262. POŻEGNANIE – Maurice White ( Earth Wind & Fire ) i Chevrolet Bel Air

Bywają chwile, kiedy jakaś wiadomość na moment zatrzymuje pędzący jak oszalały zegar naszej zabieganej codzienności. Tak stało się w piatek, 5 lutego.

Po pracy (jak zwykle od roku) pojechałem odwiedzić moją wiekową już bardzo mamę. Przygotowałem kolację, zaparzyłem herbatę, a mama poprosiła, abym włączył „Świat się kręci”, więc włączyłem. Najpierw jeden wywiad, później drugi, a przed trzecią częścią programu nagle na ekranie pojawili się starzy dobrzy znajomi z czasów studenckich i 3 fragmenty nagrań (w oryginale): September, Let’s Groove i Boogie Wonderland.

Nie załapałem o co chodzi, bo tuż przedtem, na chwilkę wyszedłem do kuchni, a zaraz po tym w studio rozpoczęła się rozmowa na temat futbolu amerykańskiego.

Kiedy wracałem od mamy, w samochodzie miałem włączone radio. (Jak zwykle od dłuższego już czasu Chili Zet). Byłem gdzieś w połowie drogi do domu, kiedy między kolejnymi piosenkami prezenter przekazał smutną, aczkolwiek bardzo istotną dla mnie informację:

Dziś, 5 lutego w Los Angeles w wieku 74 lat zmarł Maurice White, wspaniały twórca, założyciel i lider legendarnej grupy Earth Wind & Fire.    

Po tej informacji z głośników znów popłynęła muzyka, ale tym razem chyba najbardziej znana i popularna piosenka zespołu:

To od niej grubo ponad 30 lat temu zaczęła się moja bardzo długa przygoda z muzyką grupy Earth Wind & Fire. Podkręciłem radio, w aucie zrobiło się całkiem głośno, a wraz z muzyką na chwilę wróciły wspomnienia z dość już dawnych, ale dla mnie całkiem dobrych czasów.

Był rok 1979, po kilku przygodach, na trzecim roku studiów próbowałem podrywać koleżankę z Piastowa, Gośkę. Koleżanka mieszkała z matką po drugiej stronie miasta. Miała też starszą siostrę i dość często do nich zaglądałem. W tamtych czasach po prostu do znajomych się wpadało. Kiedyś siedzieliśmy w kilka osób i do dziewczyn wpadł też ich kuzyn. Coś się zgadało o muzyce i kuzyn oświadczył, że dostał od kogoś singla Earth Wind & Fire, ale słuchać się tego nijak nie da. Byłem zdumiony, zaskoczony i zdziwiony, ale nie odezwałem się.

Kiedy chyba rok wcześniej, po raz pierwszy usłyszałem Fantasy, byłem przekonany, że to kolejny przebój mojej ulubionej wówczas grupy Bee Gees. Szybko jednak się okazało, że to zupełnie inny zespół śpiewa. W owym czasie byłem stałym bywalcem klubów studenckich Stodoła i Remont, gdzie regularnie w każdą sobotę jeździłem na dyskoteki. Słuchałem też często „Trójki” i w dość krótkim czasie przestałem być gorącym fanem Bee Gees, a stałem się wielkim fanem muzyki grupy Earth Wind & Fire.

W trakcie studiów miałem paczkę kolegów na warszawskim Żoliborzu i często tam bywałem. W 1980 roku wybrałem się z moją pierwszą narzeczoną (która notabene moją pierwszą żoną nie została) na perski jarmark, który odbywał się wtedy na polu nad Wisłą, obok klubu sportowego Spójnia. (Notabene ten sam, na którym kilka lat później kupiłem modelik, który zapoczątkował prezentoaną tu kolekcję). Na jarmarku tym kupiłem moją pierwszą płytę, mojej ulubionej grupy (oczywiście winylową):

262. EWF 1

To właśnie emblemat z tej płyty jest od samego początku „muzyczną” wizytówką tego bloga. Kiedy tu lub na jakichś innych blogach pojawia się napisany prze ze mnie i podpisany „artemis” komentarz, zawsze obok pojawia się też mały znaczek ze złotym orłem.

