Tag: gorączka zakupów

213. Gorączka przedświątecznych zakupów – BMW 320 (E90)

Wiem, wiem, to już było, i to nie raz. Było dwa lata temu, było trzy lata temu i sześc lat temu też. Ale komu będzie się chciało szukać na blogu wpisu sprzed dwóch, czy trzech lat, a że tekst, który wtedy napisałem wciąż jest aktualny, postanowiłem go (po raz kolejny) przypomnieć :

Modeliki Cararama chińskiej firmy Hongwell pojawiły się na polskim rynku dobre 10 lat temu. Na początku były to modele nie najwyższego lotu, niemal wszystkie mały niezbyt dobrze spasowane otwierane drzwi, zaś jakość odwzorowania niektórych detali i bryły nadwozia pozostawiała wiele do życzenia. Jednak od samego początku, z uwagi na przystępną cenę (ok. 10 zł) oraz dość szeroki asortyment modeli ciekawych samochodów, stanowiły bardzo interesującą alternatywę dla drogich w owym czasie i trudnych do zdobycia rasowych modeli kolekcjonerskich. W ciągu pierwszych kilku lat jakość modelików nowo wypuszczanych przez firmę bardzo się poprawiła, zaś gdzieś około roku 2005 na dobre pojawiły się modele pozbawione nie najlepiej wykonanych otwieranych drzwi, wyposażone za to w dobrej jakości elementy wykończenia. Modele te, choć wciąż sprzedawane były jako zabawki, mogły już śmiało konkurować z wieloma modelami kolekcjonerskimi, a w niektórych przypadkach nawet jakością wykonania przewyższały autka renomowanych firm modelarskich (zwłaszcza te starsze). Dlatego modele Cararama nie tylko ja, ale i wielu innych kolekcjonerów uznało za interesujące i zaczęło kupować. Przez pewien okres czasu (jeszcze kilka lat temu) modele były dość powszechnie dostępne w marketach, sklepach z zabawkami, na stacjach benzynowych, a nawet w drogeriach i z ich nabyciem większych problemów nie było. 

Jednak kilku lat temu modele Cararama prawie zupełnie z rynku zniknęły i znów trzeba na nie polować.

Jeszcze jakiś czas temu, w roku można było wyróżnić 2 „sezony polowań” na modeliki Cararama: „Sezon letni” ( koniec maja, przed Dniem Dziecka) oraz „sezon zimowy”  (od połowy listopada do końca roku) – okres „gorączki” zakupów związanych ze Świętami Bożego Narodzenia. Od kilku lat modeliki Cararama można trafić już tylko późną jesienią i to w naprawdę niewielu marketach.

Tekst poniżej napisałem ponad 6 lata temu, a że po raz kolejny okazał się aktualny, postanowiłem go też jeszcze raz przytoczyć:

Jak co roku, zaraz po Święcie Zmarłych wielkie warszawskie hipermarkety rozsuwają regały i wystawiają całą masę artykułów związanych z zupełnie innym świętem – Świętem Bożego Narodzenia. W marketach rozpoczyna się gorączka świątecznych zakupów, a dla kolekcjonerów mini-autek największy w roku sezon polowań na tanie modeliki. W tym czasie w marketach i nie tylko pojawia się ogromna liczba różnego rodzaju zabawek, a wśród nich od dobrych kilku lat pojawia się spory wybór ciekawych, całkiem nieźle wykonanych i zupełnie niedrogich modeli Cararama chińskiej firmy Hongwell.

Podczas gorączki przedświątecznej, jak co roku, odwiedzam więc hipermarkety w poszukiwaniu ciekawych nowości lub modeli znanych tylko z Internetu. Czasem zdarza mi się kupić coś ciekawego przy okazji zwyczajnych cotygodniowych zakupów. W ubiegłych latach kupiłem w ten sposób kilka modeli, które zazwyczaj są dość trudne do zdobycia. (między innymi BMW Isetta z przyczepką, którego zdjęcie jest w albumie Krótka Historia 1950-1967)

Od kilku już lat na całotygodniowe zakupy jeżdżę w piątki. Doszedłem do wniosku, że można lepiej spożytkować czas w piątkowe popołudnie, niż stać w trakcie powrotu z pracy w gigantycznych korkach, które właśnie w piątki, przed weekendem, są w Warszawie najgorsze. Jakiś czas temu, (bodajże pod koniec maja 2009 roku) robiłem (jak zwykle) zakupy w hipermarkecie Auchan (na Woli). Kiedy miałem już wózek wypełniony artykułami spożywczymi, poszedłem kupić kilka artykułów przemysłowych i zaplątałem się do działu z zabawkami. A ponieważ rzecz działa się w trakcie „letniego sezonu” polowań na tanie modeliki, znalazłem tam dwa kartony ze świeżo dostarczonymi na Dzień Dziecka modelikami Cararama. Z całej sterty wybrałem chyba 5 modeli i dokładnie obejrzałem. Zrezygnowałem z zakupu Saaba i BMW serii 3, z żalem odłożyłem też na półkę bardzo ładnie wykonane Audi A3, bo przecież nie będę zastępował w kolekcji rasowego modelika Minichamps’a tanim modelikiem Cararamy. W wózku na zakupy wylądowały czerwone Porsche 911 (997) i biały Fiat New 500. Kiedy jednak po zakończeniu zakupów zacząłem wykładać na taśmę przed kasą wszystkie towary z wózka (napoje, mięso, wędliny, warzywa, owoce, sery jogurty, artykuły chemiczne i inne), a na taśmie utworzyła się niezła sterta, trochę się przestraszyłem, że rachunek mały nie będzie i modeliki odłożyłem, chociaż oba kosztowały razem 20 zł.

