Tag: IFA

148. Kultowe Auta PRL – IFA F8 „dekawka”

To już piąte Święta, które spędzę pisząc i przeglądając mojego bloga.

Przez miniony rok nie zawsze miałem czas tu zaglądać i coś nowego napisać, ale i tak blog  zanotował kolejną rekordową liczbę odwiedzin za co

SERDECZNIE WSZYSTKIM DZIĘKUJĘ I WCIĄŻ ZAPRASZAM

148. IFA 1

Pragnę też złożyć serdeczne świąteczne życzenia wszystkim stałym czytelnikom tego bloga, oraz innym znajomym i nieznajomym blogerom. 

Moi Drodzy !

  Nie jestem jeszcze znowu taki wiekowy, jednak moja „motoryzacyjna” pamięc z uwagi na to, iż samochodami interesowałem się niemal „od kołyski” sięga dość odległych czasów.

W połowie lat sześćdziesiątych, w Żyrardowie (gdzie wtedy mieszkałem) można było spotkać jeszcze całkiem sporo samochodów o przedwojennym rodowodzie. Moja babka, której pierwszy mąż, a mój dziadek poległ w 1939 roku, po wojnie wyszła za mąż po raz drugi. Jej drugi mąż stał się więc moim dziadkiem, z którym jako mały chłopiec spędzałem sporo czasu. Zabierał mnie często na spacer „za przejazd” (w Żyrardowie nie było wtedy jeszcze tunelu). Pamiętam, że często czekaliśmy przy przejeździe, aż go otworzą. Wtedy ruszała kawalkada czekających na przejazd przez tory samochodów i mogłem je sobie dobrze obejrzeć. Było wśród nich wiele aut przedwojennych i zapewne dlatego tak dobrze je zapamiętałem. Mój „drugi” dziadek zmarł w 1964 roku i nie bardzo pamiętam o co go w trakcie tych spacerów pytałem, ale możliwe, że to właśnie on, a nie mój ojciec (inżynier elektryk) zaszczepił we mnie pasję do czterech kółek. W pamięć wryły mi się za to obrazy aut przejeżdżających przez przejazd i wiele z nich bez problemu potrafiłem rozpoznać. Wiele lat później kiedy zacząłem na poważnie zbierać modele samochodów, starałem się zdobyć właśnie modele starych aut zapamiętanych z wczesnego dzieciństwa. Niektóre z nich jak chociażby Fiat 1100, udało mi się zdobyć już na początku kolekcjonowania. Inne jak 500 Topolino, czy Mercedes 170V zdobyłem kilka czy kilkanaście lat temu. Jeszcze inne jak Gaz 67 czy Moskwicz 400 kupiłem całkiem niedawno w serii Kultowe Auta PRL, a niektórych, jak Dodge WC54 czy Chevroleta Canada nie udało mi się zdobyć do tej pory .

Do starych aut, które z tamtego okresu dobrze zapamiętałem należy też IFA F8. (Oile dobrze pamietam w tatmtych czasach auto miało ksywę „dekawka”  – od marki DKW). Dlatego kiedy w „kultowych” zapowiedziach pojawiła się kolejna w tym roku IFA, postanowiłem ja kupić. Kiedy jednak poszedłem do kiosku i obejrzałem modelik, muszę przyznać iż nieco mnie rozczarował i długo go oglądałem. Zacząłem się nawet zastanawiać, czy za jakiś czas nie poszukać na Allegro jakiegoś taniego rozbitka (tak jak zrobiłem w przypadku Trabanta). Jednak w końcu doszedłem do wniosku, że w ten sposób zaoszczędzę raptem 10 zł, a okazja nie wiadomo kiedy się nadarzy, więc kupiłem modelik w „kultowym” kiosku:

148. IFA 2

Gdy go rozpakowałem byłem nim jeszcze bardziej rozczarowany. Miał niepomalowane (całe pochromowane) felgi, a ponadto za duże reflektory, które świetnie pasowałyby do modelika auta z początku, ale nie z końca lat trzydziestych. Na początku nie bardzo miałem pomysł jak zrobić nowe, mniejsze reflektory. Dość dawno temu dorabiałem podobne lampy w Citroenie 2CV, jednak tym razem dobrze byłoby, aby oprawy miały chromowane pierścienie jak w prawdziwej Ifie, a właściwie DKW F8, bo przecież IFA F8 była przecież tak naprawdę przedwojennym DKW:

