Tag: o kolekcji

240. 30 lat kolekcji

172. Taksówki 1

Minął kolejny rok. Dla mnie w pewnym sensie rok jubileuszowy. W marcu tego roku minęła 30 rocznica zakupu na perskim jarmarku obok klubu Spójnia „założycielskiego” modelika tej kolekcji w skali 1:43. W marcu nie miałem czasu o tym napisać, za to teraz nadarza się okazja w sposób szczególny uczcić to wydarzenie. W czeluściach moich folderów ze zdjęciami modelików odnalazłem stare i nieco zapomniane nagranie (oczywiście w temacie), też z marca, ale 2009 roku. Korzystając ze sporej ilości wolnego czasu, jaką miałem przy okazji tegorocznych Świąt, przyozdobiłem je zdjęciami i wrzuciłem na YouTube:

W marcu 2009 roku, poprzez bloga zostałem zaproszony do nieistniejącej już rozgłośni Polskie Radio Euro. W audycji, której nazwy już niestety nie pamiętam udzieliłem wywiadu na żywo.

PROSZĘ NIE OGLĄDAJCIE TYLKO OBRAZKÓW, A POSŁUCHAJCIE ! 

 

pozdrawiam

Reklamy

223. Bohater niekoniecznie pozytywny – Kamaz 4310

Właśnie w marcu, mija 30 lat od mojej pamiętnej wizyty na niedzielnym targowisku, jakie w latach 80-tych, zanim zostało przeniesione na stadion Skry i stało się sławne na niemal całą Polskę, odbywało się na pustym polu między Wisłostradą, a samą Wisłą obok klubu sportowego Spójnia. Na owe targowisko pojechałem z zamiarem zdobycia słuchawek stereo, które w czasach PRL, niedługo po wprowadzeniu stanu wojennego, w sklepach były praktycznie nie do kupienia. O ile sobie dobrze przypominam słuchawek nie kupiłem, za to do domu wróciłem z pięknym czerwonym modelikiem Citroena GS w skali 1:43, który dał początek prezentowanej tutaj kolekcji.

Od tego czasu zacząłem owe targowisko dość regularnie odwiedzać i w roku 1984 kupiłem jeszcze 6 innych modeli. Niektóre z nich przy różnych okazjach pokazywałem już na tym blogu (a Ładę 2101 całkiem niedawno).  W roku następnym kupiłem zaledwie 3 modele, ale w październiku udało mi się wyjechać na trzyletni kontrakt do RFN, gdzie możliwości pozyskiwania modeli do kolekcji były nieporównywalnie z PRL większe. Kiedy po drugim dwuletnim kontrakcie w maju 1992 roku wracałem na stałe do Polski moja kolekcja liczyła już 150 modeli. Jednak w kolekcji były tylko modele samochodów osobowych i kilku furgonetek, nie było zaś ani jednego modelika samochodu ciężarowego. A przecież modele samochodów ciężarowych w skali 1:43 są niewątpliwym „smaczkiem” każdej kolekcji.

Skala 1:43 powstała kilkadziesiąt lat temu, jednak według moich obserwacji, jako wiodąca skala kolekcjonerska tak naprawdę ukształtowała się dopiero w latach 70-tych.  Toteż w połowie lat 80-tych była skalą dość młodą i o ile modele samochodów osobowych były i są w niej standardem, o tyle ciężarówki nie od razu się w niej pojawiły. Jeszcze w drugiej połowie lat 80-tych modele samochodów ciężarowych (nawet w Niemczech) nie były spotykane ani w sklepach modelarskich, ani w salonach samochodowych, ani nawet na popularnych tam bardzo pchlich targach, czy też na naprawdę dużych giełdach modelarskich. Modele takie pojawiły się w sklepach modelarskich dopiero na początku lat 90-tych i były bardzo drogie.