Modeliki te jednak nabyłem. Fiata 500 trzy lata temu a Porsche 911 dwa lata temu. (Obydwa nabyłem przed Świętami Bożego Narodzenia i obydwa były na blogu opisywane).

Największy w Warszawie, a chyba i całej Polsce, hipermarket Auchan (na warszawskiej Woli), inaczej niż większość znanych mi tego rodzaju placówek, jest piętrowy. Na parterze są artykuły spożywcze, a na piętrze przemysłowe. W trakcie cotygodniowych zakupów zazwyczaj przemieszczam się z wózkiem tylko po parterze, zaś na piętro wjeżdżam ruchomymi schodami (już bez wózka) tylko po kilka niezbędnych drobiazgów, po czym wracam na parter i kontynuuję zakupy.

W ubiegły piątek, 15 listopada choć wciąż odczuwałem dolegliwości związane z „korzonkami” wybrałem się na zakupy do Auchan na Woli . Ponieważ noga wciąż mnie bolała, nie miałem zamiaru robić ich zbyt długo, a że na „zakupowej” liście nie miałem żadnych szamponów, odżywek, podpasek czy innych kosmetyków, nie miałem nawet zamiaru na piętro wchodzić.

Kiedy wysiadłem z samochodu i skierowałem soje kroki w kierunku wejścia na parterze, przypomniałem sobie, że nie mam złotówki na wózek. Przy ladzie punktu obsługi klienta stało jednak kilka osób, więc trochę niezadowolony pojechałem na piętro do drugiego punktu obsługi, aby rozmienić pieniądze na wózek. Gdy zdobyłem już upragnioną złotówkę, pomyślałem, że skoro już na górnym poziomie jestem, zajrzę jednak do stoiska z zabawkami, które od wejścia jest oddalone zaledwie o kilkanaście metrów.

Na półce z samochodzikami było bardzo dużo różnych zabawek, ale dostrzegłem na niej niezbyt w tym roku liczną stertę modelików Cararama. Wśród nich nie było żadnych nowości i były to właściwie te same modele, które pojawiają się tam od lat. Wśród nich znalazłem jednak modelik, którego kilka lat temu nie kupiłem i on przyciągnął moją uwagę. Modelik BMW serii 3 (E90) nie pojawiał się w Auchan od dawna. Ostatni raz widziałem go tam chyba 4 lub 5 lat temu, dlatego bardzo się ucieszyłem. Zacząłem grzebać w stercie głębiej i po chwili wygrzebałem kilka kolejnych modelików. Otwierałem pudełka, (które nie były jak zazwyczaj zaklejone) i dokładnie oglądałem ich zawartość, po czym z powrotem pakowałem modeliki do pudełek. Zwracałem szczególną  uwagę na wykonanie atrapy przedniej, bo jest to bardzo istotny i charakterystyczny element (zwłaszcza w modelikach BMW). Atrapa powinna być jaka najlepiej wykonana, bo niestety tego elementu poprawić się w żaden sposób nie da. Obejrzałem chyba 4 modeliki, jednak nie wybrałem z nich żadnego. Niestety, każdy miał jakąś wadę. Kiedy już miałem zamiar opuścić stoisko za zabawkami, doszedłem do wniosku, że spróbuję jeszcze raz. Gdzieś na spodzie sterty wygrzebałem kolejny modelik. Tak jak poprzednio otworzyłem pudełko i obejrzałem go. W tym ostatnim atrapa była OK, więc nie bacząc na pozostałe zauważone niedoróbki, postanowiłem go kupić.

Modelik nie prezentuje się imponująco, ale za to kosztował tylko 12zł i 71 groszy.

Mimo wszystko, w porównaniu do modelika, którego nie kupiłem w Auchan kilka lat temu, całość prezentuje się chyba jednak lepiej. Producent zrezygnował z malowania na czarno ramek wokół bocznych okien (trzeba to będzie zrobić samemu). Malowanie to jednak w starszej wersji nie było wykonane rewelacyjnie, wręcz modelik szpeciło. Wadą obecnej „mikołajkowej” wersji jest jednak to, że została uproszczona. Lampy tylne nie są w niej wykonane jako osobne elementy z czerwonego przezroczystego plastiku, a zostały namalowane na karoserii  czerwoną farbą i to trochę nierówno.

Modelik ma bardzo starannie wykonaną bryłę i zarówno na długość, jak i na szerokość został wykonany dokładnie w skali 1:43. Szczególnie dobrze wygląda w rzucie z boku.

213. BMW 4

Detale pozostawiają jednak wiele do życzenia. Co prawda udało się z 5 sztuk wybrać jedną, w której atrapa jest pomalowana w miarę symetrycznie. Jednak widoczne są inne wady: Krzywo pomalowana rejestracja i zadarte do góry lusterka.

Tę ostatnią wadę próbowałem poprawić. Jednak lusterka w aktualnie produkowanych autkach Cararamy, jako że są one sprzedawane jako zabawki, w przeciwieństwie do niemal wszystkich znanych mi modeli, (zwłaszcza kolekcjonerskich) zostały wykonane z elastycznego tworzywa. Kleić się tego nie da, wyginać też, co gorsza próbowałem lewe lusterko zdemontować, ale wygląda na to, iż zostało do nadwozia dodatkowo przyklejone (oprócz standartowego mocowania na bolcu).

