Tag: Ferrari

197. Ferrari Collection – Nowa seria na polskim rynku

Za dwa dni, w środę 20 lutego, wystartuje kolejna na naszym rynku kolekcja modeli aut. Tym razem modeliki wraz z gazetkami postanowił wydać polski oddział firmy Eaglemoss.

W pierwszym numerze (oczywiście w cenie promocyjnej) ukaże się modelik samochodu Ferrari 360 Modena z roku 1999:

W kolejnych numerach pojawią się między innymi: 

Brytyjska firma Eaglemoss jest znana na rynku kolekcjonerskim od wielu lat. W Anglii i Niemczech wypuściła znane i u nas serie aut Jamesa Bonda i samochodów marki Opel. Modele te można było do tej pory nabyć na serwisie Allegro lub na opisywanej na moim blogu giełdzie modeli samochodów w Warszawie przy ul. Conrada. Tym razem wydawca przygotował około 20 modeli specjalnie dla polskich fanów marki Ferrari.

Według informacji zamieszczonej na stronie internetowej, która właśnie się ukazała, ceny modeli będą przystępne i porównywalne z cenami innych znanych z naszego rynku kolekcji: numer 1 – 9,90 zł, nr 2 –  19,90 zł, cena regularna – 29,90 zł

Więcej informacji o nowej serii jest na stronie:

FERRARI COLLECTION

pozdrawiam

Reklamy

153. PRZEPRASZAM – REMONT KUCHNI !

PRZEPRASZAM WSZYSTKICH CZYTELNIKÓW, ŻE NIE ODPOWIADAM I PRZEZ JAKIŚ CZAS NIE BĘDĘ ODPOWIADAŁ NA KOMENTARZE.

Od początku tego roku nie mam jednak głowy do modelików. Od Sylwestra nie opisałem na blogu żadnego nowego modelika, ani kilku kupionych pod koniec ubiegłego roku. W tym roku kupiłem zaledwie 2 nowe modele. Oto jeden z nich (Ferreri F40 – pierwszy od prawej strony):

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Za kilka dni  może wreszcie opublikuję wpis, o moich wspomnieniach związanych z FSO. (Jest już prawie gotowy, ale nie bardzo mam głowę i czas go dokończyć)

Teraz mam inne sprawy na głowie

Miejsce, w którym w kuchni zazwyczaj rozkładam mój „warstat” znów wygląda  tak:

153. Remont 2

To „specjalne” stanowisko (własnego pomysłu) do wycinania rowków w deseczkach.

153. Remont 3

Od kilku dni, po raz drugi dorabiam panel przedni do drzwiczek nowej zmywarki. Poprzedni się udał (jak najbardziej), tylko z pośpiechu, nie przeczytałem dokładnie instrukcji montażu zmywarki i po zrobieniu panela okazało się, że można go było zrobić o prawie 6 cm dłuższy (dużo lepiej wyglada bo dół ma prawie na tym samym poziomie co pozostałe szafki). Tak więc musiałem „stary” panel pociąć i boki dorobić jeszcze raz:

153. Remont 4

Modelarskie doświadczenia zdobyte przy naprawach maleńkich modelików przy remoncie kuchni jaknajbardziej się przydają. Oto efekt moich piątkowych działań:

153. Remont 5

Panel nie jest jeszcze gotowy, ale koniec stolarskich robót w kuchni już raczej widać.

DRODZY CZYTELNICY !

REMONT JESZCZE TROCHĘ POTRWA !

Proszę uzbroić się w cierpliwość i wybaczyć mi, że nie jestem w stanie odpowiadać na wasze komentarze. 

Mam nadzieję, że ten wpis po raz kolejny wyjaśnia wyczerpująco powód mojej kolejnej nieobecności zarówno na tym, jak i na innych blogach.  

pozdrawiam

48. WARSZTAT- FERRARI 288GTO

SUPERBURAGO

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Wydawać by się mogło, że niby nic, zwykły samochodzik Bburago – zabawka za 5 zł, jednak niezupełnie tak jest. Ten samochodzik to SUPERBBURAGO i to mojej własnej roboty.

Modele-zabawki firmy Bburago od samego początku nie budziły mojego specjalnego zainteresowania. Gdy zaczynałem zbierać modele, w Polsce na pchlich targach były dość drogie, a później gdy pracowałem w Niemczech były w każdym markecie, były tanie, ale wydawały mi się mało atrakcyjne. Właściwie ich nie kupowałem. Pierwsze dwa kupiłem w 1987 roku, gdy miałem juz kilkadziesiat modeli, a bardzo chciałem mieć Saaba 900 i Alfa Romeo Giulietty. Żadna inna firma modeli tych samochodów nie produkowała. Kilka lat później syn mojeje siostry zostawił u moich rodziców kilka zabawek. Wsród nich był modelik Ferrari 288 GTO. Gdy obejrzałem modelik spodobał mi się, postanowiłem go sobie kupić i włączyc do kolekcji. Kupiłem jednak modelik w wersji rajdowej, a nie cywilnej. Ściągnąłem z niego naklejki, wyciąłem z nich mały znaczek Ferrari na maskę, znaczki boczne i nakleiłem na modelik. Modelik cywilny miał tylko znaczek na masce i to dwa razy za duży.

