Tag: Ford

121. Legendarne samochody – Ford Model T 1911 i 1914

W ubiegłą środę, w kioskach ukazał się pierwszy numer z nowej serii „Legendarne Samochody”. Ta zupełnie nowa seria modeli aut w skali 1:43 jest dziełem wydawnictwa AmerCom, które jest już na rynku kolekcjonerskim obecne od kilku lat, jednak tym razem postanowiło temat modeli samochodów potraktować poważniej, widząc zapewne sukces jaki odniosły „Kultowe Auta PRL” wydawnictwa de Agostini. W pierwszym, a zarazem promującym całą serię numerze dostaliśmy do ręki modelik przedstawiający jeden z najważniejszych samochodów w historii motoryzacji.

Ford Model T pojawił się w roku 1908 i byłby zapewne autem dawno zapomnianym, gdyby nie prestiżowy konkurs Car of the Century, jaki w końcówce XX wieku międzynarodowe środowisko dziennikarzy motoryzacyjnych zorganizowało z okazji przełomu tysiąclecia. W konkursie tym dziennikarze z 33 krajów, za  najważniejszy i mający największy wpływ na motoryzację XX wieku samochód uznali właśnie Forda T. „Tin Lizzy„, bo tak był on potocznie nazywany, w pełni na tę nagrodę zasłużył. Jako pierwsze auto w historii był wytwarzany nie jednostkowo (jak inne samochody tamtego okresu), ale na taśmie produkcyjnej. Ponadto przy jego konstrukcji wprowadzono standaryzację części, co również ułatwiało eksploatację. Naprawy można było wykonywać bez specjalnych narzędzi, a standardowe części zamienne można było zamawiać w sklepach żelaznych i magazynach. Twórca auta Henry Ford położył nacisk na prostotę konstrukcji samochodu, co przyczyniło się do jego niezawodności i trwałości.

Dzięki tym wszystkim cechom Ford T odniósł niebywały sukces rynkowy. W latach 1908- 1927 wyprodukowano ponad 15 milionów egzemplarzy tego auta, co także dzisiaj jest liczbą wręcz niewiarygodną. Rekord produkcji jednego modelu, ustanowiony przez Forda T, został pobity dopiero 17 lutego 1972 roku, kiedy to z taśmy montażowej zakładów w Wolfsburgu zjechał Volkswagen 1302 o nr seryjnym 15.007.032.

We środę rano pobiegłem do znajomego kiosku i kupiłem 2 promocyjne modeliki z nowej serii (w cenie 4,95 zł każdy).

121. Ford 1

Modelik kupiłem, bo Ford T to samochód naprawdę legendarny. Od jakiegoś czasu chciałem mieć także modelik w najpopularniejszym kolorze auta -czarnym.

121. Ford 2

O Fordzie T, krąży obiegowa opinia, że „samochód można było zamówić w każdym dowolnym kolorze, pod warunkiem, że będzie to kolor czarny”. To legendarne hasło reklamowe przypisywano twórcy auta Henry Fordowi.

121. Ford 3

Nie jest ono jednak, ani autorstwa Henry Forda, ani też do końca prawdziwe. Otóż, aby zwiększyć wydajność fabryki w latach 1915-1925 Fordy T były rzeczywiście wytwarzane tylko w kolorze czarnym. Wynikało to z faktu, iż tak lakierując samochód, do jego produkcji potrzebna była tylko jedna linia lakiernicza, zaś czarny lakier nitro, jakim malowano samochody, sechł najszybciej.

Jako miłośnik motoryzacji i kolekcjoner modeli aut od wielu lat, miałem oczywiście w kolekcji modelik Forda T od dawna. Modelik ten z serii „Models of Yesteryear” firmy Matchbox nabyłem na pchlim targu (flohmarkiem zwanym) w miasteczku St Augustin, w RFN, w roku 1987. Jest to najprawdopodobniej najstarszy modelik w mojej kolekcji. Oznaczony symbolem Y -1 (B)  – pochodzi z pierwszej serii modelików Forda T, z 1964 roku. Jako że do tego rodzaju ” zabytków” nie mam specjalnie „nabożnego” stosunku, modelik został przeze mnie kilka lat temu nieco przerobiony.