Reasumując, modelik BMW serii 3 to nie „gotowiec” do postawienia od razu na półkę, ale dobra „baza” do wykonania ładnego modelu, lepiej odzwierciedlającego prawdziwy samochód. Zakup okazał  się jak najbardziej słuszny. W miniony piątek (22 listopada) też robiłem zakupy w Auchan i też zajrzałem do stoiska z zabawkami. Z kilku spotkanych tam tydzień wcześniej modelików BMW, na półce pozostał tylko jeden i to odłożony wcześniej przeze mnie. 

Na koniec kilka słów dlaczego kupiłem ten model.

BMW serii 3 to jedno z najbardziej popularnych i znanych aut tej marki. Samochód moich emocji nie budził. W przeciwieństwie do swojego poprzednika (wersji E46), w którym byłem „zakochany”, kiedy pojawił się model E90 szczerze mówiąc, jego design nie bardzo przypadł mi do gustu. Samochod ten, podobnie zresztą jak i poprzednią jego wersję, miałem przyjemność prowadzić, ale tylko przez kilkanaście minut na szkoleniu. O ile E46 zrobił na mnie oszałamiające wrażenie, o tyle E90, którym jeździłem w trakcie szkolenia porównawczego po wioskach wokół Sewilli, takiego wrażenia na mnie nie zrobił. Wrażenie w trakcie tego szkolenia zrobiło na mnie wtedy zupełnie inne auto. Dlaczego więc postanowiłem kupić jego modelik?

Samochody BMW serii 3 to aktualnie, ale też od kilku dziesięcioleci najpopularniejsze samochody tej marki. Są one też najchętniej kupowanymi modelami aut klasy średniej, jeśli chodzi o marki premium. Tę udaną serię zapoczątkowały jeszcze w latach 60-tych auta BMW 1600 i 2002 ( E114). Ich modeliki pokazywałem jakiś czas temu na blogu. W mojej kolekcji lubię mieć całą „linię rozwojową” zwłaszcza modeli samochodów znanych i popularnych, a mówiąc krótko, takich które odniosły sukces. I tak oprócz modeli serii E114 mam w kolekcji modeliki kolejnych ich następców:  E21, E30, E36 (i to w czterech odmianach).

Modelik wersji E46, który w moim zbiorze był ostatnim z modeli BMW serii 3, też początkowo kupiłem jako tani modelik Cararamy. Jednak z uwagi na to, co napisałem powyżej, dość szybko po jego zakupie uznałem, iż nie jest on godny „reprezentowania” tego ze wszech miar udanego auta i zastąpiłem go znacznie lepiej wykonanym modelem kolekcjonerskim firmy Schuco:

Kupiony ostatnio E 90 Cararamy raczej takiej zamiany się nie doczeka. Nabyłem go tylko w celu uzupełnienia serii dotychczas zebranych modeli BMW serii 3. Kiedy wykonam w nim planowane przeróbki, zapewne się nimi tutaj pochwalę.

pozdrawiam

 

P.S.

30 listopada

We wtorek 26 listopada musiałem pojechać znowu do Auchan. W poprzedni piątek podczas cotygodniowych zakupów kupiłem (wreszcie) nowe prześcieradło z gumką na małżeńskie łoże do sypialni. Chociaż jego wymiar był taki jak łóżka, zachodziła obawa, że materac jest dość wysoki i prześcieradło może się jednak źle układać. Postanowiłem je wymienić na większe.

W Auchan znów zaplątałem się do stoiska za zabawkami i kupiłem następny modelik BMW E 90 z nadzieją, że będzie lepiej wykonany od poprzedniego. Dziś wieczorem trochę z nudów w obydwu autkach pomalowałem wnętrza:

Drugim modelikiem nie wyraziła zainteresowania ani koleżanka za pracy jako „special offer na mikołajki dla Pan Mąż”, ani kolega Janek, z którym chyba po 2 latach udało mi się wreszcie spotkać na „modelikowych pogaduchach”. Poza tym nie jestem do końca pewien, który z dwóch sobie zostawić, więc na razie w kolekcji będą dwa:

W „kultowym” temacie melduję, że 27 listopada rano kupiłem Lublina 51. Modelik ma jednak pewną trudną do usunięcia wadę i nie mogę go ani rozpakować, ani tu pokazać. Miły pan w „kultowym kiosku” obiecał, że może mi go wymienić, ale będę musiał poszekać, jakieś 3 tygodnie.

 

 

174. Gorączka przedświątecznych zakupów – Porsche 911 (997) i New Mini

Historia czasem lubi się powtarzać. Tak było i tym razem. Tekst poniżej napisałem dokładnie rok temu, a że jest on w dalszym ciągu jak najbardziej aktualny, postanowiłem go tu przypomnieć:

Modeliki Cararama chińskiej firmy Hongwell pojawiły się na polskim rynku dobre 10 lat temu. Na początku były to modele nie najwyższego lotu, niemal wszystkie mały niezbyt dobrze spasowane otwierane drzwi, zaś jakość odwzorowania niektórych detali i bryły nadwozia pozostawiała wiele do życzenia. Jednak od samego początku, z uwagi na przystępną cenę (ok. 10 zł) oraz dość szeroki asortyment modeli ciekawych samochodów, stanowiły bardzo interesującą alternatywę dla drogich w owym czasie i trudnych do zdobycia rasowych modeli kolekcjonerskich. W ciągu pierwszych kilku lat jakość modelików nowo wypuszczanych przez firmę bardzo się poprawiła, zaś gdzieś w roku 2005 w serii na dobre pojawiły się modele pozbawione nie najlepiej wykonanych otwieranych drzwi, wyposażone za to w dobrej jakości elementy wykończenia. Modele te, choć wciąż sprzedawane jako zabawki, mogły już śmiało konkurować z wieloma modelami kolekcjonerskimi, a w niektórych wypadkach nawet jakością wykonania przewyższały autka renomowanych firm modelarskich (zwłaszcza te starsze). Dlatego modele Cararama nie tylko ja, ale i wielu innych kolekcjonerów uznało za interesujące i zaczęło je kupować. Przez pewien okres czasu (jeszcze kilka lat temu) modele były dość powszechnie dostępne w marketach, sklepach z zabawkami, na stacjach benzynowych, a nawet w drogeriach i z ich nabyciem większych problemów nie było. Jednak od kilku lat modele Cararama prawie z rynku zniknęły i znów trzeba na nie polować.

