305. Czy warsztatowe przygody mogą się przydać ? oraz Żubr A80

Stare polskie porzekadło, a właściwie zwrot z pierwszej polskiej encyklopedii (wydanej jeszcze w 1745 roku ) mówi: Koń jaki jest, każdy widzi. Właściwie to samo i tyle da się powiedzieć o modeliku Żubra, który 24 lutego ukazał się w kioskach w zupełnie nowej serii „Kultowe ciężarówki epoki PRL”. Modelik jest od ponad roku dobrze znany zbieraczom miniaturowych autek i bywalcom „modelikowych ” giełd . Ukazał się po raz pierwszy w „serii testowej” jesienią 2019 roku (wraz z opisywanym tu wtedy modelikiem samochodu Star 25). Pokazywany był zarówno na forum, jak i na wielu innych blogach. Ja o „testowy” modelik nie zawalczyłem. Dlatego teraz po jego zakupie na bazarze pod blokiem nie będę się nad nim specjalnie rozwodził, a ograniczę się do pokazania kilku zdjęć pod koniec tego wpisu.

Tym razem pragnę poruszyć temat „warsztatowy” ale nie w typowym dla tego bloga kontekście napraw i przeróbek modeli, ale a w kontekście przydatności doświadczeń zebranych w „modelikowym” warsztacie, w tak zwanym „życiu codziennym” nie związanym z modelikami. Sprawę tę niejako poruszałem tu już w kliku dość zapomnianych dawnych wpisach dotyczących remontów i wykończenia mieszkania , napraw i wykonania mebli czy też naprawy komputera. Nie zahaczyłem do tej pory jednak w żadnym wypadku o wątek kulinarny .

Teraz zamierzam ten błąd naprawić !

Otóż opiekując się kilka lat temu moją wiekową mamą nauczyłem się od niej robić szybkie, smaczne i proste w przygotowaniu danie . Danie to mama nazywała „grzybek” i my w domu teraz też je tak nazywamy. Do zrobienia „grzybka” potrzebny jest metalowy kubeczek o pojemności „kwaterki” , 2 jajka, mąka pszenna, sól, śmietana 12% lub 18% (jaka jest pod ręką) i odrobinka proszku do pieczenia (ten ostatni zacząłem używać od niedawna) . Przygotowanie wygląda tak: Najpierw do kubeczka wbijam 2 spore jajka ( po ok 60 g) po czym wsypuję 2 czubate łyżki mąki.

To wszystko na początku mieszam. Następnie dodają szczyptę soli (mama tak robiła) czubatą łyżeczkę śmietany. Małą szczyptę proszku do pieczenia (grzybek trochę lepiej rośnie i nie opada tak szybko). Ostatnia operacją to już moja modyfikacja. Po dodaniu śmietany zawartość kubka uzupełniam stopniowo mąką (ok 1 czubata łyżka ale na raty ) tak aby konsystencja była gęsta, ale jednak płynna.

Trzeba to wszystko jeszcze dobrze wymieszać. Mama kiedyś kręciła grzybka ręcznie, łyżką. Ala ja niestety tak nie potrafię, a zresztą od czego nowoczesna technika. Dobrych kilka lat temu wybrałem się z córką po coś do marketu ze sprzętem AGD i wróciłem z niego z blenderem, na zakup którego namówiła mnie córka. Właściwie blender w ostatnich dwóch latach, odkąd córka się wyprowadziła, używany jest chyba tylko do robienia grzybka.

Po wymieszaniu i zaparzeniu herbaty, zawartość kubka wylewa się na rozgrzaną patelnię z odrobiną oliwy czy oleju i smaży po kilka minut po obu stronach, aż do zarumienienia się. Zazwyczaj podawaliśmy „grzybka” posmarowanego dżemem (np. malinowym). Ostatnio , przez pandemię pokój córki zamienił się trochę w „spiżarnię” w której przy wyłączonym ogrzewaniu przechowujemy zapasy np. owoce. A, że jakiś czas temu w pobliskim Topazie zakupiłem w promocji 2 litrowe słoje miodu, postanowiłem „grzybka” zmodyfikować . Po usmażeniu smaruję go miodem i posypuję pokrojonym w kawałki bananem albo (jak na zdjęciu ) gruszką:

Blender nie ma jednak 2 lat ani 5, prędzej coś miedzy 8 a 10. Jakiś rok temu może wcześniej zauważyłem, że druty końcówki do ubijania piany, którą to właśnie kręcę „grzybka” trochę się powyginały. Jeden z nich, którego czubek nie był już obły, a przypominał literę V, próbowałem wyprostować i przywrócić do pierwotnego kształtu. Niestety pękł. Pomyślałem trudno, blender nie jest nowy i bez jednego drutu też da radę. Wyciągnąłem wiec dwa kawałki z obsadki i schowałem jako bardzo przydatny „materiał modelarski” de mojej szuflady z narzędziami modelarskimi. (W mieszkaniu mam jeszcze kilka szuflad z narzędziami i materiałami nie modelarskimi a raczej remontowo- budowlanymi). Jakiś czas było wszystko dobrze i blender, a właściwie jego przystawka bez jednego drutu też dawała radę. Jednak jesienią podczas przymiarki do robienia kolejnego już „grzybka” pękł drugi drut.

Muszę przyznać, że bardzo się tym zmartwiłem, bo z 5 drutów jakie miała końcówka sprawne zostały już tylko 3. Ja nie jestem może jakimś wielkim fanem tej potrawy, ale moja żona już tak i „grzybka” zarówno tradycyjnego podawanego z dżemem jak i tego z miodem i owocami, bardzo lubi. Zacząłem więc kombinować jakby to uszkodzenie naprawić i jedyne co przyszło mi do głowy to „główna” szuflada modelarska. Otóż na jej dnie leżą 2 kawałki bardzo przydatnego materiału opisywanego zresztą już na tym blogu dwukrotnie. Ów materiał to kupiona przed laty (w nieistniejącym sklepie modelarskim na Dzielnej) mosiężna rurka o średnicy zewnętrznej 2 i wewnętrznej 1 mm. Rurki tej używam zazwyczaj do przeróbek czy przedłużania osi w modelikach. (Ostatnio opisywałem ją przy okazji prezentacji 30 letniego modelika BMW) Tym razem z rurki odciąłem kawałek długości 1 cm , nasadziłem z obu stron na rozerwany pałąk. Aby obie strony siedziały w rurce tak samo pewnie zgiąłem ją nieco pośrodku a po wsadzeniu drutów zacisnąłem jeszcze kombinerkami .

Od tej trochę może prowizorycznej naprawy „grzybka” robiłem już kilka razy i jak narazie rozwiązanie się sprawdziło do tego stopnia, że zastanawiam się czy nie odszukać kawałków pałąka które pękły za pierwszym razem, nie obsadzić ich w nasadce z powrotem i też nie połączyć mosiężną tulejką w opisany powyżej sposób.

Jak więc widać, moje warsztatowe opisywane tu wielokrotnie poczynania mają zastosowanie nie tylko przy naprawach i przeróbkach modelików. Dzięki nim zgromadziłem całą masę różnych przydatnych narzędzi. Nabrałem wprawy, nauczyłem się cierpliwości i nie poddawania się w różnych z pozoru bardzo trudnych sytuacjach.

Ale wróćmy może do „konia” , który jaki jest każdy widzi.

Na początku lutego kiedy ukazał się w kioskach Star 266 miałem zamiar upolować go w jakim Empiku albo innym Inmedio. Jednak w środę pracowałem w domu (jak już od blisko roku) i nie bardzo mogłem z „domowej pracy ” wyjść. Kiedy skończyłem była 17. 30. Postanowiłem wpaść do kiosku Inmedio w centrum osiedla, ale zanim tam doszedłem wpadłem na bazarek pod moim blokiem do kiosku „Marka” na końcu bazarku i w nim modelik kupiłem. W środę 24 lutego na chwilkę wypadłem ok 14 na bazarek, bo na modeliku Żubra bardzo mi zależało. Tym razem nie doszedłem nawet do kiosku „Marka”, w którym dwa tygodnie wcześniej kupiłem stara. Modelik dopadłem w znajomym kiosku „u Asi” już na samym początku bazarku:

Na początku miałem wątpliwości co modelik właściwie przedstawia? (Późnego Żubra A80 czy pierwszego Jelcza 315)

Jednak po dokładnym obejrzeniu w Internecie zdjęć samochodu wątpliwości moje się nieco rozwiały .

Kabina to absolutnie Żubr A80, a nie późniejszy nieco Jelcz 315 z kabiną „starego” typu (jaką też dobrze dzieciństwa pamiętam)

Aby była pełnia szczęścia przydało by się przerobić, a właściwie dorobić widoczne z zewnątrz piasty tylnego mostu. Ale niestety w Internecie nie znalazłem zdjęć na tyle dobrych, że na ich podstawie można by takie piasty dorobić.

A tak mamy to do czynienia z modelikiem późnego Żubra A80, w którym zepsuł się most, wsadzono więc ten z Jelcza 315 .

Modelik jednak tak, czy owak bardzo mi się podoba,

pozdrawiam

P.S.

Ten wpis był przygotowywany pod opis modelika Star 266, ale że jakoś trochę się z nim zeszło i w międzyczasie kupiłem kolejną „kultową” ciężarówkę postanowiłem pokazać tę bardziej aktualną. A z przygotowań zostało tu coś takiego:

Mój stary „Star” przez mój mnie wiezie kraj… Lekturę tego naprawdę ciekawego artykułu oczywiście polecam

A skoro już poruszyłem tutaj wątek kulinarny to jeszcze jedno zdjęcie, które wiąże się i z kulinariami i z „warsztatowymi przygodami”

Samodzielnie zmontowana zabudowa kuchni z płytą indukcyjną, zmywarką zlewozmywakiem, piekarnikiem i okapem podłączonym do wentylacji. To kuchnia w kawalerce mojej córki. Dolną część złożyłem półtora roku temu. Ikea, gdzie meble zamówiliśmy, kazała czekać na montaż ok 6 tygodni, a w ogóle chyba nie miała na to ochoty (bo całość trochę za tania) Córka chciała szybko zamieszkać więc ogarnąć musiałem wszystko sam. Bez „warsztatowego” doświadczenia całej masy narzędzi oraz wyrobionej dzięki modelikom „anielskiej cierpliwości” nie byłoby to możliwe. Do montażu dołu wystarczyły mi moje własne narzędzia.

Górę zmontowałem i podłączyłem do wentylacji jesienią już w trakcie pandemii. I tu były potężne schody. W trakcie wieszania szafek górnych dowierciłem się do instalacji elektrycznej w ścianie nad glazurą. Mocowania szafek trzeba było opuścić i przerobić. Po całej zabawie został mi przyrząd do wykrywania kabli i zbrojeń w ścianach i nowa wiertarka udarowa Celma . Kupiłem ją bo myślałem, że to stary, 30 letni przywieziony jeszcze z kontraktu w Niemczech Bosch robi w trakcie wiercenia tak silne zwarcia, że trzeba było z ochroniarzem biegać do rozdzielni w garażu podziemnym. A to budowlańcy w nowym skądinąd mieszkaniu położyli poziomo kabel akurat w miejscu gdzie wypadało mocowanie górnych szafek.

4 myśli w temacie “305. Czy warsztatowe przygody mogą się przydać ? oraz Żubr A80

  1. Cześć Artemis. Modelik Żubra jest bardzo fajny i udany , choć sam go nie posiadam. To z tego względu , że nie posiada starej Żubrowej kabiny , tylko późniejszą , która właśnie przypomina pierwszego Jelcza 315. Też pamiętam takową , gdyż po moim mieście poruszał się kiedyś taki asenizacyjny Jelcz 315 z początku produkcji.

    Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Witam
      Ja też myślałem początkowo, że modelik ma kabinę od jelcza 315, ale wycieraczki w szybie i kierunek otwierania drzwi wskazuje, że to chyba jednak żubr. Fakt różnice były tak niewielkie, że po 50 latach mało kto je pamięta. Ja też ich nie pamiętałem. Gdzieś znalazłem zdjęcia tylnej piasty jaką powinien mieć modelik . Jeśli kiedyś znajdę czas może ten detal przerobię, bo choć bardzo mały to chyba przez ten tylny most modelik robi wrażenie i wygląda na jelcza 315.
      pozdrawiam

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s