Modele samochodów ciężarowych zaczęto jednak wytwarzać w ZSRR. Były to najpierw niewielkie wywrotki MAZ, później już znacznie większe Kamazy. Modele te wraz z upadkiem PRL i napływem obywateli byłego ZSRR na popularne na początku lat 90-tych bazary, pojawiły się na nich i to w całkiem przystępnych cenach. I tak, dzięki temu „szaremu” importowi w mojej kolekcji w 1993 roku pojawiły się pierwsze ciężarówki. Były to oczywiście radzieckie Kamazy (skrzyniowy i wywrotka). W połowie lat 90 tych do tych dwóch modeli dokupiłem jeszcze cysternę i modelik Kamaza w wersji z rajdu Paryż-Dakar.

W 1998 roku trafiłem na nieistniejącą już giełdę w Starej Gazowni. Tam od czasu do czasu pojawiał się Sasza z Białorusi, który przywoził ciekawe modele rosyjskiej już produkcji. w ciągu kilku lat moja kolekcja wzbogaciła się o modele radzieckich wojskowych ciężarówek takich jak: GAZ 66, ZIŁ 131, czy Ural 4320, którego kupiłem na giełdzie w 2002 roku. Później, wraz z rozwojem handlu modelami w Internecie, giełda w Starej Gazowni zaczęła podupadać, Sasza przestał na nią przyjeżdżać i znów rosyjskie modele stały się trudniej dostępne.

Nie chorowałem zresztą na nie zbytnio, bo jedynym model jaki ewentualnie mnie interesował był wojskowy Kamaz, który z jednej strony pasowałby do serii pozostałych moich modeli tej marki, a z drugiej byłby uzupełnieniem serii radzieckich pojazdów wojskowych. Modelik był jednak przez dłuższy czas dość trudny do zdobycia.  Wraz z ukazaniem się w 2008 roku serii „Kultowe Auta PRLu” wzrosło zainteresowanie nie tylko modelami samochodów polskich, ale i świetnie do serii pasującymi modelami samochodów radzieckich, w tym zwłaszcza ciężarowych. Modele takie zaczęły się pojawiać już w Internecie, a konkretnie na Allegro, niedługo po ukazaniu się „kultowej” serii. Wśród nich były też wojskowe  Kamazy w rozmaitych wersjach. Obserwując ich aukcje i ceny postanowiłem zdobyć wersję 3 a nie 2 osiową z „długą”, a nie „krótką” kabiną w jednolitym malowaniu, pasującym do moich pozostałych wojskowych, radzieckich modeli. Jednak wersja ta (chyba z uwagi na to iż wygląda najlepiej) była przez innych kolekcjonerów również najbardziej poszukiwana.

Modelik udało mi się w końcu kupić na „nowej” giełdzie (w gimnazjum na Conrada)  w marcu 2011 roku. (a więc niemal po 10 latach poszukiwań). Modelik kosztował 65 złotych (a więc kupiłem go za naprawdę rozsądną cenę). Kamaz 4310 do tej pory nie był prezentowany na blogu. Pokazałem go co prawda w jednym z corocznych podsumowaniu moich zdobyczy, ale na małym zdjęciu prezentującym również inne modeliki trudno go nawet rozpoznać. Pierwotnie miałem go zamiar pokazać tu wraz z innymi modelami radzieckich ciężarówek, jednak permanentny brak czasu na napisanie dłuższego, kompleksowego wpisu zniweczył moje zamiary.

Poszukiwany długo modelik bardzo mnie cieszy. Od trzech lat stoi w mojej witrynie na półce razem z modelikami innych radzieckich samochodów z polskiej serii „Kultowe Auta PRLu”.

Oryginał – prawdziwego Kamaza 4310 – można ostatnio niemal co chwilę zobaczyć w mediach, w związku z ostatnimi wydarzeniami na Ukrainie, a zwłaszcza w relacjach z Krymu. Jest tam występującym przeważnie w tle, cichym „bohaterem” ostatnich wydarzeń i to niekoniecznie pozytywnym.

Produkowany przez rosyjską firmę Elecon wojskowy Kamaz występuje w różnych wersjach: 2 osiowej, 3 osiowej, z kabiną krótką, długą, a także w różnym malowaniu. Ja chciałem zawsze mieć wersję 3 osiową. Nie chciałem też wersji z  kabiną krótką, w której między skrzynią, a ścianą tylną kabiny jest pusta przestrzeń, niemal dwukrotnie dłuższa niż w pokazanym tu modeliku, przez co modelik z krótką kabiną wygląda dziwnie.  Modelik z kabiną „długą” dzięki bardziej zwartej budowie moim zdaniem prezentuje się znakomicie:

Kabina zresztą jest w modeliku uchylna, tak samo jak w prawdziwym samochodzie:

Niewątpliwie jednym z ciekawszych elementów modelika jest podwozie:

Dzięki ruchomemu zawieszeniu, również modelik, jak na prawdziwy samochód terenowy przystało jest w stanie pokonywać różne przeszkody, bez odrywania kół od podłoża:

pozdrawiam

 

 

124. 43 x 2 czyli 1:87 – IFA W50L – ESPEWE (DDR)

   GORĄCA PROŚBA ! Wciąż aktualna !

Korzystając z okazji, że od kilku dni na serwisie Onet.Blog prezentowny jest matriał o moim blogu (wraz z którtkim wywiadem wideo) postanowiłem tych wszystkich, którzy tu zawitają, a nie rozliczyli jeszcze podatku dochodowego za 2009 rok poprosić o przekazanie 1% na rehabilitację Ani (kolekcjonerki pluszaków i lalek).

Jakieś dwa lata temu dzięki Agnieszce (kolekcjonerce naparstków) trafiłem na serwis Hobbeo, na którym prezentuję teraz moje wszystkie modele aut z czasów PRL. Na serwisie tym swoje zbiory prezentuje też Widzimisia. Ania (bo tak brzmi jej prawdziwe imię) mieszka w Suwałkach i od dziecka jest chora na zanik mięśni. Rok temu zadzwoniłem do niej i namawiałem, aby skontaktowała się z jakąś fundacją, żeby można było w jakiś sposób jej pomóc. Ania zrobiła to w tym roku.

Proszę, POMÓŻMY ANI ! Przekażmy 1% podatku na jej rehabilitację ! Oto dane jakie od niej dostałem:

Zgodnie z aktualnymi przepisami w momencie składania rocznego zeznania podatkowego, należy wskazać w nim pełną nazwę i numer KRS Fundacji: Fundacja Dzieciom Niepełnosprawnym „Podaruj Uśmiech” KRS 0000245254, i w rubryce „inne informacje” podać imię i nazwisko podopiecznego a Urząd Skarbowy prześle 1% podatku na rachunek bankowy Fundacji: ING BANK ŚLĄSKI nr 49 1050 1764 1000 0023 0058 3966
z dopiskiem „Rehabilitacja Anny Pacuk”

Ja nie rozliczyłem jeszcze podatku i na rehabilitację Ani przekażę 1%. Czy ktoś jeszcze może to zrobić ?

Tym wszystkim, którzy chcą o Ani (Widzimisi) dowiedzieć się więcej polecam: Wywiad z Anią na srwisie HOBBEO

………………………………………………………………………………………………

A oto kolejny, jak najbardziej „kultowy” kolekcjonerski nabytek:

Po obejrzeniu filmiku o mojej kolekcji, wszyscy zapewne zastanawiają się co jeszcze zalega w przepastnych pudłach Artemisa. Do tej pory wszystkimi zdobyczami się tu nie pochwaliłem. Ubiegły tydzień sprowokował mnie jednak do uchylenia rąbka tajemnicy.

Modele zacząłem zbierać pod koniec lat sześćdziesiątych. W tamtym czasie, w kioskach Ruchu można było kupić polskie modele polskich samochodów w skali 1:72. Miałem również to szczęście, że w mieście, w którym mieszkałem był także sklep Centralnej Składnicy Harcerskiej, a w nim były jeszcze ciekawsze modele. Modele samochodów, które równie często można było spotkać na polskich ulicach. Produkowane w NRD, modele w „kolejkowej” skali H0 (1:87) firmy Espewe.

Przez kilka lat zbierałem modele i polskie, i enerdowskie . Tych ostatnich udało mi się zebrać nawet więcej, to one w połowie lat siedemdziesiątych, a także i dużo później, stanowiły trzon mojej kolekcji. (Mam ich ponad 30 sztuk). Niestety przez ponad 30 lat, na skutek kilku przeprowadzek oraz innych okoliczności, kilka z nich zaginęło. Modele stały w pudle za telewizorem w pokoju u moich rodziców. Ponieważ w 1990 roku nie wchodziły już w skład zasadniczej kolekcji (1:43), a były raczej pamiątkami z dzieciństwa i młodości, zaglądałem do nich rzadko, w trakcie okazjonalnych wizyt i tylko wtedy, kiedy sobie o nich przypomniałem. Kilka lat po wyprowadzce od rodziców, w trakcie jednego z takich przeglądów, okazało się że z pudła zniknęły 3 modele. Początkowo przypuszczałem, że dobrały się do nich jakieś dzieci, zginęły jednak tylko modele zakwalifikowane do naprawy. Jednym z nich była wojskowa Ifa, z której w pudle została tylko plandeka. Najprawdopodobniej, przygotowane do naprawy modele gdzieś odłożyłem, a potem zapomniałem gdzie.

Okazjonalne i dość pobieżne poszukiwania w moim dawnym pokoju i na przepastnym strychu, przez lata nie dawały rezultatów. W końcu, kilka lat temu zdecydowałem się jeden z zaginionych modeli odkupić. Wybór padł na Ifę. Nie chciałem jednak wydawać zbyt dużo pieniędzy, a przy tym chciałem mieć oryginalny enerdowski modelik, który pasowałby do blisko 40-to letniej już serii. W ciągu ostatnich 5 lat, modelik Ify licytowałem na Allegro kilka razy, jednak za każdym razem przegrywałem. Wygrać aukcję udało się dopiero jakiś tydzień temu.

124. IFA 1

Na Allegro miły Niemiec z Poznania, od którego kupiłem kiedyś modelik Mini, a wcześniej ” Landcrab’a „, w aukcjach zatytułowanych „sprzątam”, wystawił dwie ładne stare Ify (jedną z plandeką, a drugą z wkładką imitującą ładunek piasku). Obserwowałem obie aukcje. Apetyt miałem na modelik z plandeką. Aukcje kończyły się w odstępie 40 sekund, więc kilka razy „na sucho” trenowałem możliwość przeskoczenia z licytacją z jednej aukcji na drugą. Na szczęście wygrałem pierwszą aukcję (modelika bez plandeki) i trening się nie przydał. Modelik wraz z przesyłką kosztował 23 zł.

124. IFA 2

Od początku miałem zamiar opisać modelik na blogu, nie miałem jednak żadnego pomysłu na jakąś historyjkę z nim związaną. Przesyłka przyszła we wtorek. Obejrzałem modelik i sprawdziłem, czy wojskowa plandeka do niego pasuje, po czym wstawiłem go do witryny. We środę skonstatowałem, że przy dwukrotnie większych modelach w skali 1:43, maleńka Ifa nie wygląda najlepiej, schowałem ją więc do pudła w pawlaczu. Ifa nie dała jednak o sobie zapomnieć:

Dzisiaj rano, żona dała mi do ręki awizo na list poleconyPomyślałem, cóż to może być? Zapewne „pozdrowienia” z twarzowym zdjęciem z fotoradaru. Wybrałem się więc na pocztę. Najpierw poszedłem do znajomego kiosku, po raz kolejny obejrzałem Pobiedę i duet z serii „Legendarne Samochody”. Kiedy je oglądałem, cały czas myślałem jednak, ile owe „pozdrowienia” mogą mnie kosztować. A że zbliżała się już trzynasta odłożyłem modeliki i poszedłem na drugą stronę osiedla. Na poczcie jeszcze w sobotę nie byłem. Kolejka jak nigdy, do samych drzwi. Po pół godzinie stania, kiedy przede mną były już tylko 4 osoby, otworzono kolejne okienko (dla tych z awizo). Przeszedłem więc do tego okienka, a przy nim były już 2 osoby, jednak jedna pani przypomniała sobie, że „stała za tym panem” i po chwili były już 3. Gdy doszedłem do lady, pani postanowiła  obsłużyć jeszcze młodą damę, która stała nieco z boku „bo ta pani też już długo czeka”.  Kiedy wreszcie po 45 minutach oczekiwania pani z okienka wzięła do ręki awizo, powiedziała „to jakaś duża przesyłka” i zaczęła szukać w pudle z przesyłkami. Niestety nie mogła niczego znaleźć. Zwróciłem jej uwagę, że spodziewam się raczej pisma z jakiegoś urzędu, jednak pani upierała się przy przesyłkach i zapytała czy nie spodziewałem się jakiejś. Na awizo była data 23 lutego i ustaliśmy, iż był to wtorek. Zacząłem więc sobie przypominać: We czwartek nocowałem u rodziców, Ifę musiałem schować więc we środę, a jeden dzień stała w witrynie. Wychodziło więc na to, że nieszczęsne awizo dotyczyło Ify, a przy okienku jeden z interesantów zwrócił mi uwagę, że gdybym otrzymał „pozdrowienia” z fotoradaru, to by były z sądu i przy krzyżyku stała by literka „S” taka jaką on ma. Awizo zostało więc na poczcie, pani z okienka zapisała na nim nasz nr telefonu i sprawę miała wyjaśnić w poniedziałek. Kiedy wracałem do domu, znajomy kiosk był już zamknięty. Za to żona przypomniała sobie, że rzeczywiście we wtorek (23 lutego) listonosz spotkał ją na bazarku, wręczył paczkę i poprosił o wyrzucenie awizo. Nie przyszło jej jednak do głowy, że modeliki też przychodzą listem poleconym i odbyłem całkiem miły, długi spacer, a także przekonałem się jak wygląda poczta w sobotę, a to może się bardzo przydać.

Po powrocie wyciągnąłem z pawlacza pudełko, wyjąłem z niego Ifę, a przy okazji zrobiłem jeszcze kilka zdjęć innych modelików ze starej enerdowskiej  serii (większość z nich liczy sobie ponad 35 lat):

124. IFA 3

Skoda S 706 RTTN z przodem starego typu (pochodzi z początku lat 70-tych). Koparka ma urwaną jedną poręcz. Pamiętam, że dawno, dawno temu była ze mną na wakacjach nad morzem.

124. IFA 4

To nie pierwszy, ale drugi autobusik Robur Lo 2500, kupiony gdzieś w 1974 roku. Zastąpił zielonego poprzednika, którym się jeszcze bawiłem i troszkę był nadwyrężony. Nie pamiętam co się z nim stało.

124. IFA 5

Kolejna Skoda S 706 RTTN, ale już z „nowym” przodem, takim jaki miały pierwsze późniejsze Liazy.

124. IFA 6

A tak w czasach PRL wyglądał bardzo często „pociąg drogowy”. Skoda S 706 RT (z przodem starego typu) i dokupioną dużo później przyczepą.

124. IFA 7

A oto drużyna straży pożarnej w drodze do akcji. Dwa LKW S 4000 -1 (IFA) i Barkas.

124. IFA 8

I ta sama drużyna już w akcji. Do strażaków dołączyła karetka. Modeliki dostałem od kolegi już w trakcie studiów (pod koniec lat 70-tych). Zaprosiłem go za nie do baru, na dobre piwo.

124. IFA 9

Do modelików, które wtedy miały już kilka ładnych lat, nie było oryginalnych opakowań. Pochowałem je więc w opakowania zastępcze – po łakociach z ZPC 22-Lipca (dawniej E. Wedel). Widnieje na nich data: 1 maja 1979.

124. IFA 10

No i na koniec wyjaśnienie tytułu tego wpisu „43 x2 czyli 1:87”.

Jak widać zielony Wartburg 353 z serii Espewe jest dokładnie dwukrotnie mniejszy od modelika tego samego auta z serii „Kultowe Auta PRL”. Czytając gazetki z tej ostatniej serii, czasem można odnieść wrażenie, że w PRL były tylko „puste półki i ocet”. Ludzie nie mieli żadnych zainteresowań ani hobby, bo albo walczyli z systemem, albo stali w kolejkach. Skąd wzięły się zatem te wszystkie modeliki ?

Więcej o modelikach Espewe napisał znany wszystkim kolekcjonerom kolega Shepard tutaj

pozdrawiam

77. Nieco więcej o moim hobby

Wciąż trwa konkurs Blog roku 2008, a moje „miniauto-43” jest w finale. W kategorii „moje zainteresowania i pasje” załapało się co prawda na 9 miejscu, ale oddano na nie głosy ze 129 telefonów.

DZIEKUJĘ WSZYSTKIM, KRÓRZY GŁOSOWALI NA TEGO BLOGA.

MÓJ BLOG JEST W FINALE.  

Teraz już zbieram SMSy na dzieci z porażeniem mózgowym.

PROSZĘ JEDNAK O DALSZE GŁOSY NA  MOJEGO BLOGA !!!

Po ostatnim „szybkim zakupie” mam lekką alergię na Allegro. Aby poprawić sobie i Wam – Drodzy Czytelnicy – nastrój, wyciągnąłem z pudeł 2 stare modele (kupine jeszcze w 1986 roku jako uszkodzone) i postanowiłem napisać nieco wiecej o moim hobby. Nie chciałbym jednak pisać tu „elaboratu” kiedy, skąd i jak powstała kolekcjonerska skala 1:43, ale po prostu pokazać ją tak, aby łatwiej było Wam sobie wyobrazić moje modele. Jakiej są one wielkości? Oto odpowiedź:

77. Hobby 1

Normalny, współczesny telefon komórkowy (Nokia 6021) na tle trzydziestoletniego modelika w skali 1:43 nie wygląda ani finezyjne, ani specjalnie precyzyjnie.

Moje hobby to jednak nie tylko kupowanie, bieganie po kioskach, salonach samochodowych i „polowanie” na Allegro. Moje hobby to również porawki, naprawy i renowacja starszych modeli. To zajęcie wymaga  precyzji, wprawnej ręki, samozaparcia, cierpliwości i nieco doświadczenia. Najważniejszą jednak sprawą jest pomysłowość. Jak z opakowań, połamanych pudełek po kasetach i innych nikomu niepotrzebnych rupieci „wystrugać” brakujące w modeliku elementy, takie jak np. ułamany zderzak

77. Hobby 2

czy atrapa, którą poprzedni właściciel zagubił.

77. Hobby 3

Jak to zrobić, aby dorabiane elementy przypominały te prawdziwe, a przy tym dobrze wyglądały, były nie tylko precyzyjne, ale także trwałe.

Do każdej naprawy podejść trzeba indywidualnie. Za każdym razem inaczej. Wiadomo co się chce osiągnąć, jednak zaczyna się zupełnie od zera. Czasem trzeba wszystko dokładnie przemyśleć, a czasem wystarczy wziąć do ręki kawałki plastiku i zacząć po prostu robić. W trakcie pracy pomysły „co i jak ” nasuwają się same.

Oto stary model – nie, nie mój – model kolegi Sheparda (z miniato-forum), w stanie oryginalnym:

77. Hobby 4

A oto taki sam model, tylko mój, z dorobioną przeze mnie atrapą:

77. Hobby 5

Zarówno zderzak (z poprzedniego modelika Mercedesa) jak i atrapa z Audi to jak na skalę 1:43 elementy „duże”:

77. Hobby 6

Atrapa, a właściwie cała wkładka przednia, to naprawdę „duży” detal. Jednak poszczególne jego elementy: atrapa, reflektory, migacze, znaczek firmowy to drobinki, które trudno jest utrzymać w palcach w trakcie ich dorabiania. Każdy z tych elementów trzeba było wykonać osobno. Atrapę zrobiłem z opakowania po lodach, reflektory – z połamanej linijki, do migaczy wykorzystałem pomarańczowe pudełka po Tic-Tac’ach.

W tym wszystkim nie byłoby nic niezwykłego, gdyby moje modele były większe np. w skali 1:18 lub chociaż 1:24. Pokazane powyżej zdjęcie to mniej więcej 3- krotne powiększenie. De facto atrapa wygląda tak:

77. Hobby 7

Proszę przyłożyć kciuk do ekranu i sprawdzić jaka jest faktyczna wielkość dorabianych przeze mnie detali.

Czy tego rodzaju „wprawki” do czegoś się w normalnym, nie-modelarskim życiu przydają ?

Tak, zdecydowanie TAK. w jednym z moich starszych postów opisałem praktyczne wykorzystanie doświadczeń zdobytych przy naprawach modelików. Opisałem w nim naprawę chłodzenia procesora w moim komputerze. Od tej naprawy minęło już ponad półtora roku, a komputer wciąż działa i właśnie na nim piszę wszystko, co tu widzicie.

Jak zacząłem zbierać modele w skali 1:43, opisałem na tym blogu dokładnie rok temu.

47. Jak to się wszystko zaczęło

W dzieciństwie bawiłem się blaszanymi Warszawami i blaszaną ciężrówką z przyczepą. Miałem również drewnianego Żuka pomalowanego w paski z rozpiętą na drutach plandeką z materiału i piękną czerwono-białą Wołgę na baterię. Niestety nic się z tego nie zachowało. W podstawówce, gdy byłem gdzieś w piatej klasie, w kioskach Ruchu pojawiły się plastikowe polskie modele w skali 1:72, a w Składnicy Harcerskiej piękne i bardzo precyzyjne enerdowskie modele samochodów w skali 1:87 (H0). Wtedy zacząłem je zbierać. Początkowo bawiłem się nimi i niektóre modele popsułem albo uszkodziłem, ale wiekszość z nich mam do dziś. W szkole średniej modele uszkodzone lub popsute zastapiłem takimi samymi nowymi, a także dokupiłem do kompletu sporo innych.  Na poczatku lat siedemdziesiatych, kupiłem też 4 modele w skali 1:43, ale były one tylko uzupełnieniem mojej ówczesnej kolekcji, której trzon stanowiły modele w skalach 1:87 oraz 1:72. Modele plastikowe w różnych skalach  zbierałem aż do matury.

Po maturze, w trakcie studiów i zaraz po, praktycznie zarzuciłem moje hobby. W okresie tym zdobyłem co prawda kilka modeli w skalach 1:72 i 1:87, ale nie szukałem ich specjalnie tylko brałem, gdy coś samo wpadło mi w ręce.

W 1983r trzeba było dorabiać, a czasy były ciężkie. Wtedy to trafiła mi się „fucha”- chałupniczy montaż modeli spółdzielni Estetyka. Skompletowałem wtedy całą serię tych modeli – to znaczy zdobyłem brakujące do kompletu modele Etetyki – ale właściwie nie zamierzałem dalej zbierać żadnych modeli. Ziarno  zostało jednak zasiane. Bodajże w marcu 1984 roku popsuły mi się słuchawki stereo do radia. W sklepach były nieosiagalne, pojechałem więc kupić je na perski jarmark (obok klubu Spójnia na warszawskim Żoliborzu). Tam przypadkiem zobaczyłem piękny modelik czerwonego Citroena GS w skali 1:43. Kupiłem go, a skala  1:43 na tyle mnie zafascynowała, że zaczałem odwiedzać ów „hipermarket pod gołym nieben” regularnie. Stara miłość do miniaturek nagle ożyła ze zdwojona siłą i trwa już ponad 20 lat.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Mój pierwszy model w skali 1:43 – kupiony w 1972r w sklepie z zabawkami. (Jeden z 4 modeli w tej skali, kupiony w czasach gdy jej jeszcze nie zbiearałem) Nr 1 w mojej kolekcji.

A oto i pierwsi właściwi „członkowie założyciele” mojej kolekcji:

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Model, od którego tak naprawdę się wszystko zaczęło – Citroen GS farancuskiej firmy Minialux – w kolekcji nr 5 

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

 i nr 6 – Volokswagen 1200 Salon firmy Corgi (kupiony również w 1984r na perskim jarmarku)