polska żyła w tym czasie zupełnie innymi wydarzeniami. Najważniejszym było  uruchomienie w Fabryce Samochodów Małolitrażowych produkcji Polskiego Fiata 126p i to ono skutecznie przyćmiło premierę Bosto.

Syrena Bosto, pomimo niezaprzeczalnych walorów użytkowych, nie była w PRL autem popularnym, a pozostawała raczej autem niszowym.  Przeznaczona pierwotnie dla polskich rolników, nie zyskała u nich zbytniego uznania. Ukochanym autem polskiego rolnika w latach siedemdziesiątych, a także później był Żuk. Zaś w tamtym okresie prawdziwej „prywatnej inicjatywie” powodziło się na tyle dobrze, że wielu jej przedstawicieli stać było na znacznie lepsze auta, takie jak Fiat 125p, a nawet samochody zachodnie (Fiaty 131 i 132 czy Peugeoty 504). Ponadto należy pamiętać, iż w latach siedemdziesiątych produkcja wszystkich modeli i odmian Syren nie była wysoka i wynosiła od 35 do 38 tyś sztuk rocznie. Dla porównania nadmienię, że produkcja Fiata 125p wynosiła ok 100 tyś sztuk, a 126p grubo ponad 150 tyś sztuk. (W tamtych czasach, w NRD, produkcja modeli kombi stanowiła ok 25% produkcji wszystkich Trabantów, co wydawało się liczbą niemalże rekordową i nie sądzę aby udział Bosto w całkowitej liczbie produkowanych Syren był wyższy).

Do zakupu modelika nie przygotowałem się dobrze. Napomknąłem co prawda, miłemu panu w znajomym kiosku, aby modelik mi odłożył. Jednak we środę rano, w kiosku nie było ani miłego pana, ani modeli Bosto, tylko młoda dziewczyna, która nie bardzo widziała, o co chodzi i poradziła przyjść po południu. Podjechałem więc do kiosku „rezerwowego”, w którym pracuje sąsiadka z mojego bloku. Gdy tylko do niego wszedłem, nawet nie zapytała mnie po co przyszedłem, a od razu wyciągnęła spod lady modelik.

107. Syrena 1

Po południu poszedłem jednak do znajomego kiosku, bo kolega poprosił mnie SMS-em o zakup modelika. Miły pan wyciągnął pudełko i z trzech przebranych już egzemplarzy wybrałem jeden. Jednak w domu modelik kupiony rano w kiosku „rezerwowym” okazał się lepszy. Nie dość, że ma prawidłowo zamontowane wycieraczki to jeszcze różnica odcienia koloru między kabiną a „budką” okazała się mniej widoczna niż modeliku kupionym po południu.

Nad Syreną zbytnio się nie pastwiłem. Swego czasu kupiłem drugi rezerwowy modelik 104 z zamiarem poprawienia bryły nadwozia, które nie jest wykonane najlepiej. Nadwozie modelika Syreny Bosto ma niestety te same błędy co 104. Wygląda nieco lepiej, bo zastosowano w nim ładniejsze przednie światła. Jednak przeróbka przodu i nadanie modelikowi właściwego kształtu byłoby bardzo kłopotliwe i pracochłonne. Toteż zamiast porządnie poprawiać kształt przodu, popełniłem modelarskie DROBNE OSZUSTWO.

Aby przód modelika wyglądał jak w prawdziwej Syrenie należałoby: Spiłować o ok. O,5 mm powierzchnię przednią błotników, w której osadzone są reflektory i migacze.  Opuścić na dół o ok. O,5 mm reflektory i nieco mniej migacze, ale także całą atrapę. Dopiero po wykonaniu tej operacji, należało by skorygować górny zarys przednich błotników tak, aby ich linia bardziej opadała ku przodowi. Na koniec, trzeba by dobrać odpowiedni kolor farby i pomalować całe błotniki na nowo (o ile nie zaszłaby konieczność malowania całych boków nadwozia). Ponieważ modelik Bosto nie ma imitacji bocznych listew ozdobnych (tak jak modelik 104) zły kształt błotników nie rzuca się aż tak bardzo w oczy. Dlatego, zamiast wykonywania opisanych powyżej dość pracochłonnych operacji, wykonałem jeden manewr, którym „oszukałem” optycznie nie najlepiej wykonany przód modelika: Podniosłem przedni zderzak o ok 0.5 mm do góry. Efekt jest moim zdaniem bardzo dobry (zwłaszcza w przypadku Bosto).

107. Syrena 2

Następnego dnia po wykonaniu tej drobnej poprawki, przeczytałem na MiniAutoForum, że modelik ma za krótki ok 2 mm rozstaw osi. Obejrzałem dokładnie modelik i uwaga kolegów okazała się słuszna. Postanowiłem jednak nie przerabiać zbytnio modelika, a przesunąć tylko do tyły tylną oś tak, aby koła znalazły się w osi wnęki w błotniku (fabrycznie były przesunięte ok 1 mm bo przodu). Operacja ta nie okazała się jednak zbyt prosta. Próbowałem różnych tricków, a skończyło się na rzeźbieniu w tylnej ściance rowka prowadzącego ośkę (w płytce podwozia) kolejnego – tym razem owalnego rowka o głębokości ok 1 mm. Operację wykonałem ostrą krawędzią uchwytu wiertła 1,8 mm.

107. Syrena 3

Po wyrzeźbieniu dodatkowego rowka ustawiłem ośkę na nowo, wpychając w powiększony otwór w nadkolu (który ośkę trzyma) nasączony klejem modelarskim (do modeli plastikowych) styropian. Przy okazji okazało się, że po całej operacji tylne zawieszenie nieco się podniosło, przednie zaś nieco opuściłem zanim jeszcze zacząłem przeróbkę tylnego. Rozstaw osi modelika nieco się wydłużył, a modelik stoi tak jak prawdziwa Syrena Bosto, która miała przecież z tyłu resory od Warszawy i której nieobciążony tył był zawsze uniesiony lekko do góry.

