Tag: Łada

250. Kultowe Auta PRL – Łady 2107 i 2105

Wiem, wiem, 250. w pewnym sensie jubileuszowy wpis na blogu powinien być ciekawy i zupełnie inny niż zazwyczaj. Niestety tym razem tak nie będzie. Powód jest prozaiczny: Jak zwykle codzienne zabieganie i brak czasu. Dlatego ten wpis nie będzie specjalnie nowatorski, będzie właściwie kontynuacją poprzedniego.

Jak już nie raz tutaj pisałem, moja wiekowa, bo już 87 letnia mama od stycznia zapadła na zdrowiu. Na początku, jeździłem z nią na opatrunki do przychodni przyszpitalnej w Pruszkowie. byłem z nią też prywatnie u dermatologa. Później w przychodni zmieniliśmy lekarza chirurga. Jednak dziwna i niewielka rana na 4 palcu u nogi nie chciała się goić. W drugiej połowie kwietnia, w sobotę rano mama źle się poczuła. pojechaliśmy do niej od razu i od razu wezwaliśmy karetkę. Mama trafiła do szpitala na kilka dni.

Po wyjściu ze szpitala była z wizytą domową lekarka z przychodni Piastun. Wizyta, ku mojemu zaskoczeniu trwała ponad godzinę i lekarka dokładnie podała listę leków i godziny ich przyjmowania. Ze szpitala dostaliśmy też pilne skierowanie do chirurga naczyniowego. Jednak ani w Piastowie, ani w Pruszkowie takowy nie przyjmuje. Sprawa ciągnęła by się zapewne dalej, gdyby nie to, że 2 tygodnie temu nie mogłem pojechać do mamy w weekend. Kiedy przyjechałem do niej dopiero w niedzielę wieczorem, okazało się, że prawa, chora stopa, która do tej pory (jak myślałem też dzięki moim opatrunkom) wyglądała zupełnie dobrze, napuchła. W poniedziałek była dalej opuchnięta, we wtorek rano kiedy stopa była wciąż opuchnięta, miałem nawet zamiar pojechać z mamą do do przychodni przyszpitalnej w Pruszkowie. Jednak mając przed oczami to, czego do tej pory tam doświadczyłem, doszedłem do wniosku, że stracimy tylko całe przedpołudnie, a i tak nic to nie da, bo lekarka, do której tam jeździmy była akurat na urlopie.

Pojechałem więc do pracy i z pracy wykonałem kilka telefonów. Okazało się, że w prywatnej klinice Luxmed w centrum Warszawy jeszcze tego samego dnia jest kilka wolnych termonów do chirurga naczyniowego. Skontaktowałem się z mamą i pojechaliśmy. Lekarz nawet nie oglądał rany na palcu, obejrzał nogi mamy oraz brzuch i od razu wypisał skierowanie do szpitala. Dzięki temu mama trafiła w piątek (tydzień temu) do szpitala z oddziałem chirurgii naczyniowej, tym razem w Międzylesiu.

W weekend mama właściwie tam odpoczywała, w poniedziałek też niewiele się tam działo. We wtorek, podobnie jak dnia poprzedniego, do mamy pojechała moja żona i okazało się, że mama idzie na zabieg. W środę ledwo tylko dotarłem do pracy zadzwoniła komórka. Dzwoniła mama z informacją, że mam ją ze szpitala zabrać. Zwolniłem się więc i pognałem na przeciwległą stronę Warszawy. Na początku sądziłem, że zabiorę mamę dość szybko i wrócę do pracy, jednak lekarze byli zajęci i musiałem czekać. Kiedy koło południa udało mi się spotkać lekarza prowadzącego, ten od razu powiedział: „Dobrze, że pan przyjechał”. Wtorkowy zabieg polegający na udrożnieniu tętnicy w prawej, chorej nodze powiódł się. Formalności potrwały jeszcze 2 godziny i do domu mamę przywiozłem o 16.

Teraz muszę mamę odwiedzać codziennie i robić jej nie tylko opatrunek chorego palca u nogi, ale przez tydzień również zastrzyki. Dlatego nad tym (w pewnym sensie jubileuszowy) wpisem postanowiłem zbytnio się nie wysilać. Doszedłem do wniosku, że skoro w poprzednim wpisie pokazałem moje 3 „kultowe” Łady, to tym razem opiszę po prosu tę, której do tej pory na blogu nie pokazałem:

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Łada 2107 ukazała się w serii „Kultowe auta PRL” we wrześniu 2011 roku, a więc już dość dawno temu. Pamiętam, że kiedy się ukazała, pobiegłem do „kultowego” kiosku, ale nie z zamiarem zakupu modelika, ale obejrzenia go. Do kiosku nie poszedłem jednak „z pustymi rękami”. Zabrałem ze sobą wyciągnięte z pudła nr 3 (w szafie) pudełeczko, a w nim wyprodukowany jeszcze w ZSRR modelik Łady 2105. Nie wyjmowałem go jednak z pudełeczka. Obejrzałem zapakowane w folię i blistry modeliki z „kultowej” serii i doszedłem do wniosku, że moja również niebieska Łada wcale nie jest taka zła i wróciłem do domu.

Modelik Łady 2107 kupiłem dopiero pół roku później.

250. Lada 2

Na marcowej giełdzie w 2012 roku Łada jakoś wpadła mi w ręce i spodobała mi się. A że była bez gazetki i opakowani, stargowałem jej ceną na 18 zł i ją wziąłem.

250. Lada 3

Po oględzinach w domu okazało się, że modelik ma niewielką, ale irytującą mnie wadę. Prawa tylna lampa została żle wklejona i wystawała nieco poza obrys nadwozia. Próbowałem temu jakoś zaradzić i zacząłem wciskać lampę w „pudło”. Niestety w trakcie tej operacji lampa pękła. Udało się ją co prawda skleić, ale nie wyglądało to najlepiej, miejsce klejenia było widoczne i klejona lampa różniła się od drugiej. Nie miałem jednak pomysłu jak to poprawić i odstawiłem modelik na półkę.

250. Lada 4

Dopiero po jakimś czasie, przy okazji poprawek świateł tylnych któregoś z innych „kultowych” modelików (chyba Poloneza MR’89),  sięgnąłem po Ładę i w niej też „podmalowałem” tylne światła. Wspomniana wcześniej wada, po upiększeniu lamp przestała być praktycznie widoczna. Łada 2107 wyglądała świetnie. Nie pokazałem jej jednak na blogu, bo jako świeży zakup, który zazwyczaj prezentowany jest na blogu, była już mocno „przeterminowana”

Na koniec wypada pokazać modelik, z powodu którego nie kupiłem Łady 2107, w momencie kiedy ukazała się w „kultowej serii.

Kiedy dokładnie 23 lata temu, w 1992 roku, po dwuletnim pobycie na kontrakcie w Niemczech wróciłem do Polski, okazało się, że przez 2 lata mojej nieobecności, niemal na każdym kroku rozkwitł handel, a zawłaszcza targi i bazary. Można tam było kupić wszystko, a na dodatek pojawili się na nich obywatele byłego ZSRR oferujący za grosze radzieckie modeliki w skali 1:43. W tym czasie kupiłem od nich kilka Kamazów i innych modeli.

Po moim powrocie przez kilka miesięcy szukałem pracy i w tym czasie mieszkałem u moich rodziców. Robiłem drobne i większe naprawy w ich domu i pomagałem im też w zakupach. Pamiętam, że latem pojechałem po coś na targ do Pruszkowa. Tam też byli Rosjanie. Mieli jednak tylko kilka modeli które już miałem. Jedyny model jakiego nie miałem była to Łada 2105. Pamiętam, że ją oglądałem, ale nie przypadła mi ona zbytnio do gustu, zwłaszcza z uwagi na dziwnie płaski dach, który wyglądał jakby na środku był wklęsły.

250. Lada 5

Kilka lat później w 1995 roku w nieistniejącym już sklepiku modelarskim przy ul. Siennej trafiłem kilka radzieckich modeli. W tym czasie nie pojawiały się one już na bazarach. A że w owym czasie rodzimy rynek modelików w skali 1:43 właściwie dopiero raczkował i był bardzo mizerny, radzieckie modele zainteresowały mnie. Nie kosztowały drogo (były po 9 zł) więc kupiłem kilka Ład i 2 Moskwicze, w tym również niebieską Ładę 2105. Kiedy ją oglądałem, doszedłem do wniosku, że jej model jednak kupię, bo zamontowany na dachu bagażnik świetnie maskuje opisaną powyżej wadę dachu.

250. Lada 6

Dziś modelik nie wygląda może rewelacyjnie, ale ma wartość historyczną. Maska i drzwi nie są najgorzej spasowane, jak na modelik „wielootworowy”, a za to kiedy się je otworzy radziecka jeszcze Łada wygląda naprawdę ciekawie:

250. Lada 7

 

DRODZY CZYTELNICY ! 

Większość osób, które bloga odwiedzają, przede wszystkim ogląda zdjęcia. Nie mogę wrzucać ich jednak zbyt wiele, bo wymagają przygotowania. (Zrobienia przy odpowiednim świetle, potem obróbki na komputerze, a to zawsze trochę czasu mnie kosztuje). Brak czasu, brakiem czasu, ale jest też jeszcze inna przyczyna, która może spowodować „zawirowania” lub nawet konieczność zawieszenia bloga:

Kokpit bloga 2

Jak widać na zrzucie z ekranu strony, na której edytuję bloga, kończy się powoli miejsce na blogowym dysku. Mam jeszcze pewne rezerwy i mogę przerzucić część zdjęć z bloga na darmowy hosting. (Zrobiłem już tak ze zdjęciami z wakacji). Jednak ImageShack zrobił się od jakiegoś czasu płatny, a hosting z którego aktualnie korzystam, nie zawsze poprawnie działa. Poza tym zrobienie takiej operacji też wymaga całkiem sporo czasu.

pozdrawiam

Reklamy

249. Kultowe Auta PRL – Łada 2106

Wiem, wiem, a może raczej przypuszczam, że czytelnicy bloga czekają z niecierpliwością na Skody.  Tak, Tak, kupiłem wszystkie trzy, jakie w serii „Kultowe Auta PRL” się w ostatnim czasie ukazały. Jednak modele nie są do końca „dopieszczone”, aby je tu zaprezentować. I tak w modeliku 110R w trakcie poprawek urwał się odbłyśnik w jednej z lamp. Na razie jest przyklejony gumą do żucia, ale myślę o poważnej naprawie. Skoda 1201 właściwie jest gotowa (pokazywałem jej zdjęcie na forum ), ale wciąż zastanawiam się nad poprawką tylnego zderzaka (chcę go podnieść nieco do góry). Kupiona w ubiegłą środę 105S bardzo mi się podoba, ale też wymaga poprawki lamp:

Skoda 105-2symulacja

To zdjęcie to „symulacją” po pierwszej poprawce, ale przed ewentualną właściwą. (Więcej informacji też jest na forum).

Tak jak zasygnalizowałem w dodatku do poprzedniego wpisu, właściwie od początku roku sporo czasu zajmują mi sprawy związane z opieką nad moją 87 letnią mamą. Trapiące ją dolegliwości, częste wizyty u lekarzy, jej pobyt w szpitalu, a także to, że z uwagi na jej stan  trochę mieszkam w domu, trochę u niej,  generalnie prawie nie sprzyja zajmowaniu się modelikami, a także blogiem. Do tej pory jakoś do tej pory udawało mi się troszkę czasu na modele i bloga wygospodarować, ale łatwo nie jest.

Trzy tygodnie temu w serii „Kultowe Auta PRL” ukazał się modelik Łady 2106. Oznaczenia Ład nie wszystkim kojarzą się z odpowiednimi modelami aut, więc wyjaśnię iż samochód był w Polsce bardzo popularny pod koniec lat 70-tych i w odniesieniu do niego używano nazwy „Łada 1500s” (w odróżnieniu do opisywanej tu dobrych kilka lat temu Łady 1500). Modelika z „kultowej serii” nie kupiłem jednak  w kiosku. Łada 2106 czy też 1500s zawsze bardzo mi się podobała, uważałem ją za o wiele ładniejszą i ciekawszą niż modele 1500 (2103) czy późniejsze (2105/2107) i kiedy 8 lat temu ukazały się pierwsze modele z serii „Kultowe Auta PRL” zacząłem „chorować” na jej modelik.go

W listopadzie 2008 roku w opisie kupionego wówczas modelika Łady 1500 napisałem:

„Łada 1500 z serii „Kultowe Auta PRL” ukazała się w środę trzy tygodnie temu. Przez pierwszy tydzień modelik ogladałem, jednak go nie kupiłem.  Doszedłem do wniosku, że może jednak go  kupię i ewentualnie przerobię na Ładę 1500s”,

Do przeróbki nigdy jednak się nie zabrałem i czekałem, aż ukaże się gotowy modelik. Mijały właściwie nie tygodnie, nie miesiące, a lata, jednak modelik Łady 2106 się nie ukazywał. Jakiś czas później, w Rosji ruszyła podobna do polskiej seria „Avtolegendy CCCP” i w niej w końcu kilka lat temu ukazał się WAZ 2106, jako 50 numer tej serii. Nie mogąc się doczekać modelika w polskiej serii, rok temu pojechałem na czerwcową giełdę w gimnazjum przy ul. Conrada i nabyłem Ładę z rosyjskiej serii.

249. Lada 2

Modelik postanowiłem kupić na giełdzie, bo znalezione w Internecie zdjęcia nie dawały pełnego obrazu, a wynikało z nich, że modelik jest wykonany gorzej do starszego o kilka lat modelika Łady 1500 z „kultowej” serii. Miałem też nadzieję, że przy oględzinach „na żywo” autko będzie wyglądało nieco lepiej niż na zdjęciach w Internecie. Pamiętam, że na giełdzie zbytnio się jednak modelikowi nie przyglądałem, bo po pierwsze człowiek jak zobaczy tyle modeli na raz dostaje lekkiego „amoku”, po drugie, prze blister też wszystkiego nie widać, po trzecie cena była sensowna (równe 30 zł), więc cieszyłem się że modelik trafiłem, zapłaciłem i schowałem go do kieszeni.

W domu po wyjęcia z blistra modelik mnie jednak nie zachwycił, a po porównaniu go z pozostałymi Ładami doszedłem do wniosku, że nie był to trafiony zakup. Modelik nie podobał mi się. Niestety moje obawy po przeglądaniu zdjęć w Internecie się potwierdziły. Modelik został wykonany znacznie gorzej nie tylko do starszego o kilka lat modelika łady 1500 z „kultowej” serii, ale i jej młodszej siostry łady 2107 z tej samej serii. Fakt, faktem, że obydwa wymienione tu starsze modele, to naprawdę modele znakomite, więc porównanie z nimi nie wypadło dla świeżego zakupu najlepiej.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Po ustawieniu modelika obok wspomnianych, okazało się że ściana przednia jest w Ładzie 2106, podobnie jak w obu pozostałych, pochylona na dole ku tyłowi, jednak kąt pochylenia jest zbyt mały. Kiedy wszystkie trzy modele ustawi się obok siebie Łady 2103 (1500) oraz 2107 mają podobnie pochyloną ścianę przednią, zaś w ładzie 2106 wygląda ona tak jakby była prawie pionowa. Wygląda to źle i irytującą, zwłaszcza, że Łada 2106 była właściwie autem bliźniaczym ze starszą nieco 2103. Samochody miały identyczne karoserie a różniły się tylko detalami wykończenia takimi jak: atrapa, zderzaki, pas tyłu z innymi lampami tylnymi.  Nieco inne były też zakończenia bocznych listew ozdobnych znajdujące się w narożnikach błotników, same listwy były praktycznie identyczne i umieszczone w obu modelach na tej samej wysokości. Łada 2106 miała pierwotnie oznaczenie 21031 co też wskazuje na to, iż była ona unowocześnioną wersją modelu 2103  (1500).

Ewidentną wadę modelika, postanowiłem jakoś poprawić, jednak robiłem to etapami, a poprawki, a zwłaszcza przymiarki do nich i zastanawianie się, jak przy minimalne ingerencji osiągnąć zamierzony efekt trwały niemal rok.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Zaraz po zakupie, zauważyłem, że przód modelika stoi nieco za wysoko. Obniżyłem więc nieco przednie zawieszenie, licząc na to, że po tym ściana przednia będzie wyglądała na bardziej pochyloną. Poprawka, nie dała zamierzonego efektu, to znaczy pochylenie ściany uległo poprawie, ale w tak małym stopniu, że było to praktycznie niewidoczne. Podniosłem też nieco przedni zderzak do góry, aby ściana była nieco niższa (tak zresztą jest w oryginale auta), ale to też wady nie poprawiło. Zaraz po zakupie, a może jeszcze nawet i przed, doszedłem do wniosku,  że najlepszym wyjściem było by spiłowanie całej ściany przedniej wraz z pasem pod zderzakiem, tak aby uzyskać jej pochylenie dokładnie takie samo jak w modeliku Łady 2103.  Jednak moje złe doświadczenia w dobieraniu odpowiedniego odcienia koloru do późniejszego malowania spiłowanej powierzchni powodowały, że ciągle oglądałem modelik, zastanawiałem się i w końcu odstawiałem go na półkę. Kilka miesięcy temu poprawiłem w modeliku dopasowanie do nadwozia samej atrapy.

Atrapa w modelik siedzi w głębokiej wnęce i postanowiłem osadzić ją tak, aby na dole była jaka najbardziej pochylona ku tyłowi. Spiłowałem nieco tylną część atrapy na dole i powiększyłem otwory, w które wchodzą bole mocujące ją do nadwozia. Atrapa ma w przekroju poprzecznym określony kształt i trudno osiągnąć wiele, ale jednak trochę jej pochylenie udało się poprawić. Po dopasowaniu atrapy modelik znów na kilka miesięcy trafił na półkę, a ja w tym czasie zajmowałem się moimi kolejnymi zdobyczami i przeróbkami zdobytych w marcu i kwietniu modeli „militarnych”.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Jednak prace nad dopasowywanie atrapy nasunęły mi pewien pomysł, który zrealizowałem w ubiegły weekend.

W piątek wieczorem zabrałem się za kolejne poprawki kupionej w ostatnią środę Skody. Poprawiłem nieco koła, ale za poprawki lamp nie zabrałem się. W sobotę, okazało się, że w tygodniu nie wydrukowałem w pracy zdjęć, jakie moja córka, która w tym czasie była na wyjazdowym plenerze w Mielniku nad Bugiem, potrzebuje do szkoły. Musiałem więc pojechać do drukarni przy Placu Bankowym. Pogoda była nierewelacyjna, ale wybrałem się tam na rowerze (z domu to ok 6 km więc nie tak daleko). Wydruk trwał kilka minut, zapłaciłem za niego niecałe 7 złotych więc po załatwieniu sprawy, pognałem przez Plac Piłsudskiego, Most Świętokrzyski z powrotem na Pragę, ale nie do domu, a do Składnicy Harcerskiej – sklepu przy ul Targowej. Byłem przekonany, że w sobotę, sklep jest czynny do 15-tej, więc się spieszyłem. Do sklepu pojechałem po świeży klej modelarski Chematc, jakiego używam od lat do klejenia elementów z plastiku,  bo przy ostatni poprawkach modeli „militarnych” okazało się, że wszystkie kleje jakie mam są już stare, nieco wyschnięte i nie klei się nimi najlepiej.

Do sklepu wpadłem na 10 minut przed 15, kupiłem klej  i już miałem wracać, kiedy zapytałem do której sklep w soboty jest czynny. Okazało się, że nie do 15-tej (jak myślałem), a do 18-tej. Zacząłem się więc po sklepie rozglądać skoro już w nim byłem. Moją uwagę przykuła niewielka składana lupka, a że z mojej starej, kupionej wiele lat temu wypadło szkło, zacząłem się rozglądać za nową. Lupka spodobała mi się bo nie tylko można ją postawić na stole, co umożliwia korzystanie z niej w trakcie prac nad drobnymi elementami, ale ma też podświetlenie. Cena 23 złote można uznać za sensowną. Sprawdziłem ją jeszcze w sklepie oglądając prze z nią jakiś drobny element, który przy sobie miałem i w końcu ją kupiłem.

lupa-turystyczna-skladana-stojaca-71099

Po powrocie do domu okazało się, że lupka nie tylko jest praktyczniejsza od starej, (zwykłej z rączką), ale i daje lepsze powiększenie. Oglądałem przez nią kilka modeli i w moje ręce trafiła też zapomniana już nieco Łada. Jak już pisałem poprawki atrapy podsunęły mi pewien pomysł. Oglądając już wcześniej modelik zauważyłem, że migacze przednie, znajdujące się między atrapą a zderzakiem, w modeliku zamontowano nie na płaszczyźnie pasa przedniego, jak było w samochodzie i modeliku Łady 1500, ale w głębokich na ok. 1 mm prostokątnych pogłębieniach wykonanych w pasie przodu.  Postanowiłem to wykorzystać i spiłować wystające ponad pogłębienia krawędzie błotników przednich tak, aby na dole były równo z pogłębieniami pod migacze, a na górze (w miejscu gdzie atrapa przylega do maski) był „na zero”. W ten sposób postanowiłem „oszukać” nieco pochylenie ściany przedniej i sprawić, że w widoku z boku Kształt błotników przednich będzie wyglądał „mniej więcej ” prawidłowo.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Spiłowanie krawędzi, przy korzystaniu z nowej lupki zajęło mi niezbyt dużo czasu, przy okazji poprawiłem też nieco inny jeszcze model. Na koniec pozostało pomalowanie spiłowanych fragmentów.  Pytałem córki jakich kolorów użyć. Obejrzała modelik i wskazał na żółtą z niewielkim dodatkiem brązowej. Kiedy jednak wyciągnąłem z pudełka dość starą żółta farbę Humbrol nr 69, doszedłem do wniosku, że spróbuję nią pomalować spiłowane fragmenty. Z mojego doświadczenia wynika bowiem , że na tak małych powierzchniach, jak pokazane na zdjęciu powyżej, różnice w odcieniach kolorów są praktycznie niewidoczne.

Kiedy modelik wysechł, zamontowałem w nim atrapę, zderzaki i migacze, które w trakcie piłowania z niego wyjąłem. Pod lupką obejrzałem jeszcze raz otworki pod ośkę przednią, i opuściłem nieco przód o kolejnych kilka dziesiątych milimetra. Na razie zostanie taka jak jest. A czy przeróbka się powiodła, okaże się za kilka dni, kiedy z pudeł wyciągnę pozostałe opisane tu Łady i zrobię „kontrolne” zdjęcie przodów wszystkich trzech. Sam jestem ciekaw jak wyjdzie !  (Na pewno je tu zamieszczę)

 

 DRODZY CZYTELNICY ! 

W czwartek 9  kwietnia, mój blog po raz kolejny został polecony na głównej stronie serwisu Onet.pl

SONY DSC

Polecenie przez Onet wydatnie wpłynęło na „oglądalność” bloga. Pod koniec dnia statystyka wyglądała tak: 

6260-wizyt-na-blogu-3

 

PRAGNĘ SERDECZNIE PODZIĘKOWAĆ WSZYSTKIM, KTÓRZY PRZEZ OSTATNIE PÓŁ ROKU ODWIEDZILI MOJEGO BLOGA I PRZYCZYNILI SIĘ DO USTANOWIENIA KOLEJNEGO REKORDU! tort 

 

P.S. 30 maja

Ten wpis zacząłem tworzyć w ubiegły weekend, a opublikowałem w poniedziałek, kiedy wydawało mi się, że problemy ze zdrowiem mojej wiekowej mamy są przejściowe. We wtorek rano okazało się jednak, że nie i tego samego dnia pojechałem z nią do chirurga naczyniowego. Ten obejrzał chorą i opuchniętą nogę mamy i od razu wypisał skierowanie do szpitala. Wczoraj tam mamę odwiozłem, tym razem do Międzylesia. Pod koniec opisu Łady obiecałem, że zrobię „kontrolne” zdjęcie modelika. Udało mi się je zrobić dopiero dziś:

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Przeróbka, nad którą myślałem niemal rok, chyba się jednak udała. Kąt pochylenia ściany przedniej łady 2106 nie odbiega zbytnio od tego, jaki mają jej pozostałe „siostry” z mojej kolekcji.

228. Po dłuższej przerwie – GIEŁDA, giełda, giełda !

Chyba się starzeję, albo i trochę straciłem „serce” do tego bloga, ale jak już kiedyś tutaj pisałem, momentami miewałem wrażenie, że „czas mnie wyprzedza”. Ostatnio stan taki przydarza mi się coraz częściej i niestety muszę z przykrością przyznać, że ostatnio po prostu „jakoś nie nadążam”.

Prawie miesiąc temu, w poniedziałek 12 maja tuż przed wyjściem z pracy, po załatwieniu wszystkich pilnych spraw (a poniedziałek zawsze jest dość ciężkim dniem), zajrzałem na bloga i udało mi się uchwycić taki oto moment:

 

SONY DSC

Co prawda ze sporym opóźnieniem, ale za to szczerze

 

PRAGNĘ SERDECZNIE PODZIĘKOWAĆ WSZYSTKIM, KTÓRZY ODWIEDZAJĄC MÓJ BLOG, PRZYCZYNILI SIĘ DO OSIĄGNIĘCIA TEGO CORAZ BLIŻSZEGO 1 MILONA ODSŁON WYNIKU.

 

W ostatni okresie, znów byłem dość często zajęty i trochę zagoniony. O powodach pisałem tu nieraz, nie będę się więc znów powtarzał. Nie oznacza to jednak, że nie znajdowałem czasu dla mojego hobby, co to to nie. Nie miałem po prostu czasu opisywać nowych zdobyczy na blogu.

Kilka wieczorów spędziłem też w moim „warsztacie” i zrobiłem kilka nie zajmujących zbyt wiele czasu przeróbek i poprawek modeli. Tuż przed opublikowaniem poprzedniego wpisu wylicytowałem na Allegro modelik Mercedesa 540 K, po którego pojechałem specjalnie do Milanówka. Wycieczka po pracy była bardzo miła bo  w końcu co jak co, ale „Milanówek piękny jest i basta” i po raz kolejny miałem okazję się o tym przekonać.

Tydzień później w „kultowym” kiosku nabyłem modelik Volvo 343, który ukazał się w serii „Kultowe Auta PRL-u”. Pod koniec maja wylicytowałem też inny modelik z tej samej serii: Ford Taunus TC3. Jest już poprawiony i właściwie nadaje się do prezentacji na blogu, ale teraz z kolei głowę mam zajętą inną sprawą.

Otóż 4 czerwca to dla mnie data szczególna i to nie z uwagi na szeroko fetowaną w mediach rocznicę ostatecznego zakończenia czasów PRL-u, ale to także, a właściwie przede wszystkim kolejne urodziny mojej córki. W tym roku szczególne, bo osiemnaste. Prezent już dostała, uroczystość rodzinna (choć skromna) odbyła się w ubiegłą niedzielę. Teraz kolej na spotkanie dla znajomych oraz koleżanki i kolegów ze szkoły. Sprawa wałkuje się od jakiegoś czasu i próbowałem przekonać córkę, że „osiemnastkę” najlepiej urządzić w jakim klubie czy pubie, których akurat w Warszawie nie brakuje, ale cóż „dziecko” jak to dziecko czasem się uprze i za nic na świecie nie daje się przekonać. Postanowiło urządzić prywatkę. Podchody pod urządzenie takiej imprezy w domku z ogródkiem u babci, niestety spaliły na panewce i klamka zapadła. Trzeba na tę okoliczność przygotować mieszkanie. Ponieważ przyjdzie co najmniej kilkanaście osób postanowiłem przedmioty szczególnie „wrażliwe” na uszkodzenia jakoś zabezpieczyć. Wykonana ponad 2 lata temu „nowa” gablotka wisi w wnęce tuż przy drzwiach do „dużego pokoju” i postanowiłem ją zdemontować.

Przez ostatnie dwa lata gablotka zdążyła się nie tylko zapełnić, ale trochę już pękać w szwach. Wczoraj pomimo, że była piękna pogoda nie poszedłem na rower, ale do piwnicy wyrzucić stamtąd trochę niepotrzebnych i zapomnianych rzeczy, aby w razie potrzeby można było coś tam wynieść. Wieczorem zabrałem się za pakowanie modeli z gablotki. Zeszło się z tym chyba do 2 w nocy, a i tak połowa jeszcze została.

Dziś rano wstałem i porzuciłem przygotowania do „osiemnastki”, w końcu jest niedziela. Wybrałem się za to na giełdę. Spędziłem tam chyba 2 godziny, ale za to nabyłem 2 modeliki, po które właściwie jeździłem na kilka ostatnich giełd. Obydwa pochodzą z rosyjskiej serii „Avolegendy CCCP”:

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Lada 2106 oraz

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Wołga M-21R

Modeliki jak modeliki, cóż nie miałem ochoty już czekać, aż może kiedyś, ukażą się w naszej serii „Kultowe Auta PRL-u” (np w numerze 160 lub 167), a już jakiś czas temu postanowiłem je po prostu kupić. Rosjanin, który mi je sprzedał nie zawsze na giełdzie bywa i nie zawsze je ma. Cena nie odbiegała za bardzo od ceny „kioskowej” za to kiedy poprosiłem o gazetki sprzedający wygrzebał mi je z wielkiego pudła. Gazetki te pokazywałem już kilka razy na tym blogu i od tych z polskiej serii są po prostu o niebo lepsze.  W przeciwieństwie  do polskich, nie ma w nich ani grama polityki. W całości poświęcone autu, które prezentują. 

Ale cóż. Jak w naszych gazetkach nie ma być polityki, skoro ostatnio jest ona w naszych mediach wszędzie. Obok stolika z komputerem, na którym teraz to pisze, stoi włączony telewizor, a w nim leci program TVP1, a nim relacja z festiwalu w Opolu. Oglądam ją prawym okiem i oczom nie wierzę. Między piosenkami na ekranie pokazują się plansze, a lektor czyta, co to jest: Totalitaryzm, cenzura, reglamentacja, wolność itd., itd.

Jednym słowem można to określić tak:

Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu w służbie propagandy sukcesu III RP !

BOŻE ! 

Czegoś takiego najlepsi spece od propagandy w PRL, nie byli w stanie wymyślić ! 

pozdrawiam

176. Po dłuższej przerwie – GIEŁDA, giełda, giełda !

Witam po dość długiej przewie. Pokrótce postaram się wyjaśnić czym została ona spowodowana. Miesiąc temu, kilka dni po opublikowaniu ostatniego wpisu na blogu, zabrałem się za tworzenie kolejnego, którego roboczy tytuł był „Szalony piątek”. Oto jego fragment:

„10 lutego moja firma zorganizowała dla pracowników kolację połączoną z balem w chińskiej restauracji -klubie na ul. Bielańskiej w Warszawie. Ponieważ z domu nie mam tam zbyt daleko, a szefowie i koledzy zachęcali, postanowiłem się na ową kolację wybrać i trochę przynajmniej się odprężyć i zapomnieć o codziennych kłopotach. Zanim jednak tam dotarłem miałem kilka spraw do załatwienia.

Mój ojciec, który jest poważnie chory na serce trzy tygodnie temu po raz kolejny wylądował w szpitalu. Staram się go niemal codziennie odwiedzać i zawsze zabieram ze sobą mamę, która o własnych siłach nie bardzo jest w stanie dotrzeć do szpitala (zwłaszcza przy takich mrozach jakie ostatnio panują)”.

W następnych dniach wpisu nie dałem rady dokończyć. Zresztą jest on już nieważny i nieaktualny. 14 lutego nad ranem mój ojciec niestety zmarł.

Nagle wszystko zmieniło się zupełnie. Musiałem zając się przygotowaniami do pogrzebu. Później załatwianiem wypłaty ubezpieczenia (swojego i mamy) zajmowałem się także załatwianiem mamie renty po ojcu i kilkoma innymi sprawami. W tym czasie nie miałem zupełnie głowy ani do modelików, ani tym bardziej do bloga. Na początku lutego wylicytowałem co prawda na Allegro dwa stare modele Solido, które dotarły do mnie dopiero po 2 tygodniach i jeden udało mi się trochę poprawić. Drugi, który wymaga pomalowania wnętrza, zderzaków i listew progowych, do tej pory leży w kuchni rozgrzebany i pomimo tego, że kupiłem nową farbę, nie mam jakoś serca i czasu go dokończyć, choć nie wymaga on jakiegoś wielkiego nakładu pracy.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Właściwie dopiero w ubiegłą niedzielę postanowiłem poświęcić trochę czasu mojej kolekcji i wybrałem się na giełdę. Odbywa się ona już od kilku lat w gimnazjum przy ul. Conrada w Warszawie, w drugą niedzielę ostatniego miesiąca każdego kwartału. Na poprzednią grudniową giełdę właściwie tylko wpadłem. Przez godzinę „obleciałem” stoiska i zaraz potem musiałem pojechać do rodziców, aby być przy wizycie kardiologa, który właśnie w dniu giełdy przyszedł z domową wizytą do mojego poważnie chorego ojca.

Na ostatnią giełdę  jechałem z zamiarem pogadania sobie i pooglądania modeli, bo moje wypady na giełdę w ciągu kilku ostatnich lat tak zazwyczaj wyglądały. Kilka dni temu, w kioskach ukazał się modelik Forda Taunusa z serii „Kultowe Auta PRL”.  Modelik oglądałem w Empiku i zaprzyjaźnionym „kultowym” kiosku, jednak na jego zakup nie zdecydowałem się. Modelik wymaga poprawek, nie wygląda najlepiej i choć przeglądając wcześniej zapowiedzi postanowiłem go kupić, to powziąłem zamiar zrobić to zaraz po giełdzie. Nie sądziłem, że na giełdzie cokolwiek kupię i miałem zamiar z giełdy podjechać do Empiku i Taunusa kupić. Taunusa jednak nie kupiłem, bo tym razem na giełdzie po prostu „popłynąłem”. Kupiłem aż 4 modele i wydałem więcej niż  miałem zamiar ewentualnie wydać.  Na szczęście kwota jaką wydałem oszałamiająca nie była. Razem wyszło 68 zł. Kilkakrotnie opisywałem na tym blogu modele, za które płaciłem więcej z jedną sztukę.

Na giełdę dotarłem dość późno, bo w sobotę dość późno (mimo wcześniejszych zamiarów) położyłem się spać. Rano kiedy wstałem, było już dobrze po 9-tej i najpierw zabrałem się za smażenie kiełbaski, którą kupiłem w piątek na cotygodniowych zakupach. Włączyłem też radio i w trakcie przygotowywania śniadania, parzenia kawy, a później spokojnego jedzenia (już razem z żoną) wysłuchałem niemal do końca „Śniadania z Radiem Zet”. Potem szybko się ogoliłem, wziąłem prysznic, ubrałem się i wyszedłem. Wskoczyłem do samochodu i przed gimnazjum na Conrada zaparkowałem dopiero o 10.35.

Zanim wszedłem na dużą salę, jeszcze na korytarzu dostrzegłem na jednym z trzech stoisk, które tam były modelik Łady 2107 z „kultowej serii”, której kiedy się ukazała kilka miesięcy temu nie kupiłem, a do której zakupu z czasem dojrzałem. Po chwili rozpocząłem „obchód” po dużej sali. Na jednym ze stosik dostrzegłem 3 modeliki Opla Kadetta B z zagranicznej serii gazetowej. Sprzedający je kolega z Gdańska życzył sobie za nie po 25 zł. Poszedłem dalej i obejrzałem kolejne stoiska. Przywitałem się z kolegami, których znam z giełd od dobrych kilkunastu lat i trochę sobie z nimi pogadałem. Na stoiskach nie zauważyłem jednak niczego, co by mnie szczególnie zainteresowało.

Na giełdzie jak zwykle króluje skala 1:43. Jest także kilka stoisk dla miłośników mniejszych modeli (zwłaszcza firmy Matchbox). Jednak od kilku lat  tematem przewodnim giełdy są oczywiście modele z serii „Kultowe Auta PRL”. Modeli z tej serii jak i serii pokrewnych (zwłaszcza rosyjskich) jest tam całe mnóstwo. Poza tym koledzy, którzy na kanwie „kultowego szaleństwa” zajęli się budową konwersji i wytwarzaniem od podstaw modeli, których w „kultowej” serii z całą pewnością nie zobaczymy, wystawiają swoje dzieła. Wiele z nich jest na prawdę unikatowych i ciekawych. I tak na giełdzie można było zobaczyć wykonane w skali 1:43 modele różnych odmian samochodów Star (z okresu PRL). Na jednym ze stoisk można było podziwiać przepięknego strażackiego Stara 25. Były też autobusy Ikarus, i kilka wersji Jelcza „ogórka”. Dwa przegubowce (jakimi dojeżdżałem w czasach studenckich na zajęcia), jeden  zwykły autobus miejski (wszystkie oczywiście czerwono-kremowe). Był też na giełdzie niebieski Jelcz „ogórek” z przyczepą „ogórek” dokładnie taki jakiego pamiętam z dzieciństwa. Na dodatek modelik i przyczepa miały oznaczenia bazy PKS z mojego rodzinnego miasta – PKS Żyrardów, a z przodu tablicę linii Żyrardów -Sochaczew. Modelik był piękny. Miał tylko jedną wadę, zestaw kosztował 800 zł. Ogólnie rzecz biorąc na giełdzie panuje mocno „kultowa atmosfera” (o ile nie „kultowe szaleństwo”). Tym razem i mi ta atmosfera się udzieliła.

Po „obchodzie” wróciłem do stoiska na korytarzu. Obejrzałem Ładę (po którą tam poszedłem) i kilka innych modeli. Nie kupiłem jednak Łady, a do ręki wziąłem Poloneza Trucka. Kiedy zapytałem ile sprzedający za niego chce, odpowiedź trochę mnie zaskoczyła: 15 zł. Wyjąłem więc drobne z kieszeni i Trucka kupiłem.

176. Giełda 2

Pomysł zakupu kolejnego Trucka, chodził mi po głowie już od dłuższego czasu. Rok temu dość poważnie przerobiłem taki modelik, a że przeróbka się udała i jestem z niej bardzo zadowolony, chodzi mi po głowie pomysł wykonania kolejnego „skróconego” Trucka, którego mam zamiar sprzedać.

Z Truckiem w kieszeni powędrowałem do stoiska z modelikami Opla. Jak już wspomniałem, modeliki były trzy. Wszystkie były fabrycznie zapakowane w witrynki i blistry. W jednym z modelików coś jednak grzechotało, a sprzedający pokazał, że modelik ma też pękniętą podstawkę. Grzechoczącym elementem, który „latał” luzem w opakowaniu okazała się tylna boczna szybka. Kolega z Gdańska zgodził się sprzedać ten modelik za 20 zł, bo stwierdził, iż z uwagi na uszkodzoną podstawkę wolałby nie wieźć go z powrotem do domu.

176. Giełda 3

Po powrocie do domu i rozkręceniu modelika, okazało się, że podstawkę udało się skleić , zaś szybkę wcisnąć na miejsce z którego wypadła i bez żadnych dodatkowych przeróbek szybka dobrze się trzyma.

Po zakupie Opla, po raz kolejny poszedłem do stoiska na korytarzu, a ponieważ kupiłem tam Trucka, sprzedający zgodził się sprzedać mi Ładę za całe 18 zł, więc też ją wziąłem.

176. Giełda 4

Na koniec poszedłem pogadać sobie z kolegą Truckerem, który robi różne ciekawe dioramy i różne inne konwersje modeli. Pogadaliśmy trochę o technice tych przeróbek, farbkach i odlewaniu elementów z żywic. Był już właściwie koniec giełdy i wszyscy się pakowali. Na stoisku Truckera stało kilkanaście modeli, a wśród nich Czajka, którą w trakcie rozmowy wziąłem do ręki i od niechcenia zapytałem o cenę. Trucker wycenił ją na 15 zł, więc na pożegnanie też ją kupiłem.

176. Giełda 5

Z giełdy wracałem zadowolony i ani mi w głowie było szukać Empiku, a w nim modelika Taunusa. Miałem trochę wyrzutów sumienia, czy nie za dużo naraz nakupowałem. Najwięcej wątpliwości wzbudził we mnie pierwszy zakup. Wszystkie kupione na giełdzie „kultowe” modeliki są bez gazetek i opakowania, ale za to kosztowały niewiele. Za trzy zapłaciłem w sumie 48 zł, a więc mniej niż za 2 w kiosku. Ponadto takie modeliki można przed zakupem dokładnie obejrzeć. W przypadku zakupów w kiosku, przez folię i blister nie wszystko dobrze widać i często dopiero po rozpakowaniu modelika okazuje się, że ma on jakąś wadę, której wcześniej widać nie było.

Po ostatnich doświadczeniach, postanowiłem, że dalej będę jeździł na każdą giełdę, bo pomimo, iż większość modeli kupuję w kioskach i na Allegro, od dwóch lat niemal z każdej giełdy coś tam jednak przywożę. Jeśli nie cały modelik, to wrak do odbudowy, a czasm choćby tylko same kółka. Tym razem „połów” był nie tylko obfity, ale i naprawdę udany. 

pozdrawiam

142. Kultowe Auta PRL – Łada 2108 Samara

Kiedy 26 lat temu zacząłem zbierać modele w skali 1:43 były to prawie wyłącznie modele aut zachodnich choć na naszych ulicach królowały duże fiaty, poldki i maluchy. Pierwszego, innego niż model radziecki „demoluda”  (Trabanta) kupiłem w 1990 roku w muzeum Volkswagena i bardzo, ale to bardzo mnie cieszył. Dziś jest dokładnie odwrotnie. Hitem są Kultowe Auta PRL i wszyscy bardzo się tą serią ekscytujemy, choć na ulicach prawdziwych aut z tej serii już prawie nie ma.

W 2006 roku kupiłem modelik Skody 120 i opisywałem go na tym blogu. W trakcie spacerów z psem po moim osiedlu zauważyłem, że na pobliskich parkingach, w różnych miejscach można spotkać jeszcze cztery takie samochody, w tym jeden w kolorze dokładnie takim jak modelik. Dziś nie ma już ani jednego. Do takich samych reliktów przeszłości niewątpliwie należy Łada 2107 Samara. Jej premiera miała miejsce w 1986 roku. W tamtym czasie pracowałem w Niemczech i miałem możliwość oglądania pierwszych Samar, bo jedynymi wschodnioeuropejskimi markami, jakie w owym czasie miały swoje autoryzowane punkty sprzedaży w Niemczech były Łada i Skoda. Po wizytach w salonach niemieckich marek Samara nie zrobiła na mnie oszałamiającego wrażenia, pomimo, że w opracowaniu konstrukcji auta Rosjanom wydatnie pomagała firma Porsche. Zresztą wiele innych niemieckich firm było w tamtym czasie „zamieszanych” w przygotowywanie produkcji innych nowych radzieckich aut, które miały zastąpić swoich leciwych już poprzedników (opracowanych i wdrożonych do produkcji z reguły jeszcze w latach sześćdziesiątych). Kiedy dokładnie 25 lat temu pojechałem do pracy do Niemiec, firma, w której rozpocząłem pracę, kończyła właśnie konstruowanie zautomatyzowanej linii transportowej, którą miała dla Rosjan wykonać „w metalu” znana niemiecka firma Libherr. Linia miała przenosić między obrabiarkami koła zębate skrzyni biegów nowego radzieckiego Moskwicza. Jak się kilka lat później okazało był nim Aleko.

W pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych kupienie modelika samochodu w skali 1:43 nie było wcale sprawą prostą. Czasem przez kilka ładnych miesięcy niczego nie kupowałem. Nie było przecież jeszcze Internetu, a w sklepach modelarskich modele takie pojawiały się sporadycznie i często były to modele „z drugiej ręki”. Kupowałem wtedy właściwie to, co się po prostu trafiało. Na jesieni 1995 roku w sklepiku na Dzielnej, jakiś kolekcjoner oddał do sprzedaży całą serię modeli radzieckich. W porównaniu do modeli, które również sporadycznie pojawiały się w salonach samochodowych modele te nie były drogie i pamiętam, że kiedy na nie trafiłem byłem podekscytowany i kupiłem ich na raz aż 5 sztuk. Wśród nich był modelik Łady Samary:

142. lada 1

Modelik bardzo mnie cieszył, bo Samara była wtedy autem naprawdę popularnym. Wymagał jednak już wtedy kilku drobnych poprawek. Pomalowałem w nim felgi, a pod wkładkę imitującą reflektory podłożyłem aluminiową folię.

142. lada 2

Modelik, jak na dzisiejsze standardy nie jest może rewelacyjnie wykonany. Elementy nie są super dokładnie dopasowane, jednak jego konstrukcja, w porównaniu z rozpowszechnionymi dzisiaj „skorupiakami” jest naprawdę skomplikowana. Czarne ramki wokół okien nie są malowane, są wykonane z czarnego tworzywa.

142. lada 3

Modelik ma jednak istotną zaletę. Wszystko się w nim otwiera, a oparcia przednich foteli można pochylić do przodu jak w prawdziwej Ładzie.

Kiedy rok temu w „kultowej” serii pojawiła się Samara odpuściłem ją sobie. Postanowiłem nie dublować starych radzieckich modeli. Kilka tygodni temu na internetową skrzynkę pocztową, do której zaglądam dość rzadko, dostałem e-mail od pana Przemysława z Rzeszowa. Napisał on: „przy okazji porządków znalazłem w szafie kupioną niegdyś Ładę Samarę 3 drzwiową z numeru bodaj 34 KAP-u pomyślałem, że szkoda jej się pozbyć tak po prostu do kosza czy też dać jakiemuś rozwydrzonemu dzieciakowi co to ją na żyletki przerobi w 2 minuty 😉 Wpadłem na pomysł żeby ją Panu sprezentować ” I tak po długiej przerwie do kolekcji przybył kolejny nowy modelik:

142. lada 4

Tak jak napisał pan Przemysław: „Autko jest w idealnym stanie” Dlatego nawet się do niego nie dotykałem, tylko od razu wstawiłem do witryny, w której zaczyna już brakować miejsca na kolejne „kulowe” auta.

142. lada 5

Ostatnio pogoda dopisuje, a ponieważ w pracy dalej nie wiadomo „w co najpierw ręce włożyć”, w weekendy muszę się trochę odstresować i dlatego najchętniej jeżdżę na rowerze. Dwa tygodnie temu pojechałem na długą wycieczkę na Ursynów do sklepu modelarskiego. W ubiegłym tygodniu byłem na dworcach Warszawa Zachodnia i Warszawa Śródmieście w poszukiwaniu „kultowych aut ze zwrotów”. Na jednym z forów ktoś „zapodał” , że spotkał tam takie modele w cenie 15 zł. Niestety niczego takiego tam nie trafiłem, ale za to przejechałem ok 30 kilometrów w pięknym jesiennym słońcu.

W tygodniu muszę się jeszcze bardziej odstresować i dlatego wieczorami cały czas odbudowuję z w wraka modelik, który dostałem za darmo na giełdzie 12 września. Toteż nie bardzo mam ochotę i czas na pisanie bloga i prezentowanie kolejnych zdobyczy. Wiem, że mam spore zaległości (bo do opisania pozostały jeszcze cztery, a jeśli skończę odbudowę wraka, to nawet pięć modeli). Dlatego po raz kolejny apeluję:

Drodzy Czytelnicy ! Proszę uzbroić się w cierpliwość i wybaczyć mi, że nie będę czasami w stanie odpowiadać na wasze komentarze. 

pozdrawiam

 

P.S.

10 października

Po drobnych porawkach modelika, we wpisie o Polonezie wymieniłem zdjęcia na nowe.