Tag: II Wojna Swiatowa

132. Dzień Zwycięstwa – GAZ 67B – Kultowe Auta PRL

Wydarzenia ostatnich tygodni, a także to, co dziś rano odbywało się w Moskwie, wpłynęło na zmianę kolejności w opisywaniu moich ostatnich zakupów. W ubiegły wtorek dotarł do mnie wylicytowany na Allegro modelik, którego długo szukałem. Jednak z uwagi na rangę jaką w historii ma dzisiejsza data, postanowiłem najpierw opisać modelik, który bardzo się z nią wiąże, chociaż kupiłem go we środę.

Dziś, 9 maja w Moskwie odbywają się obchody upamiętniające 65 rocznicę zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami. W mijającym tygodniu odbywały się próby parady, która ma te obchody uświetnić. W paradzie obok najnowszych maszyn rosyjskiej armii, wezmą udział również pojazdy historyczne. Oto zdjęcia z przygotowań do parady:

132. GAZ 1

132. GAZ 2

Kolumnę pojazdów zabytkowych, które wezmą udział w paradzie, otwiera właśnie GAZ 67B, jeden z najbardziej charakterystycznych i najbardziej znanych pojazdów z okresu II Wojny Światowej.

Modelik tego auta ukazał się w środę 4 maja w serii „Kultowe Auta PRL. GAZ 67B – samochód produkowany od 1943 roku w ZSRR, był dobrze znany również w Polsce. Według tego, co podaje dołączona do modelika gazetka, po wojne trafiło do Polski ok. 3 tyś tych pojazdów (prawie dwukrotnie więcej niż później było u nas rodzimych Mikrusów). Zapewne dlatego, z wczesnego dzieciństwa, tak dobrze zapamiętałem to auto.

Moja zmarła kilka lat temu babka, pochowała trzech mężów, ale przeżyła prawie 99 lat. Drugi mąż mojej babki miał brata o imieniu Roman i ja mówiłem na niego „wujek”. Ów „wujek” to był w moich oczach „gość”, już na początku lat sześćdziesiątych miał samochód. Samochodem tym był właśnie GAZ 67B Czapajew. Samochód był stary i często się psuł, dlatego wycieczki za miasto, na które jeździli moi dziadkowie i „wujek” Roman z żoną, często kończyły się już na ulicach Żyrardowa, gdzie wtedy mieszkaliśmy. „Wujek” Roman jednak się tym nie zrażał i GAZ’a zastąpił po jakimś czasie równie leciwym samochodem. Był nim (opisywany tutaj w styczniu) Moskwicz 400, który o ile dobrze pamiętam, też często się psuł. Może dzięki swej przygodzie z samochodami „wujek” był bardzo dobrym mechanikiem. Kiedy w naszym domu coś mi się popsuło, moja babka wołała zawsze „wujka” Romana, a on zawsze coś na to poradził.

Modelik GAZa 67B, na polskim rynku kolekcjonerskim nie jest nowością. Pojawił się kilka lat temu w sklepie eHobby pod marką Edison. Nie pamiętam już dlaczego go wtedy nie kupiłem. Najprawdopodobniej do zakupu musiałem dojrzeć i modelik ze sklepu zniknął. Poza tym w tamtym czasie głównym obiektem mojego kolekcjonerskiego pożądania był inny GAZ – GAZ 69. W międzyczasie moja kolekcja wzbogaciła się o inny radziecki pojazd z okresu II Wojny Światowej -ZISa 5. Później modelik firmy Edison pojawiał się sporadycznie na Allegro, jednak zawsze było na niego kilku chętnych i chociaż w końcu doszedłem do wniosku, że ładnie uzupełniłby moją serię pojazdów z okresu II Wojny Światowej, jakoś go nie licytowałem, bo uważałem ceny jakie wtedy osiągał za nieco wygórowane. Tak więc i tym razem stało się dokładnie tak samo jak w przypadku opisywanego niedawno Barkasa. Moja cierpliwość się opłaciła, bo modelik z „kultowej” serii nie dość, że jest sporo tańszy od modelika firmy Edison, to chyba również ciekawszy, pod warunkiem, że poświęci mu się kilka godzin i nieco się go przerobi. Największym problemem jest chyba wygospodarowanie tych kilku wolnych godzin. Mi udało się to wczoraj rano.

132. GAZ 3

Zaraz po śniadaniu (ok. 10-tej rano) usiadłem i zacząłem oglądać modelik, na co w ostatnich dniach nie miałem czasu. Próbowałem odciągnąć nieco dach do góry i wtedy puściło klejenie prawego wspornika dachu imitującego jego stelaż.

