Tag: Audi

276. Okazyjna zdobycz – Audi A5

                               

    NO, TO GRAMY ! 

orkiestra-logo-2b

W ciągu kilku ostatnich lat też dawałem parę złotych, kiedy woluntariusze mnie dopadli. Miałem trochę wątpliwości, czy akcja nie jest czasem „medialną wydmuszką” i czy Polacy za kilka złotych wrzuconych do puszki nie kupują sobie „spokoju sumienia” na cały rok, co sugerowali nawet poważni blogerzy. (I bynajmniej nie mam tu na myśli „matki kurka”, który Owsiaka zwalcza od lat.)

W tym roku postanowiłem nie dać się dopaść, ale „dzieci z puszką”poszukać sam. Dość długo spacerowałem po Targówku (z psem), aż końcu, od jakiejś starszej kobiety z „serduszkiem” na kurtce dowiedziałem się, że takowe dają w Lidlu, jeśli się zrobi zakupy.  

Pomimo śnieżycy poszliśmy więc (z prawdziwym Artemisem) na drugą stronę osiedla, do Lidla. Przed nim spotkałem trzy dziewczynki z puszką (chyba dwa razy młodsze od mojej córki). Podszedłem i wrzuciłem do puszki znacznie więcej, niż zazwyczaj. Dziewczynki zapytały o psa i pogłaskały go. Ja zaś bardzo się ucieszyłem, że nie muszą go wiązać do stojaka na rowery, wchodzić do sklepu i tłumaczyć kasjerce, że przyszedłem tylko po „serduszko”.

 

……………………

Kiedy dobre dziesięć lat temu, w Internecie zobaczyłem pierwsze zdjęcia samochodu Audi A5, pomyślałem „O! jakie ładne coupe”.

Kiedy auto zobaczyłem, „na żywo” nie byłem już nim aż tak bardzo zachwycony. Duże, dość „klapiaste”, typowe Audi, tyle, że dwudrzwiowe. Na temat modeli Audi z mojej kolekcji pisałem już 10 lat temu tak:  

„Przez lata uzbierałem wiele modeli. Jednak niedawno zacząłem się zastanawiać, dlaczego mam tak mało modeli Audi? Pierwsze dwa kupiłem dokładnie dwadzieścia lat temu, a później zaledwie kilka.

Wydaje mi się, że samochody tej marki od dwudziestu lat są do siebie bardzo podobne. Od Audi 100 (cygara) do aktualnego A6 wygląd nadwozia ewoluuje stopniowo (ale bez wielkich przełomów) i w skali 1:43 różnice sylwetki są mało widoczne. W przypadku modeli 80 i A4 różnice te są jeszcze mniejsze i właściwie wszystkie modele tej serii to wariacje na temat Adi 80 z 1986 roku. Oglądając samochody tej serii, w niektórych przypadkach trudno się zorientować, czy kolejny model to  model zupełnie nowy, czy tylko gruntowny facelifting.”

Krótką historię marki Audi opisałem tu kilka lat później, zaś po roku opisałem moje prywatne historyjki związane z kilkoma istotnymi dla historii marki modelami aut i pokazałem ich miniaturki (z mojej kolekcji)  

O ile przytoczony tu powyżej fragment mojego starego wpisu, w odniesieniu do mojej kolekcji wciąż jest raczej aktualny, o tyle w odniesieniu do prawdziwych aut, już się trochę zdezaktualizował, bo w ciągu ostatnich 10 lat trochę się jednak zmieniło. Do produkowanych od dekad modeli A4, A6 czy A8 doszła seria pojazdów typu SUV, a także pojawiły się nowe modele A5 (w dwóch wersjach nadwoziowych) i sportowe R8, które oglądane w salonie „na żywo” naprawdę robiło wrażenie.

Samochody Audi o charakterze sportowym to jakby pewna osobna kategoria. Pierwszym, jakiego model kupiłem jeszcze w 1986 roku było słynne,  Audi Quattro (na bazie Coupe B2).  Samochód, który chyba jako pierwsze auto z napędem na obie osie (4×4) święcił tryumfy w wielu rajdach, zrewolucjonizował je i był prekursorem współczesnych maszyn WRC. 