148. IFA 3

Pomysł na nowe lampy (na początku prowizoryczny) przyszedł mi do głowy dość szybko. Swego czasu, kiedy zaczynałem moją „karierę” na Allegro, kupiłem modelik Austina Healey’a firmy Ledo (z serii Vanguards). Modelik był ładny miał jednak pewną wadę – za małe reflektory. Dorobiłem więc do niego zupełnie nowe wkładki reflektorów, zaś wymontowane zachowałem sobie na wszelki wypadek. Mniej więcej w tym samym czasie kupiłem też na giełdzie w Starej Gazowni modelik Cadillaca V16 firmy Rextoys, który odbłyśników lamp w ogóle nie miał. Pamiętam jak męczyłem się, aby odlane razem z oprawami odbłyśniki jakoś wyglądały. Oskrobałem je z farby, spolerowałem, pomalowałem nawet bezbarwnym lakierem, jednak efekt był mizerny, a reflektory w modeliku wyglądały dalej jak w starym Matchboxie. W końcu spiłowałem oprawy, nawierciłem w nich stożkowe pogłębienia i podobnie jak w przypadku nowych lamp Austina, odbłyśniki z niego wymontowane, wkleiłem do Cadillaca na ….gumę do żucia. (W przypadku mocowania  niektórych drobnych elementów do nawozi, to bardzo skuteczny sposób).

Teraz przypomniałem sobie o Cadillacu, do którego wkładki lamp z Austina też były nieco za małe i postanowiłem przymierzyć je do Ify. Wydłubałem wkładki z Cadillaca, ze starej i wyschniętej nieco gumy do żucia zrobiłem małe kuleczki, wepchnąłem w nie wkładki, wymontowałem z Ify oryginalne (za duże lampy) i na próbę przykleiłem kuleczki do błotników Ify. Próba wypadła pomyślnie. Przód modelika od razu zaczął przypominać prawdziwą Ifę. Przystąpiłem więc do dorabiania właściwych lamp. Taka samą metodą, jaką kiedyś zrobiłem oprawy w Citroenie, z kawałka starej ramki po plastikowym modeliku do sklejania „wytoczyłem” właściwą oprawę (pozycja 2 na rysunku powyżej). Następnie z innego, cieńszego nieco kawałka tej samej ramki wytoczyłem bolce mocujące oprawy w błotnikach (pozycja 3). Przykleiłem je do opraw klejem do modeli plastikowych i poczekałem aż wyschną. Frezem o średnicy 3,3 mm zrobiłem w oprawach pogłębienia pod wkładkę z odbłyśnikiem (pozycja 1) i w końcu wcisnąłem wkładki (wymontowane pierwotnie z Austina) w nowe oprawy. Nowe, kompletne już reflektory wcisnąłem w powiększone i rozpiłowane nieco otwory w błotnikach, zrobiłem zdjęcie modelika (jeszcze nie gotowego) i zamieściłem je w moich „zapowiedziach” na blogu.

Do pełni szczęścia trzeba było jeszcze pomalować oprawy i co gorsza felgi.

148. IFA 4

O ile dobrze sobie przypominam, reflektory dorabiałem w sobotę, a felgi malowałem w niedzielę rano (przy słabym późną jesienią świetle dziennym). Felgi postanowiłem pomalować na kolor taki, jak boki modelika (coś pośredniego miedzy bordo, a brązem). Od razu przygotowałem sobie dwie farby – bordo (Humbrol nr 19) i półmatowy brąz (Humbrol nr 133). Do mieszania farb używam zazwyczaj wykorzystanych opakowań (listków) po jakichś tabletkach, jakie zawsze w każdym domu można znaleźć (o ile wykorzystanych pustych listków nie wyrzuci się wcześniej do śmieci). Listki mają kilkanaście wytłoczonych w folii małych miseczek, do których nakładam farbę patyczkiem, którym ją mieszam. Metoda ta pozwala dokładnie dozować farbę, bo zazwyczaj z patyczka do miseczki wpada jedna kropla farby. Po napuszczeniu do miseczki kilku kropel farby bordo dodawałem stopniowo po jednaj kropli farby brązowej i mieszałem je małym pędzelkiem. Przeważnie przy takich operacjach warto do mieszanki dodać jedną małą kroplę rozcieńczalnika. Tak zrobiłem i tym razem. Kiedy proporcje osiągnęły mniej więcej wartość 50/50 i farba w miseczce zaczęła przypominać kolor boków modelika, ściągnąłem z kółek oponki i małym pędzelkiem (0) pomalowałem felgi, obracając je w trakcie malowania. Gdy felgi wyschły, okazało się, że ich kolor nie jest może idealny, ale tragedii też nie ma, zmontowałem więc modelik i uznałem, że jeśli będę malował felgi po raz drugi, zrobię to latem, kiedy światło dzienne jest naprawdę dobre, a dzień jest długi. Sztuczne oświetlenie zmienia  nieco barwy, dlatego przekonałem się, że zaprawki, czy malowanie pojedynczych elementów na kolor całego nadwozia najlepiej robić za dnia, przy dobrym świetle.

Z przerobionej Ify byłem bardzo zadowolony, bo przypominała mi teraz prawdziwy samochód jaki pamiętałem z naprawdę wczesnego dzieciństwa. Jednak ubocznym efektem udanej przeróbki został „rozgrzebany” Cadillac pozbawiony szkieł reflektorów. Jeszcze tego samego dnia wieczorem dorobiłem z przezroczystego tworzywa takie szkła, a następnie przykleiłem je do opraw lakierem bezbarwnym. (Kiedy dzisiaj, po kilku tygodniach od przeróbki wyjąłem modelik aby zrobić zdjęcia, sprawdziłem czy nowe szkła  dobrze się trzymają i tak jest). Na szczęście prawdziwy Cadillac nie miał wokół nich chromowanych pierścieni, więc modelik po przeróbce nie wygląda źle. Mój Cadillac w ogóle nie ma pierścieni wokół szyb reflektorów, bo oryginalne (malowane na kolor nadwozia) zostały niestety spiłowane przy poprzedniej przeróbce, ale cóż, chociaż szczerze żałuję że to zrobiłem, już się stało.

148. IFA 5

Drodzy czytelnicy !

Wiem, że niektórzy z was niecierpliwie czekają na opisy moich kolejnych  „zdobyczy”. Jednak umieszczenie na blogu każdego nowego wpisu zajmuje mi trochę czasu. Proszę mieć na względzie to, iż nie jestem literatem tylko inżynierem i napisanie każdej nowej notki zabiera mi klika ładnych godzin (przeważnie cały wieczór, a często i dwa). Świeżo napisany tekst trzeba jeszcze przeczytać, skorygować, przepuścić przez edytor tekstów. (Nie mam w domu porgramów pakietu MS Office, tylko Open Office, bo staram się używać legalnego oprogramowania, a to niestety poprawki tekstu wydłuża). A przecież nie tylko blogiem człowiek żyje, dlatego życząc przyjemnej lektury, proszę o cierpliwość i wyrozumiałość.

pozdrawiam

 

Reklamy

139. Kultowe Auta PRL – Tatra 603 i Tatra 613

  Kiedy w zapowiedziach na stronie „kultowej” serii pojawiła się Tatra 613 nie miałem zamiaru jej kupować. Jednak we środę 14 lipca z czystej ciekawości wstąpiłem do kiosku i gdy zobaczyłem modelik, zmieniłem zdanie i kroku tego absolutnie nie żałuję.

W historii motoryzacji, zwłaszcza jeśli chodzi o auta osobowe, jest wiele marek „wymarłych”. Niektóre z nich, jeszcze w latach sześćdziesiątych bardzo się liczyły, a nawet święciły tryumfy. Te najbardziej znane to: francuska Simca, niemiecka NSU, czy cały szereg marek brytyjskich takich jak Hillman, Triumph, Austin , Morris czy Rover. Do takich „wymarłych”, aczkolwiek ciekawych i zasłużonych w historii marek, w roku 1999 dołączyła czeska Tatra. (Naturalnie tylko jako marka aut osobowych).

Pierwszy samochód marki Tatra pojawił się jeszcze w XIX wieku, w roku 1897. Kiedy przygotowując ten wpis przeczytałem o tym w Internecie, byłem tym  nieco zaskoczony, bo marka Tatra kojarzyła mi się zawsze z dużymi limuzynami o ciekawej bryle nadwozia i chłodzonym powietrzem dużym silnikiem umieszczonym z tyłu. Jeszcze bardziej byłem zaskoczony, kiedy przypomniałem sobie, iż nie dość, że mam modelik pierwszej Tatry, to jeszcze jego zdjęcie jest umieszczone w albumach na tym blogu. Jednak moje pierwsze skojarzenie nie było tak zupełnie od rzeczy.

Historia marki Tatra wiąże się nierozerwalnie z postacią genialnego konstruktora Hansa Ledwinki. To właśnie on w latach 1931-1933 opracował prototyp taniego, nowoczesnego, małego i aerodynamicznego samochodu z umieszczonym z tyłu, chłodzonym powietrzem silnikiem typu boxer – Tartę V570. Niektóre źródła podają, że to właśnie wzorując się na Tatrze dr Ferdynand Porsche stworzył (pod auspicjami Adolfa Hitlera) samochód dla ludu, jakim był legendarny Volkswagen „garbus”, a pomysł na auto po prostu sobie od Ledwinki „pożyczył”.

