314. Kolekcjonerskie reminiscencje – Renault RS11

Ten blog od samego początku, a 9 września obchodził już 16 urodziny, nazwałem „krótka historia motoryzacji w miniaturze”. Pokazuje on moją subiektywną (skądinąd) historię motoryzacji, zobrazowaną modelami samochodów, które zbieram od ponad 38 lat. Historia ta obejmuje różne okresy i dotyczy różnego rodzaju pojazdów. Prezentuję i opisuję tu zazwyczaj samochody osobowe, te mniej i bardziej z historii znane, ale nie tylko. Opisywałem tu i pokazywałem także modele samochodów dostawczych, ciężarowych, pojazdy wojskowe, a nawet czołgi czy ciągniki rolnicze.

Moja kolekcja to głównie modele aut popularnych, takich jakie można było w okresie głównie XX wieku spotkać na ulicach miast. Stosunkowo mało miejsca poświęciłem tu sportowym odmianom takich właśnie zwykłych samochodów. Modeli takich mam w kolekcji relatywnie niewiele, więc i wpisów na blogu było zaledwie kilka (Polski Fiat 125p rally, Toyota Corolla WRC i Lancia Stratos). Mam też w kolekcji kilka innych rajdówek, a także kilka modeli aut z wyścigów samochodów turystycznych czy DTM (co widać w albumach obok). Niestety modele te trafiły mi się na kilka lat przed założeniem bloga i na wpis się nie załapały. Kupioną zaś 5 lat temu Sierrę RS500, w trakcie próby szybkich poprawek trochę uszkodziłem (i nie bardzo wiem jak to naprawić), dlatego jej tu nie opisałem.

Do tej pory nie miałem też okazji opisać tu bolidu Formuły 1. Okazja się oczywiście nadarzyła. W 2013 roku udało mi się po wielu latach poszukiwań kupić na Allegro modelik Ferrari 126 C2. (Co prawda nie z numerem startowym 27 jaki miał Gilles Villeneuve, a 28 jaki miał Didier Pironi). O jego opisanie jakoś się jednak nie pokusiłem, bo przecież w owym czasie wszyscy chyba kolekcjonerzy w Polsce byli owładnięci manią „kultowych aut PRL”. Seria wciąż się jeszcze ukazywała, budziła emocje i to był wtedy „temat na czasie”. Może też właśnie dlatego udało się Ferrari w ogóle kupić.

„Krótka historia motoryzacji” nie byłaby jednak pełna, gdybym nie pokazał tu i nie opisał choćby jednego bolidu Formuły 1.

Jak zapowiedziałem w poprzednim wpisie, w ubiegłą niedzielę w Warszawie, a właściwie podwarszawskim Ursusie odbyła się kolejna giełda modeli.

Dzień wcześniej, jeszcze w trakcie naszego (z żoną) pobytu na reklamowanym tu również 45. Święcie Kwiatów Owoców i Warzyw (w Skierniewicach) zadzwonił kolega i zapytał czy się wybieram. Odpowiedziałem, że tak, bo giełdy staram się nie odpuszczać. Wybierałem się na nią raczej towarzysko, bo kolekcja (jak już tu nie raz pisałem) „pęka w szwach”. Z poprzedniej giełdy przywiozłem tylko modelik: Renault 10 w kolorze brązowy metalik (zdecydowanie ładniejszy i trochę lepiej wykonany od opisywanego tutaj), co prawda bez lusterka, ale za całe 10 zł . Tym razem stało się jednak inaczej.

Kiedy wszedłem do hali Neo Garage, już na jednym z pierwszych oglądanych stoisk zauważyłem żółty bolid Renault, o którym już od kilku dobrych lat myślałem.

Zapakowany w blister modelik wziąłem do ręki i zapytałem znanego mi z giełdy kolegę z Gdańska (któremu kiedyś podarowałem zdjęcie mojej córki z serialu „Do dzwonka” z jej autografem) „ile za to?”. Wtedy pojawił się inny kolega z Gdańska (od którego kilka lat temu kupiłem opisywany tu modelik Nissan Fairlady Z 432) i odpowiedział: 30zł.

Nie zastanawiałem się ani chwili. Wyjąłem szybko portfel, aby nikt mnie nie ubiegło i od razu modelik kupiłem. To było to, czego od lat szukałem. Po różnych przemyśleniach doszedłem do wniosku, że trzeci w kolekcji model Formuły 1 będzie to chyba żółty Renault (z końca lat 70-tych), bo bolidy z tego okresu są moim zdaniem najładniejsze. Napisałem tu „chyba”, bo do żółtego modelika Renault dojrzałem kilkanaście lat temu, jeszcze w czasie „kultowego szaleństwa”, kiedy takie modele można było na Allegro trafić i nie były one wcale aż takie drogie.

Nawet chyba wtedy któryś obserwowałem i licytowałem, ale kupić mi się nie udało. Później, w 2016 roku gdy „kultowe szaleństwo” się skończyło, modeliki też jakby z rynku zniknęły. Cóż w kolekcjonerstwie tak była. Kiedy przegapi się właściwy moment, trzeba później wykazać się „anielską” cierpliwością i czekać na kolejną okazję czasem wiele lat.

Moja przygoda z modelikami bolidów Formuły 1 trwa już prawie 20 lat, a prezentowany tu model to raptem trzeci taki model w kolekcji. Dlaczego ? Otóż kiedy zacząłem zbierać modele w skali 1:43 od samego początku wykluczyłem z nich modele wszelkiej maści pojazdów prototypowych, doświadczalnych i tych z bardzo krótkich serii, w których powstaje kilka, czy kilkanaście sztuk, a do takich właśnie pojazdów należą bolidy Formuły 1.

W 2003 roku trafiły mi się okazyjnie modeliki McLaren: MP4/13 #7 i dwa MP4/15 #2, których kierowcą był David Coulthard. Dwa z nich na giełdach sprzedałem i zarobione pieniądze wsparły zakupy innych modeli do kolekcji. Ponieważ były to modele renomowanej firmy Minichamps, ostatni postanowiłem sobie zostawić. Modelik przedstawia bolid z 2000 roku, a że w owym czasie Mercedes-Benz właściwe niejako „wchodził” do Formuły 1, więc modelik bolidu potraktowałem jako „urozmaicenie” sporej już wtedy kolekcji modeli aut tej marki.

Po jakimś czasie, kiedy w mojej kolekcji było już kilkanaście modeli Ferrari, doszedłem do wniosku, że ta „mini-kolekcja” nie może się składać z samych samochodów sportowych. Przecież samochody Ferrari są w Formule 1 obecne nieprzerwanie od samego jej powstania.

Z podobnych powodów w kolekcji znalazł się pokazany tu żółty bolid.

W kolekcji miałem dotychczas 39 modeli samochodów Renault. Jest to pod względem liczebności czwarta marka w mojej kolekcji, po modelikach marek Mercedes-Benz, Fiat i Volkswagen, który teraz liczy tylko 1 sztukę więcej niż Renault. Toteż doszedłem do wniosku, że warto byłoby uzupełnić modele Renault o bolid Formuły 1, bo przecież auta czy też silniki tej marki były obecne w Formule 1 od 1977 roku (aż do 2020 roku). Przyznam się jednak szczerze, że w temat zbytnio się nie zgłębiałem. Po prostu oglądałem od czasu do czasu (przeważnie przy okazji) w sklepach internetowych i na aukcjach, różne modele bolidów Renault. Wybór padł na RS11 przede wszystkim ze względów estetycznych i kolorystycznych (dokładnie tak samo jak w przypadku Ferrari).

Żółty kolor modelika kojarzy się jednoznacznie z marką i banerami oraz „obrandowaniem” salonów samochodowych Renault. A bolidy z drugiej połowy lat siedemdziesiątych są moim zdaniem najładniejsze w jej historii. Może to i subiektywna ocena, ale cóż współczesne długie „rozwleczone” bolidy choć na pewno o wiele bezpieczniejsze niż te starsze, po prostu mi się nie za bardzo podobają.

Modelik dostępny jest na rynku od wielu chyba lat. Kiedy otworzyłem opakowanie, a właściwie rozpiąłem dwie połówki blistra, byłem trochę zaskoczony kiedy ujrzałem logo renomowanego producenta modeli. Jeszcze ciekawsza okazała się historia samego samochodu, którą co prawda po angielski, można przeczytać tutaj:

NOREV 518945 Scale 1/43 | RENAULT F1 RS11 N 15 GP DIJON 1979 J-P.JABOUILLE YELLOW WHITE (carmodel.com)

Kiedy ją przeczytałem, zrozumiałem, dlaczego modelik Renaullt RS11 jest na rynku od wielu, wielu lat. Ten samochód był pierwszym bolidem Renault, który w Grand Prix Francji na torze Dijon odniósł podwójne zwycięstwo. Jean-Pierre Jabouille był bezapelacyjnie pierwszy. Zaś o drugie miejsce zaciętą walkę, która przeszła do historii, stoczyli Gilles Villeneuve w Ferrari 312 T4 oraz drugi bolid Renaullt pilotowany przez René Arnoux:

Renaullt RS11 było też pierwszym samochodem z silnikiem turbodoładowanym, który odniósł spektakularne zwycięstwo w wyścigu Formuły 1. Prezentowany tu modelik pochodzi prawdopodobnie z jakieś serii gazetowej, bo kiedy obejrzałem zdjęcia innych modeli tego auta, doszedłem do wniosku, że w modeliku warto by poprawić (np. pomalować na srebrno) kolektory dolotowe na silniku, tak aby były lepiej widoczne. (To samo dotyczy rur wydechowych). Aby upewnić się, jak powinno to wyglądać zacząłem z Internetu ściągać zdjęcia silnika, które dość szybko znalazłem. Znalazłem też przy okazji coś takiego:

Aby przymierzyć się do przeróbki, a właściwie drobnej waloryzacji, odkręciłem od sporu 2 śrubki i próbowałem wyjąć podwozie. Z tyłu ładnie odeszło, jednak w samym „dziobie” siedziało twardo w nadwoziu. Rozkręcałem i skręcałem modelik kilka razy i nic. Płytka podwozia pozwalała się mocno odgiąć jednak dostęp do górnej części silnika był słaby. Za którymś razem jednak w ręku została mi tylko górna część nadwozia :

Wtedy okazało się, że modelik można rozłożyć niemal tak samo, jak rozkładał się prawdziwy samochód. Teraz dostęp do silnika jest dość dobry. Zachodzi jednak pytanie, jak waloryzację zrobić? Pomalować po prostu kolektory srebrną farbą, czy okleić aluminiową folią i spolerować, aby uzyskać efekt bardziej przypominający chrom ?

A przy okazji proszę, tak wyglądają wspominane tu wszystkie 3 moje modele Formuły 1 razem :

Od lewej: McLaren Mercedes Mp4/15 # 2 David Coulthard z sezonu 2000 firmy Minichamps, Ferrari 126 C2 z GP San Marino 1982 # 28 Didier Pironi firmy Brumm i Renault RS11 z GP DIJON 1979 # 15 Jean – Pierre Jabouille firmy Norev.

pozdrawiam

P.S. 20 września

Kiedy w poszukiwaniu materiałów do tego wpisu, przeglądając Internet trafiłem na ciekawą stronę o modelikach aut: https://www.maronline.org.uk/ To właśnie z niej dowiedziałem się, że opisywany tu i pokazany na filmie historyczny pojedynek kierowców Formuły 1 w trakcie Grand Prix Francji na torze Dijon firma Brumm zobrazowała również w formie modelików w skali 1:43 :

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s