Gdy moja kolekcja Ferrari powiększyła się i udało mi się (prawie 7 lat temu) kupić kilka modeli, które zastąpiły modele-zabawki Bburago, w kolekcji pozostały tylko 2 Ferrai Bburago: Testarossa i właśnie 288GTO. Testarossę postanowiłem zastapić wspaniałym, plastikowym modelem firmy Herpa (po latach poszukiwań, udało się to zrobić dopiero w ubiegłym roku). Modelik 288GTO innej firmy niż Bburago był praktycznie nieosiągalny, a metalowy i bardzo rzadki model Herpy nie bardzo mi się podobał. Modelik Bburago miał ładne proporcje, starannie wykonane nadwozie, był we właściwej skali, miał tylko 2 mankamenty: dość prymitywnie wykonane wnętrze (bez kierownicy), no i koła, które jeszcze w latach 80-tych jakoś uchodziły, natomiast pod koniec lat 90-tych w zestawieniu z naprawdę dobrze wykonanymi innymi modelami zaczęły bardzo razić.

Modele-zabawki firmy Bburago, niezaleznie czy mały Fiat Panda, czy duże Ferrari zawsze miały identyczne koła. Jednak w miarę upływu lat, a wraz z nimi powiększania się rozmiarów felg w normalnych samochodach, firma Bburago zastępowała starsze modele kółek nowszymi, o nieco większych „felgach”. I tak pod koniec lat 80-tych stare czteroranienne kółka imitujące felgi 13 i 14 calowe zastapiły kółka pięcioramienne imitujące felgi 15 i 16 calowe, a gdzieś około 2001 roku nastapiła kolejna zmiana i najnowsze kółka imiltują felgi 17 calowe i większe.

Wtedy to właśnie kupiłem jakiś modelik Bburago z zupełnie nowymi kółkami i zauważyłem, że można by je wykorzystać do przeróbki kółek Ferrari 288 GTO. Środek starszych kółek Burago jednak znacznie lepiej  imitował 5-ramienne felgi Ferrari z lat 80-tych. Postanowiłem to jakoś „pożenić”. Moje Ferrari miało kilka ładnych lat i starsze kółka, kupiłem więc drugie identyczne Ferrari, ale na  kółkach nowych.

Kółka starsze wykorzystywałem już wcześniej do pozyskiwania oponek. Są jednoczęściowe i przy pomocy cyrkla można odciać oponę od felgi. Miałem kilka takich felg pozyskanych z innych modeli. Z felgi wyciąłem żyletka pięcioramienną gwiazdę (tak by stanowiła z piastą koła jeden element). W nowych (większych) kółkach też ociłąłem oponę, pozostawiłem jednak na oponie rant felgi. Teraz trzeba było to wszysko jakoś połączyć. Dorobiłem więc pierścienie, w których osadziłem ramiona felg. Wycięte gwiazdy wkleiłem w pierścienie przy pomocy kleju kontaktowego Superglu, na zewnatrz nasadziłem wyciete wraz z rantem felgi oponki (z nowych kółek). Aby powierzchnia rantu felgi była gładka, otwór pozostały po odcięciu wewnetrznej częsći felgi (nowych kółek)  rozwierciłem wietrłem o średnicy 9,8 mm, które musiałem w tym celu kupić. Na koniec pomalowałem wewnętrzną częsć felgi (tą z pierścieniem) i zewnętrzną (tą z rantem i oponką) srebrna farbą, w piasty wcisnałem tulejki (wycięte z patyczków kosmetycznych) i w tulejki wcisnałem ośki z drutu 1.5 mm. Ponieważ miałem dwa modeliki, mogłem wybrać do przeróbki modelik lepszy. Modelik stary miał ładniejsze nadwozie i nie dość , że był już wczesniej podrasowany, miał znaczki, pomalowane ramki okien i  zamontowaną „zdobyczną” kierownicę, to był staranniej wykonany i miał zdecydowanie lepiej położony lakier. W modeliku nowym ładniejsze było podwozie, a plastikowe czopy osiek i tak trzeba było do przeróbki wraz z kókami odciąć . W miejscu odcietych czopów wywierciłem otwory na ośki metalowe. Ze stargo nadwozia i nowego (przerobionego) podwozia złożyłem modelik do kolekcji. Do nadwozia nowego zamontowałem stare podwozie ze starymi kółkami (do przeróbki wykorzystałem identyczne kóka, a właściwie felgi pozyskane z innych modeli i modelik komuś podarowałem.