Kolejnym sportowym modelem, jaki w 1990 roku zdobyłem było Audi Coupe B3. Samochód od początku mi się podobał i w trakcie jednej z podróży kupiłem jego modelik w muzeum Volkswagena w Wolfsburgu. Marzył mi się model w kolorze złoty metalik, jednak kupiłem modelik czarny, bo tylko taki był do kupienia w muzeum. 

W roku 1998 ukazało się Audi TT. W przeciwieństwie do opisanych powyżej modeli, które były właściwie odmianami Coupe produkowanych równolegle modeli Audi 80 (B2, B3 i B4), Audi TT zupełnie nie nawiązywał do „cywilnych” modeli marki. Sportowy samochód, w którym przód i tył wyglądały niemalże tak samo, nie przypadł mi do gustu. (Kształt lamp przednich i tylnych był praktycznie identyczny, różniły się one tylko kolorem). Dwa lata po premierze auta, w małym sklepiku w Mińsku Mazowieckim, kupiłem za 10 zł modelik-zabawkę z napędem, wykonany dokładnie w skali 1:43, bo Audi TT kiedy się ukazał, był jednak swego rodzaju sensacją. Trzy lata później, na jednej z giełd kupiłem (za 60 zł) znacznie lepiej wykonany, model firmy Minichamps (prezentowany w jednym z albumów), zaś modelik-zabawkę sprzedałem.  Nie pamiętam skąd, mam jeszcze jeden taki modelik-zabawkę, w innym kolorze, a leży on w moim pudle numer 4. Tę drugą zabawkę zostawiłem sobie jako ciekawostkę – wykonaną w dokładnie tej samej skali „podróbkę” właściwego modelika.

W 2007 roku ukazało się Audi A5. Tak jak napisałem na wstępie, „duże” coupe Audi na zdjęciach od razu mi się spodobało. Samochód mimo, że ma nadwozie zaprojektowane w sposób bardzo „klasyczny” (proporcje, linie, detale) na ulicy wygląda nieco inaczej niż na zdjęciach, co nie znaczy, że to sportowe, niskie, szerokie i dość duże auto nie wygląda wystarczająco „agresywnie”, wręcz przeciwnie. Poza tym chyba przypadło do gustu również nabywcom. Na warszawskich ulicach wcale nie trudno jest je zobaczyć.  

Kiedy w połowie listopada ubiegłego roku modelik A5 pojawił się na Allegro,  postanowiłem spróbować i nieco urozmaicić moją dość skromną kolekcję modelików Audi:

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Licytacja się udała. byłem jedynym jej uczestnikiem, więc ją wygrałem. Modelik odebrałem na początku grudnia, w małym sklepiku w galerii Złote Tarasy, tym samym, co w przypadku opisywanego rok temu londyńskiego autobusu.  

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Zapakowany w oryginalne „salonowe” opakowanie z hologramem Audi, a wyprodukowany przez firmę Schuco, kosztował mnie „całe” 39 zł.  

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Na modeliku dokładnie widać, zamierzenie projektanta nadwozia: Poprowadzoną w typowo „klasyczny” sposób linię przełamania górnej części błotników i drzwi, w kształcie „łagodnej fali”  

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Modelik ma pewne drobne wady. Jak widać na zdjęciu koła przednie trochę za bardzo wystają poza obrys nadwozia (zwłaszcza z prawej strony). Wada nie jest jednak aż tak rażąca i na razie nie mam zamiaru jej poprawiać, bo nie bardzo wiem, jak modelik rozebrać, a poza tym: 

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Modelik został wyposażone w świetnie wyglądające, foto-trawione, ażurowe tarcze hamulcowe, które obracają się wraz z kołami, zaś maleńkie imitacje zacisków hamulcowych pozostają nieruchome. Nie chciałbym tej naprawdę „misternej” konstrukcji popsuć, w trakcie ewentualnej poprawki rozstawu kół.

Do zakupu modelika podchodziłem bez specjalnych emocji: Uda się, to dobrze, nie uda się, to trudno. Kiedy jednak wyjąłem go z pudełka i obejrzałem, bardzo mnie ucieszył i naprawdę mi się spodobał.

