Tag: blog roku

221. Blog Roku 2013 i Legendy motoryzacji – Fiat 124

Drodzy Czytelnicy

W piątek 30 stycznia rozpoczął się etap głosowania SMS w konkursie BLOG ROKU 2013.

Jak większość z was zdążyła zauważyć, od kilku lat nie biorę udziału w konkursie. W styczniu 2009 roku wkładając w to spory wysiłek, udało mi się „wepchnąć” mojego bloga do finałowej dziesiątki kategorii „Moje zainteresowania i pasje” konkursu Blog Roku 2008. Rok później moje uwagi na temat konkursu opisałem TUTAJ. Nie znaczy to jednak, że nie interesuję się tym, co dzieje się w szeroko pojętej „blogosferze”. Dlatego w tym roku, postanowiłem przypomnieć, o tym zapomnianym na moim blogu konkursie, w nieco inny sposób niż w poprzednich latach.

W tegorocznym konkursie postanowiłem poprzeć dwa blogi, na które zaglądam i POPROSIĆ WAS o głosowanie na nie za pomocą SMS. 

(Koszt SMS to tylko 1,23zł, a dochód z głosowania zasili HOSPICJUM DLA DZIECI OSIEROCONYCJ)

Zobacz bloga:  Alternatywna Rzeczywistość Any Landrow

WYWIAD Z BLOGERKĄ

i

Zobacz bloga: KURA PAZUREM

WYNIKI  II ETAPU KONKURSU:   ANA  I  KURA DOMOWA 

To tyle o konkursie Blog Roku, a teraz już we właściwym temacie.

Od jakiegoś czasu, nosiłem się z zamiarem pokazania na blogu kilku modeli, które kupiłem nie tak znowu dawno, ale z różnych powodów nie miałem okazji ich tu zaprezentować. Modele te przedstawiają prawdziwe legendy motoryzacji, dlatego postanowiłem je potraktować w sposób szczególny.

Jakiś czas temu, w Internecie znalazłem bardzo ciekawą informację. Jeśli ktoś zadaje pytanie, jaki był najpopularniejszy samochód w historii motoryzacji, zawsze nasuwa się prosta odpowiedź: Volkswagen 1200 „garbus”. Otóż nie. Wg niektórych znawców historii motoryzacji, najpopularniejszym autem w historii były Fiaty z serii 124/125. I chociaż trudno jest ocenić prawdziwość tego stwierdzenia, bynajmniej nie wydaje się być ono fałszywe. Fiat 124 ukazał się na rynku w roku 1966 i od razu zyskał uznanie fachowców. W prestiżowym konkursie organizowanym corocznie przez dziennikarzy motoryzacyjnych z całego świata uzyskał tytuł „Samochód Roku 1967”.  Fiat 125, który na rynek wszedł rok później, nie tylko bazował na Fiacie 124, ale był właściwie jego nieco dłuższą i elegantszą odmianą. Obydwa auta miały ten sam przedział pasażerski (dach, drzwi, szybę przednią i tylną) i różniły się w zasadzie tylko przednią i tylną częścią nadwozia, które w przypadku Fiata 125 były po prostu nieco dłuższe.

Już od samego początku produkcji obydwu modeli, koncern Fiat chętnie udzielał licencji na ich produkcję w różnych krajach. I tak, Fiat 124 oprócz Włoch, był wytwarzany: Jako Seat w Hiszpanii, Tofas w Turcji, Premier w Indiach, a przede wszystkim przez długie lata, niemal w oryginalnym kształcie, jako Łada w ZSRR. Fiat 125 zaś, oprócz Włoch, był wytwarzany w Polsce, w Jugosławii oraz w Argentynie. Kiedy policzono wszystkie, w tym licencyjne wcielenia Fiatów 124 i 125 (wyprodukowane na kilku kontynentach) okazało się, że było ich nawet nieco więcej, niż legendarnych „garbusów”.

Jeśli ktoś z was, wklepie w wyszukiwarkę hasło, „najpopularniejsze auto w historii”, na pierwszym miejscu pojawi się zapewne Toyota Corolla, z dumną liczbą ponad 35 milionów sprzedanych egzemplarzy. Jednak dla fachowców takie zestawienie jest niczym innym, jak tylko pusty sloganem marketingowym, bo cóż wspólnego ma maleńka tylnonapędowa Corolla z roku 1966 ze współczesną, mierzącą ponad 4,5m długości przednionapędową limuzyną o tej samej nazwie. Nic, poza nazwą, absolutnie nic. Dlatego to, co napisałem powyżej, choć wydaje się mało wiarygodne jest jak najbardziej prawdziwe. Argentyński Fiat 125 z lat 80-tych, miał z cała pewnością o niebo więcej wspólnego z Fiatem 124, niż podawane w aktualnych rankingach „bestsellery”, ze swoimi o kilka generacji starszymi poprzednikami (jak chociażby Golf VII z Golfem I). Tak więc modelik Fiata 124, tego trochę niedocenianego, a jak się okazuje jednego z najważniejszych samochodów w historii motoryzacji, po prostu musiał się znaleźć w mojej kolekcji. 

221. Fiat 124 1

Od samego jej początku, za Fiata 124 „robił” w kolekcji kupiony 30 lat temu radziecki modelik Łady 2101.

W 2009 roku, kiedy w serii „Kultowe auta PRL” ukazała się Łada 1200 kupiłem ją, z zamiarem przeróbki zderzaków i tym samym upodobnienia jej do oryginału, czyli Fiata 124. (Pisałem o tym zresztą na blogu). Przeróbki jednak nie wykonałem. Po bliższych oględzinach okazało się, że „kultowy” modelik ma jednak kilka wad, a kolega, z którym moje modelarskie zamiary konsultuję, stwierdził, że po co przerabiać nie najlepszy modelik Łady na Fiata 124, skoro na Allegro można za rozsądną cenę kupić modelik gotowy. Radę kolegi wziąłem sobie do serce i dokładnie 2 lata temu upolowałem na Allegro modelik firmy Norev:

Modelik, choć podobnie jak „kultowa” Łada też pochodzi z serii gazetowej, został zdecydowanie lepiej wykonany. Ma nie tylko zderzaki bez kłów, ale i właściwe klamki i jak na oryginał przystało, włoskie tablice rejestracyjne. Wraz z przesyłką kosztował mnie niecałe 34 złote, a więc nawet mniej niż od jakiegoś czasu kosztują w kioskach numery specjalne z serii „Kultowe auta PRL.

Fiat 124 oprócz znanej i najbardziej popularnej wersji sedan, był wytwarzany także w innych też dość popularnych odmianach. Jedną z nich był jeden z najładniejszych włoskich kabrioletów w historii, czyli Fiat 124 Spider. On też od wielu lat był przedmiotem mojego kolekcjonerskiego pożądania.

Po długich i bezowocnych poszukiwaniach godnego uwagi modelika, w 2010 roku, kupiłem w „kultowym” kiosku modelik Fiata 124 Spider, jaki ukazał się wtedy w serii „Legendarne Samochody”. Modelik nie był najlepiej wykonany, ale kosztował tylko 20 zł, więc podobnie jak w przypadku łady 1200, kupiłem go z zamiarem poprawienia. Inaczej jednak, niż w przypadku większości moich modeli, nie opisałem go zwyczajnie na blogu, ale zrobiłem dokładną jego analizę.  Wynikło z niej, że przeróbka byłaby kłopotliwa i obszerna, więc ją sobie odpuściłem.

Dwa lata później (w listopadzie 2012 roku), na Allegro pojawił się niedrogi, bo tuningowany modelik Fiata 124 Spider firmy Vitesse. Na modelik chętnych nie było i go kupiłem. Wymagał poprawek i wymiany kół, ale zapłaciłem za niego (z przesyłką) całe 16 zł. Na blogu go nie opisałem, bo modelik przestał w gablotce pół roku, zanim doprowadziłem go do stanu, w jakim jest teraz:

221. Fiat 124 5

Okazał się bardzo cenną zdobyczą. Miał zamontowane specjalne metalowe koła z foto-trawionymi ramionami. Niestety były one nieco za duże i nie obracały się. Modelik warto było kupić nawet dla samych kół, bo są na pewno znacznie więcej warte niż zapłaciłem za cały modelik. Został on przemalowany na ciemny fioletowy kolor, poza tym miał jeszcze urwane lusterko.

Swego czasu, na giełdzie, kupiłem od kolegi Trackera (za 8 zł) kompletne koła od pierwszego Fiata 125p z serii „Kultowe auta PRL”. Koła te nie pasowały do modelika 124, ale zamontowałem je do Fiata 125p pickup, a koła z tego ostatniego trafiły do spidera.

Fioletowa farba, okazała się ładnie położona i widać było, że ktoś, kto robił tuning, do malowania  naprawdę się przyłożył. Powierzchnia była gładka i czysta, gdzieniegdzie tylko spod farby było widać oryginalny czerwony kolor (Modelik został prawdopodobniej tylko raz tryśnięty aerografem). Fioletową farbę można by było zmyć bez problemu spirytusem, ale kłopotliwe okazało się zdemontowanie ramki okna przedniego, reflektorów i atrapy, które w trakcie tuningu zostały mocno przyklejone do nadwozia. Grzebiąc w moich modelarskich rupieciach znalazłem ciemno fioletową akrylową farbę Revell, kupioną kiedyś do aerografu i okazał się to strzał w dziesiątkę. Modelik został pomalowany najprawdopodobniej właśnie tą farbą, więc zrobienie zaprawek w na progach i w kilku innych miejscach nie nastręczyło żadnych problemów. Poza tym doszedłem do wniosku, że po co niszczyć coś, w co ktoś inny włożył trochę serca i pracy.

Po wymianie kół i zrobieniu zaprawek, do modelika dorobiłem lusterko. Obciągnąłem je samoprzylepną folią aluminiową i spolerowałem. Modelik wymagał także dorobienia przednich migaczy, gdyż te zostały w trakcie tuningu zamalowane. Migacze zrobiłem z niego grubszej i błyszczącej, samoprzylepnej aluminiowej folii ozdobnej. Wyciąłem odpowiedniego kształtu kawałeczki i nakleiłem pod reflektorami. Dodatkowo pomalowałem je kilka razy bezbarwnym lakierem do paznokci, aby nadać im wygląd przezroczystej plastikowej szybki białego „włoskiego” kierunkowskazu. Poza tym nadwozie zostawiłem w stanie, w jakim właściwie je kupiłem.   

Trzecią, chyba najmniej popularną odmianą  Fiata 124 była jego druga sportowa wersja, dwudrzwiowe coupe. Podobnie jak spider, Fiat 124 Sport Coupe zawsze bardzo mi się podobał, a jego modelik kupiłem kilka lat temu i opisałem dokładniej na blogu. Teraz jednak postanowiłem go też przypomnieć:

123. Fiat 2

123. Fiat 3

Po wielu latach poszukiwań, podchodów na Allegro, prób przeróbek tanich modeli i wycofywania się z nich, udało mi się zdobyć  wreszcie godne pierwowzorów modeliki wszystkich trzech odmian Fiata 124.  Razem wyglądają tak:

A gdzie się podziały specjalne kółeczka z Fiata 124 Spider?

Jasna sprawa, że nie schowałem ich do szuflady. Nie mając pomysłu innego ich przeznaczenia, zamontowałem je (przynajmniej na razie) do niemal tak samo starego, jak pomarańczowa Łada, bo kupionego jeszcze 1986 roku modelika Porsche 934 Turbo firmy Solido. Nie wyglądają może rewelacyjnie, bo zostały raczej przeznaczone do tuningowania modeli 1:43 nowszych nieco samochodów, ale w porównaniu z tym co było, Porsche i tak wygląda o niebo lepiej:

pozdrawiam

 

P.S.  26 lutego 2016 

Siedzę w domu, pogoda nie najlepsza. Samochód w warsztacie. Grzebię trochę w Internecie i „wygrzebuję” coś naprawdę ciekawego. Oto jak najbardziej związany z tym wpisem filmik:

https://www.youtube.com/watch?v=9ME3JScdomE

Fiat 125 produkowany kiedyś w Argentynie   

119. Blog Roku 2009 – uwag kilka

Tym razem witam na moim blogu nie tylko miłośników miniaturowych autek.

W konkursie Blog Roku wystartowałem po raz trzeci. Dwa lata temu do konkursu zgłosiła mnie moja córka. W ubiegłym roku zgłosiłem się sam. Co z tego wyszło można przeczytać tutaj. W tym roku też się zgłosiłem jednak nie byłem co do udziału w konkursie tak do końca przekonany.

Dlaczego co do startu w konkursie miałem sporo wątpliwości ?

Otóż na kilka dni przed zamknięciem pierwszego etapu konkursu rozchorowałem się i musiałem zostać w domu. Na początku planowałem, że gdy poczuję się lepiej, pogrzebię nieco przy moich modelikach,  tak się jednak nie stało. Nie miałem ochoty brać do reki ani pędzla, ani pilnika, buszowałem zaś prawie cały czas w sieci. Z buszowania wynikło kilka interesujących wniosków. Zauważyłem, że sporo ciekawych i popularnych blogów, które odwiedzam nie zostało do konkursu zgłoszonych . Do konkursu nie wystartowała Maria-Dora, chociaż prowadzi swój blog od trzech lat i ma imponującą liczbę odsłon – 1,5 miliona. Nie wystartowali ubiegłoroczni finaliści kategorii „ja i moje życie” – Dwojako – równie popularny blog, z którego parą autorów Onet.pl przeprowadził nawet wywiad w Onet.TV. Do konkursu nie został zgłoszony również ciekawy blog Amatora, na który trafiłem przy okazji polecenia przez Onet.pl mojego kolekcjonerskiego podsumowania roku 2009.

To wszystko skłoniło mnie do zastanowienia się nad udziałem w konkursie. Biorąc jednak pod uwagę dużą liczbę odsłon jaką blog mój w ubiegłym roku odnotował (ok 265 tys),  rosnącą stale liczbę komentarzy, pozytywne opinie znajomych i przyjaciół oraz fakt, że bloga odwiedza regularnie grupa młodych czytelników, nie chciałem ich zawieść i wystartowałem w konkursie.  Zrobiłem to na 15 minut przed zakończeniem przyjmowania zgłoszeń, i do konkursu mój blog został zgłoszony jako ostatni w kategorii „moje zainteresowania i pasje”.

W tym roku nie prowadziłem jednak agresywnej i intensywnej kampanii na rzecz bloga. Tuż przed II etapem konkursu rozchorowałem się. Wysłałem kilka maili z prośbą o poparcie na forach modelarskich i do znajomych. W drugim etapie konkursu dostałem 3 kulki (trochę ponad 50 głosów, ale nie wiem ile dokładnie i zakończyłem rywalizację na 35 miejscu na 825 blogów). Cieszę się, że tymi wsparłem głosami osoby niepełnosprawne.

Nie żałuję, że nie prowadziłem intensywniejszej kampanii, bo 129 głosów jakie udało mi się zebrać w roku ubiegłym, a które zagwarantowały mi udział w finale kategorii na 9 miejscu i tak nie wystarczyłoby w tym roku do zakwalifikowania się do finału. Ciekawostką tegorocznego konkursu okazała się dla mnie pozycja innego hobbystycznego bloga, bloga znacznie bardziej popularnego niż moje miniauto-43, bloga promowanego przez Onet.pl w TV, bloga który regularnie „łapie się” na liście Top 100 najpopularniejszych blogów serwisu Onet.pl w okolicach 35 miejsca. Jak podaje jego autorka, Robótki Zdzichy zajęły w tym roku 19 miejsce i też nie zakwalifikowały się do finału.

Nie żałuję jednak w żadnym razie mojego udziału w tegorocznym konkursie i ciekawego doświadczenia jakie w trakcie zmagań tych przeżyłem. Już na samym starcie II etapu zawiązała się ciekawa „bezinteresowna blogowa kooperatywę”. Z mojego punktu widzenia wyglądało to tak:
Wystawiłem bloga w mojej kategorii jako ostatni, zrobiłem to głównie z uwagi na moich stałych komentatorów i całkiem sporą grupę bezimiennych czytelników. Wpadłem pod kominek alElli i zauważyłem, że mnie poleca. Byłem zaskoczony, gdyż wpadłem poprosić ją o wsparcie. Na podobną notkę trafiłem u Marii-Dory, więc niejako z jej polecenia z wpadłem na Zapiski singielki (na których rok temu bywałem) zagłosowałem i zostawiłem pierwszy komentarz z poparciem. Zagłosowałem jeszcze na trzy blogi polecane przez alEllę i Marię-Dorę i u siebie umieściłem podobną listę. Po dwóch dniach zauważyłem, że poleca mnie również Maria-Dora i Zapiski singielki, które wspierałem również rok temu. I tak zagłosowałem na kolejne blogi i poleciłem je u siebie.

„Bezinteresowna blogowa kooperatywa” okazała się inicjatywą nie tylko ciekawą, ale i skuteczną. Dzięki niej w kategorii blogi literackie w finale znalazł się popierany przez nią blog PISACJE.

DLACZEGO w III etapie konkursu warto zagłosować na blog PISACJE ? 

Pisacje to znany i popularny blog, wysoko oceniany przez czytelników  na codzień, a nie tylko przy okazji konkursu. Pisacje (według moich obserwacji) od dłuższego czasu regularnie zajmują wysokie 17 miejsce na liście Top 100 najpopularniejszych blogów serwisu Onet.pl.   

Nie wystarczy jednak pisać ciekawego, czy interesującego bloga. Dzisiaj trzeba go jeszcze umieć wypromować i autorka Pisacji zdobywając w II etapie 172 głosy pokazała, że umiejętność tę posiadła.

Dla mnie, istotnym miernikiem oceny blogów jest owa lista Top 100. Wczoraj wszedłem na wszystkie finałowe blogi w kategorii „literackie” prowadzone na serwisie Onet.pl. Kiedy się odwiedzi jakieś blogi, a następnie otworzy Top listę, odwiedzane blogi zostaną na niej podświetlone (o ile się na niej znajdują) Z 5 finałowych „onetowych” blogów na liście Top 100 pojawiły się tylko PISACJE. Warto więc chyba popierać bloga prowadzonego regularnie, widocznego w sieci nie od wczoraj i cieszącego się faktycznym uznaniem czytelników.

Z ciekawości przejrzałem też wyniki kategorii „moje zainteresowania i pasje” . W ubiegłym roku nie przyglądałem się zbytnio rywalom, nie prowadziłem analiz, ani „dochodzenia”. Zadowoliłem się miejscem w finale i tyle. W tym roku obiektywne przesłanki jakie powinny były pomóc mojemu miniautu-43 w konkursie (seria „Kultowe Auta PRL” i jej ogromna popularność, a także niemal 3 krotnie wyższa niż w roku 2008 popularność samego bloga) skłoniły mnie do bliższego przyjrzenia się blogom, które do finału się zakwalifikowały. Kiedy to zrobiłem byłem lekko zaszokowany: 6 z 10 finałowych blogów zostało założonych lub ożywionych na przełomie września i października 2009 roku !!! (chyba tylko na potrzeby konkursu) Jeden z nich ma niecałe 9000 odsłon (sprawdziłem licznik działa dobrze) Inny blog na który oddano jedną z największej liczby głosów, ma w księdze gości 7 komentarzy (słownie siedem) ! (sprawdzałem 2 razy) !

Dlatego w kategorii, w której startowałem, w III etapie konkursu  postanowiłem poprzeć blog STANIKOMANIA
Dlaczego?

Stanikomania jest blogiem prowadzonym od dawna. Jak pisze autorka kasica_k: W 2005 roku pewna mądra Biuściasta wpadła na pomysł założenia forum dla kobiet z większym biustem – tak powstało Lobby Biuściastych, które stało się inspiracją do powstania Stanikomanii. Blog ten zatem nie reprezentuje tylko poglądów i pasji samej autorki, a jest jakby blogiem edukacyjnym i reprezentuje szersze środowisko, dla którego sprawy opisywane na blogu są istotnie związane ze zdrowiem innych kobiet.

Stanikomanię była już finalistą konkursu również w latach 2007 i 2008. Na istotę treści poruszanych na tym blogu zwróciła mi uwagę koleżanka z pracy w trakcie ubiegłorocznego finału.

Wśród finalistów kategorii „moje zainteresowania i pasje” pragnę zwrócić uwagę na następujące blogi:

Na Miotle (weteran finału konkursu z roku 2007)

Blog Pikinini (ciepły blog, sporo fajnych zdjęć, prowadzony od listopada 2008)

ZawszePoPierwsze (nowoczesny blog miłośników ligi NBA)

i wywrzeć blogowy nacisk na wysoką komisję, aby koperty przyznała blogom prowadzonym regularnie, a nie założonym „przy okazji” konkursu, aby wysoka komisja „celebrytów” (naszych lokalnych, krajowych), opamiętała się i w III etapie postawiła na jakość blogów, a nie na ilość zdobytych głosów. Może warto pomyśleć nad zmianami w regulaminie czy formule konkursu, aby przy okazji następnej jego edycji, w jakieś kategorii nie okazało się, że do finału weszły wyłącznie blogi założone za 5 dwunasta wyłącznie z chęci wygrania go i zdobycia cennej nagrody.
W końcu konkurs nazywa się Blog Roku a nie „charytatywny bloger roku” 

DZIEKUJĘ WSZYSTKIM, KRÓRZY WKONKURSIE BLOG ROKU 2009 GŁOSOWALI NA MOJEGO BLOGA,

A TAKŻE TYM KTÓRZY NIE GŁOSOWALI A PRZYCZYNILI SIĘ DO PRZEKROCZENIA KOLEJNEGO REKORDU ODWIEDZIN:

119. Blog

pozdrawiam

77. Nieco więcej o moim hobby

Wciąż trwa konkurs Blog roku 2008, a moje „miniauto-43” jest w finale. W kategorii „moje zainteresowania i pasje” załapało się co prawda na 9 miejscu, ale oddano na nie głosy ze 129 telefonów.

DZIEKUJĘ WSZYSTKIM, KRÓRZY GŁOSOWALI NA TEGO BLOGA.

MÓJ BLOG JEST W FINALE.  

Teraz już zbieram SMSy na dzieci z porażeniem mózgowym.

PROSZĘ JEDNAK O DALSZE GŁOSY NA  MOJEGO BLOGA !!!

Po ostatnim „szybkim zakupie” mam lekką alergię na Allegro. Aby poprawić sobie i Wam – Drodzy Czytelnicy – nastrój, wyciągnąłem z pudeł 2 stare modele (kupine jeszcze w 1986 roku jako uszkodzone) i postanowiłem napisać nieco wiecej o moim hobby. Nie chciałbym jednak pisać tu „elaboratu” kiedy, skąd i jak powstała kolekcjonerska skala 1:43, ale po prostu pokazać ją tak, aby łatwiej było Wam sobie wyobrazić moje modele. Jakiej są one wielkości? Oto odpowiedź:

77. Hobby 1

Normalny, współczesny telefon komórkowy (Nokia 6021) na tle trzydziestoletniego modelika w skali 1:43 nie wygląda ani finezyjne, ani specjalnie precyzyjnie.

Moje hobby to jednak nie tylko kupowanie, bieganie po kioskach, salonach samochodowych i „polowanie” na Allegro. Moje hobby to również porawki, naprawy i renowacja starszych modeli. To zajęcie wymaga  precyzji, wprawnej ręki, samozaparcia, cierpliwości i nieco doświadczenia. Najważniejszą jednak sprawą jest pomysłowość. Jak z opakowań, połamanych pudełek po kasetach i innych nikomu niepotrzebnych rupieci „wystrugać” brakujące w modeliku elementy, takie jak np. ułamany zderzak

77. Hobby 2

czy atrapa, którą poprzedni właściciel zagubił.

77. Hobby 3

Jak to zrobić, aby dorabiane elementy przypominały te prawdziwe, a przy tym dobrze wyglądały, były nie tylko precyzyjne, ale także trwałe.

Do każdej naprawy podejść trzeba indywidualnie. Za każdym razem inaczej. Wiadomo co się chce osiągnąć, jednak zaczyna się zupełnie od zera. Czasem trzeba wszystko dokładnie przemyśleć, a czasem wystarczy wziąć do ręki kawałki plastiku i zacząć po prostu robić. W trakcie pracy pomysły „co i jak ” nasuwają się same.

Oto stary model – nie, nie mój – model kolegi Sheparda (z miniato-forum), w stanie oryginalnym:

77. Hobby 4

A oto taki sam model, tylko mój, z dorobioną przeze mnie atrapą:

77. Hobby 5

Zarówno zderzak (z poprzedniego modelika Mercedesa) jak i atrapa z Audi to jak na skalę 1:43 elementy „duże”:

77. Hobby 6

Atrapa, a właściwie cała wkładka przednia, to naprawdę „duży” detal. Jednak poszczególne jego elementy: atrapa, reflektory, migacze, znaczek firmowy to drobinki, które trudno jest utrzymać w palcach w trakcie ich dorabiania. Każdy z tych elementów trzeba było wykonać osobno. Atrapę zrobiłem z opakowania po lodach, reflektory – z połamanej linijki, do migaczy wykorzystałem pomarańczowe pudełka po Tic-Tac’ach.

W tym wszystkim nie byłoby nic niezwykłego, gdyby moje modele były większe np. w skali 1:18 lub chociaż 1:24. Pokazane powyżej zdjęcie to mniej więcej 3- krotne powiększenie. De facto atrapa wygląda tak:

77. Hobby 7

Proszę przyłożyć kciuk do ekranu i sprawdzić jaka jest faktyczna wielkość dorabianych przeze mnie detali.

Czy tego rodzaju „wprawki” do czegoś się w normalnym, nie-modelarskim życiu przydają ?

Tak, zdecydowanie TAK. w jednym z moich starszych postów opisałem praktyczne wykorzystanie doświadczeń zdobytych przy naprawach modelików. Opisałem w nim naprawę chłodzenia procesora w moim komputerze. Od tej naprawy minęło już ponad półtora roku, a komputer wciąż działa i właśnie na nim piszę wszystko, co tu widzicie.

Jak zacząłem zbierać modele w skali 1:43, opisałem na tym blogu dokładnie rok temu.

47. Jak to się wszystko zaczęło

W dzieciństwie bawiłem się blaszanymi Warszawami i blaszaną ciężrówką z przyczepą. Miałem również drewnianego Żuka pomalowanego w paski z rozpiętą na drutach plandeką z materiału i piękną czerwono-białą Wołgę na baterię. Niestety nic się z tego nie zachowało. W podstawówce, gdy byłem gdzieś w piatej klasie, w kioskach Ruchu pojawiły się plastikowe polskie modele w skali 1:72, a w Składnicy Harcerskiej piękne i bardzo precyzyjne enerdowskie modele samochodów w skali 1:87 (H0). Wtedy zacząłem je zbierać. Początkowo bawiłem się nimi i niektóre modele popsułem albo uszkodziłem, ale wiekszość z nich mam do dziś. W szkole średniej modele uszkodzone lub popsute zastapiłem takimi samymi nowymi, a także dokupiłem do kompletu sporo innych.  Na poczatku lat siedemdziesiatych, kupiłem też 4 modele w skali 1:43, ale były one tylko uzupełnieniem mojej ówczesnej kolekcji, której trzon stanowiły modele w skalach 1:87 oraz 1:72. Modele plastikowe w różnych skalach  zbierałem aż do matury.

Po maturze, w trakcie studiów i zaraz po, praktycznie zarzuciłem moje hobby. W okresie tym zdobyłem co prawda kilka modeli w skalach 1:72 i 1:87, ale nie szukałem ich specjalnie tylko brałem, gdy coś samo wpadło mi w ręce.

W 1983r trzeba było dorabiać, a czasy były ciężkie. Wtedy to trafiła mi się „fucha”- chałupniczy montaż modeli spółdzielni Estetyka. Skompletowałem wtedy całą serię tych modeli – to znaczy zdobyłem brakujące do kompletu modele Etetyki – ale właściwie nie zamierzałem dalej zbierać żadnych modeli. Ziarno  zostało jednak zasiane. Bodajże w marcu 1984 roku popsuły mi się słuchawki stereo do radia. W sklepach były nieosiagalne, pojechałem więc kupić je na perski jarmark (obok klubu Spójnia na warszawskim Żoliborzu). Tam przypadkiem zobaczyłem piękny modelik czerwonego Citroena GS w skali 1:43. Kupiłem go, a skala  1:43 na tyle mnie zafascynowała, że zaczałem odwiedzać ów „hipermarket pod gołym nieben” regularnie. Stara miłość do miniaturek nagle ożyła ze zdwojona siłą i trwa już ponad 20 lat.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Mój pierwszy model w skali 1:43 – kupiony w 1972r w sklepie z zabawkami. (Jeden z 4 modeli w tej skali, kupiony w czasach gdy jej jeszcze nie zbiearałem) Nr 1 w mojej kolekcji.

A oto i pierwsi właściwi „członkowie założyciele” mojej kolekcji:

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Model, od którego tak naprawdę się wszystko zaczęło – Citroen GS farancuskiej firmy Minialux – w kolekcji nr 5 

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

 i nr 6 – Volokswagen 1200 Salon firmy Corgi (kupiony również w 1984r na perskim jarmarku)

46. Konkurs blog roku

Kiedy tuż przed Wigilią odwiedzającym mojego bloga składałem życzenia świateczne, liczba odwiedzin bloga przekroczyła 20 tyś. Nie minął jeszcze miesiąc a tu proszę:

46.blog_sd_3167381_3329636_tr_23040-_wizyt_na_blogu

Kilka razy mój blog znalazł się na pierwszej stronie najpopularniejszych blogów w kategorii „motoryzacja”, chociaż nie jest to blog o samochodach tylko o ich modelach. Dlatego po raz kolejny:

SERDECZNIE WSZYSTKIM DIĘKUJĘ I WCIĄŻ ZAPRASZAM

 

W połowie listopada na mojej skrzynce pojawiła się informacja z prosbą o potwierdzenie udziału mojego bloga w konkursie Blog Roku. Byłem w pracy i na poczatku zbaraniałem. Dopiero w domu okazało się, że to moja córka zgłosiła bloga do konkursu nie pytając mnie o to. Nie byłem tym zachwycony, bo jeśli już, wolałbym to zrobić sam, a tak zostałem postawiony przed faktem dokonanym. Ale cóż już się stało, notabene córka zgłosiła bloga całkiem dobrze, potwierdziłem więc mój udział w konkursie.  GORĄCO PROSZĘ o głosowanie na mojego bloga za pomocą SMS. Oto kilka informacji o głosowaniu:

  • Na wybrany blog można zagłosować tylko raz (w tym etapie Konkursu)
  • Liczba blogów, na które można zagłosować jest nieograniczona
  • Koszt każdego SMS, to 1,22 brutto
  • Dochód z głosowania zostanie przeznaczony na wsparcie Ośrodka Szkolno – Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych i Słabowidzących w Krakowie
  • Głosujący mają szansę na nagrody – czeka na nich 10 Ipod-ów NANO 4GB

UDZIAŁ W KONKURSIE TO WSPANIAŁA OKAZJA DO ZPREZENTOWANIA SOJEGO HOBBY I SPOPULARYZOWANIA GO.

 

Jak się ono zczęło?

W dzieciństwie bawiłem się blaszanymi Warszawkami, potem w kioskach Ruchu kupowałem plastikowe polskie modele w skali 1:72, a w Składnicy Harcerskiej enerdowskie 1:87, tak aż do matury. W trakcie studiów i po była ośmioletnia przerwa, aż do momentu gdy pojechałem na perski jarmark kupić słuchawki stereo do radia i przypadkiem zobaczyłem pięknego czerwonego Citroena GS w skali 1:43. Kupiłem go. Stara miłość do miniaturek nagle ożyła i trwa już ponad 20 lat.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA  

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Polskie modele w skali 1:72 z połowy lat siedemdziesiątych (Syrena i Wartburg), kupione w kioskach Ruch ładnych kilka lat przed rozpoczęciem zbierania modeli kolekcjonerskich w skali 1:43.