Modelik przerobiony kilka lat temu jest niewątpliwie sporą ciekawostką w mojej kolekcji. 99% jego elementów to oryginalne elementy Bburago – kółka zresztę też, bo chociaż składaję się z elementów zarówno starszych jaki i nowszych kółek, wyglądaje jednak lepiej i od kółek starszych i od kółek nowszych. Pozostałe 1% elementów to praktycznie niewidoczne: pierścienie, tulejki w piastach i metalowe ośki. Efekt przeróbki oceńcie zresztą sami:

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Typowe, oryginalne kłóka stosowane  w modelach firmy Bburago:

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

A- kółka starszego typu (od roku 1988) i B- kóka stosowane aktualnie

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

1 – „gwiazda” z piastą (wycięta z kółek typu A), 2 – pierścień pośredni (dorobiony) 3 – opona wraz z rantem felgi (wycięta z kółek typu B).

pozdrawiam

41. FERRARI TESTAROSSA – W końcu się poddałem

Na model ten polowałem kilka dobrych lat. Gdy się ukazał (na początku lat dziewięćdziesiątych) kosztował 40 marek, był dwa razy droższy od najdroższych modeli jakie wtedy kupowałem i nie brałem pod nawet uwagę jego zakupu. W mojej kolekcji miałem wtedy zaledwie kilka modeli Ferrari, a były to wyłącznie modele-zabawki firmy Burago. Model te były tanie i nie miały ładnych kółek, ale pod względem wierności formy oraz skali były dość poprawne, więc chcąc nie chcąc, zadowalałem się nimi. W miarę powiększania się kolekcji i zakupu coraz droższych i lepiej wykonanych modeli, modele Burago coraz mniej pasowały do całej reszty i postanowiłem zastąpić je modelami innych firm. Dokładnie 6 lat temu trafiły mi się modele F40 i F50 firmy Hotweels, a zaraz potem 456 GT wyprodukowany przez Minichamps’a i przepiękny model 348tb z serii High Tech niemieckiej firmy Herpa.

Gdy kupiłem modelik Ferrari 348tb byłem nim zachwycony. Plastikowe modele Herpa, z serii High Tech to wspaniałe modele i pomimo upływu wielu lat od czasu gdy się ukazały, wciąż wyglądają znakomicie i są znacznie ciekawsza od większości aktualnie produkowanych modeli (nawet bardzo renomomowanych firm).

Po wymianie 4 modeli, w kolekcji z pierwotnych modeli Ferrari pozostały już tylko 2 model Burago: 288GT0 i Testarossa. 288GTO innej firmy niż Burago był wtedy praktycznie nieosiągalny. Przerobiłem więc w nim kółka (na bazie starych i nowych kółek Burago zrobiłem ładne ażurowe kółka). Przeróbka udała się zaskakująco dobrze i postanowiłem pozostawić ten model w kolekcji.  Do wymiany pozostała więc tylko Testarossa. Przeróbka Testarossy byłaby jednak trudniejsza i bardziej pracochłonna niż 288GTO, postanowiłem więc zdobyć modelik Herpy. Szło jednak ciężko. Cztary lata temu kupiłem nawet (co prawda za grosze, na wypadek gdybym nie trafił Testarossy) całkiem niezły model ostatniego wcielenia Testarossy – żółte Ferrari 512M. Jednak to nie to samo i dalej szukałem modelika Herpy. Cały czas szukałem jednak wyłącznie czerwonego modelika w oryginalnym komletnym opakowaniu. Z tym był jednak problem. Modelik taki na niemieckim e-bay’u można kupić za ok 12 euro, więc gdy na Allegro pojawiały się modele w samych tylko witrynkach, a ich cena przekraczała 40 zł odpuszczałem je sobie.

W końcu się poddałem. Poszukiwania trwały już ponad 6 lat i dlatego gdy ostatnio na Allegro pojawiła się Testarossa (bez opakowania) zalicytowałem. Postawiłem 37 zł i ku mojemu zaskoczeniu wygrałem (o niecałą złotówkę z nastepnym licytującym). Nie tylko ja, ale i inni doskonale wiedzą ile taki modelik jest wart i nie są wcale wyrywni. Do kupienia był jeszcze model F40 Herpy, dawałem 35 zł i ten model z kolei o złotówkę przegrałem. Znany mi kolekcjoner z Podhala w obu przypadkach zalicytował chyba 36zł i 10 gr.

Starannośc i precyja kluczem do sukcesu. Na paczce były dwie naklejki. Wyraźna (biała) napisana przez nadającego i niewyraźna z kodem kreskowym. Na naklejce z kodem był nr mieszkania 51 zamiast 54, a na naklejce białej adres był właściwy. Paczka priorytet szła z Gdańka do Warszawy 2 tygodnie (i ponoć była dwukrotnie dostarczana). Najważniejsze, że w końcu się odnalazła.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Zdjecia celowo zrobiłem na tle małego pudełka Tic- Tac.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Modelik wielkości telefonu komórkowego, a jaka precyzja wykonania.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Herpa z poczatku lat 90-tych i ażurowa pokrywa silnika – mistrzostwo świata. (trochę żałuję, że przegrałem F40).