262. EWF 2

Dlatego nie wypadało mi po prostu nie napisać kilku słów na pożegnanie człowieka, który na współczesną muzykę popularną wpływ miał ogromny, choć zwłaszcza w Polsce niewiele osób o tym wie.

W ubiegły piątek, zaraz po powrocie do domu od razu „odpaliłem” bloga, a z niego wszedłem na oficjalną stronę zespołu.

Strona nie działa, jest na niej tylko taki oto obrazek.

262. EWF 3

W 2001 roku pojechałem na coroczną „wigilią” imprezę firmową, która odbywała się w hotelu Sharaton. Zanim jednak tam doszedłem wstąpiłem do Smyka, gdzie odkryłem całą stertę niedrogich i ciekawych modelików (kupiłem wtedy żółte Ferrari 365 GTS Daytona). Na imprezie bawiłem się znakomicie, bo po kolacji i przemówieniach grał dla nas naprawdę dobry zespół, a jedną ze świetnie wykonanych piosenek był właśnie stary szlagier EWF September.

W przerwie, w kuluarach zaczepiłem jednego z członków zespołu i pogratulowałem wykonania. Muzyk powiedział, że ukończył wydział Jazzu i Muzyki Rozrywkowej Akademii Muzycznej w Katowicach. Ucięliśmy sobie krótką pogawędkę. Muzyk był zaskoczony, że  zwyczajny inżynier „samochodowy”, pracujący dla renomowanego koncernu chodził przez 7 lat do szkoły muzycznej i z głowy cytuje skład całkiem już zapomnianego zespołu .

To właśnie wtedy (od muzyka grającego na firmowej „wigilii”) dowiedziałem się, że Maurice White choruje na chorobę parkinsona.

Niejako „ku pamięci” chciałbym przypomnieć tu krótką wiązankę przebojów grupy i pokazać fragment filmu z koncertu jednego z niekwestionowanych gigantów muzyki rozrywkowej. David Foster, bo o nim mowa, współpracował z wieloma gwiazdami takimi jak choćby: Michael Jackson,  Whitney Houston,  Céline Dion,  Madonna, Andrea Bocelli, Mariah Carey czy Michael Bublé. W trakcie jednego z cykli koncertów, na których wraz nim, jego piosenki wykonywały gwiazdy światowego formatu, David Foster składa publiczny hołd bohaterowi tego wpisu.

Film naprawdę warto obejrzeć (do końca), aby przekonać się, co oznacza słowo „SZACUNEK”

Goodbye Maurice

Spoczywaj w spokoju

Twoja muzyka na zawsze pozostanie w naszych sercach

———————————————————————————————————————————–

P.S.  10 lutego

Cóż, do takiego wpisu najlepiej pasowałby jakiś modelik pogrzebowego karawanu np. Cadillaca. Niestety czegoś takiego w mojej kolekcji nie mam. Zaprezentuję więc dzisiejszy nabytek Chevroleta Bel Air z serii „Kultowe Wozy Policyjne”, jaka wychodzi już na naszym rynku już od roku. Do tej pory nie kupiłem z niej żadnego modelika. Fakt, przymierzałem się do kilku, ale z uwagi na konieczność trzymania „wydatków w ryzach”, oraz „polowania” na kolejne modele z serii „Kultowe Auta PRL”, żadnego do tej pory nie kupiłem. 

Modelik Chevroleta Bel Air zobaczyłem już jakiś czas temu najpierw w internecie, a chyba we wrześniu już ‚na żywo” w trakcie „modelikowego” spotkania z kolegą. Modelik spodobał mi się. Nawet go licytowałem na Allegro. kiedy jakiś czas temu pojawił się w zapowiedziach „policyjnej” serii postanowiłem go kupić.  

Dziś po pracy, nie pojechałem prosto do mamy, ale „zahaczyłem” o Tesco w Piastowie gdzie w kiosku Inmedio miałem zamiar go nabyć. Na miejscu okazało się jednak, że wszystkie egzemplarze jakie rano trafiły do kiosku już się sprzedały. Modelik „dopadłem” dopiero po drodze od mamy do domu w Empiku w Skoroszach.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Ponieważ do domu dotarłem dość późno, zdążyłem tylko okleić folią aluminiową i wypolerować dekle kół. Zresztą na razie nie planuję robienia innych poprawek. 

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Modelik postanowiłem też zdobyć dość szybko, aby „uzupełnić” niejako ten smutny wpis. W końcu czarny, typowo amerykański radiowóz z 1973 roku dobrze pasuje do wpisu i jest odbiciem czasów, kiedy na dobre „rozkręcała” się światowa kariera zespołu Earth Wind & Fire.

pozdrawiam

P.S.  14 lutego

Z okazji „walentynek” kupiliśmy do domu ……..drukarkę. Choć głównym użytkownikiem będzie moja córka, na pewno przyda się też do waloryzacji modelików. Wczoraj odwiedziliśmy kilka sklepów, później porównywałem w Internecie parametry różnych sprzętów i szukałem oczywiście „okazji”. W końcu pojechaliśmy do Marek, ale w sklepie znalezionym w internecie była tylko zakurzona drukarka z wystawy i w końcu w drodze powrotnej kupiliśmy drukarkę w Media Markt.

Wczoraj wieczorem po powrocie z CH Arkadia usiadłem przy stole w kuchni i w moim „warsztacie” zrobiłem kilka poprawek Bel Air’a.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Na początek podniosłem trochę, ok 0,5 mm zawieszenie do góry.  Nie chciało mi się jednak ściągać kółek z osiek i przerabiać ich mocowanie w podwoziu. (jak w Wartburgu). Nie chciało mi się też dorabiać podkładek pod śrubki mocujące (jak w opisywanej ostatnio Wołdze czy Renault 10. Wpadłem na inny pomysł. Zauważyłem, że we wkładce imitującej wnętrze kabiny od spodu (od strony płytki podwozia) pod siedzeniami przedniki i tylnymi są prostokątne, głębokie na 1,5 mm wnęki. Wyciąłem z tacki po kotletach schabowych małe kostki ze styropianu i wcisnąłem je w te wnęki.

Następnie włożyłem wkładkę do nadwozia i przykręciłem podwozie do „pudła”. Rozwiązanie okazało się nie tylko skuteczne i znacznie mniej pracochłonne w wykonaniu od poprzednich, ale ma też dodatkową zaletę. Wysokość ustawienia nadwozia względem podwozia daje się, co prawda w niewielkim zakresie, ale jednak regulować (wkręcając lub wykręcając nieco śrubki mocujące podwozie do nadwozia)

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Po tej niezbyt pracochłonnej poprawce, zrobiłem też dwie inne. Wymontowałem przedni zderzak, rozpiłowałem nieco otwory pod mocujące go bolce i opuściłem zderzak w dół o około 0,3 mm, tak, aby w widoku z przodu nie zasłaniał dolnej krawędzi atrapy. 

Potem pomalowałem jeszcze pisakiem olejowym dla plastyków obwódki wokół obciągniętych wcześnie folią aluminiową i wypolerowanych dekli kół.  

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Teraz w modeliku zostały jeszcze do wykonania drobne poprawki malarskie.

pozdrawiam 

Reklamy

10 myśli w temacie “262. POŻEGNANIE – Maurice White ( Earth Wind & Fire ) i Chevrolet Bel Air

  1. Cześć. Oczywiście znałam (znam?) Maurice’a White’a a parę piosenek Earth, Wind & Fire lubię. Nie aż tak, i nie aż tyle co Bowiego… Ale miło jest zobaczyć, że na różnych blogach ludzie oddają hołd swoim ulubionym artystom. Pięknie się David Foster wypowiedział – klasa sama w sobie. Ja wpadłam na Madonna’s tribute to David Bowie na YouTube i nie wiedziałam czy mam płakać, śmiać się, czy może zwymiotować… Odchodzą nasi bohaterowie… Smutne to, ale taka kolej rzeczy. Pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

    1. Dziekuję za komentarz na moim blogu.
      Ciesz się, że filmik się podobał.
      Będę do Ciebie czasem zaglądał, choć z uwagi na mój wiek i zabieganie nie mam specjalnie czasu na śledzenie nowości w muzyce
      pozdrawiam

      Polubienie

  2. Modelik Chevroleta bardzo fajny, sam nosiłem się z zakupem takiego jednak z kilku przyczyn musiałem zrezygnować… Na pewno trafi do mojej kolekcji ale później bo widzę że jest wart zakupu.

    Pozdrawiam !

    Piotr

    Polubienie

    1. Wtaj Piotrze
      Zagladałem nawet dziś na Twój blog, ale nie zdążyłem niczego skomentować.
      Wiem, że lubisz auta policyjne, a tem model jest wart szczególnego polecenia. Z zakupem nie ma chyba problemu, trzeba tylko mieć 30 zł. Znam ten ból, bo swego czasu miałem zamiar kupić kilka ostatnich „kultowych” i Toyotę Land Cruiser z serii policyjnej. No i nie kupiłem, bo budżet już był trochę za krótki.
      pozdrawiam

      Polubienie

  3. Witaj, bardzo dziękuję za odwiedziny 🙂 Z uśmiechem na twarzy przeczytałam Twój osobisty wpis. Dziękuję za informację, że się pojawił. O muzyce nigdy dosyć. Horyzonty muzyczne staramy się dzielnie razem z Mężem mieć szerokie i nie przestajemy zgłębiać wiedzy w tej materii. Dopiero po pojawieniu się w mediach informacji o śmierci Muzyka i usłyszeniu fragmentów utworów, uzmysłowiłam sobie jaki to kawał historii muzyki! Dziękuję również Tobie za poświęcenie miejsca na blogu dla Maurica White’a. Kto wie i zna, uśmiechnie się serdecznie, kto nie wie, ma szansę się dowiedzieć także dzięki Tobie 🙂 Ślę serdeczności!

    Polubienie

    1. Witaj Agnieszko !
      Serdecznie dziękuję za ten komentarz.
      Zespół nie jest w Polsce popularny i raczej chyba mało znany, ale wpływ na współczesną muzykę rozrywkową miał ogromny.
      pozdrawiam

      Polubienie

  4. Witam, mimo 27 lat na karku kojarzę piosenkę. Bardzo ładna, z oldschool’ową duszą. Sam model, podoba mi się i to dość zdrowo. Wszak kojarzy się z wieloma kultowymi amerykańskimi filmami. Również nie kupuję aut z policyjnej kolekcji, ale tutaj zamierzam zrobić wyjątek. Pozdrawiam!

    Polubienie

    1. Witam
      Modelik ma kilka drobnych wad i dlatego go troszkę poprawiłem. Poza tym mam w kolekcji sporo aut amerykańskich, ale normalnych, prawdziwych i kanciastych krążowników szos zaledwie kilka, dlatego wydałem te kolejne 30 złotych i nie żałuję. Bardzo kolekcję ubarwił.
      pozdrawiam

      Polubienie

  5. Jeśli można zapytać – Ferrari Daytona została zakupiona w związku z pewnym słynnym serialem kryminalnym z lat 80 ? 🙂
    A wracając do Maurice’a – to smutne, że oni odchodzą, nasi idole, trudne są te pierwsze dni, kiedy trudno się nam z tym pogodzić. Ale z drugiej strony, mamy ich nagrania, mamy ich teledyski, możemy ich oglądać jakby nadal żyli. To jest ta jasna część przemysłu nagraniowego – same nagrania. To już parę miesięcy od jego śmierci, ale łezka kręci mi się w oku, kiedy włączę sobie klip z filmu „That’s The Way Of The World”, uśmiechnięty Maurice w studiu i ta wirtuozeria ahh mistrzowie

    Polubienie

    1. Witam i dziękuję za miły komentarz.
      Nie pamiętam już, czy modelik kupiłem bo, auto widziałem go w telewizji, jak prowadził je w serialu strasznie sympatyczny Don Johnson, czy dlatego, że to dość sławny model marki. Pamiętam, że w sumie kupiłem 3 sztuki (jedną dla siebie i 2 dla kolegi). Choć to Hot Weels, na kolana nie rzuca, ale jest.
      A co do muzyki, w tym wpisie napisałem chyba wszystko, o czym chciałem napisać. Fanem EWF jestem od lat i dzięki ich muzyce zainteresowałem się twórczością innych dobrych wykonawców.
      pozdrawiam

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s