W kolekcji mam ponad 60 modeli osobowych aut Mercedes-Benz, 50 Fiatów, prawie 40 modeli aut Renault i tyle samo Volkswagen, 30 BMW i tylko 15 Audi (wraz z pokazanym tu świeżym nabytkiem)

pozdrawiam

 

P.S. 16 stycznia 2017 

Dziś, przeglądając Internet, zorientowałem się dlaczego, samochód na zdjęciach „w sici” od razu mi się spodobał. Z Wikipedii dowiedziałem się, że projektantem nadwozia A5 był znany włoski stylista Walter de Silva . W kolekcji mam kilka modeli zaprojekotwanych przez niego samochodów, a kilka innych aut, które też zaprojektował, naprawdę mi się podoba.

Reklamy

145. Okazyjny zakup – Audi A4 – B7

Jeśli ktoś mówi dzisiaj  „solidny niemiecki samochód”,  z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, iż ma na myśli właśnie auto marki Audi.

Historię, od momentu powstania marki Audi do początku lat siedemdziesiątych, jak również jej powojenną restytucję, a właściwie przekształcenie firmy DKW – Auto Union we współczesne Audi, opisywałem już na tym blogu, nie będę się więc powtarzał. Dzisiaj zajmę się kilkoma modelami, które moim skromnym zdaniem były „kamieniami milowymi” w późniejszej, a we właściwie współczesnej historii tej marki.

Pierwszym z nich był Samochód Roku 1972 – Audi 80 (model B1). Ponieważ modelik tego auta prezentowałem rok temu na tym blogu, dodam tylko, że był to pierwszy model Audi, który mi się spodobał i zwrócił moją uwagę na tę, w latach siedemdziesiątych, młodą jeszcze i dość mało popularną w Polsce markę. Mój szacunek wzbudziło zwłaszcza zdobycie przez to auto tytułu samochodu roku i pokonanie w konkursie wielu samochodów, które śmiało dziś można uznać za prawdziwe „ikony” motoryzacji lat siedemdziesiątych, o czym zresztą też już szerzej pisałem. Dla przypomnienia, oto zdjęcie modelika tego bardzo zasłużonego w historii marki auta:

145. Audi 1

Zanim jednak w1972 roku, na rynku pojawiło się Audi 80 i dało początek długiej, uznanej i popularnej serii, której bezpośrednim kontynuatorem jest główny bohater dzisiejszego wpisu, w programie marki znajdowały się od kilku lat modele większe – modele serii 100. Samochody te z uwagi na to, iż należały do klasy średniej wyższej i były dość drogie, można było na naszych drogach spotkać nader rzadko, a i w Europie nie były zbyt popularne. Stylizacja ich nie wyróżniała się niczym szczególnym i nie były tak rasowe jak ich konkurenci produkowani przez Mercedesa czy BMW. W latach siedemdziesiątych modele serii 100 wyglądały niemal jak inne Volkswageny, tyle że duże, a najbardziej przypominały Passata B1.

Przełom nastąpił w 1982 roku. W pierwszej połowie lat osiemdziesiątych, wiele europejskich firm samochodowych zaczęło powoli zrywać z sięgającą niemal początku lat sześćdziesiątych tradycją projektowania kanciastych, pudełkowatych nadwozi. Pierwszy chyba krok w kierunku bardziej obłych nadwozi, a zarazem bardziej dopracowanych pod względem aerodynamicznym zrobili oczywiście Francuzi, wypuszczając na rynek jeszcze pod koniec lat siedemdziesiątych modele Renault 18 i Fuego. Później wyszedł Ford Sierra, który na ulicy w Warszawie wyglądał bardziej na jakiś futurystyczny prototyp niż realny samochód. Miej więcej w tym samym czasie pojawiło się nowe Audi 100. Miało zupełnie inną sylwetkę niż poprzednik, było zdecydowanie obłe, bardziej obłe niż niemal wszystkie samochody jakie się w owym czasie widywało na ulicach. Miało też chyba najniższy w owym czasie współczynnik oporu aerodynamicznego CX=0,3. Z tego też względu otrzymało adekwatną do wyglądu ksywę „cygaro”. 