121. Ford 4

Przeróbki dokonałem jednak w taki sposób, aby nie naruszyć zasadniczej konstrukcji modelika i w razie czego móc go przywrócić do pierwotnego, oryginalnego stanu.

121. Ford 5

Pierwszą rzeczą jaką zrobiłem w modeliku, było powiększenie nieco jego rozstawu osi. Prawdziwy Ford T miał rozstaw osi 99 cali, co odpowiada wymiarowi 2514 mm.

Rozstaw osi modelika Matchbox w skali 1:43 był nieco za mały (chociaż oficjalna skala modelika to 1:42). Nie chcąc naruszyć konstrukcji podwozia, wykonałem specjalną oś przednią z mosiężnego drutu o średnicy 2 mm. Środkową część osi spiłowałem z jednej strony na płasko, do grubości ok 0,9 mm, zaś na końcach pozostawiłem okrągłe piasty, na których osadziłem koła. Rozpiłowałem też nieco otwory w podwoziu (pod oryginalną okrągłą oś), tak, aby spłaszczona część nowej osi przylegała do belki imitującej resor przedni, W tylną część otworów wepchnąłem nasączony klejem modelarskim styropian, który dopycha oś do przodu.

121. Ford 6

Takie rozwiązanie stwarza możliwość wymontowania nowej spłaszczonej osi i zamontowania z powrotem okrągłej osi oryginalnej. Przeróbka umożliwiła powiększenie pierwotnego rozstawu osi o ok 1,2 mm i uzyskanie wymiaru 57,5 mm, już tylko o niecały 1 mm mniejszego niż prawidłowy wymiar wg skali. Po tej przeróbce postanowiłem dorobić płaską przednią szybę. Wykonałem szybą nałożona na oryginalną ramkę okna. Środkowa poprzeczka szyby wykonana jest z drutu, przewleczonego przez maleńkie otworki. Następnie drut oplata oryginalną ramkę, dzięki czemu szyba jest do ramki przytwierdzona, po czym drut poprowadzony jest do wewnętrznych, niewidocznych krawędzi błotników, napiana całą konstrukcję, a jednocześnie imituje pręty stabilizujące przednią szybę, jakie występowały w starszych wersjach Forda T. To rozwiązanie również umożliwia zdemontowanie szyby i przywrócenie modelika do stanu pierwotnego.

Co do koloru, jak i wymiarowej dokładności modelika Matchbox zawsze miałem sporo wątpliwości. Zbierając jednak materiały do tego wpisu przekonałem się, że modelik wcale nie jest taki zły. Kolor modelika jest jak najbardziej wiarygodny, gdyż nie jest to modelik auta z lat 1915 – 1925, ale z roku 1911. Ponadto stary czerwony modelik jest szerszy od nowego modelika (czarnego) o ok 2,7 mm. To dużo jak na tę skalę i mogłoby wskazywać na to, że jeden z modelików został źle wykonany. Jednak tak wcale być nie musi !

Ford T, w odróżnieniu od wielu innych samochodów, był produkowany w dwóch wersjach rozstawu kół: standardowej – 56 cali  i szerszej – na specjalne zamówienie 60 cali – „for Southern roads”. Różnica tych dwóch wymiarów wynosiła więc 101,6 mm, co w skali 1:43 daje 2,4 mm. Bardzo trudno jest znaleźć wymiary zewnętrzne obu wersji samochodu, tak więc możliwe jest, że modelik Matchbox przedstawia właśnie ową szerszą wersję ” na drogi południa”.

121. Ford 7

Świeżo nabyty modelik czarnego Forda jakością wykonania (zwłaszcza zewnętrznych detali) też delikatnie mówiąc nie zachwyca, ale za tak śmieszną cenę szkoda go było nie kupić.

Porządny modelik tego samego Forda z 1914 roku zrobiła kilka lat temu niemiecka firma Minichamps (z okazji 100 lat istnienia firmy Ford). Modelik ten na pewno jest dużo lepszy zarówno od gazetowego AmerCom’a, jaki i od starego Matchbox’a, kosztuje za to tylko ok 140 zł.

121. Ford 8

Czy jednak warto aż tyle za niego zapłacić ?

pozdrawiam

114. WARSZTAT – Ford Fiesta 2002 – Zamiana modelika

To już czwarte Święta, które spędzę pisząc i przeglądając mojego bloga.

Przez miniony rok blog zanotował rekordową liczbę odwiedzin, ponad 250 tys. odsłon.

SERDECZNIE WSZYSTKIM DIĘKUJĘ I WCIĄŻ ZAPRASZAM

114. Ford 1

Nie samymi „kultowymi” człowiek żyje. Czytelnicy tego bloga przyzwyczaili się do moich opisów modeli aut z okresu PRL, ale ostatnio postanowiłem kupować tylko te modele z serii, na których naprawdę mi zależy. Nie kupiłem Syreny 105, bo chociaż modelik wygląda nieco lepiej od modelika 104, a błąd wykonania, na który zwróciłem uwagą w poprzednim wpisie, został w nim przez producenta nieco skorygowany (okna boczne są nieco dłuższe, a słupki cieńsze niż w 104) to jednak model nadal posiada dość dużo innych błędów bryły (tych samych zresztą co 104) i uznałem, że nie ma co kupować modelika kolejnej odmiany Syreny, a warto skupić się na tym co i jak w dotychczasowym modeliku poprawić. Nie kupiłem też Łady 2108 – Samary, bo modelik tego samochodu posiadam (jest to jeszcze oryginalny radziecki modelik) i uznałem, że nie ma sensu go dublować.

W mojej kolekcji, oprócz modeli samochodów zabytkowych, czy też modeli aut, których nie można już spotkać na ulicach, a które doskonale pamiętam z dzieciństwa, jest również miejsce na na modele samochodów współczesnych, zwłaszcza takich, które mi się podobają. Do takich właśnie aut należy niewątpliwie Ford Fiesta z 2002 roku.

Kiedy auto to pojawiło się na rynku, od razu zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie. Samochód wyglądał świeżo i ładnie. Jego poprzednik, będący właściwie gruntownie przestylizowanym modelem ładnej skądinąd Fiesty z 1989 roku, był naprawdę brzydki. Gdy ukazał się w 1995 roku, dziennikarze motoryzacyjni w jednym z tygodników ochrzcili go mianem „skrzyżowania żaby i odkurzacza”. Ford Fiesta z 2002 roku w przeciwieństwie do poprzednika nie jest obły lecz kanciasty, a ładne proporcje bryły, klasyczne prowadzenie linii nadwozia połączone z nowocześnie wkomponowanymi charakterystycznymi lampami przednimi i tylnymi stanową bardzo udaną kompozycję. Mimo, że właściwie już w 2000 roku postanowiłem moją kolekcję ograniczyć do modeli samochodów z XX wieku, w tym wypadku postanowiłem zrobić mały wyjątek i nabyć modelik Fiesty.

Okazja nadarzyła się dopiero w czerwcu 2007 roku. W tym czasie moi rodzice wyjechali do sanatorium, a ja pilnowałem ich mieszkania. W trakcie tego pobytu poza Warszawą, podczas tankowania na stacji Shell w Pruszkowie, natrafiłem na niedrogi i całkiem ładnie wyglądający modelik Fiesty firmy Hongwell-Cararama. Nie kupiłem go jednak od razu, ale dopiero po kilku dniach namysłu i dwóch bodajże rowerowych wycieczkach na ową stację benzynową. Modelik na pierwszy rzut oka, jak na autko za 16 zł wyglądał dobrze. Był starannie wykonany, przeszedł pewne poprawki w „warstacie” i właściwie na jakiś czas zaspokoił mój kolekcjonerski apetyt. Miał jednak niestety pewną irytującą mnie wadę. Na błotnikach nie było widać charakterystycznych przetłoczeń oddzielających szerokie, wystające na zewnątrz owalne pasy nad wnękami kół, od powierzchni błotników. Na początku myślałem, że jest to efekt zbyt grubo nałożonej farby i postanowiłem kiedyś ten błąd nieco poprawić.

Na jesieni ubiegłego roku zepsuł mi się komputer. Był w naprawie ponad 3 tygodnie, a ja większość wolnych wieczorów, zamiast „buszowania” w sieci, spędzałem w „warstacie”. Po naprawie i przeróbce kilku modeli, wziąłem do ręki Fiestę i zacząłem delikatnie rzeźbić nożykiem modelarskim i cyrklem ową charakterystyczną, brakującą linię na błotnikach. Ponieważ nie miałem dostępu do sieci, a samochód nie jest aż tak bardzo popularny jak jego poprzednie wcielenia i podczas wieczornych spacerów z psem nie natknąłem się na niego, poprawki robiłem z pamięci i „na oko”. Nie do końca się one niestety udały, zwłaszcza na błotniku przednim, więc gdy na Allegro zaczęły się pojawiać modele Fiesty firmy Minichamps zacząłem je obserwować i licytować. Niestety aukcje modelików nowych i kompletnych, z uwagi na budżet, mocno nadszarpnięty zakupami modeli „Kultowych Aut PRL”, przegrywałem. Dlatego gdy na Allegro pojawił się modelik uszkodzony postanowiłem zaryzykować.

114. Ford 2

Modelik był dość mocno uszkodzony. Brakowało w nim antenki, lusterek, wycieraczki szyby tylnej, a więc można się było również spodziewać  innych ewentualnych wad, w postaci popękanych szyb, czy uszkodzeń lakieru. Cena wywoławcza (10zł) jak i koszt przesyłki (list polecony – 6 zł) były jednak zachęcające. Podjąłem ryzyko i jako jedyny chętny modelik wygrałem.

Gdy modelik przyszedł, okazało się, że lakier jest praktycznie jak nowy i nie ma żadnych widocznych otarć. Spolerowania wymagała natomiast przednia szyba, która była czymś pochlapana, a ponadto ma niewielkie pękniecie, widoczne jednak tylko pod pewnym katem.

Do naprawy zabrałem się od razu. Najpierw dorobiłem wycieraczkę szyby tylnej. Większym wyzwaniem okazała się antenka, jednak doświadczenie jakie zebrałem w trakcie dorabiania (piłowania) wycieraczki, okazało się bardzo przydatne i antenkę dorobiłem z tego samego materiału, właściwie tym samym sposobem.

114. Ford 3

Do dorabiania lusterek postanowiłem się jednak przygotować nieco lepiej niż czynię to zazwyczaj. Na firmowym parkingu stoi Fiesta kolegi. Pomierzyłem więc linijką jej lusterka i wykonałem szkic. Poza tym inaczej niż w przypadku opisywanego tutaj niedawno modelika Volvo, oba lusterka dorabiałem jednocześnie z jednego kawałka materiału.

Naprawa modelika nie nastręczyła mi specjalnych trudności, może poza sposobem zamocowania lusterek, które wymagało kilku dni namysłu. Lusterka postanowiłem w końcu zamocować „na sztyfcie” (inaczej niż w przypadku Volvo). Mocowanie takie polega na tym, iż w lusterku i modeliku wierci się otworki 0,8 mm i w nie wkłada się wykonany z miękkiego drutu (w tym przypadku po ogniach sztucznych) metalowy sztyft, na którym lusterko się trzyma.

Oto modelik po naprawie:

114. Ford 4

114. Ford 5

114. Ford 6

Naprawa trudności nie nastręczyła, wymagała jednak sporo czasu i cierpliwości. Dlatego też, w ostatnim czasie, nie byłem w stanie dokonać żadnego nowego wpisu na blogu, ani nawet odpowiadać regularnie na komentarze. Proszę więc o odrobinę wyrozumiałości i

pozdrawiam

32. FORD-PONTIAC-MAZDA-Inne tegoroczne zdobycze

Od poczatku tego roku nie kupiłem zbyt wielu modeli. Przewaznie starałem sie je tutaj prezentować na bieżąco. Ale na skutek znanych przyczyn (awaria koputera i nawał innych spraw) nie zawsze mi się to udawało. Dlatego dzisiaj chcę pokazać kilka niezaprezentowanych modeli zdobytych w ciągu ostatnich miesięcy.

Na poczatek zdobycz najświeższa.

Model pierwszego Forda Escorta kupiłem dobrych 20 lat temu. Był to biały Escort Turbo z roku 1985 turbo. Póżniej w roku 1988 kupiłem ślicznego czerwonego Escorta 1.6 DC ( MR’ 89 w skali 1:1) i jeździłem nim prawie 8 lat.

Lubiłem go szalenie bo był to mój pierwszy własny samochód.

Kilka lat temu na giełdzie modelarskiej dostałem modeliki Escorta I ( 1968) i Escorta IV (1990) i tak do kompletu brakowało tylko MKII (z 1974r). A oto i on:

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Ford Escort MKII 1974

Jakiś miesiąc temu w hipermarkecie zauważyłem nowe modele Welly (praktycznie zabawki), a wsród nich modelik Pontiaca GTO. Widziałem ten model u kolegi, a prezentował się całkiem ładnie. Kolega przeliczył jego wymiary i stwierdził, że jest w skali 1:43. Postanowiłem wtedy kupić model gdy nadarzy się okazja, zwłaszca iż cena była niewygórowana – 13zł

 SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Poniac GTO 1965

Na koniec, kupiony na Allegro prawie równocześnie z Lancią Stratos inny model z listy „poszukiwanych”:

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Mazda MX5 Miata z roku 1989 – auto kultowe już od samego początku produkcji.

27. FORD FIESTA – fajna i niedroga zdobycz

Zawsze bardzo się cieszę, gdy jak za starych dobrych czasów uda mi się coś ciekawego „upolować”. zwłaszcza w nietypowym miejscu, przy jakiejś okazji nie związanej z kolekcjonowaniem. Gdy model można wziąść do ręki i zobaczyć na własne oczy, bez ślęczenia przed komputerem, bez licytowania i analizowania czy dać jeszcze 2 zł więcej, a potem zastanawiania się co się właściwie kupiło i jak to będzię wyglądać.

W ubiegłą sobotę pojechałem z córką na basen do Pruszkowa. W drodze powrotnej musiałem zatankować samochód. Na stacjach benzynowych podczas płacenia zawsze zaglądam na półkę z zabawkami. Czasem można tam coś ciekawego znaleźć. Tak było i tym razem. Na półce leżało kilkanaście modeli, a wśród nich kilka modelików firmy Hogwel-Cararama z nowej, aktualnej serii. Nie miałem czasu ich dokładnie obejrzeć ale zapamientałem te, nad którymi warto się zastanowić i w wolnej chwili spokojnie obejrzeć. W poniedziałek wsiadłem na rower i pojechałem na dwie inne stacje Shell, aby sprawdzić czy nie ma więcej nowości, ale okazało się, że tylko na stacji, na której tankowałem się w sobotę były modele nowe. Moją uwagę przykuła zwłaszcza czerwona Fiesta. Obejrzałem ją dokładnie bez wyjmowania pudełka, (przeważnie zwłaszcza w marketach przed zakupem wyjmuję model z pudełka, aby sprawdzić czy nie ma wad, ale na stacji benzynowej nie bardzo da się to zrobić). Gdy okazało się, że model kosztuję niecałe 16zł zaryzykowałem i kupiłem go. Wczoraj w „moim warsztacie” poszerzyłem mu nieco rozstaw kół z przodu i z tyłu, tak aby nie były zbyt głęboko schowane we wnękach kół, a także podniosłem nieco zawieszenie przodniej osi (bo oryginalnie modelik „nurkował” jak przy ostrym hamowaniu.

Oto on: modelik samochodu Ford Fiesta z 2002 roku 

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

W ciągu ostatnich dwóch lat jakość modeli Hogwel-Cararama bardzo się poprawiła i chociaż na pewno nie są one szczytem osiągnięć modelarstwa, mają dwie niezaprzeczalne zalety:

Pierwszą jest niska cena, od 10 do 17 zł („rasowe” modele kolekcjonerskie np. firmy Minichamps kosztują ok. 100 zł)

Drugą jest możliwośc łatwego ich rozebrania i naprawy niedoróbek czy większej waloryzacji.

Nie można tego nieststy powiedzieć o najnowszych drogich „rasowych” modelach, w których odkręcenie podwozia to już sztuka, a wymontowanie jakiegoś drobnego elementu np. lampy jest  praktycznie niemożliwe, a błędy czy drobne niedoróbki w drogich modelach też się przecież zdarzają.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA