Tag: N126

186. Kultowe Auta PRL – N126 (wydanie specjalne) – Moskwicz 2140

Taki sobie zestaw

Nie wiem, czy cyfra 6 jest dla mnie szęśliwa, czy nie, ale wiem że odkąd pamietam wciąż za mną chodzi. Kiedy zarejestrowałem mój pierwszy samochód, na tablicy rejestracyjnej miałem dwie szóstki. Na tablicy obecnego auta mam 3, a kiedy pracowałem w FSO w numerze ewidencyjnym miałem szóstki 4. Dlatego też ten wpis zdecydowałem się opublikować dzisiaj 6, a nie 9 września.  

Dziewiątego września mija 6 lat od założenia przeze mnie tego bloga. Blog nie bije może rekordów popularności (jak w latach ubiegłych), bo i też nie zawsze mam czas się nim zajmować, ale źle też nie jest. Liczba odwiedzin kształtuje się mniej więcej na poziomie jaki blog osiągnął po dwóch latach istnienia.  Rok temu (18 września 2011) liczba odwiedzin wyglądała tak:

186. N126 1

W tym roku (18 września 2012) liczba odwiedzin wygląda tak:
186. N126 2
Przy tej specjalnej okazji
PRAGNĘ SERDECZNIE PODZIĘKOWAĆ WSZYSTKIM, KTÓRZY PRZEZ OSTATNICH 6 LAT ODWIEDZILI I WCIĄŻ ODWIEDZAJĄ MOJEGO BLOGA.

A teraz kilka słów o moich ostatnich nabytkach:

Przyczepkę N126 kupiłem dopiero w sobotę 4 sierpnia, a nie w środę 1 sierpnia kiedy się ukazała.  1 sierpnia licytowałem opisywany tu nie tak dawno, najdroższy modelik jaki w ciągu kilku ostatnich lat kupiłem. Tej niewątpliwie „kultowej” przyczepki do tej pory tu nie pokazałem, bo nie miałem jej do czego doczepić. (Jak już wcześniej pisałem „malucha” z hakiem oddałem mojej mamie). Kilka dni temu wylicytowałem na Allegro uszkodzony modelik i w trakcie jego naprawy, całkiem przypadkiem, przerobiłem go na holownik do N126. Dzięki temu mogę przyczepkę teraz zaprezentować:

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Przyczepkę kupiłem bez zastanowienia. Rozważałem nawet zakup 2 egzemplarzy, jednak z powodu wygrania licytacji na Allegro w dniu, kiedy przyczepka się ukazała, doszedłem do wniosku, że już na początku sierpnia wydałem na modeliki sporą kwotę i chociaż nie przekroczyłem ustalonego na początku roku limitu wydatków, a w lipcu nie wydałem na modeliki ani grosza, to w końcu jednak kupiłem tylko jedną przyczepkę.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Prawdziwa przyczepa N126 jest chyba aktualnie najlepiej zachowanym reliktem motoryzacji czasów PRL. Mimo, że od jej ukazania się minęło prawie 40 lat, wciąż można ją spotkać, na drogach już raczej rzadko, ale na podwórkach i parkingach niemal na każdym kroku. Chociaż ciasna i jak na przyczepę kampingową naprawdę niewielka, była wyrobem bardzo udanym i popularnym. Może nie odniosła aż tak wielkiego sukcesu w karawaningu, ale za to w początkowym okresie transformacji ustrojowej była bardzo chętnie używana jako (przenośny) kiosk, zwłaszcza w małej gastronomii. I pomimo, że dziś N126 bardziej się wszystkim kojarzy z hot-dogami niż polem namiotowym, to jej modelik jest obowiązkową pozycją w kolekcji każdego kolekcjonera miniaturowych autek.

Zupełnie inaczej przedstawia się sprawa z autem, którego modelik ostatnio kupiłem. Moskwicz 2140 choć w ZSRR a później w krajach WNP był autem niezmiernie popularnym, w Polsce można go było zobaczyć niemal wyłącznie na obcych tablicach rejestracyjnych. Dopiero kiedy kupiłem jego modelik, przeczytałem, że ukazał się jeszcze w 1976 roku. Wcześniej przypuszczałem, że był autem o dobrych kilka lat młodszym. Moskwicze były w PRL autami popularnymi i nie trudno było spotkać na naszych ulicach wszystkie starsze modele tych samochodów. Ostatnim jednak popularnym w Polsce Moskwiczem był model 412 (z 1967 roku). Moskwicza 2140 już do Polski nie importowano. W latach 70-tych na naszym skromnym wówczas rynku motoryzacyjnym jego miejsce zajęły inne radzieckie auta – Łady.  Toteż samochodu tego z okresu PRL zupełnie nie pamiętam. Zwróciłem na nie uwagę dopiero po latach i to całkiem przypadkiem.

Dwa lata temu byłem na niezbyt udanych i w końcu skróconych wakacjach w Karwi. Któregoś dnia szliśmy główną ulicą obstawioną straganami w stronę plaży. W pewnym momencie moją uwagę przykuł przeciskający się między tłumem idących ulicą wczasowiczów pomarańczowy samochód od dawna już nigdzie nie widziany. Był to właśnie Moskwicz 2140 na chyba bułgarskich tablicach. Spojrzałem na niego z zaciekawieniem i pomyślałem „o rany, jaki fajny”.

Kiedy modelik pojawił się w kioskach 11 lipca, oglądałem go i nawet mi się podobał. Doszedłem jednak do wniosku, że mam w  kolekcji kilka radzieckich jeszcze modeli nieco tylko starszych i niewiele różniących się wyglądem kanciastych Moskwiczy i modelika 2140 nie kupiłem. Poniekąd postanowiłem jednak, że jeśli trafi mi się on kiedyś okazyjnie to raczej go wezmę. Okazja nadarzyła się w ostatnim tygodniu sierpnia. Na Allegro, pewien warszawski kolekcjoner wystawił jako złom modelarski kompletny niemal modelik. Brakowało w nim tylko prawego światła cofania:

Moskwicz 2140 1b

Pomyślałem „dobra nasza”. Na forum, przy okazji dyskusji na temat Moskwicza, ktoś napisał, że 2140 nie miał dwóch świateł cofania, a tylko lewe. Po prawej stronie albo była „goła blacha” albo plakietka z napisem „1500”. Wada, jaką posiadał wystawiony na Allegro modelik nie była więc aż tak dużą i przystąpiłem do licytacji. Aukcja, którą wygrałem, zakończyła się we wtorek 28 sierpnia, oszałamiającą kwotą 11 zł.

W Środę zaraz po pracy wskoczyłem na rower i pojechałem na Saską Kępę. Od sprzedającego, kupiłem już wcześniej kilka innych modeli i dokładnie wiedziałem gdzie mieszka. Przed wyjazdem zadzwoniłem do niego, jednak się nie dodzwoniłem, Zadzwoniłem też po drodze, to samo. Po półgodzinnej przejażdżce byłem na miejscu. Jednak telefon sprzedającego wciąż nie odpowiadał. Pokręciłem się więc trochę po okolicy i wróciłem z niczym do domu. Przejażdżki w żadnym razie nie żałuję, bo pogoda była ładna, a trochę ruchu nigdy przecież nie zaszkodzi. Następnego dnia żona miała jechać wieczorem do centrum i nie bardzo jej się chciało. Ja wcześniej skontaktowałem się ze sprzedającym i znów jak poprzedniego dnia miałem zamiar pojechać do niego rowerem. Doszedłem do wniosku, że mogę żonę podrzucić do centrum samochodem i po drodze odebrać modelik. Tak też zrobiliśmy. Podjechaliśmy na Saską Kępę samochodem, który zostawiliśmy na ulicy Saskiej. Później do sprzedającego poszliśmy na piechotę i w powrotnej drodze pospacerowaliśmy jeszcze po tej naprawdę ładnej dzielnicy. Na Francuskiej jest teraz sporo małych kafejek, w które wieczorem są pełne i ulica ta wygląda teraz naprawdę „europejsko”.

W piątek wydrukowałem w pracy na drukarce kilka naklejek z napisem „1500”, które dzień wcześniej narysowałem w domu na komputerze. Wieczorem załatałem też dziurę po brakującej lampie cofania. W szpargałach znalazłem mały plastikowy widelczyk, odłamałem jeden ząbek opiłowałem trochę, posmarowałem świeżym klejem modelarskim do tworzyw i wcisnąłem w otwór po bolcu od mocowania lampy. Następnie z jakiegoś kawałka wyciąłem maleńką płytkę którą szybko udało mi się dopasować do prostokątnego zagłębienia (pod lampę). Posmarowałem płytkę i czubek wcześniej wykonanego bolca klejem, po czym wcisnąłem płytkę w karoserię modelika. Z arkusza folii samoprzylepnej, na której wydrukowałem napis wyciąłem go i nakleiłem na dorobioną płytę zaślepiającą dziurę. Wada modelika została usunięta:

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Załatanie dziury po brakującej lampie zajęło mi raptem pół godziny. Pochodzący z prenumeraty modelik miał jeszcze kilka innych wad z którymi też dość szybko się uporałem. Kierownica była źle zamontowana. Wymontowałem więc całą deskę, oderwałem kierownicę i zamontowałem właściwie. Pod lupą okazało się, że jeden reflektor „świeci w niebo” wymontowałem więc atrapę i chromowaną wkładkę pod nią, w której osadzone są reflektory. Reflektora nie udało się z wkładki wymontować, ale udało się go obrócić o 180 stopni i po zmontowaniu całości było OK. Wymontowałem też lewą wycieraczkę i wkleiłem ją jeszcze raz. Po kolejnych kilkunastu minutach modelik był gotowy:

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Ponieważ nie było jeszcze tak późno, a na stole w kuchni miałem rozłożony mój modelarski warsztat, z witryny wyjąłem przyczepę N126, a także klika modelików: szarego Poloneza „akwarium”, pomarańczowego FSO 1500, niebieską Ładę 2107 i czerwoną 1500 (2103).  Ustawiałem za każdym z nich przyczepę i patrzyłem jak wyglądałby cały zestaw. Oczywiście przed przyczepą ustawiłem też najnowszy nabytek i o ile kolorystycznie nie wyglądało to źle, jednak zestawienie Moskwicz 2140 + przyczepa N126 wydało mi się trochę dziwne.

Za każdym razem oglądałem też spód każdego z modelików i zastanawiałem się do którego najłatwiej było by dorobić hak, bez specjalnej ingerencji w konstrukcję podwozia.  Po wstępnej analizie wydawało się, że najłatwiej będzie dorobić hak do Łady 2107. Model ma z tyłu w płytce podwozia nadlewik, który wystaje nieco poza dolną krawędź pasa pod zderzakiem. Można by wywiercić w nim dziurkę i sadzić hak. Nadlewik nie jest jednak zbyt duży (wystaje z karoserii ok. 1,5 – 2 mm) a otwór na hak musi mieć 1 mm średnicy. Miałem więc wątpliwości, czy oda się to zrobić i osadzić w nadlewiku hak wystarczająco solidnie. Ładę odłożyłem. Za to w płytce podwozia Moskwicza zauważyłem małe nacięcia :

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Pomyślałem ” a gdyby zrobić prawdziwy profesjonalny hak ze wspornikiem i do jego mocowania wykorzystać owe nacięcia byłoby fajnie”. W rupieciach nie znalazłem jednak resztek czarnej płytki, z której dorabiałem kiedyś tylną klapę w Lancii Y10, ale nalazłem połamaną zawieszki do wieszania krawata na wieszaku od ubrań. Zrobiłem próbkę czy tworzywo rozpuszcza klej modelarski. Próba wypadła pomyślnie. Wyciąłem więc z zawieszki małą płytkę i dorobiłem z niej wspornik haka. Wspornik wzmocniłem w miejscu mocowania pręta haka małymi kawałkami tego samego plastiku. Z drutu o średnicy 1mm zrobiłem hak i osadziłem w otworze wykonanym we wsporniku:

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Wspornik z hakiem po prostu wsuwa się w powiększone nieco nacięcia w płytce podwozia:

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Wspornik nie jest jednak do płytki przyklejony i w razie potrzeby można go z modelika łatwo wymontować, a w razie potrzeby zamontować do innego „kultowego” modelika, oczywiście po drobnej przeróbce płytki podwozia. (Pokazane tu powyżej zdjęcia modelika Moskwicza bez haka zostały wykonane już po przeróbce).

Podwozie z hakiem przykręca się do karoserii i wtedy tył modelika wygląda tak:

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Teraz do Moskwicza można dopiąć przyczepkę. Zestaw może trochę z punktu widzenia historii motoryzacji egzotyczny, ale wizualnie nie wygląda źle. W modeliku Moskwicza przód jest lekko uniesiony do góry, tak więc zestaw wygląda autentycznie, jakby przyczepa w naturalny sposób dociążała tył auta, jak to się dzieje w prawdziwych samochodach:

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

pozdrawiam

Reklamy