Według moich obserwacji, w ciągu roku można wyróżnić 2 „sezony polowań” na modeliki Cararama: „Sezon letni” – koniec maja – przed Dniem Dziecka oraz „sezon zimowy” – od połowy listopada do końca roku – okres „gorączki” zakupów związanych ze Świętami Bożego Narodzenia.

Tekst poniżej też napisałem ponad 4 lata temu. Jednak również tej późnej jesieni, po raz kolejny okazał się on aktualny, więc postanowiłem go jeszcze raz przytoczyć:

Jak co roku, zaraz po Święcie Zmarłych wielkie warszawskie hipermarkety rozsuwają regały i wystawiają całą masę artykułów związanych z zupełnie innym świętem – Świętem Bożego Narodzenia. W marketach rozpoczyna się gorączka świątecznych zakupów, a dla kolekcjonerów mini-autek największy w roku sezon polowań na tanie modeliki. W tym czasie w marketach i nie tylko pojawia się ogromna liczba różnego rodzaju zabawek, a wśród nich od dobrych kilku lat pojawia się duży wybór ciekawych, całkiem nieźle wykonanych, czasem naprawdę rzadkich i zupełnie niedrogich modeli Cararama chińskiej firmy Hongwell.

Podczas gorączki przedświątecznej, jak co roku, odwiedzam więc hipermarkety w poszukiwaniu ciekawych nowości lub modeli znanych tylko z Internetu. Czasem zdarza mi się kupić coś ciekawego przy okazji zwyczajnych cotygodniowych zakupów. W ubiegłych latach kupiłem w ten sposób kilka modeli, które zazwyczaj są dość trudne do zdobycia. (między innymi BMW Isetta z przyczepką, którego zdjęcie jest w albumie obok)

Od kilku już lat na całotygodniowe zakupy jeżdżę w piątki. Doszedłem do wniosku, że można lepiej spożytkować czas w piątkowe popołudnie, niż w trakcie powrotu z pracy stać w gigantycznych korkach, które właśnie w piątki, przed weekendem są w Warszawie najgorsze. Jakiś czas temu, (bodajże pod koniec maja 2009 roku) robiłem (jak zwykle) zakupy w hipermarkecie Auchan (na Woli). Kiedy miałem już wózek wypełniony artykułami spożywczymi, poszedłem na piętro kupić kilka artykułów przemysłowych i zaplątałem się do działu z zabawkami. A ponieważ rzecz działa się w trakcie „letniego sezonu” polowań na tanie modeliki, znalazłem tam dwa kartony ze świeżo dostarczonymi na Dzień Dziecka modelikami Cararama. Z całej sterty wybrałem chyba 5 modeli i dokładnie obejrzałem. Zrezygnowałem z zakupu Saaba i BMW, z żalem odłożyłem też na półkę bardzo ładnie wykonane Audi A3, bo przecież nie będę zastępował w kolekcji Minichamps’a Cararamą. W wózku na zakupy wylądowały czerwone Porsche 911 (997) i biały Fiat New 500. Kiedy jednak po zakończeniu zakupów zacząłem wykładać na taśmę przed kasą wszystkie towary z wózka (napoje, mięso, wędliny, warzywa, owoce, sery jogurty, artykuły chemiczne i inne), na taśmie utworzyła się niezła sterta i trochę się przestraszyłem, że rachunek mały nie będzie. Odłożyłem więc na bok modeliki, bo chociaż oba kosztowały razem 20 zł, postanowiłem z ich zakupu zrezygnować, by nie podwyższać i tak już sporej kwoty rachunku.

W piątek 9 grudnia podczas cotygodniowych zakupów w hipermarkecie Auchan (na warszawskiej Woli) zajrzałem do stoiska z zabawkami. W okresie przedświątecznym zaglądam tam od czasu do czasu. Rok temu właśnie w tym okresie kupiłem modelik Fiata new 500. Tym razem na półce z samochodzikami była spora sterta modelików Cararama, jednak wśród nich nie było żadnych nowości (były to właściwie dokładnie te same modele co rok temu). Moją uwagę zwrócił na siebie czerwony modelik Porsche 911 (997), o którym od dłuższego już czasu myślałem i oglądałem go wcześniej kilka razy. Teraz też dokładnie obejrzałem modelik, miał on jednak jakąś wadę więc go odłożyłem. W tym czasie przez głośniki ogłoszono, że od tej chwili na wszystkie zabawki udzielany jest rabat 20%, który zostanie zwrócony przy kasach. Zacząłem więc grzebać w stercie głębiej i po chwili wygrzebałem kilka kolejnych modelików. Otworzyłem pudełka i dokładnie obejrzałem ich zawartość, po czym z powrotem zapakowałem modeliki do pudełek. Najstaranniej wykonany wylądował w wózku z zakupami.

Inaczej jednak niż w przypadku kupionego rok temu Fiata 500, kupując modelik wiedziałem, że będzie on wymagał przeróbki. Już w sklepie w oczy rzuciły mi się zbyt głęboko osadzone w nadwoziu szyby boczne. Pomyślałem sobie „8 zł nie majątek, myślałem nad nim chyba ze 2 lata, więc tym razem zaryzykuję, wezmę go, a może jednak coś z niego będzie”.

Modelik nie był drogi i na pierwszy rzut oka bardzo mi się podobał. Kiedy w domu wyjąłem go z pudełka, rozkręciłem, obejrzałem zdjęcia samochodu w Internecie, doszedłem do wniosku, że nie tylko boczne szyby będą wymagały przeróbki. Postanowiłem z modelika wymontować, a właściwie wyciąć wszystkie szyby i odpowiednio je zamontować na nowo:

174. Porsche 1

Poprawki wykonywałem etapami. Na tym zdjęciu pokazałem pierwszy etap przeróbki. W modeliku, szyby wykonano jako jedną wkładkę i trzeba ją było pociąć. Najpierw odciąłem od wkładki szybę tylną. Dopasowałem ją do otworu w nadwoziu i przykleiłem do wkładki. Następnego dnia znów wyłamałem szybę tylną i od wkładki odciąłem szyby boczne. Następnie rozwierciłem nieco nity mocujące wkładkę (jeden do dachu i dwa pod maską) po czym wymontowałem szybę przednią.

Modelik miał za niską szybę przednią. Tak wynikało ze zdjęć samochodu w Internecie. Początkowo nie miałem zamiaru jej przerabiać. Przednią krawędź dachu (nad szybą) nieco tylko spiłowałem i pomalowałem czarną farbą. Niestety nie wyglądało to najlepiej i postanowiłem szybę przednią „podnieść” czyli przesunąć do góry o ok. 1 mm. Jeszcze raz spiłowałem krawędź dachu, tym razem powiększając otwór na szybę. Odciąłem szybę od wkładki ok 2 mm nad jej górną krawędzią (wzdłuż linii 1) i dopasowywałem wszystko nie wkładając do modelika czarnej wkładki pasa podokiennego z imitacją wycieraczek, który jest mocowany między nadwoziem, a dolną płetwą szyby przedniej (na te same nity co szyba). Efekt był dobry szyba pasowała dobrze. Jednak jak teraz zamocować pas podokienny? Kombinowałem różnie. W końcu przykleiłem szybę na górze (do resztki wkładki mocowanej do dachu) zaś na dole odciąłem szybę od poziomej płetwy mocowanej pod maską (wzdłuż linii 2), po czym zamontowałem do modelika pas podokienny, odciętą płetwę przesunąłem nieco do tyłu i przykleiłem z powrotem do szyby. Następnie do resztki wkładki (płytki między szybami mocowanej do dachu) przykleiłem szyby boczne. Wymagały one przesunięcia na zewnątrz o ok 0,6 mm. Powstałe między nimi, a płytką mocowaną do dachu szczeliny wypełniłem nasączonym klejem do tworzyw styropianem. Kiedy to wyschło, przykleiłem po raz kolejny szybę tylną.

Z modelika wymontowałem jeszcze reflektory, a pasek we wnęce po nich (między dolną krawędzią szybki reflektora, a dolą krawędzią chromowanej wkładki odbłyśnika) pomalowałem srebrną farbą. Po tej operacji lampy przednie stają się optycznie bardziej „jajowate” i spod szybki nie prześwituje już czerwona farba.

Modelik był właściwie gotowy i w tym stanie przestał (w nowej już gablotce) kilka kolejnych dni. Celem całej tej „dość upierdliwej” operacji poprawy przeszklenia modelika było nie tylko optyczne powiększenie szyby przedniej, ale i to, aby powierzchnie szyb jak najlepiej, najpłynniej przechodziły w powierzchnie nadwozia (tak jak jest to w prawdziwych samochodach) i między tymi powierzchniami nie było uskoków, czy też aby szyby nie „zapadały” się w nadwoziu. W przypadku górnej krawędzi szyby przedniej nie do końca się to jednak udało i po kilku dniach, ogladąjąc przerobiony już modelik, doszedłem do wniosku, że trzeba go jeszcze poprawić. Uznałem, że przyczyną, która pomimo włożonego w dopasowywanie szyby do nadwozia sporego wysiłku, powoduje, iż szyba nie „licuję” się z dachem jest jej sposób mocowania. Ponieważ na dole udało się ją dobrze skleić (po wcześniejszym odcięciu od płetwy mocującej), postanowiłem zupełnie odciąć ją od mocowania górnego i wypchnąć nieco na zewnątrz. Operację przeprowadzałem na zmontowanym już niestety modeliku, przy czym szyby boczne oprócz wklejenia z powrotem do wkładki, zostały ponadto przyklejone (na dole) do nadwozia klejem kontaktowym. O wyjęciu całej wkładki szyb nie było więc mowy. W tej sytuacji musiałem odciąć górną krawędź szyby przedniej od wkładki, ostrym nowym nożykiem modelarskim, od jej wewnętrznej strony wzdłuż linii 3. Operacja okazała się kłopotliwa i nie obeszło się bez strat. Szyba ma na górnej krawędzi dwa małe pęknięcia. Jednak na szczęście na zmontowanym modeliku tego specjalnie nie widać:

174. Porsche 2

Powinienem jeszcze górną krawędź szyby jeszcze trochę „dopieścić”, ale czy ma to sens ? W końcu to przecież tylko naprawdę tani modelik, a i tak wygląda całkiem nieźle. Z kupionego za całe 8zł i przerobionego modelika, wyprodukowanego dla sieci hipermarketów Auchan przez firmę firmę Hongwel (dokładnie tak samo jak kupiony rok wcześniej Fiat 500) jestem bardzo zadowolony.

174. Porsche 3

Przy okazji jego opisu postanowiłem zaprezentować jeszcze inny modelik (z tej samej serii), też kupiony w Auchan na Woli pod koniec września. Modelik, który niejako „psim swędem” załapał się do kolekcji.

Rok temu, na grudniowej giełdzie modelarskiej nabyłem z całe 5 zł „rozbitka”. Mocno sfatygowany modelik Opla Zafiry firmy Minichamps z pourywanymi kołami. Modelika nie prezentowałem na blogu, bo wymaga dość poważnych napraw, zamontowałem w nim niejako „prowizorycznie” koła z jakiegoś taniego, kupionego kiedyś za kilka złotych zapasowego modelika firmy New Ray i pokazałem na jednym ze zdjęć przy okazji opisywania zdobyczy roku 2010. Jednak z plastikowych kółek nie bardzo byłem zadowolony i postanowiłem zdobyć do modelika jakieś lepsze kółka. W trakcie poprzednich „przedświątecznych zakupów” w Auchan, kiedy już wybrałem sobie nową zdobycz (wtedy Fiata 500) zacząłem się rozglądać za modelikiem „na kółka”. Przejrzałem stertę i doszedłem do wniosku, że jedynie kółka z modelika New Mini jako tako mogą pasować do Zafiry. Ponieważ jednak jak to przed świętami wydatków jest zawsze sporo, w wózku leżał już Fiat 500, z zakupu kolejnego modelika (tym razem „na części”) zrezygnowałem.

Ogromy hipermarket Auchan na warszawskiej Woli jest piętrowy. Cotygodniowe zakupy, głównie artykuły spożywcze robię na parterze. Przypuszczam, że w ich trakcie, pchając wózek i biegając między regałami i tak robię kilka kilometrów, toteż na piętro (gdzie między innymi rzeczami leżą zabawki) wpadam tylko do działu kosmetyków, przeważnie po szampony i odżywki do włosów (dla moich pań) czasem też po mydło, żel pod prysznic, a rzadziej również po podpaski czy tampony OB mini, wózek z pozostawiając na parterze. Do lezącego nieopodal działu zabawek zaglądam raczej rzadko. Jednak w piątek 29 września jakoś się tam zaplątałem. Z półki wziąłem modelik New Mini, bo przypomniałem sobie o kółkach do Zafiry i poszedłem z nim do czytnika cen. Po zeskanowaniu kodu kreskowego czytnik pokazał „oszałamiającą” wręcz cenę 3,04 zł. Pobiegłem na półkę i wziąłem z niej drugi taki sam modelik w identycznym pudełku (chyba jednak z innej dostawy) i znów podszedłem do czytnika. Tym razem wyświetliła się cena 12,99 zł. Drugi modelik szybko odłożyłem i ponownie sprawdziłem cenę pierwszego. Wyświetliło się znów 3 zł. Nie oglądałem więc nawet modelika, szybko zjechałem na parter i wrzuciłem go do wózka.

174. Porsche 4

W domu modelik przeleżał w opakowaniu chyba ze 2 tygodnie (w tym czasie robiłem remont w ubikacji rodziców). Kiedy w końcu wyjąłem go z pudełka, obejrzałem i porównałem z kolekcjonerskim Mini (firmy Solido) doszedłem do wniosku, że jest ciekawy i chociaż nie przepadam, za odkrytymi wersjami cabrio, normalnych seryjnych samochodów, nie rozbiorę go „na kółka”.

174. Porsche 5

I tak, modelik za 3 zł też wylądował w nowej gablotce. Może do Zafiry uda się dokupić na giełdzie albo na pchlim targu na Namysłowskiej jakiegoś innego „rozbitka” (z kółkami). Najlepszy byłby modelik BMW Z3 (też Hongwel), ale w Auchan już od dawna go nie ma, a na giełdzie chcieli za niego 15 zł (to jednak jak za modelik „na części” trochę za drogo).

pozdrawiam

149. Gorączka przedświątecznych zakupów – New Fiat 500

149. Fiat 1

Modeliki Cararama chińskiej firmy Hongwell pojawiły się na polskim rynku dobre 10 lat temu. Na początku były to modele nie najwyższego lotu, niemal wszystkie mały niezbyt dobrze spasowane otwierane drzwi, zaś jakość odwzorowania niektórych detali i bryły nadwozia pozostawiała wiele do życzenia. Jednak od samego początku, z uwagi na przystępną cenę (ok. 10 zł) oraz dość szeroki asortyment modeli ciekawych samochodów, stanowiły bardzo interesującą alternatywę dla drogich w owym czasie i trudnych do zdobycia rasowych modeli kolekcjonerskich. W ciągu pierwszych kilku lat jakość modelików nowo wypuszczanych przez firmę bardzo się poprawiła, zaś gdzieś w roku 2005 w serii na dobre pojawiły się modele pozbawione  nie najlepiej wykonanych otwieranych drzwi, wyposażone za to w dobrej jakości elementy wykończenia. Modele te, choć wciąż sprzedawane jako zabawki,  mogły już śmiało konkurować z wieloma modelami kolekcjonerskimi, a w niektórych wypadkach nawet jakością wykonania przewyższały autka renomowanych firm modelarskich (zwłaszcza te starsze). Dlatego modele Cararama nie tylko ja, ale i wielu innych kolekcjonerów uznało za interesujące i zaczęło je kupować.  Przez pewien okres czasu (jeszcze kilka lat temu) modele były dość powszechnie dostępne w marketach, sklepach z zabawkami, na stacjach benzynowych, a nawet w drogeriach i z ich nabyciem większych problemów nie było. Jednak od kilku lat modele Cararama prawie z rynku zniknęły i znów trzeba na nie polować.

Według moich obserwacji, w ciągu roku można wyróżnić 2 „sezony polowań” na modeliki Cararama: „Sezon letni” – koniec maja – przed Dniem Dziecka oraz „sezon zimowy” – od połowy listopada do końca roku – okres „gorączki” zakupów związanych ze Świętami Bożego Narodzenia.

Tekst poniżej napisałem ponad 3 lata temu.  Jednak tej późnej jesieni, po raz kolejny okazał się on aktualny, więc postanowiłem go tu przytoczyć:

Jak co roku, zaraz po Święcie Zmarłych wielkie warszawskie hipermarkety rozsuwają regały i wystawiają całą masę artykułów związanych z zupełnie innym świętem – Świętem Bożego Narodzenia. W marketach rozpoczyna się gorączka świątecznych zakupów, a dla kolekcjonerów mini-autek największy w roku sezon polowań na tanie modeliki. W tym czasie w marketach i nie tylko pojawia się ogromna liczba różnego rodzaju zabawek, a wśród nich od dobrych kilku lat pojawia się duży wybór ciekawych, całkiem nieźle wykonanych, czasem naprawdę rzadkich i zupełnie niedrogich modeli Cararama chińskiej firmy Hongwell.

Podczas gorączki przedświątecznej, jak co roku, odwiedzam więc hipermarkety w poszukiwaniu ciekawych nowości lub modeli znanych tylko z Internetu. Czasem zdarza mi się kupić coś ciekawego przy okazji zwyczajnych cotygodniowych zakupów. W ubiegłych latach kupiłem w ten sposób kilka modeli, które zazwyczaj są dość trudne do zdobycia. (między innymi BMW Isetta z przyczepką, którego zdjęcie jest w albumie obok)

Od kilku już lat na całotygodniowe zakupy jeżdżę w piątki. Doszedłem do wniosku, że można lepiej spożytkować czas w piątkowe popołudnie, niż w trakcie powrotu z pracy stać w gigantycznych korkach, które włąsnie w piątki, przed weekendem są w Warszawie najgorsze. Jakiś czas temu, (bodajże pod koniec maja 2009 roku) robiłem (jak zwykle) zakupy w hipermarkecie Auchan (na Woli).  Kiedy miałem już wózek wypełniony artykułami spożywczymi, poszedłem na piętro kupić kilka artykułów przemysłowych i zaplątałem się do działu z zabawkami. A ponieważ rzecz działa się w trakcie „letniego sezonu” polowań na tanie modeliki, znalazłem tam dwa kartony ze świeżo dostarczonymi na Dzień Dziecka modelikami Cararama. Z całej sterty wybrałem chyba 5 modeli i dokładnie obejrzałem. Zrezygnowałem z zakupu Saaba i BMW, z żalem odłożyłem też na półkę bardzo ładnie wykonane Audi A3, bo przecież nie będę zastępował w kolekcji Minichamps’a Cararamą. W wózku na zakupy wylądowały czerwone Porsche 911 i biały Fiat New 500.  Kiedy jednak po zakończeniu zakupów zacząłem wykładać na taśmę przed kasą wszystkie towary z wózka (napoje, mięso, wędliny, warzywa, owoce, sery jogurty, artykuły chemiczne i inne), na taśmie utworzyła się niezła sterta i trochę się przestraszyłem, że rachunek mały nie będzie. Odłożyłem więc na bok modeliki, bo chociaż oba kosztowały razem 20 zł, postanowiłem z ich zakupu zrezygnować, by nie podwyższać i tak już sporej kwoty rachunku.

149. Fiat 2

W piątek 3 grudnia, podczas cotygodniowych zakupów w Auchan (na Woli) zajrzałem do stoiska z zabawkami. Na pierwszy rzut oka niczego ciekawego tam nie zauważyłem. Na półce był spory bałagan, ale zacząłem w niej grzebać. Po chwili wygrzebałem modelik czerwonego Fiata New 500 i go obejrzałem. Modelik miał jakąś wadę, więc go odłożyłem. Zacząłem jednak grzebać w stercie nieco głębiej i wygrzebałem 2 kolejne modeliki. Otworzyłem pudełka i znów dokładnie obejrzałem ich zawartość,  po czym z powrotem zapakowałem modeliki do pudełek. Tym razem ten staranniej wykonany wylądował w wózku. Pomyślałem sobie „8 zł nie majątek, więc tym razem go jednak kupię” i tak zrobiłem:

149. Fiat 3

Modelik jest bardzo ładny. Gdy obejrzałem go w domu, nie mogłem się nadziwić, że modelik za całe 8 zł nie wymaga żadnych przeróbek ani poprawek i śmiało można go postawić obok drogich modeli kolekcjonerskich.

149. Fiat 4

149. Fiat 5

Produkowany w zakładach Fiat Auto Poland w Tychach New 500, kiedy się pojawił, wyglądem nie przypadł mi szczególnie do gustu. Jednak od samego początku odniósł duży sukces. Zanim pojawił się w salonach, Fiat zebrał 50 tys. zamówień na to auto, co stanowiło w ostatnich latach swoisty ewenement w branży. Znacznie wcześniej, bo już na przełomie XX i XXI wieku na rynku pojawiło się kilka innych samochodów, podobnie jak New 500 nawiązujących wyglądem do legendarnych poprzedników z lat 50-tych i 60-tych. Największy sukces odniósł New Mini, VW New Beetle, przynajmniej w Europie, takiego sukcesu raczej nie odniósł i chociaż jest teszcze produkowany, karierę raczej zakończył . Większego sukcesu nie odniosły też chyba Jaguary S-type  oraz naprawdę ładny i stylowy XJ, skoro Ford, po wielu latach zarządzania marką, jeszcze przed kryzysem zdecydował się sprzedać markę mało u nas znanemu indyjskiemu koncernowi Tata. Fiat New 500, pomimo, że wytwarzany w Polsce, jest u nas jeszcze autem naprawdę rzadkim. Nawet w Warszawie raczej na co dzień trudno go zobaczyć, bo na nasze warunki, jak na auto małe jest po prostu samochodem drogim.  Jego modelika nie wypada jednak w kolekcji prezentującej historię motoryzacji nie mieć. Sprzedawane w salonach Fiata, również tanie modeliki tego auta nie przypadły mi do gustu. Za to z kupionego w Auchan, za 8 zł modelika firmy Hongwel, tym razem sygnowanego nazwą Motorama, jestem bardzo zadowolony.

Pozdrawiam serdecznie 

i raz jeszcze w Nowym Roku 2011 życzę wszystkiego najlepszego.

40. MERCEDES G-Klasse – Gorączka przedświątecznych zakupów

Jak co roku, zaraz po Święcie Zmarłych wielkie warszawskie hipermarkety rozsuwają regały i wystawiają całą masę artykułów związanych z zupełnie innym świętem – Świętem Bożego Narodzenia. W marketach rozpoczyna się gorączka świątecznych zakupów, a dla kolekcjonerów mini autek największy w roku sezon polowań na modeliki. W tym czasie w marketach i nie tylko pojawia się ogromna liczba różnego rodzaju zabawek, a wśród nich od dobrych kilku lat pojawia się duży wybór ciekawych, całkiem nieźle wykonanych, czasem naprawdę rzadkich i zupełnie niedrogich modeli Cararama chińskiej firmy Hongwell.

Podczas gorączki przedświątecznej, jak co roku, odwiedzam więc hipermarkety w poszukiwaniu ciekawych nowości lub modeli znanych tylko z internetu. Czasem zdarza mi się kupić coś ciekawego przy okazji zwyczajnych cotygodniowych zakupów. W ubiegłych latach kupiłem w ten sposób kilka modeli, które zazwyczaj są dość trudne do zdobycia. (między innymi BMW Isetta z przyczepką, którego zdjęcie jest w albumie obok)

W ubiegłą sobotę (właśnie podczas robienia normalnych zakupów w markecie Auchan) udało mi się wziąć do ręki i dokładnie obejrzeć model Peugeota 406, którego zdjęcia widziałem tylko w internecie oraz zupełnie nowy model rajdowego Peugeota 206 WRC, którego nawet w internecie nie widziałem. Niestety obydwa, pomimo dość starannego wykonania, nie zrobiły na mnie najlepszego wrażenia i ich nie kupiłem. 206 WRC wygląda trochę jak zabawka, zaś modelik 406, na który szczerze mówiąc polowałem, dość mocno mnie rozczarował. Model był tylko w trójpaku, z dwoma innymi Peugeotami (za jedyne 20zł, a tyle mniej więcej kosztuje jeden model Cararama na stacji benzynowej). Ponieważ jeden z trójpaków był uszkodzony, udało mi się wyjąć modelik i obejrzeć go z każdej strony. Niestety model 406 Cararamy ma złe proporcje – maska jest zbyt długa i przez to kufer wydaję się za krótki. Wygląda to dość karykaturalnie, gdyż model jest kopią Peugeota 406 (co prawda po face liftingu), ale proporcje bryły są  przejęte jakby z następcy – Peugeota 407.

W sobotę z całej sterty  modeli wygrzebałem tylko jeszcze jednego jedynego Mercedesa klasy G, ale chociaż wyglądał zachęcająco odłożyłem go na półę, bo przecież takiego Mercedesa, tylko czarnego mam już od jakiegoś czasu. Poza tym było dość późno, a ja miałem do kupienia całą listę artykułów (głównie spożywczych) i szkoda byłoby odkładać taki ładny modelik przy kasie, zwłaszcza że rachunek za zakupy wyniósł ponad 230zł, a w bliskiej perspektywie był jeszcze zakup opon zimowych (do modelika w skali 1:1, którym na zakupy przyjechałem).

W niedzielę wieczorem wyruszyłem na polowanie do kilku innych marketów. Leclerc był jednak zamknięty, w Carefuar Cararamy nie było, a w Auchan (na Woli) niczego ciekawego nie wygrzebałem. W poniedziałek po pracy zahaczyłem o Leclerc i z samego dna półki, za pudłami pełnymi modelików wygrzebałem jakby schowanego specjalnie znów jednego jedynego Mercedesa klasy G. Za 8 zł postanowiłem go jednak kupić. Nad czarnym, przywiezionym kiedyś z Czeskiego Cieszyna modelem trochę się napracowałem i chociaż czarny kolor najlepiej pasuje do tego auta, modelik nie wygląda w nim najlepiej,  nie widać na nim żadnych szczegółów. Modelik kupiłem trochę na zapas, z zamiarem ewentualnej sprzedaży. Gdy jednak go rozpakowałem i oskrobałem z farby nadlewki imitujące przednie migacze (tak samo zrobiłem kiedyś w czarnym modelu) postanowiłem go sobie zostawić. W końcu kosztował równowartość paczki papierosów, a wg informacji potwierdzonych na miniautoforum jest wykonany praktycznie nie gorzej niż model renomowanej firmy Autoart (za jedyne 120 zł). Zresztą po zakupie modelu czarnego sam miałem możliwość porównania obydwu modeli i to co inni napisali na miniautoforum to święta prawda.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA