Tag: Land Rover

259. W kolonialnym stylu – Rover P5 MK II

 

Za kilka dni święta. Przygotowania w toku. Jeszcze tylko 2 dni pracy i prze de mną kilka dni „laby”, czasu dla siebie, rodziny i w końcu modelików też. 

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

W 2004 roku ukazał się na rynku motoryzacyjnym Mercedes-Benz CLS (C219).  Chociaż moim skromnym zdaniem, jak na auto tej marki był koszmarnie brzydki, zrobił karierę. Kilka lat później, idąc w ślady Mercedesa, również Volkswagen wypuścił na rynek nową odmianę Passata, model CC. Obydwa auta były symbolem nowego trendu, bo nie były prezentowane jako sportowe limuzyny czy sedany, ale jako zupełnie nowa odmiana nadwoziowa – „czterodrzwiowe coupe”, a za jej protoplastę powszechnie uznano właśnie Mercedesa CLS.

Ja też przez długi czas tak właśnie uważałem, aż do momentu, kiedy nie tak dawno w mojej kolekcji pojawił się kolejny modelik. Jednak pojęcie „czterodrzwiowe coupe”, które łączy w sobie dwa właściwie przeciwstawne określenia typów nadwozi (w klasycznym ich rozumieniu) wcale nie jest wynalazkiem XXI wieku. Pierwszym serynie produkowanym autem, które było prezentowane jako „czterodrzwiowe coupe” był samochód, który narodził się w Wielkiej Brytanii jeszcze pod koniec lat 50-tych ubiegłego stulecia – Rover P5.

I choć prezentowany tu modelik nie jest tą jego odmianą, to niewiele się od niej różni i też wykazuje pewne cechy „czterodrzwiowego coupe”. Do opisanych powyżej wniosków doszedłem po analizie zdjęć i materiałów na temat samochodu, którego model tu prezentuję, a moje nieco subiektywne odczucia w pełni potwierdza „wygrzebany” przy okazji tego wpisu artykuł z niemieckiej Wikipedii

Modelika Rovera P5 szukałem przez wiele lat. Po raz pierwszy wpadł mi w ręce na grudniowej giełdzie w 2003 roku (jeszcze wtedy w Starej Gazowni). Choć zrobił na mnie wtedy bardzo dobre wrażenie, nie kupiłem go. W owym czasie modele w skali 1:43 były dostępne w nielicznych sklepach modelarskich oraz salonach samochodowych i wcale tanie nie były. Za model P5 z serii Vanguards firmy Lledo sprzedający życzył sobie 60 zł, a ponieważ na tamtej giełdzie kupiłem już inny model z tej samej serii (Forda Granadę), zamiast drugiego Vanguards’a kupiłem za 75 zł modelik Opla Commodore firmy Minichamps.  Modelik P5 chodził mi jednak po głowie. 

Kilka tygodni później (w styczniu 2004 roku) zarejestrowałem się na Allegro, a kilka miesięcy później kupiłem do domu mój pierwszy komputer. Na mojej liście „poszukiwanych” figurował wtedy inny Rover – model P6. Był on jednym z pierwszych modeli jakie właśnie na Allegro kupiłem. W mojej kolekcji miałem wtedy już 8 modeli terenowych aut marki Land Rover i tylko jeden auta osobowego. Postanowiłem więc przy jakiejś okazji uzupełnić serię modeli Land Rover o jakiś inny samochód osobowy. Po pewnym namyśle wybór padł na Rovera P5 (spotkanego rok wcześniej na giełdzie). Nie sądziłem jednak, iż na taką okazję przyjdzie mi czekać aż 11 lat. 

259. Rover 2

Modelik okazał się trudny do zdobycia. W pewnym momencie, nawet zacząłem żałować, że nie kupiłem go na giełdzie, bo na Allegro praktycznie się nie pojawiał. Z tego co pamiętam widziałem go tam chyba gdzieś w 2005 lub 2006 roku i poszedł za jakieś 90 zł. Na giełdach też go od lat nie było.

Kiedy w kioskach zaczęły się pojawiać „Kultowe Auta PRL” spadło zainteresowanie zagranicznymi modelami kolekcjonerskimi (zwłaszcza modelami „nie pierwszej świeżości”), co spowodowało , że ich ceny spadły, a inni kolekcjonerzy przestali je oferować.

259. Rover 3

Przełom nastąpił dopiero w tym roku. Dokładnie taki sam modelik (jak tu prezentowany) pojawił się na Allegro gdzieś w połowie tego roku. Był wystawiany chyba 3 razy za cenę 50 zł, jednak przesyłka była dość droga (o ile dobrze pamiętam chyba 14 złotych). Kiedy w końcu dojrzałem do zalicytowania wystawionego po raz trzeci (w opcji „kup teraz”) modelika, okazało się że ktoś mnie ubiegł.   

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

W połowie października Rover P5 znów pojawił się na Allegro. Tym razem aukcję śledziłem uważnie. W sobotę 24 października, późnym wieczorem, kiedy aukcja  się kończyła, zacząłem licytować i aukcję wygrałem. W końcu udało mi się zdobyć poszukiwany od ponad 10 lat model za rozsądną cenę. Model z przesyłką kosztował mnie 56 zł.  

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Kiedy jednak kilka dni później, nadeszła paczka, przy jej rozpakowywaniu przeżyłem „chwile grozy”.  

Modele firmy Lledo to typowe angielskie, modele kolekcjonerskie. Seria Vanguards pojawiła się w 1996 roku. W mojej kolekcji jest kilkanaście modeli z tej serii (kupionych w latach 2002 – 2006). Starsze z nich są pakowane w specjalne, kolekcjonerskie pudełka z wkładką typowe dla tej firmy, nowsze w witrynkę i pudełko, tak samo jak modele innych firm.     

Rover P5 jako model stary, został zapakowany w pudełko starszego typu :

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Przy takim pakowaniu, lusterka muszą zostać wyjęte z modelika i są przechowywane w małej torebce pod wkładką, w którą zapakowany jest sam model. Kiedy jest on prezentowany (np. w gablotce) lusterka trzeba do niego zamontować, gdyż model z zamontowanymi lusterkami nie mieści się do wkładki. Po wyjęciu z pudełka modelik jest ich pozbawiony i tak też licytowany prze ze mnie Rover P5 był pokazany na Allegro.  

Już po jego wylicytowaniu, wysłałem do sprzedającego zapytanie, czy w opakowaniu są lusterka i otrzymałem potwierdzenie, że lusterka są. Po przyjściu paczki całkiem spokojnie ją rozpakowałem, wyjąłem z niej pudełko, zdjąłem pokrywkę, wyciągnąłem modelik z wkładki, a zaraz potem wyciągnąłem z pudełka wkładkę i sięgnąłem po małą torebeczkę na jego dnie. Obejrzałem ją z obu stron i …. nie znalazłem obiecanych przez sprzedającego lusterek. W torebce była firmowa karteczka i dziura wielkości kciuka. Długo oglądałem torebkę, pudełko, wkładkę i już miałem usiąść do komputera, by reklamować przesyłkę, kiedy przypomniałem sobie, że w momencie wyjmowania torebki z pudełka, coś jakby upadło na podłogę i wydało znany mi skądinąd bardzo delikatny odgłos, który często towarzyszy mi w moim „warsztacie”.

Z reguły jednak, kiedy w trakcie obróbki czy dopasowywania, jakiś drobny element wymknie mi się z palców, wiem mniej więcej gdzie mógł upaść i jak go szukać. W tym wypadku nie miałem żadnej pewności, że lusterka w ogóle były, bo nawet przez chwilę ich nie widziałem.  

Ponieważ modelik rozpakowywałem nad rantem stołu w kuchni, uznałem za prawdopodobne wypadnięcie lusterek z torebki przez dziurę w niej. Zacząłem więc na kolanach przeszukiwać podłogę w kuchni i po dość krótkiej chwili jedno znalazłem – lewe. Poszukiwane drugiego nie dało jednak przez klika dobrych minut żadnego rezultatu. Pomyślałem, cóż może drugiego nie było. Ale modelik z jednym lusterkiem (w tym przypadku od strony pasażera) wyglądał idiotycznie i zacząłem się nawet zastanawiać, jak ewentualnie dorobić oba lusterka. Nie dałem jednak za wygraną. Postanowiłem wykorzystać metodę, którą stosuję w moim „warsztacie”.

Kiedy w trakcie dorabiania, jakiś drobny element upadnie mi na podłogę, a zdarza się to dość często, drugi, zazwyczaj symetryczny element, rzucam świadomie na podłogę i obserwuję gdzie upadł. Następnie przeszukuję podłogę. Po kilu takich próbach z reguły udaje się odnaleźć nie tylko element rzucony celowo, ale i drugi „zagubiony”.  

Tak też postąpiłem z lusterkami do Rovera P5. Rzucałem znalezione na podłodze lusterko lewe i szukałem obu. Po kilku próbach poniosłem z podłogi lusterko, które leżało jakieś pół metra od stołu. Obejrzałem je. Tak, i tym razem w końcu się udało. W ręku miałem poszukiwane drugie lusterko, lusterko prawe.

Dzięki uporowi i „warsztatowym” doświadczeniom, udało się uniknąć niezbyt miłej wymiany korespondencji ze sprzedającym, który do modelika włożył lusterka, jednak nie zabezpieczył ich w żaden sposób przed przypadkowym wypadnięciem z dziurawej torebki.

Kiedy kilka dni później „ochłonąłem” nieco po tej niezbyt przyjemnej „przygodzie”, zacząłem szukać w internecie zdjęć samochodu, aby porównać z nimi świeżo nabyty modelik. Chciałem sprawdzić, czy wszystko „w nim gra”, jaką wersję auta przedstawia i dlaczego właściwie z przody ma dwa pojedyncze reflektory, a nie podwójne (pionowe), jakie zapamiętałem z wcześniej oglądanych w sieci zdjęć Rovera P5.  

Na większości zdjęć jakie i tym razem znalazłem w sieci, samochód różnił się nieco od mojego modelika. Dopiero po głębszym „dochodzeniu” trafiłem na ciekawą stronę o zabytkach angielskiej motoryzacji i dopiero z niej przekonałem się, że Rover P5 był produkowany w dwóch wersjach nadwozia: limuzyna i coupe. Obie wersje nie różnią się aż tak bardzo i obie przedstawiają samochód czterodrzwiowy. Mój modelik to limuzyna, wersja coupe różniła się od niej niżej poprowadzoną linią dachu i znacznie cieńszymi ramkami okien bocznych. Wtedy to właśnie skojarzyłem, że to nie Mercedes-Benz CLS, a Rover P5 Coupe, był tak naprawdę pierwszym w historii „czterodrzwiowym coupe”.

Jeśli przyjrzeć się z boku prezentowanemu tu modelikowi, można myślę śmiało stwierdzić, że Rover P5 także w starszej wersji, jaką jest limuzyna, też wykazuje pewne cechy „czterodrzwiowego coupe” (jak napisałem na początku tego wpisu). Niewątpliwie ładne i bardzo „angielskie” nadwozie tego auta ma jedną cechę zupełnie niespotykaną w samochodach innych marek z tamtego okresu. Otóż zarówno w samochodzie, jak i odzwierciedlającym go modeliku, szyba tylna jest ku górze nachylona pod większym kątem niż szyba przednia, co w tamtych czasach było cechą charakteryzującą wyłącznie nadwozia typu coupe.

pozdrawiam              

Reklamy

87. LAND ROVER FREELANDER – Długo poszukiwany

Moją „listę poszukiwanych” modeli stworzyłem w 1999 roku. Wtedy to (z okazji przełomu wieków) ogłoszony został przez środowisko dziennikarzy motoryzacyjnych międzynarodowy, prestiżowy konkurs na samochód stulecia – Car of the Century. Fakt ten, a także realna potrzeba staranniejszego i bardziej przemyślanego doboru modeli do kolekcji, liczącej wówczas grubo ponad 250 modeli, zainspirowały mnie do stworzenia własnej listy modeli samochodów z różnych okresów XX wieku, które bardzo chciałem mieć. W 1999 roku na liście było ok. 70 modeli, dzisiaj pozostało ich już tylko 15. (Oto fragment archiwalnej listy)

87. Land Rover 1

Modelik Freelandera kupiłem prawie 10 lat temu. Chciałem urozmaicić moją kolekcję modeli Land Rover, w której były wtedy tylko trzy kanciaste modele z serii I i III (80″ i 109″) oraz jeden Range Rover. Freelander świetnie się do tego nadawał. Był autem nowym, „świeżym” i zupełnie innym niż wszystkie wcześniejsze Lan Rovery. Miał przy tym zgrabną i dość ciekawą sylwetkę. Można go było też na ulicach Warszawy zobaczyć i to wcale nie tak rzadko. Modelik nowej wówczas firmy Hongwell był ładny, niedrogi, miał otwierane drzwi i tylną klapę, okazało się jednak, że został wykonany w skali 1:41 i był za duży. Sprzedałem go dość szybko na giełdzie, a samochód wpisałem na listę modeli „poszukiwanych”, którą właśnie świeżo tworzyłem.

I tak Freelander trochę przy okazji załapał się na listę „poszukiwanych”. Na liście „wisiał” naprawdę długo, bo modelik dobry, dokładnie w skali 1:43 produkowała tylko jedna firma – Eagels – Universal Hobbies. Modelik jest rzadki i trudny do zdobycia, wiedziałem o nim z Internetu. Z czasem przestał być przeze mnie aż tak bardzo pożądany i nie miałem specjalnych nadziei na to, że szybko trafi do kolekcji. Skoro już na mojej liście się znalazł wypadało go kupić, zwłaszcza, iż na Allegro na którym kupuję modele od ponad 5 lat, pojawił się po raz pierwszy.

87. Land Rover 2

Licytacja specjalnych emocji nie wywołała. Było co prawda 6 chętnych, ale cenę końcową 37 zł można uznać za naprawdę atrakcyjną, bo model długi czas kosztował w zagranicznych sklepach internetowych ok. 20 Euro.

87. Land Rover 3

Freelander, „mały”, raczej rekreacyjny, niż terenowy Land Rover, w 1998 roku, kiedy się ukazał wyglądał naprawdę ciekawie. Dzisiaj, na ulicy niczym szczególnym się nie wyróżnia. Ponadto, na jakość wykonania i niezawodność samochodu było sporo narzekań i mimo ciekawej koncepcji Freelander rynków motoryzacyjnych nie podbił. Jego modelik jest jednak fajnym uzupełnieniem mojej kolekcji Land Rowerów, która przez 10 lat czekania na okazję zakupu modelika Freelandera rozrosła się i liczy już nie 4, a 10 modeli. Jej fragment pokazałem na tm blogu w ubiegłym roku – klasyczne, kanciaste Land Rovery.

62. Bohaterowie znad zatoki Arcachan (cz.2)

Jak już pisałem kilka tygodni temu, urlop spędziłem za granicą. Raz na kilka lat wypada odwiedzić bliską rodzinę i w tym roku urlop spędziłem u rodziny.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

We Francji, na uroczym półwyspie Cap Ferret nad Atlantykiem (podobnym nieco do naszego Helu) nie trafiłem modelików ciekawych na tyle, aby je kupić. Spotkałem tam za to samochody, których z uwagi na ich wiek zupełnie nie spodziewałem się tam zobaczyć, a których modele mam w mojej kolekcji od dawna. Postanowiłem więc nieco o nich napisać i pokazać zdjecia moich modelików tych aut.

Bohaterem nr 1 półwyspu Cap Ferret okazał się Citroen Mehari. (modelik został opisany w porzedniej częsci mojej urlopowej relacji)

Bohaterem nr 2 półwyspu Cap Ferret okazał się Land Rover.

Samochody Land Rover serii 80, 109 i Defender można spotkać na półwyspie nader często. Kilka lat temu dostałem w prezencie modelik pick-up’a (w Polsce, auta praktycznie niespotykanego). Miałem nawet zamiar go sprzedać, jednak teraz go sobie zostawię. Kilkaset metrów od domu w którym mieszkaliśmy był zakład naprawy łodzi. W zkładzie tym przyczepy i wózki z dużymi 8 metrowymi łodziami przepychały właśnie 3 takie białe pick-up’y.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Bohaterem nr 3 półwyspu Cap Ferret okazał się Willys Jeep.

Na Cap Ferret  spotkałem 3 egzemplarze tego samochodu (używane w normalnej eksploatacji). Jest to niewątpliwy ewenement spotkać na ulicy samochód znany najbardziej z filmów o II Wojnie Światowej. Oto jeden z trzech moich modelików tego auta:

62. jeep

Bohaterem nr 4 półwyspu Cap Ferret okazał się Citroen 2CV.

Pomomo, że od zaprzestania produkcji 2CV minęło już 18 lat, samochód wciąż można spotkać niemal na każdym kroku. Poniżej modelik „cytrynki” z połowy lat siedemdziesiątych (z prostokatnymi lampami). W jednym z ogrodów na Cap Ferret stał dokładnie taki niebieski 2CV w idealnym stanie.

62. citroen

Bohaterem nr 5 półwyspu Cap Ferret okazał się Austin Mini.

Podobnie jak 2CV ten angielski samochód (i to w starszej wersji) wciąż można spotkać we Francji. Widziałem egzemplarze jeszcze na małych 10-calowych kołach z „balkonikami” na zderzakach.

12.blog_sd_3167381_3329636_tr_austin_mini_1b

52. LAND ROVER DEFENDER – Siódmy, jak siódmy dziń tygodnia

Kupiłem go wczoraj w sklepie z zabawkami w Mińsku Mazowieckim.  Gdy ekspedientka przy okazji pokazywania modelików innemu klientowi, na moją prośbę wyciągnęła schowany za innymi pudełkami modelik chińskiej firmy Hongwell-Cararama i okazało się, iż jest to „krótki” Land Rover Defender zapytałem ile kosztuje. Odpowiedziała: 9,90. Bez namysłu wyciągnąłem z portfela 10 zł i zapłaciłem (chociaż przecież w kolekcji mam już kilka Land Roverów z tej serii).

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Skąd taki tytuł wpisu?

Ano dlatego, że to siódmy Land Rover w mojej kolekcji. Oto wszystkie razem:

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

I poszczególne modele w kolejności zakupów:

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

2002 (Solido – dostałem w prezencie od siostry – z Francji)

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

2001 (Solido – kupiłem za 15 zł w likwidowanym sklepie z zabawkami)

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

2001 (Solido – kolega kupił mi go w Rzeszowie za 40zł – w Warszawie kosztował drożej)

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

1991 (stare Dinky – kupiłem półwrak za 1 markę na „flohmarku” w Bonn i odrestaurowałem – dorobiłem maskę i pomalowałem)

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

1990 (Matchbox-Dinky – kupiłem w nieistniejacej już Centralnej Składnicy Harcerskiej)

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

1987 (stare Solido – wymieniłem na „flohmarku”, za dopłatą Land Rovera firmy Corgi – na ten model)