Model V570 nie wszedł co prawda nigdy do produkcji, ale jego koncepcję, jak i wiele rozwiązań technicznych wykorzystano w późniejszych większych modelach Tatry. Wiele cech, które posiadał stało się na długie lata cechami typowymi dla późniejszych modeli tej marki, takich jak: T77, T600 i T603.

Jedną z najbardziej charakterystycznych cech samochodów Tatra były oryginalne i bardzo aerodynamiczne nadwozia. W powojennej historii były tylko dwa samochody, których nie można było na ulicy pomylić z autami innych marek: słynny Citroen DS 19 i właśnie Tatra 603. Ich nadwozia były nie tylko zupełnie niepowtarzalne, ale i naprawdę piękne.

Do tej pory, na blogu nie zaprezentowałem żadnego modelika Tatry. Kiedy dokładnie rok temu, w serii „Kultowe Auta PRL” ukazał się pierwszy modelik Tatry nie kupiłem go. W mojej kolekcji była już Tatra 603, kupiona jeszcze w 2003 roku za astronomiczną dzisiaj kwotę 111zł.

139. Tatra 1

Firma IXO (ta sama, która produkuje „kultowe” modeliki) wypuściła wówczas w serii IXO Classic właśnie Tatrę 603. Nie bacząc na cenę kupiłem czym prędzej modelik w sklepie internetowym. Jest to właściwie ten sam modelik, który w uproszczonej wersji ukazał się rok temu. Jednak mój modelik, w „pełnej” kolekcjonerskiej (a nie gazetowej) wersji jest znacznie lepiej wykonany (zwłaszcza jego tył).

Kiedy w 1974 pojawiła się Tatra 613 nie przypadła mi do gustu. Chociaż była „pełnokrwistą” Tatrą i miała większość cech typowych dla aut tej marki: Była duża, reprezentacyjna, malowana na czarno, miała chłodzony powietrzem widlasty silnik, umieszczony z tyłu, wydający charakterystyczny „gwizd”, nie miała jednej cechy, która charakteryzowała wcześniejsze modele tej marki. Tatra 613 nie miała aerodynamicznego nadwozia. Jej nadwozie można było niewątpliwie uznać za oryginalne, jednak auto miało niezbyt ładne proporcje. Zwis tylny był krótszy niż przedni, a tył nie przypominał ani liftback’a, ani limuzyny, co w owym czasie, w reprezentacyjnej w końcu limuzynie, wydawało się dość dziwaczne.

Auto widziałem „na żywo” zaledwie kilka razy (i to chyba w latach siedemdziesiątych), entuzjazmu mojego nigdy nie budziło i dlatego początkowo nie miałem w ogóle zamiaru kupować jego modelika. Kiedy jednak go zobaczyłem, kupiłem i trochę podrasowałem, zmieniłem zdanie na temat bryły nadwozia tego samochodu. Teraz patrzę na nią zupełnie inaczej. Tatra 613 nie jest brzydka, na tle innych samochodów z tamtego okresu jest na pewno oryginalna, a jej modelik jest po prostu piękny.

139. Tatra 2

Jak niewiele czasem potrzeba do szczęścia. Wystarczy  farby srebrnej i trochę pomarańczowej, aby z taniego modelika wyczarować niemal cudo.

139. Tatra 3

Przy modeliku nie grzebałem w ogóle. Niczego nie dorabiałem, niczego nie przerabiałem. We wtorek pomalowałem ramki okna przedniego i tylnego oraz obwódki wokół tylnych lamp (farbą srebrną). We środę wypchnąłem z „pudła” zderzak przedni i wkładkę atrapy. (Tak, tak, pas przedni jest w modeliku osobnym elementem, choć na pierwszy rzut oka tego nie widać). Z pasa wypchnąłem maleńkie wkładki reflektorów i pomalowałem ich wnęki. Później wszystko zmontowałem i jeszcze farbą pomarańczową delikatnie pociągnąłem migacze (z przodu i z tyłu).

A skoro już wyjąłem z szuflady pędzelki i farby, (zwłaszcza srebrną) postanowiłem dokończyć to, co rozgrzebałem 3 tygodnie temu. W modeliku IFY pomalowałem listwy na masce, nadając im nieco inny przebieg niż miały pierwotnie:

139. Tatra 4

Nowe listwy nie są naturalnie tak cienkie i precyzyjne jak fabryczne. Podkreślają jednak lepiej obłą linię samochodu, a przecież w końcu o to w całej przeróbce chodziło.

pozdrawiam

 

P.S.

3 sierpnia

Ponieważ w komentarzach wywiązała się dyskusja, która Tatra jest która, poniżej przedstawiam zdjęcia wszystkich trzech odmian Tatry: 603-1, 603-2 i 603-3:

139. Tatra 5

138. Kultowe Auta PRL – IFA F9 „blaszanka”

Upał, upał, upał i w taki upał normalny człowiek nie ma głowy do niczego innego jak do chwili wytchnienia gdzieś na łonie natury, a najlepiej nad wodą. Także ja nie mam teraz głowy do innych rzeczy, a zwłaszcza do modelików. Allegro przeglądam pobieżnie raz na kilka dni, nie zaglądam na fora ani inne strony o moim hobby. A tymczasem „kultowa” seria wciąż wychodzi, chociaż pierwotnie była zapowiadana na 50 modeli i zgodnie z tymi zapowiedziami za chwilę powinna się zakończyć. Nic z tego, według najnowszych zapowiedzi czeka nas  w niej jeszcze wiele nowych modeli.

Dwa tygodnie temu już jako numer 48 ukazała się w niej IFA F9. Dla wielu fanów „Kultowych Aut PRL” model niekoniecznie oczekiwany, ot po prostu kolejny „zapychacz”. Dla mnie nie. IFA F9 to naprawdę ciekawe choć z całą pewnością zapomniane auto i nie kojarzone zupełnie zwłaszcza przez młodszych kolekcjonerów z PRL. Dla mnie to kolejne auto w serii o przedwojennym rodowodzie, auto o bardzo ciekawej linii nadwozia i moim skromnym zdaniem auto w historii motoryzacji wyjątkowe. Skonstruowane tuż przed wojną doczekało się wdrożenia do produkcji dopiero 10 lat później, a mimo to zrobiło niemałą karierę. Produkowane było w dwóch różnych państwach niemieckich (NRD i RFN) i co ciekawe, właśnie w RFN produkowane było w niewiele zmienionej formie prawie do połowy lat sześćdziesiątych. Historia samochodu została bardzo dobrze opisana w gazetce dołaczonej do IFY, nie ma więc potrzeby przytaczać jej tutaj w całości jeszcze raz. 

Druga Wojna Światowa odcisnęła swoje piętno również w historii „cywilnej” motoryzacji. Opisywany prze ze mnie ostatnio GAZ M20 zawdzięcza swoją nazwę Pobieda (zwycięstwo) bitwie pod Stalingradem, Renault 4 CV swój kolor piaskowy kolor zapasom farby pozostałej po wojnie po niemieckim Afrika Korps, a Dodge Power Wagon wywodzi się bezpośrednio z wojskowych terenówek armii amerykańskiej używanych w czasie wojny. Także historia obydwu opisywanych prze ze mnie modeli jest związana z przebiegiem Drugiej Wojny Światowej. Zarówno enerdowska IFA F9 jak i jej zachodnioniemiecki odpowiednik DKW 3=6 Sonderklasse to auta, których powstanie wiąże się z wojenną historią. Obydwa wywodzą się z bardzo ciekawego i nowoczesnego przedwojennego modelu DKW F9, który na skutek wybuchu wojny nie wszedł  do produkcji od razu. W 1950 roku samochód ukazał się w NRD już jako IFA F9. Jednak część załogi byłych zakładów DKW, która znalazła się po wojnie w zachodniej części Niemiec, reaktywowała markę DKW i również w 1950 roku F9 pojawił się z niewielkimi zmianami przedniej części nadwozia jako DKW F89. Klika lat później samochód przeszedł drobny face lifting i zamiast dwucylindrowego otrzymał  silnik trzycylindrowy (jaki od początku miała IFA) i ukazał się jako model F91 o handlowej nazwie 3=6 Sonderklasse.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

IFA F9 pomimo, że jej produkcję zakończono w 1955 roku, a jej następcą został Wartburg, jeszcze w latach sześćdziesiątych i na początku siedemdziesiątych była w Polsce autem może nie popularnym, ale znanym i spotykanym. Nazywano ją potocznie „blaszanką”. Samochód zapamiętałem dość dobrze, zwłaszcza jego charakterystyczny, obły przód z lampami od Volkswagena „garbusa” i dlatego zawsze bardzo chciałem mieć jego modelik.

Kilka lat temu kolega Zenek, który kolekcjonował modele aut niemieckich, postanowił pozbyć się części zbiorów i pozostawić sobie tylko modele Mercedesów i BMW. Za stówkę odkupiłem od niego 2 modele, w tym modelik DKW F91 firmy Schuco, który był w owym czasie dość rzadki i trudny do zdobycia. Modelik przypominał mi bardzo IFĘ F9 i właśnie z tego względu go kupiłem.