107. Syrena 4

pozdrawiam

51. SYRENA 104 – Królowa szos

Syrena, tak naprawdę jedyny w pełni polski samochód osobowy została skonstruowana i wdrożona do produkcji pod koniec lat pięćdziesiątych. W latach sześćdziesiątych była w Polsce autem bardzo popularnym. Jednak jakość jej wykonania „made by FSO” nigdy nie budziła entuzjazmu użytkowników. Na początku lat siedemdziesiątych zainteresowanie Syreną na tyle osłabło, iż zdecydowano się obniżyć jej cenę i zrównać ją z ceną mniejszego skądinąd Trabanta (takie działanie było w PRL niezwykłą rzadkością). Po przeniesieniu w 1972r produkcji z Warszawy do Bielska-Białej jakość wykonania Syreny znacznie się poprawiła, jednak mimo to, auto dalej nie budziło entuzjazmu polskich kierowców.

Dla obydwu fabryk, które produkowały Syrenę, zarówno dla warszawskiej FSO jak i dla bielskiej FSM, była ona zawsze niechcianym produktem ubocznym. Do zaprzestania jej produkcji przymierzano się już w latach siedemdziesiątych. Wytwarzana była jednak dalej z tak zwanych względów społecznych. Wg relacji naocznych świadków, gdy w 1983 roku zapadła kolejna z rzędu decyzja o zakończeniu produkcji Syreny, w fabryce w Bielsku-Białej, za ostatnią Syreną, która zjeżdżała z taśmy, jechała ekipa spawaczy i cięła palnikami linię montażową tak, aby decyzji o zakończeniu produkcji nie można już było po raz kolejny odwołać. 

Na modelik „królowej szos” nigdy nie chorowałem. Była ona dla mnie zawsze symbolem tak typowej dla PRL prowizorki i wyrobu samochodopodobnego, by nie rzec po prostu dziadostwa. Nigdy też samochód ten (może poza latami wczesnego dzieciństwa) mnie nie fascynował, ani nie interesował. Gdzieś pod koniec lat siedemdziesiatych kupiłem w kiosku modelik w skali 1:72 z wyprodukowanej przez Ruch, plastikowej serii miniatur polskich samochodów i to w zupełności mi wystarczało.

Nigdy nie przyszłoby mi też do głowy, że będę kiedyś miał „królową” w skali 1:43.  

Gdy w serii „Kultowe auta PRL” wydawnictwa De Agostini ukazała się najpierw Warszawa, nieco później Trabant i Łada wszyscy zastanawiali się co ukaże się w nr 4. Były co prawda wcześniej jakieś nieśmiałe informacje o Syrenie, ale nawet największym entuzjastom wydawały się mało prawdopodobne. Poprzednie modele ukazywały się w innych seriach modeli  za granicą, dlatego nikt za bardzo nie wierzył, iż zupełnie nowy model wyjdzie w serii wydanej przez De Agostini tylko w Polsce. A jednak tak się stało.

Gdy na Allegro pojawiła się pierwsza Syrena w środowisku kolekcjonerów znów zawrzało. Modelik okazał się najbardziej pożądanym modelem polskiego samochodu w skali 1:43. Zacząłem więc śledzić dyskusje i opinie na forum kolekcjonerów modeli aut. Na forum opinie były różne: od zupełnie entuzjastycznych, po totalną krytykę. Na zdjęciach prezentowanych na Allegro modelik nie wyglądał najlepiej. Wychodziło na to, że modelik ma sporo wad bryły i niektórych detali. Dlatego tym razem postanowiłem nie licytować, a obserwowałem bacznie gdzie i za ile modelik się pokazuje. Znów tak jak w przypadku modelika Warszawy prym wiodły Toruń i Ozimek. Po kilku dniach zadzwoniłem do kolegi z Torunia, z którym współpracuję, z prośbą, aby kupił mi modelik w kiosku (o ile będzie to możliwe i o ile coś jeszcze w kioskach w Toruniu zostało). Następnego dnia dostałem informację, że kolega modelik kupił, zapłacił normalną cenę (25zł)  i przyśle mi go do pracy.

W czwartek modelik do mnie dotarł. W rzeczywistości modelik wygląda znacznie lepiej niż na zdjeciach. Na dużych i dokładnych zdjęciach, wszystkie niedoróbki bardzo rzucają się w oczy. W rzeczywistości modelik jest znacznie mniejszy niż na zdjęciach i wygląda naprawdę fajnie:

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Nie byłbym sobą, gdybym chociaż trochę przy Syrence nie pogrzebał. Najczęstszą wadą na jaką wskazywali inni kolekcjonerzy były za grube słupki. W sobotę w trakcie spaceru po Mińsku Mazowieckim na opuszczonej posesji trafiłem ” królową” i przy pomocy kluczyka od auta „zmierzyłem” szerokość uszczelek okna przedniego i tylnego Syreny. Wyszło około 45 mm. W modeliku pomalowałem więc uszczelki okien paskiem o szerokości 1 mm. Dzieki tej operacji szyby optycznie stały się wyższe i szersze, a słupki cieńsze.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Poza tym podniosłem nieco do góry tył nadwozia, korygując tylne zawieszenie. Poprawiłem ustawienie tylnych świateł na „bardziej pionowe” to znaczy zamocowałem światła tak, że ich górna część bardziej wystaje z nadwozia i pomalowałem czerwoną farbą umieszczone pod lampami  nadlewiki imitujące światełka odblaskowe.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Jak wam się podoba moja Syrenka?