132. GAZ 4

Zauważyłem, że przednia  szyba jest zamocowana w zawiasach, zacząłem więc próbować ją nieco obrócić, troskę do przodu, troszkę do tyłu. Przy kolejnej próbie pochylania szybki pod innym kątem, najprawdopodobniej zbyt energicznie usiłowałem odchylić dach i nagle całkowicie go oderwałem. Założyłem go z powrotem, bo chociaż nie uszkodził się w żadnym widocznym miejscu (odłamał się tylko maleńki kawałek dokładnie za kołem zapasowym), to jednak dach nie trzymał się dobrze i po obróceniu modelika spadał. Postanowiłem więc zamocować go porządnie, ale tak, aby w razie potrzeby można go było zdjąć. (Modelik z miękkim dachem zawsze lepiej się prezentuje, kiedy dach, wedle upodobania można zdjąć, lub założyć.)

132. GAZ 5

Prawie od samego początku, postanowiłem zamocować dach na środkowych patyczkach imitujących stelaż. Patyczki te są jednak bardzo cienkie, ponadto należało je wydłużyć. Przedłużki zrobiłem z cieniutkich kawałków zielonego plastiku, jakie pozostały mi z ramek po modeliku do sklejania –Jaguar firmy Heller. Operacja nie trwała zbyt długo, jednak więcej kłopotów nastręczyło mi dopasowanie wnętrza GAZa do tak przerobionego dachu. Włożyłem dach do nadwozia, i po wewnętrznej stronie błotników próbowałem zrobić znaczki, pokazujące, w którym miejscu są końce przedłużonych patyczków stelaża. Nie bardzo to jednak wychodziło. Ale od czego głowa, zwłaszcza w sytuacji gdy czas goni człowieka.

132. GAZ 6

Przypomniałem sobie o papierowych naklejkach adresowych, na których drukowałem numery rejestracyjne do „kultowego” Trabanta. Jednak od czasu, kiedy ich ostatnio używałem minęło prawie 2 miesiące, toteż trochę czasu zabrało mi ich odszukanie. Gdy je w końcu znalazłem, wyciąłem z nich małe prostokątne kawałeczki, nakleiłem po wewnętrznej stronie błotników i zaznaczyłem na nich miejsca w których znalazły się przedłużone patyczki. Następnie z podwozia wymontowałem tylne koła, przykręciłem podwozie z powrotem i na spodniej stronie wkładki wnętrza zaznaczyłem miejsca mocowania patyczków. Wykonałem na krawędziach wkładki prostokątne nacięcia, w które wchodzą przedłużone patyczki z dachu.

Kiedy modelik zmontowałem, okazało się, że można go podnieść do góry za dach, zaś przy delikatnym szarpnięciu można dach wyciągnąć. Pobawiłem się też trochę szybką i po kilku ruchach okazało się, że bez problemu składa się ona na maskę. Wszystko było już gotowe, ale była godzina 13.15, a ja korzystając z ładnej pogody postanowiłem już wcześniej pojechać rowerem do sklepu harcerskiego na ulicy Targowej, aby w końcu kupić jakąś ciemnozieloną farbę.

132. GAZ 7

Mam w kolekcji kilka innych pojazdów wojskowych, jednak do tej pory nie dorobiłem się farby, którą w razie czego mógłbym np. robić w nich zaprawki, czy podmalowywać jakieś elementy. Pierwotnie na wzór miałem ze sobą zabrać GAZ’a, jednak w pośpiechu z tego zrezygnowałem (sądziłem, że sklep, jak wiele innych otwarty jest do godz. 14). Umyłem szybko głowę, ogoliłem się i przebrałem, zwiozłem na dół rower i musiałem go jeszcze dopompować. Z pod bloku ruszyłem o 13.40 i najkrótszą drogą pognałem w kierunku Dworca Wschodniego.

W ubiegłym roku, kiedy w trakcie jakiejś wycieczki, przypadkowo dowiedziałem się, że rower można przewozić pociągiem podmiejskim bez dodatkowej opłaty, zacząłem się zastanawiać, czy latem nie skorzystać z takiej alternatywy i zamiast samochodem, nie zacząć dojeżdżać do pracy pociągiem i rowerem. Sprawdziłem wtedy ile czasu potrzebowałbym na dojazd do Dworca Wschodniego. Wyszło mi ok. 20 minut, a przecież od dworca do sklepu jest jeszcze prawie kilometr. Gnałem więc co sił w nogach, trochę ulicami, trochę po chodnikach (przeważnie po chodnikach). Przy przejeżdżaniu na drugą stronę trzypasmowej jezdni ulicy Radzymińskiej, dróżnik tuż przed nosem opuścił mi zapory i o ile zdążyłem jeszcze pochylając się wjechać na przejazd, o tyle opuszczając go musiałem już zsiąść z roweru i przeprowadzić go między opuszczonymi szlabanami. Przed sklepem stanąłem o 13. 57 i już myślałem że nie zdążyłem, jednak na drzwiach zauważyłem wywieszkę informującą, że sklep w soboty jest czynny do godz. 15-tej. Uffffff, co za ulga!

W sklepie jest kilka regałów z farbkami. Są farby Revell, Pectra oraz Humbroll, których używam od lat. Ponieważ nie miałem ze sobą modelika, zacząłem się zastanawiać, którą farbkę wybrać. Na regale Humbrolla była chyba cała paleta kolorów. Zacząłem rozważać zakup jednej z dwóch zielonych farb połyskowych, po chwili zauważyłem, że na regale jest również farba nr 195 z napisem „satin”. Taka farba to farba półmatowa. Oglądałem kilka razy farbki i zastanawiałem się, którą wybrać. Farbki poukładane były na oryginalnym regale, na którym pod każdą puszeczką był nr farbki, naklejka imitująca kolor, ale także maleńkim drukiem były podane nr fab konkurencji. I tak farba 195 Humbroll odpowiadała farbie nr 363 firmy Revell. Nigdy przedtem nie miałem możliwości samodzielnego grzebania w takim regale, więc o tym nie wiedziałem. Porównałem więc farby Humbroll i Revell o odpowiednich numerach i miałem lepszą orientację, jakiej barwy mogę się spodziewać. Pomimo tego, że od początku planowałem kupić farbę połyskową, ostatecznie zdecydowałem się na zakup farby półmatowej nr 195.

Ze sklepu wracałem już spokojnie, za to dość okrężną drogą i do domu dotarłem tuż przed 16-tą. Wybór farbki okazał się trafny. Pokrywka puszki i modelik miały praktycznie ten sam kolor. W trakcie prawie dwugodzinnej przejażdżki farbka „wytrzęsła” się należycie i kiedy wziąłem do ręki puszeczkę i nią potrząsnąłem, w środku ładnie „zachlupotało”. Potrząsnąłem jeszcze puszką kilka razy i otworzyłem ją. Zazwyczaj zawsze mieszam jeszcze farbę wykałaczką, ale tym razem tego nie zrobiłem, bo żona właśnie kończyła przygotowywać obiad. Szybko odkręciłem z modelika podwozie, ściągnąłem oponki i pomalowałem felgi oraz próg.

132. GAZ 8

Wieczorem, po kolacji zmontowałem modelik i przystąpiłem do opisywania go. Czas jaki mi to zjęło okazał się znacznie dłuższy niż wszystkie poprawki GAZa.

132. GAZ 9

Po przeróbce odkryty modelik prezentuje się moim zdaniem lepiej niż z dachem. Świetnie też pasuje do moich dwóch innych modeli pojazdów Armii Czerwonej z okresu II Wojny Światowej.

132. GAZ 10

Czołgu T34 nabytego na targu w Piastowie, w 1993 roku za równowartość dzisiejszej złotówki, oraz ZISa 5, którego historię zakupu opisałem niedawno przy okazji prezentacji autobusu Mercedes.

132. GAZ 11

Bardzo cieszę się z GAZa. Uzupełnia świetnie moją „krótką historię motoryzacji w miniaturze”, ą zwłaszcza skromniutką kolekcję wojskowych pojazdów z okresu II Wojny Światowej. W kolekcji tej chciałbym mieć także kiedyś po trzy modele pojazdów niemieckich i amerykańskich. Może tak jak doczekaliśmy się w skali 1:43 serii kultowych aut z okresu PRL, tak może i doczekamy się najbardziej kultowych pojazdów z czasów II Wojny Światowej.

132. GAZ 12

pozdrawiam

 

P.S.

 

Kiedy skończyłem ten wpis,  tuż przed 13-tą wybrałem się rowerem na Cmentarz Mauzoleum Rzołnierzy Radzieckich. Pogoda była nierewelacyjna, ale postanowiłem zaryzykować. Gdyby zaczęło padać, po prosu bym zawrócił. Po drodze kupiłem nieduży znicz, przebiłem się przez starą Pragę (znów koło Dworca Wschodniego), Park Sakryszewski i wjechałem na Most Ponatowskiego:

132. GAZ 13

Stadion Narodowy rośnie w oczach. To zdjęcie zrobiłem przy wjeździe na most. Na cmentarz dotarłem po 14-tej. Ode mnie z domu jest tam ok. 15 km. Zbyt wiele osób tam nie było, przeważnie ludzie starsi, bardzo mało młodzieży. Cmentarz znajduje się przy alei Żwirki i Wigury, która prowadzi z centrum Warszawy na lotnisko.

132. GAZ 14

Jednak na niemal wszystkich grobach paliły się lampki. Pomnik był udekorowany wieńcami a pod nim ludzie zapalali lampki. Wsród nich stoi też i moja.

132. GAZ 15

Polska nadal jest krajem, gdzie właściwie na ulicy można spotkać osoby z pierwszych stron gazet. Kiedy stałem przy pomniku (musiałem trochę odpocząć), pod pomnik przyszedł z dwoma osobami (chyba  z rodziny) pan Tadeusz Mazowiecki – pierwszy niekomunistyczny premier RP. Czekający pod pomnikiem na okazję dziennikarze, od razu go dopadli i nagabywali kilka razy.

132. GAZ 16

Jednak pan Mazowiecki był tam prywatnie, stanowczo odmówił dzinnikarce PolsatNews jakiegokolwiek wywiadu i odszedł spod pomnika.

Kiedy miałem zamiar odjechać już spod pomnika, spotkałem tam kolegę z mojej firmy, który przyszedł tam z kilkunastoletnim synem. Zrobił mi kilka zdjęć:

132. GAZ 17

Cmentarz otacza piękny park. Na cmentarzu tym byłem pierwszy raz, chociaż w Warszwie mieszkam z przerwami od blisko 30 lat. W drodze powrotnej na chwilę zatrzymałem się przed jedną z knajp na brzegu Pola Mokotowskiego, przy wylocie ulicy Banacha:

132. GAZ 18

Nie byłbym sobą, gdybym nie zrobił tego zdjęcia. Chevrolet 3100 pick-up z 1950 roku.

Reklamy

21. Druga Wojna Światowa

W ubiegłym roku od pewnego kolekcjonera, w zamian za kilka prospektów, otrzymałem model radzieckiego ZISa 5. Początkowo miałem zamiar go sprzedać, ale gdy okazało się, że mój szwagier pamiętał dokładnie ten samochód jako leciwe już auto z demobilu, stojące w bazie, w której pracował, postanowiłem zostawić sobie ten model. Gdy wklejałem jego zdjęcie do albumu „krótka historia” nie bardzo wiedziałem jak je opisać i przed rokiem produkcji dodałem skrót „WW II”. Tak narodził się pomysł zaprezentowania w albumie innych pojazdów z czasu Drugiej Wojny Światowej, które udało mi się w mojej kolekcji zgromadzić. Nie jest ich wiele, gdyż właściwą popularną skalą dla tego rodzaju modeli jest skala 1:35, a nie 1:43, w której są one rzadkością. Niemniej jednak kilka tych najbardziej znanych udało mi się zdobyć. Modelik Willys MB Jeep nabyłem co prawda już dwadzieścia lat temu, ale była to wersja cywilna, choć zielona, to jednak jasna, a do tego rajdowa (z pałąkiem i nalepką na masce). Tak więc model jeepa był, ale nie wojskowy. Pierwszym więc modelem z czasów wojny okazał się model czołgu T34, który kupiłem na targu, w Piastowie, w 1992 roku za całe 10tys zł – odpowiednik dzisiejszej złotówki. Nie zbierałem wtedy jeszcze ani ciężarówek, ani ciągników, ale model był w skali 1:43, był fajny, miał ruchome gąsienice, obrotową wieżę i ruchomą lufę wiec włączyłem go do kolekcji. Kilka lat później w sklepie modelarskim udało mi się kupić wojskowa wersję Willys MB Jeep, a w innym sklepie dostałem gratis białą amerykańską gwiazdę na maskę i miałem już dwa modele z czasów wojny (później model wymieniłem na model z pełnymi oznaczeniami, a dwa lata temu dokupiłem kolejną wersję z brezentowym dachem). Opla Blitza trafiłem na giełdzie i chociaż 6 lat temu 70zł tanio nie było, kupiłem go bez namysłu. Volkswagena Typ 82 Kübelwagen przywiozłem rok później z Muzeum Volkswagena w Wolfsburgu (dokąd podczas podróży służbowej zboczyliśmy nieco z trasy).

<- ZDJĘCIA MODELI W ALBUMIE OBOK

Modele pojazdów z czasów wojny w skali 1:43 są dalej rzadkością, chociaż w ostatnim czasie firmy modelarskie zaczynają produkować takie modele.

Moim największym marzeniem jest model sanitarki Dodge WC54. Jak na razie model taki się nie ukazał. Kilka lat temu kupiłem model powojennego Dodge’a z 1946r i zastanawiałem się czy nie dałoby się go na sanitarkę przerobić.

21.blog_sd_3167381_3329636_tr_dodge_power_wagon_1b

Mam jednak nadzieję, że skoro w ubiegłym roku wyszła już seria amerykańskich, niemieckich pojazdów opancerzonych, łazik Gaz 67 i kilka innych pojazdów, jakaś firma skusi się i zrobi dobry model tego znanego i popularnego w czasach wojny pojazdu armii USA.

21.blog_sd_3167381_3329636_tr_dodge_wc54_2b

Dodge WC54