138. IFA 2

Modelik nie jest wykonany rewelacyjnie, a zwłaszcza jego przód.  Co w nim jednak nie gra, okazało się dopiero po zakupie IFY. Ma za szerokie i zbyt okrągłe przednie światła. Mam zamiar go przerobić i w  tym celu będę musiał  zdobyć kiedyś jakiegoś rozbitka IFY, aby wyjąć z niego przednie światła i przerzucić do DKW. Modelik bardzo długo mnie cieszył, bo bardzo przypominał mi IFĘ. Poza opisanym błędem jest naprawdę OK.

138. IFA 3

Dlatego też modelika IFY nie kupiłem od razu. We środę kiedy się ukazał zabrałem ze sobą do pracy kremowy modelik DKW z zamiarem porównania go po powrocie z pracy z IFĄ. Niestety, kiedy wróciłem z pracy i poszedłem do zaprzyjaźnionego kiosku, teściowa miłego pana, który zawsze był w kiosku po godz 18, właśnie go zamykała. I tak IFĘ kupiłem dopiero w sobotę. I dokładnie tak jak w przypadku Fiata 125 pick-up, „przez niemal trzy dni przeglądałem zdjęcia i czytałem opinie na forach, a moje odczucia co do modelika były mieszane”. W końcu doszedłem jednak do wniosku, że DKW to DKW, a IFA to IFA i modelik kupiłem.

138. IFA 4

Ponieważ od dwóch tygodni jest piękna pogoda i niemal każdą wolną chwilę staram się spędzać na świeżym powietrzu (najlepiej nad wodą). Modelik tylko trochę rozgrzebałem. Zmyłem imitację listew ozdobnych na bokach maski, wymontowałem i zamontowałem jeszcze raz przednie światła i na razie tak zostało. Listwy trzeba pomalowac jeszcze raz, ale we właściwym miejscu i nadać im właściwy przebieg. Niestety na razie nie mam na to ani ochoty, ani czasu i modeli poczeka sobie chyba do jesieni (a przynajmniej na gorszą pogodę).

138. IFA 5

pozdrawiam

 

P.S.

24 lipca

Jako uzupełnienie ostatniego wpisu, podaję link ze zdjęciami modeli, które warto obejrzeć.  „Kultowe Auta NRD” .Wsród nich jest kilka, które w naszej polskiej serii jeszcze się nie ukazały, a które też bardzo chciałbym mieć. Te modele to: Trabant 601 Universal, Trabant P50 sedan, AWZ P70 i IFA F8 „dekawka”.  

124. 43 x 2 czyli 1:87 – IFA W50L – ESPEWE (DDR)

   GORĄCA PROŚBA ! Wciąż aktualna !

Korzystając z okazji, że od kilku dni na serwisie Onet.Blog prezentowny jest matriał o moim blogu (wraz z którtkim wywiadem wideo) postanowiłem tych wszystkich, którzy tu zawitają, a nie rozliczyli jeszcze podatku dochodowego za 2009 rok poprosić o przekazanie 1% na rehabilitację Ani (kolekcjonerki pluszaków i lalek).

Jakieś dwa lata temu dzięki Agnieszce (kolekcjonerce naparstków) trafiłem na serwis Hobbeo, na którym prezentuję teraz moje wszystkie modele aut z czasów PRL. Na serwisie tym swoje zbiory prezentuje też Widzimisia. Ania (bo tak brzmi jej prawdziwe imię) mieszka w Suwałkach i od dziecka jest chora na zanik mięśni. Rok temu zadzwoniłem do niej i namawiałem, aby skontaktowała się z jakąś fundacją, żeby można było w jakiś sposób jej pomóc. Ania zrobiła to w tym roku.

Proszę, POMÓŻMY ANI ! Przekażmy 1% podatku na jej rehabilitację ! Oto dane jakie od niej dostałem:

Zgodnie z aktualnymi przepisami w momencie składania rocznego zeznania podatkowego, należy wskazać w nim pełną nazwę i numer KRS Fundacji: Fundacja Dzieciom Niepełnosprawnym „Podaruj Uśmiech” KRS 0000245254, i w rubryce „inne informacje” podać imię i nazwisko podopiecznego a Urząd Skarbowy prześle 1% podatku na rachunek bankowy Fundacji: ING BANK ŚLĄSKI nr 49 1050 1764 1000 0023 0058 3966
z dopiskiem „Rehabilitacja Anny Pacuk”

Ja nie rozliczyłem jeszcze podatku i na rehabilitację Ani przekażę 1%. Czy ktoś jeszcze może to zrobić ?

Tym wszystkim, którzy chcą o Ani (Widzimisi) dowiedzieć się więcej polecam: Wywiad z Anią na srwisie HOBBEO

………………………………………………………………………………………………

A oto kolejny, jak najbardziej „kultowy” kolekcjonerski nabytek:

Po obejrzeniu filmiku o mojej kolekcji, wszyscy zapewne zastanawiają się co jeszcze zalega w przepastnych pudłach Artemisa. Do tej pory wszystkimi zdobyczami się tu nie pochwaliłem. Ubiegły tydzień sprowokował mnie jednak do uchylenia rąbka tajemnicy.

Modele zacząłem zbierać pod koniec lat sześćdziesiątych. W tamtym czasie, w kioskach Ruchu można było kupić polskie modele polskich samochodów w skali 1:72. Miałem również to szczęście, że w mieście, w którym mieszkałem był także sklep Centralnej Składnicy Harcerskiej, a w nim były jeszcze ciekawsze modele. Modele samochodów, które równie często można było spotkać na polskich ulicach. Produkowane w NRD, modele w „kolejkowej” skali H0 (1:87) firmy Espewe.

Przez kilka lat zbierałem modele i polskie, i enerdowskie . Tych ostatnich udało mi się zebrać nawet więcej, to one w połowie lat siedemdziesiątych, a także i dużo później, stanowiły trzon mojej kolekcji. (Mam ich ponad 30 sztuk). Niestety przez ponad 30 lat, na skutek kilku przeprowadzek oraz innych okoliczności, kilka z nich zaginęło. Modele stały w pudle za telewizorem w pokoju u moich rodziców. Ponieważ w 1990 roku nie wchodziły już w skład zasadniczej kolekcji (1:43), a były raczej pamiątkami z dzieciństwa i młodości, zaglądałem do nich rzadko, w trakcie okazjonalnych wizyt i tylko wtedy, kiedy sobie o nich przypomniałem. Kilka lat po wyprowadzce od rodziców, w trakcie jednego z takich przeglądów, okazało się że z pudła zniknęły 3 modele. Początkowo przypuszczałem, że dobrały się do nich jakieś dzieci, zginęły jednak tylko modele zakwalifikowane do naprawy. Jednym z nich była wojskowa Ifa, z której w pudle została tylko plandeka. Najprawdopodobniej, przygotowane do naprawy modele gdzieś odłożyłem, a potem zapomniałem gdzie.

Okazjonalne i dość pobieżne poszukiwania w moim dawnym pokoju i na przepastnym strychu, przez lata nie dawały rezultatów. W końcu, kilka lat temu zdecydowałem się jeden z zaginionych modeli odkupić. Wybór padł na Ifę. Nie chciałem jednak wydawać zbyt dużo pieniędzy, a przy tym chciałem mieć oryginalny enerdowski modelik, który pasowałby do blisko 40-to letniej już serii. W ciągu ostatnich 5 lat, modelik Ify licytowałem na Allegro kilka razy, jednak za każdym razem przegrywałem. Wygrać aukcję udało się dopiero jakiś tydzień temu.

124. IFA 1

Na Allegro miły Niemiec z Poznania, od którego kupiłem kiedyś modelik Mini, a wcześniej ” Landcrab’a „, w aukcjach zatytułowanych „sprzątam”, wystawił dwie ładne stare Ify (jedną z plandeką, a drugą z wkładką imitującą ładunek piasku). Obserwowałem obie aukcje. Apetyt miałem na modelik z plandeką. Aukcje kończyły się w odstępie 40 sekund, więc kilka razy „na sucho” trenowałem możliwość przeskoczenia z licytacją z jednej aukcji na drugą. Na szczęście wygrałem pierwszą aukcję (modelika bez plandeki) i trening się nie przydał. Modelik wraz z przesyłką kosztował 23 zł.

124. IFA 2

Od początku miałem zamiar opisać modelik na blogu, nie miałem jednak żadnego pomysłu na jakąś historyjkę z nim związaną. Przesyłka przyszła we wtorek. Obejrzałem modelik i sprawdziłem, czy wojskowa plandeka do niego pasuje, po czym wstawiłem go do witryny. We środę skonstatowałem, że przy dwukrotnie większych modelach w skali 1:43, maleńka Ifa nie wygląda najlepiej, schowałem ją więc do pudła w pawlaczu. Ifa nie dała jednak o sobie zapomnieć:

Dzisiaj rano, żona dała mi do ręki awizo na list poleconyPomyślałem, cóż to może być? Zapewne „pozdrowienia” z twarzowym zdjęciem z fotoradaru. Wybrałem się więc na pocztę. Najpierw poszedłem do znajomego kiosku, po raz kolejny obejrzałem Pobiedę i duet z serii „Legendarne Samochody”. Kiedy je oglądałem, cały czas myślałem jednak, ile owe „pozdrowienia” mogą mnie kosztować. A że zbliżała się już trzynasta odłożyłem modeliki i poszedłem na drugą stronę osiedla. Na poczcie jeszcze w sobotę nie byłem. Kolejka jak nigdy, do samych drzwi. Po pół godzinie stania, kiedy przede mną były już tylko 4 osoby, otworzono kolejne okienko (dla tych z awizo). Przeszedłem więc do tego okienka, a przy nim były już 2 osoby, jednak jedna pani przypomniała sobie, że „stała za tym panem” i po chwili były już 3. Gdy doszedłem do lady, pani postanowiła  obsłużyć jeszcze młodą damę, która stała nieco z boku „bo ta pani też już długo czeka”.  Kiedy wreszcie po 45 minutach oczekiwania pani z okienka wzięła do ręki awizo, powiedziała „to jakaś duża przesyłka” i zaczęła szukać w pudle z przesyłkami. Niestety nie mogła niczego znaleźć. Zwróciłem jej uwagę, że spodziewam się raczej pisma z jakiegoś urzędu, jednak pani upierała się przy przesyłkach i zapytała czy nie spodziewałem się jakiejś. Na awizo była data 23 lutego i ustaliśmy, iż był to wtorek. Zacząłem więc sobie przypominać: We czwartek nocowałem u rodziców, Ifę musiałem schować więc we środę, a jeden dzień stała w witrynie. Wychodziło więc na to, że nieszczęsne awizo dotyczyło Ify, a przy okienku jeden z interesantów zwrócił mi uwagę, że gdybym otrzymał „pozdrowienia” z fotoradaru, to by były z sądu i przy krzyżyku stała by literka „S” taka jaką on ma. Awizo zostało więc na poczcie, pani z okienka zapisała na nim nasz nr telefonu i sprawę miała wyjaśnić w poniedziałek. Kiedy wracałem do domu, znajomy kiosk był już zamknięty. Za to żona przypomniała sobie, że rzeczywiście we wtorek (23 lutego) listonosz spotkał ją na bazarku, wręczył paczkę i poprosił o wyrzucenie awizo. Nie przyszło jej jednak do głowy, że modeliki też przychodzą listem poleconym i odbyłem całkiem miły, długi spacer, a także przekonałem się jak wygląda poczta w sobotę, a to może się bardzo przydać.

Po powrocie wyciągnąłem z pawlacza pudełko, wyjąłem z niego Ifę, a przy okazji zrobiłem jeszcze kilka zdjęć innych modelików ze starej enerdowskiej  serii (większość z nich liczy sobie ponad 35 lat):

124. IFA 3

Skoda S 706 RTTN z przodem starego typu (pochodzi z początku lat 70-tych). Koparka ma urwaną jedną poręcz. Pamiętam, że dawno, dawno temu była ze mną na wakacjach nad morzem.

124. IFA 4

To nie pierwszy, ale drugi autobusik Robur Lo 2500, kupiony gdzieś w 1974 roku. Zastąpił zielonego poprzednika, którym się jeszcze bawiłem i troszkę był nadwyrężony. Nie pamiętam co się z nim stało.

124. IFA 5

Kolejna Skoda S 706 RTTN, ale już z „nowym” przodem, takim jaki miały pierwsze późniejsze Liazy.

124. IFA 6

A tak w czasach PRL wyglądał bardzo często „pociąg drogowy”. Skoda S 706 RT (z przodem starego typu) i dokupioną dużo później przyczepą.

124. IFA 7

A oto drużyna straży pożarnej w drodze do akcji. Dwa LKW S 4000 -1 (IFA) i Barkas.

124. IFA 8

I ta sama drużyna już w akcji. Do strażaków dołączyła karetka. Modeliki dostałem od kolegi już w trakcie studiów (pod koniec lat 70-tych). Zaprosiłem go za nie do baru, na dobre piwo.

124. IFA 9

Do modelików, które wtedy miały już kilka ładnych lat, nie było oryginalnych opakowań. Pochowałem je więc w opakowania zastępcze – po łakociach z ZPC 22-Lipca (dawniej E. Wedel). Widnieje na nich data: 1 maja 1979.

124. IFA 10

No i na koniec wyjaśnienie tytułu tego wpisu „43 x2 czyli 1:87”.

Jak widać zielony Wartburg 353 z serii Espewe jest dokładnie dwukrotnie mniejszy od modelika tego samego auta z serii „Kultowe Auta PRL”. Czytając gazetki z tej ostatniej serii, czasem można odnieść wrażenie, że w PRL były tylko „puste półki i ocet”. Ludzie nie mieli żadnych zainteresowań ani hobby, bo albo walczyli z systemem, albo stali w kolejkach. Skąd wzięły się zatem te wszystkie modeliki ?

Więcej o modelikach Espewe napisał znany wszystkim kolekcjonerom kolega Shepard tutaj

pozdrawiam