145. Audi 2

Auto wyglądało świeżo i naprawdę dobrze, było łatwo rozpoznawalne i zewnętrznie bardzo się podobało. Jednak kiedy na jesieni 1988 roku usiadłem kilka razy za jego kierownicą, (samochód taki miała jako służbowy firma w RFN, w której wówczas pracowałem) poczułem się rozczarowany. Samochód choć naprawdę duży i wygodny, ale był słabo wyposażony (nie miał np. regulowanej wysokości kierownicy), był nieporęczny (zwłaszcza przy parkowaniu) prowadził się średnio i w porównaniu z Oplem Rekoredem, (że o Omedze nie wspomnę) wydał mi się „surowy”.

W1986 roku odbyła się premiera kolejnego „kamienia milowego” w historii marki – Audi 80 (B3). W tamtym czasie pracowałem już w RFN i na premierę wybrałem się (3 km na piechotę) do sąsiedniego miasta powiatowego – Sigburga, stolicy powiatu, na terenie którego leżała ówczesna stolica całego RFN – Bonn. W salonie Audi mogłem nie tylko obejrzeć całkiem nowe auto, ale porównać je z poprzednikiem – modelem B2. Auto wydawało się nieco mniejsze od poprzednika, co mnie trochę zaskoczyło, miało świeży zupełnie inny design i podobało mi się bardzo, do momentu kiedy nie otworzyłem klapy bagażnika. Kiedy to zrobiłem, okazało się, że nowy model ma chyba o 1/3 mniejszy bagażnik od poprzednika. Na domiar złego samochodem nie dało się przewozić żadnych długich przedmiotów, bo między oparciem siedzenia tylnego, a kufrem znajdował się sporych rozmiarów zbiornik paliwa, który znacznie ograniczył nie tylko pojemność samego bagażnika, ale i funkcjonalność całego samochodu. Ta wada nie zaciążyła jednak w żaden sposób na popularności auta. Zaraz po premierze na ulicach zaczęły się pojawiać nowiutkie 80-tki, które wyglądały świeżo, ale też zupełnie inaczej niż inne samochody. Moją uwagę zwróciła zwarta, bardzo obła sylwetka, wysoko, jak na owe czasy poprowadzona linia okien bocznych i bardzo krótki kufer. Choć samochód był sedanem, bardziej wyglądał w owym czasie na liftbeck’a o modnych wtedy proporcjach bryły zwanych fachowo „dwa i pół pudełka”. Samochód wyglądał o wiele „masywniej” niż inne, ale prezentował się naprawdę dobrze.

145. Audi 3

Auto pomimo tego, że było naprawdę udane i popularne, dość szybko jak na owe czasy, bo już kilka lat później przeszło gruntowną modernizację. Zmieniono wygląd przedniej części nadwozia, zastosowano nowe bardziej wystające poza obrys nadwozia zderzaki, przeniesiono z bagażnika pod podłogę nieszczesny zbiornik paliwa i wydłużono rozstaw osi o 6 cm. Tak powstał bardzo podobny do B3 kolejny model B4.

Zmieniono też konstrukcję tylnego zawieszenia, a kilka lat po premierze B3 miałem okazję przekonać się osobiście dlaczego. Gdzieś w 1990 lub 91 roku w trakcie mojego drugiego pobytu w Niemczech wybrałem się (jak to miałem w zwyczaju) na długi wieczorny spacer. Po dobrej godzinie łażenia po uliczkach miasta, w którym mieszkałem rozbolały mnie nogi, byłem jakieś 4 km od domu, a do tego zaczął padać deszcz ze śniegiem. Nie miałem przy sobie biletu na autobus, było dość późno i postanowiłem wrócić ze spaceru taksówką. Pierwszą jaką złapałem było właśnie Audi 80 B3. Kiedy zająłem miejsce na tylnej kanapie, już po kilku chwilach moją uwagę zwróciło nie tylko mało komfortowe zawieszenie tylne auta, ale i nieprzyjemne odgłosy z niego dochodzące. Auto nie było przecież stare, bo takim być nie mogło, mogło mieć spory przebieg, było jednak eksploatowane na jednych z najlepszych dróg w Europie. Wtedy właśnie zrozumiałem, dlaczego konstruktorzy z Audi robiąc gruntowną modernizację B3 (jaką właściwie było B4) zmienili zupełnie konstrukcję tylnego zawieszenia.

Następcą modeli B3 i B4, modelem B5 oznaczonym już jednak nową handlową nazwą jako Audi A4, miałem możliwość przejechania się  na szkoleniu w 2000 roku (zanim zostało rozbite). Samochód w porównaniu z Mercedesem i BMW nie zrobił na mnie oszałamiającego wrażenia, a historię związaną z rozbiciem B5 w trakcie szkolenia opisywałem dokładnie rok temu.

Kilka lat po pojawieniu się na rynku Audi A4  (B5) w salonach można było spotkać jego modeliki. Miałem nawet zamiar kupić taki modelik, jednak w salonie, w którym modelik spotkałem był tylko modelik czerwony, i choć jak na modelik salonowy nie był specjalnie drogi, nie był jednak też tani i  mimo, że samochód mi się podobał, w końcu ze względu na kolor modelik A4 sobie odpuściłem. (W owym czasie z uwagi na sporą liczbę modeli w kolorze czerwonym, przy zakupie kolejnego modelika starałem się tego koloru unikać).

Niedługo potem, na wczasach w Mielnie w 2001 roku, przed pawilonem, w którym mieszkaliśmy zobaczyłem kolejne wcielenie A4 – model B6. Auto bardzo mi się spodobało i zamiast modelika B5 postanowiłem zdobyć modelik B6. Jakiś czas później wybrałem się do salonu Audi, jednak modelik renomowanej w końcu firmy Minichamps nie przypadł mi do gustu. Licytowałem go kilka razy później na Allegro jednak aukcje albo odpuszczałem, albo z uwagi na to, że nie do końca byłem zdecydowany jaki kolor modelika kupić, aukcje przegrywałem. Tak minęło kilka kolejnych lat i kiedy w salonie Audi zobaczyłem już znacznie lepiej wykonany modelik B7, pomyślałem, że może warto kupić B7. Modelik salonowy nie był jednak tani, bo kosztował ok 80 zł. Tak naprawdę, nie byłem do końca przekonany czy chcę mieć modelik B6 czy B7. Wizualnie jako samochód bardziej podobał mi się zawsze B6, poza tym już dawno postanowiłem ograniczyć moją kolekcję prezentującą niejako historię motoryzacji do modeli aut z XX wieku i B6, który ukazał się w roku 2000 bardziej by do niej pasował niż B7 z roku 2004. Jednak z drugiej strony modelik B7 nie dość, że znacznie lepiej wykonany, prezentował nową charakterystyczną dla Audi atrapę przednią (nazywaną przeze mnie „paszczą”). Modelik B6 był w pewnym momencie na Allegro nawet tani, w jednej z obserwowanych jakiś czas temu aukcji poszedł za ok 20 zł. Jednak przód modelika był łudząco podobny do kupionego cztery lata temu modelika A3. I tak czas mijał, modeliki B6 z czasem prawie z Allegro zniknęły , zaś w drugiej połowie września na pojawił się tam modelik niedrogo modelik B7, co prawda bez opakowania, za to sprzedający był z Warszawy. Do końca nie byłem jednak zdecydowany i jeszcze nadzień przed końcem aukcji ściągnąłem z Internetu zdjęcia modelików B6 i B7 w tym samym kolorze i je porównałem. Dopiero to porównanie skłoniło mnie do zalicytowania. Aukcję wygrałem:

145. Audi 4

Modelik kosztował całe 35 zł. Odebrałem go osobiście 26 września, dokładnie po drodze z pracy do domu nie zbaczając właściwie z trasy nawet o kilometr.

145. Audi 5

W marcu 2007 roku trafiło mi się „w zastępstwie” szkolenie wyjazdowe do Hiszpanii. Odbywało się ono na torze wyścigowym niedaleko Sewilli. Oprócz zwiedzania samej Sewilli i knajpek na starówce, gdzie odbyliśmy zwyczajowe Tapas Tour, jednym z elementów szkolenia były jazdy po torze, zaś jednym z elementów jazd był slalom – coś w rodzaju „testu łosia”. I znów, jak w przytaczanym już tutaj szkoleniu z 2000 roku, stawka była doborowa: Mercedes-Benz (W204), BMW (E90) Lexus I30 i właśnie Audi A4 (B7). Przed „testem łosia” prowadzący szkolenie poprosił nas – uczestników o zapisanie wrażeń z jazd i dokonanie oceny pojazdów. Jednocześnie zwrócił naszą uwagę na to, iż „Audi to model praktycznie siedmioletni, za chwilę ukaże się jego następca” i prosił abyśmy w naszej ocenie uwzględnili powyższe fakty. Audi było jedynym samochodem w stawce wyposażonym w napęd na koła przednie, a mimo to wrażenia jakie odniosłem z jazdy samochodem między rozstawionymi dość ciasno słupkami slalomu zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie, ale nie tylko mnie, inni uczestnicy też je podzielali.

Po tym doświadczeniu nabrałem szacunku do produktów tej marki. Nie tylko zresztą użytkownicy cenią sobie samochody Audi. Na publikowanej nie tak dawno prze portal Onet.pl liście „Top 10” modeli samochodów najchętniej kradzionych w Polsce zarówno A4, jak i A6 zjęły jedne z czołowych pozycji (miejsca 4 i 5).

pozdrawiam

96. Wreszcie gotowy – Audi 80 (B1)

  Marka Audi liczy sobie co prawda równiutkie 100 lat, jednak jej właściwa, współczesna historia jest znacznie krótsza i zaczyna się w roku 1964.

Historia marki jest zresztą niespójna i bardzo zawiła. W 1909 roku, jeden z wielkich pionierów motoryzacji – August Horch został zmuszony do opuszczenia stworzonej przez siebie firmy (wytwarzającej auta pod znaną marką Horch) i powołania do życia w Zwickau nowej spółki. Jednak w nowej firmie nie mógł już używać własnego nazwiska do firmowania powstających w niej samochodów i wtedy narodziła się druga powołana do życia przez Augusta Horcha marka – Audi.  W 1932 roku firmy Audi, DKW, Horch i Wanderer tworzą koncern Auto Union, a jego znakiem firmowym stają się cztery zachodzące na siebie pierścienie (aktualnie znaczek Audi). Przed wojną marka Audi jest najmniejszą i najmniej znaną marką tego koncernu. Po wojnie główne zakłady Auto Union w Zwickau zostają w radzieckiej strefie okupacyjnej i w NRD właśnie w nich produkowane są poczciwe Trabanty. Jednak część załogi przedwojennego koncernu z Zwickau  osiedla się w Ignolstadt (obecna siedziba Audi). Firma Auto Union się odradza i produkuje samochody pod marką DKW (tradycyjnie z napędem na przednie koła i dwusuwowym silnikiem). W latach 1958-1964 właścicielem Auto Union był koncern Daimler-Benz  i wtedy to właśnie w biurach konstrukcyjnych marki Mercedes-Benz rodzi się w 1963 roku samochód DKW F102 (jeszcze z silnikiem dwusuwowym). W 1964 roku kontrolę nad Auto Union przejmuje Volkswagen. Jednak rozwój nowych modeli dalej odbywa się we współpracy z Daimler-Benz. F102 zostaje nieco zmodernizowany, otrzymuje czterosuwowy silnik, oznaczenie F103 i w 1965 roku ukazuję się już jako pierwszy powojenny samochód marki Audi. (znany później jako Audi 60)

Jak już pisałem na tym blogu w poście o Golfie V, Volskwagen na początku lat siedemdziesiątych był w poważnych tarapatach. Wcześniejsza decyzja o przejęciu Auto Union i wypuszczeniu na rynek modeli Audi okazała się dla koncernu zbawienna. Najważniejszym zaś modelem, który wówczas pomógł przełamać Volkswagenowi złą passę okazał się Audi 80 (B1).

Samochód od razu odniósł sukces. W corocznym prestiżowym konkursie na samochód roku zdobył tytuł Car of the Year 1972. W konkursie  pokonał między innymi tak znane i później przez długie lata produkowane auta jak: Renault 5, Mercedes 350 SE (w116), dwie Alfy Romeo: Alfettę i Alfasud oraz Peugeota 104 i Fiata 126. Audi 80 (B1) zapoczątkował długą serię modeli „osiemdziesiątek”, której następcą stała się aktualna seria modeli A4. I chyba fakt najważniejszy: to na bazie tego auta – jako jego odmiana powstał pierwszy Volkswagen Passat – model B1.

Ten ostatni fakt miał zresztą wpływ nie tylko na historię i obecną pozycję marki Volkswagen. Ogromne podobieństwo obydwu aut spowodowało, że do zakupu modelika Audi 80 (B1) dojrzewałem przez ponad 20 lat. Miałem w kolekcji od dawna Volkswagena Passata (B1) i zakup modelika praktycznie tego samego samochodu wcale mnie nie podniecał. Nadarzyła się jednak okazja, którą opisałem tydzień temu. Jak obiecywałem, tak jest. Oto zdjęcia modelika po „remoncie” w moim „warstacie”

96. Audi 1

96. Audi 2

Modelik zwaloryzowałem dokładnie tak samo jak prawie bliźniaczy modelik Passata – pomalowałem atrapę.

96. Audi 4

A oto i „młodszy” nieco brat bliźniak:

96. Audi 5

Odmiana „fastback”(jeszcze nie hatchback) samochodu Audi 80:

96. Audi 6

Kupiony na flohmarku w Kolonii, w 1987 roku Volkswagen Passat (B1).

Obydwa modele pochodzą ze starej serii firmy Schuco. Są prawdopodobnie z końca lat siedemdziesiątych (z okresu kiedy obydwa samochody były jeszcze produkowane) W 1985 roku w niemieckich sklepach modelarskich nie było po nich już nawet śladu – dostępne były tylko na flohmarkach (i to nie często). Dla laików, osób nie zbierających modeli maja nad współczesnymi modelami jedną wielką przewagę – wszystko się w nich otwiera.

96. Audi 7

Ja też bardzo lubię takie modele, zwłaszcza gdy są precyzyjnie wykonane, a do takich można zaliczyć stare modele firmy Schuco. Od dawna tego typu modele nazywam „cztero-otworowe” Modele, w których nic się nie otwiera (a do takich należy niestety większość współczesnych miniatur aut) nazywałem kiedyś „skorupiakami”.

pozdrawiam

95. WARSZTAT – Wakacyjna zdobycz – Audi 80 B1

Dawno niczego nie pisałem na moim blogu. Powód? Brak nowych modeli ? Nie, po prostu brak czasu no i …… oczywiście wakacje.

W tym roku córka zadecydowała, że na urlop pojedziemy w góry. Ponieważ nigdy nie byłem na Dolnym Śląsku wybór padł na Szklarską Porębę i okazał się ze wszech miar trafny. Miasteczko nie tylko leży tuż u podnóża wspaniałego pasma Karkonoszy, ale jest też świetną bazą wypadową zarówno do Czech, jak i do Niemiec. Urlop w tym roku miałem wyjątkowo aktywny. W Szklarskiej Porębie jest co robić: zdobyliśmy Wysoki Kamień w Górach Izerskich, Łabski Szczyt i Śnieżne Kotły w Karkonoszach. Byliśmy 2 razy w czeskim Harahowie, pojechaliśmy samochodem do Drezna, zajrzeliśmy też do „studni niewiernych żon” na zamku Czocha, a ostatniego dnia pobytu pojechaliśmy na jednodniową wycieczkę do Pragi, która naprawdę mnie urzekła.

To nie wakacyjna pocztówka, ale zdjęcie, które udało mi się zrobić z mostu Karola podczas tej wycieczki:

95. Audi 1

Na wypadek zaś, gdyby w górach nie było pogody, zabraliśmy ze sobą laptopa. A wiadomo, jak jest laptop, to można coś wylicytować na Allegro. Trzeciego dnia pobytu, wybraliśmy się na wycieczkę na Wysoki Kamień (skąd roztacza się piękny widok na Karkonosze). Stamtąd poszliśmy na Zakręt Śmierci i przez całą Szklarską Porębę wróciliśmy na kwaterę (położoną pod wyciągiem na Szrenicę). Przeszliśmy kilkanaście kilometrów, po drodze zjedliśmy obiad i nie mogłem zdążyć na zakończenie aukcji starego modelika firmy Schuco – Audi 80 B1. Jednak przed wyjściem w góry, po śniadaniu, włączyłem laptopa, wszedłem na Allegro i zalicytowałem modelik przewidując, że wycieczka może się przeciągnąć i na końcówkę aukcji mogę nie zdążyć.

95. Audi 2

Po wycieczce, bardzo byłem ciekaw jak zakończyła się aukcja. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że ją wygrałem. Czy można kupić ciekawy i naprawdę stary model taniej niż w kiosku modelik z serii Kultowe Auta PRL? Okazuje się, że można (cena końcowa 10,50 zł). Razem z przesyłką modelik kosztował mnie 18,5 zł.

Na załączonym do aukcji zdjęciu (powyżej) modelik nie wyglądał najlepiej, był poobijany, nie miał „koguta” i w ogóle nie bardzo było wiadomo w jakim stanie przyjdzie. Kupiłem go z zamiarem przemalowania i przerobienia na wersje „cywilną”.  Gdy we czwartek do mnie dotarł, okazało się, że jest w zupełnie niezłym stanie. Postanowiłem więc go nie przerabiać, a przywróć do dawnej świetności. Oskrobałem z farby dach, zaś na pozostałych ubytkach lakieru zrobiłem zaprawki.

95. Audi 3

Wielką zaletą starych modeli jest to, iż bez problemu dają się rozebrać. W modeliku wystarczy wyciągnąć tylny zderzak, a dalej już „leci samo”.

95. Audi 4

Dorobiłem też „koguta”, od początku. Resztki starego znalazłem co prawda we wnętrzu modelika, ale nie udało się ich do niczego wykorzystać.

Wczoraj wieczorem i dzisiaj rano dwukrotnie pomalowałem dach. Malowania serdecznie nie znoszę, ale cóż czasem trzeba. Dach miał najbardziej widoczne i dość spore ubytki lakieru i chyba nie było innego wyjścia.

Modelik nie jest jeszcze gotowy. Trzeba dorobić literkę „P” na masce. Dach co prawda wysechł i dosłownie godzinę temu udało mi się go spolerować, ale trzeba położyć jeszcze trzecią (najważniejszą) ostatnią warstwę farby.

Modelik na razie wygląda tak: 

95. Audi 5

Gdy go skończę zrobię nowe zdjęcia i na pewno go tu zaprezentuję.

pozdrawiam

6. AUDI A3 – ostatni zakup

Przez lata uzbierałem wiele modeli. Jednak niedawno zacząłem się zastanawiać, dlaczego mam tak mało modeli Audi? Pierwsze dwa kupiłem dokładnie dwadzieścia lat temu, a później zaledwie kilka.

Wydaje mi się, że samochody tej marki od dwudziestu lat są do siebie bardzo podobne. Od Audi 100 (cygara) do aktualnego A6 wygląd nadwozia ewoluuje stopniowo (ale bez wielkich przełomów) i w skali 1:43 różnice sylwetki są mało widoczne. W przypadku modeli 80 i A4 różnice te są jeszcze mniejsze i właściwie wszystkie modele tej serii to wariacje na temat Adi 80 z 1986 roku. Oglądając samochody tej serii, w niektórych przypadkach trudno się zorientować, czy kolejny model to zupełnie nowy model, czy tylko gruntowny facelifting.

Postanowiłem jednak urozmaicić moja kolekcję Audi i wybór padł na dwa modele A3 i A4. Licytowałem A3, ale aukcję przegrałem, postanowiłem więc kupić srebrne A4. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się jednak, iż prowadzący w aukcji A3 wycofał się na 10 minut przed końcem, a osoba, która wygrała, twierdziła z kolei, iż ktoś włamał się na jej konto i zalicytował za nią. Dowiedziałem się o tym wszystkim tuż przed końcem aukcji A4, więc ją sobie odpuściłem i kupiłem w końcu licytowane wcześniej A3. Myślę, że to dobry wybór, bo samochód ten (przynajmniej z tyłu) zdecydowanie różni się od  innych modeli Audi z mojej kolekcji.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA