253. Legendy motoryzacji „w zastępstwie” (cz.2) – Citroen 2CV – 1949

W poprzednim wpisie przedstawiłem jedną z legend motoryzacji – Fiata 500L. Jego modelik kupiłem „w zastępstwie” za miniaturkę, która przestała mi się podobać. Tym razem przedstawię model, który również „w zastępstwie” wylicytowałem tydzień po zakupie Fiata.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Citroen 2 CV to niewątpliwie prawdziwa legenda motoryzacji. Samochód, który zaprezentowano w 1948 roku, a którego koncepcja i prototypy powstały jeszcze przed wojną (w roku 1939), był autem produkowanym bardzo długo. Jego produkcję zakończono dopiero w roku 1990. Samochód był właściwie rówieśnikiem Volkswagena 1200 „garbusa„, jednak w Europie tego ostatniego przeżył o kilkanaście lat. (Produkcję „garbusa” zakończono w Europie w styczniu 1978 roku, a do 1980 produkowano jeszcze tylko odmianę kabriolet)

Jeśli ktoś zapytałby mnie o najbardziej charakterystyczne i rozpoznawalne auta popularne, które w latach 50-tych, a zwłaszcza 60-tych motoryzowały Europę, jednym tchem wymieniłbym: Volkswagena „garbusa”,  Austina Mini i właśnie Citroena 2 CV. Po pewnym namyśle, zaraz po tej trójce dodałbym jeszcze 2 auta: Renault 4 i Fiata 500 (opisywanego w poprzednim odcinku). Czy jednak taka kolejność, utrwalona w powszechnej świadomości, jest właściwa?

Pod względem popularności „garbus” bezapelacyjnie bije na głowę wszystkie pozostałe wymienione tu auta. Wyprodukowano go 21,5 miliona egzemplarzy. Drugim pod względem popularności okazał się, trochę w Polsce zapomniany i niedoceniany Renault 4, z liczbą ponad 8 milionów wyprodukowanych egzemplarzy. Za nim uplasował się Austin Mini – 5,4 miliona, i na końcu właściwie ex aequo: 2 CV i Fiat 500, odpowiednio z liczbą 3,8 i 3,7 miliona egzemplarzy. Do całej tej stawki bezdyskusyjnych legend motoryzacji należałoby z całą pewnością dokooptować jeszcze jedno niewielkie i popularne auto. Powstałego w 1955 roku Fiata 600, którego we Włoszech wyprodukowano co prawda 2,7 miliona sztuk, ale do tej liczby należy dodać jeszcze auta produkowane na licencjach: W Hiszpanii (Seat – ponad 0,8 miliona), Jugosławii (Zastawa – ponad 0,9 miliona), Argentynie (Sevel – 0,3 miliona) oraz Niemczech (Neckar – blisko 0,2 miliona). Daje to razem liczbę ponad 4,9 miliona aut, wyprodukowanych na całym świecie.

Pierwszy modelik Citroena 2CV kupiłem w czasach, kiedy był on jeszcze oferowany w salonach w Niemczech, latem 1986 roku, w Kolonii. Niebieski modelik francuskiej firmy Solido nie był drogi (kosztował w sklepie modelarskim 7 marek) i pochodził z serii, którą sprzedawano również jako zabawki. (Pokazałem go na blogu kilka lat temu). W 1991 roku na pchlim targu (po niemiecku zwanym flohmarkt), w Troisdorfie, gdzie wtedy mieszkałem, trafił mi się „od jakiegoś dzieciaka” pokazany w albumie warsztat złoty modelik firmy Norev. Nie miał co prawda imitacji silnika i reflektorów, ale kosztował całą 1 markę, więc go wziąłem. Klika lat później dorobiłem do niego wkładkę z imitacją silnika i okrągłe lampy przednie (w oryginale miał prostokątne, tak samo jak Solido).

Przez wiele lat te 2 modele zaspokajały moje kolekcjonerski potrzeby w odniesieniu do Citroena 2CV.

W 2000 roku jako uzupełnienie dotychczasowych zbiorów, (nie pamiętam już dokładnie gdzie) kupiłem zestaw do sklejania firmy Heller z modelem Citroena 2CV z 1948 roku. Zestaw nie był drogi, bo kosztował 14 zł. Doszedłem do wniosku, że oprócz późnych (wówczas prawie współczesnych) wersji 2CV, do kolekcji warto wprowadzić niedrogi, za to dobry model historycznej, pierwotnej wersji auta, z czasów początku jego produkcji:

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Moje wcześniejsze doświadczenia z modelami do sklejania firmy Heller były bardzo pozytywne. Kupowane w drugiej połowie lat 80-tych zestawy do sklejania tej firmy (oczywiście w skali 1:43), miały dobrze odwzorowaną bryłę i generalnie były znacznie wierniejsze, niż dostępne wówczas na rynku modele metalowe. Ich montaż nie wymagał też dużego nakładu pracy. Pomalowanie plastiku wymagało położenia tylko jednej warstwy farbki Humbroll, gdyż modele przeważnie odlane były z plastiku w takim kolorze, w jakim miał zostać ostatecznie wykonany model. Modele miały jeszcze inną zaletę. O ile przeciętny gotowy, metalowy model kolekcjonerski, wykonany równie dokładnie, co modelik z zestawu Heller, kosztował w sklepie modelarskim (na przełomie lat 80-tych i 90-tych) ok 20 marek. Plastikowy zestaw do montażu kosztował 7 marek, a farbki i tak kupowałem do malowania odbudowywanych z wraków modeli, kupowanych na pchlich targach. Toteż w kolekcji znalazło się ok. 10 modeli złożonych z zestawów do sklejania. Miedzy innymi pokazane w albumach po lewej stronie Renault 4CV czy Citroen DS 19.

Tak było do końca lat 90-tych, kiedy modele w skali 1:43 nie były w ogóle popularne (zwłaszcza w Polsce), a niektóre z nich dostępne były tylko jako plastikowe zestawy do sklejania. Jednak pod koniec lat 90-tych sytuacja się zmieniła. W sklepach modelarskich, salonach samochodowych oraz na giełdzie w Starej Gazowni (na którą trafiłem w 1998 roku) dostępnych było znacznie więcej gotowych modeli metalowych, w całkiem rozsądnych cenach. Ostatnie dwa modele Heller (z zestawów do sklejania) złożyłem w 1996 roku i choć w roku 2002 dokupiłem jeszcze 3 takie zestawy, żadnego z nich do tej pory nie tylko nie złożyłem, ale nawet porządnie się do tego nie przymierzyłem. Właściwie ten sam los spotkał zestaw z modelikiem 2CV :

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Dokładnie taki sam modelik (tylko złożony) miał kolega Janek, którego poznałem na giełdzie w 2000 roku, a z którym do tej pory konsultuję kolejne zakupy, przeróbki i wymieniam opinie o modelach.  Modelik Heller, w którym niby wszystko się zgadzało, delikatnie mówiąc, nie wiedzieć czemu, „nie wyglądał”. Od zakupu zestawu, do jego montażu  przymierzałem się wielokrotnie. Co jakiś czas wyciągałem niebieskie pudełko z szafy, oglądałem i stwierdzałem w modeliku  jakieś niedoróbki, które należało poprawić przed malowaniem. Najpierw cyrklem nacinałem szczelinę wyraźnie rozgraniczającą oponę od felgi. (Ostanie, czwarte koło poprawiłem w ten sposób chyba w ubiegłym roku). Jakieś 3 lata temu doszedłem też do wniosku, że przetłoczenie na masce ma niewłaściwy zarys i zacząłem to korygować.

Jeszcze wcześniej, chyba niedługo po zakupie zacząłem korygować obrys kraty wlotu powietrza, aby ramki ją okalające były cieńsze i lepiej oddzielone od powierzchni nadwozia. Atrapa jest w modeliku wykonana jako kratka pod katem 45 stopni w stosunku do osi środkowej nadwozia. Nigdzie w sieci nie mogłem znaleźć zdjęcia samochodu z taką atrapą. Na wszystkich jakie znalazłem, zawsze była atrapa z drobnymi poziomymi szczelinami wytłoczonymi w blasze. Również obrazek na opakowaniu zestawu Heller przedstawia auto z taką atrapą. Uznałem więc, że nie wiedzieć czemu atrapa w modeliku jest nieprawidłowa i w końcu (całkiem nie tak dawno – kilka miesięcy temu) wyciąłem ją z nadwozia i miałem zamiar dorobić „prawidłową” atrapę.

Na szczęście wyciętej z nadwozia atrapy nie wyrzuciłem. Kilka tygodni temu, już chyba po zakupie opisywanego tu metalowego modelika, znalazłem w sieci takie oto zdjęcie:

 

SONY DSC

Wynika z niego, że atrapa z „siatką” (jaką wykonano w nadwoziu zestawu Heller) jest jak najbardziej prawidłowa, bo przedstawia model prototypu 2CV z 1948 roku, a nie późniejszą wersję produkcyjną. Teraz po odpowiednim dopasowaniu i poprawkach wyciętą wcześniej atrapę mam zamiar wkleić z powrotem do nadwozia modelika (o ile w ogóle znajdę czas na zajmowanie się nim).

W grudniu 2001 roku w największym warszawskim sklepie Smyk (gdzie prawdopodobnie kupiłem pokazany tu modelik Heller) pojawiła się cała sterta modeli kolekcjonerskich w skali 1:43, ściągniętych z jakiejś zachodniej wyprzedaży. Przez następny rok zaglądałem od czasu do czasu do Smyka i wybierałem z tej sterty pojedyncze sztuki. Modele w większości opakowane były w witrynki i pudełka, były też różnych firm: Matchbox, Corgi, Vitesse, Hotwells, NZG, Revel a nawet Minichamps. Nie były to modele, na które polowałem, ale kilka z nich sobie kupiłem, bo były w bardzo atrakcyjnej jak na tamte czasy cenie 25 zł (co w porównaniu z ówczesnymi cenami na giełdzie, sklepami modelarskimi, nie mówiąc już o salonach samochodowych, było naprawdę atrakcyjne). Wśród tych modeli był również Citroen 2CV w „starej” wersji z początku lat 50-tych. Nie kupiłem go jednak, bo miałem nadzieję że złożę sobie kupiony dwa lata wcześniej modelik z zestawu Heller, a poza tym modelik w Smyku, o ile dobrze pamiętam firmy Vitesse, zupełnie nie przypadł mi do gustu.

Mniej więcej miesiąc temu, na Allegro pojawiło się kilka modeli Citroena 2CV, w różnych wersjach. Wśród nich był modelik 2CV w wersji z 1949 roku. Aukcję zacząłem obserwować i zastanawiać się, czy modelika nie kupić „w zastępstwie” za niesklejony modelik Heller. Aukcję obserwowałem chyba przez tydzień, wyciągałem z pudełka niesklejony modelik Heller, oglądałem, szukałem zdjęć w Internecie i zastanawiałem się, co mam zrobić.  Kiedy aukcja dobiegała końca, trzeba było podjąć ostateczną decyzję. Z całej palety całkiem ładnych modeli 2CV nie sprzedał się tylko jeden modelik, właśnie ten, który obserwowałem. Pomyślałem, że „tak jakby właśnie na mnie czekał”.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Ostatniego dnia, na kilka godzin przed zakończeniem aukcji postanowiłem przypomnieć sobie, kiedy właściwie kupiłem modelik Hellera. Otworzyłem prowadzony od 2000 roku plik w Excelu, w którym „spisana” jest cała moja kolekcja. Kiedy znalazłem w nim rubrykę „Citroen 2CV 1948 – Heller”, okazało się, że kupiłem go jeszcze w 2000 roku i to zadecydowało. Pomyślałem sobie, że „skoro przez ostatnich 15 lat go nie skleiłem, to jest mało prawdopodobne, że prze emeryturą go w ogóle skleję”. Kliknąłem na przycisk „kup teraz” i godzinę później puściłem przelew.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Modelik firmy Norev, zapakowany w oryginalne małych rozmiarów tekturowe pudełeczko, kosztował z przesyłką 32,50 zł (a więc nie majątek). Na kolana nie rzuca, ma kilka drobnych mankamentów, ale w końcu sam samochód Citroen 2CV był przez wiele lat uważany za „najbrzydsze auto świata”. Trudno się więc spodziewać, że jego modelik będzie piękny.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Nad modelikiem postanowiłem w zasadzie się „nie pastwić”. Jest jaki jest, a do poprawek postanowiłem podejść na spokojnie, gdy znajdę chwilkę czasu. Na początek wydrukowałem tylko nalepki z z datą i typem, aby pola przewidziane na tablice rejestracyjne nie były puste. W ubiegły weekend zrobiłem pokazane tu zdjęcia.

253. Legendy mot 8

Kiedy modelik dotarł, okazało się (co wiedziałem zresztą wcześniej od kolegi Janka) że modelik jest resorowany. Pochodzi z jakieś nieznanej mi francuskiej serii gazetowej, bo w pudełeczku nie było ani blistra, ani gablotki, a był zawinięty w płachtę z pianki. Resorowanie działało z przodu bardzo dobrze, ale z tyłu już nie, a na dodatek tylna oś trochę „luźno” latała. Modelik nie stał idealnie, był troszkę przechylony na jedną stronę, a po obejrzeniu zacytowane poniżej filmu, doszedłem też do wniosku, że tył modelika jest trochę za nisko.

Postanowiłem to poprawić. Jednak ku mojemu zaskoczeniu, zaraz po rozpakowaniu, okazało się, że modelik nie jest jak większość modeli skręcany na śrubki, a podwozie zostało z nadwoziem znitowane. Takie rozwiązanie trochę mnie zaskoczyło, ale od lat mam na nie „patent”.

We wtorek wieczorem znalazłem 2 godzinki, aby się trochę „pobawić”, zwłaszcza, że przeróbki tego typu robię i wiercę całkowicie ręcznie. (Moja prawie 30 letnia „mała” wiertarka modelarska ma 18000 obrotów na minutę, a to trochę za dużo jak na metal z którego zrobiony jest modelik). Nie będę się rozpisywał na temat takiej przeróbki podwozia (chyba kiedyś o tym już pisałem). Wygląda to niej więcej tak: Najpierw rozwiercam nit frezem, potem nawiercam otworek wiertłem 1 mm, później rozwiercam 1,5 mm a następnie 1,8 mm. Na koniec w tak wywiercony otworek delikatnie i powoli wkręcam stalową śrubkę (np. ze starej kasety magnetofonowej ) o długości ok 5 mm, gwincie M2 i średnicy rdzenia ok 1,5 mm. Dlatego do przeróbki konieczne jest „nietypowe” wiertło o średnicy 1,8 mm.

Przeróbkę połączenia nitowanego na skręcane najlepiej obrazuje wykonany w tym celu szkic:

Przeróbka na śrubkę 1

Przeróbkę taką robiłem w wielu (zwłaszcza starych lub tanich) modelach. Nie jest zbyt pracochłonna. Na przeróbkę 2 punktów mocowania potrzeba ok. 2 godzin. Aktualnie nawet tanie modele są z reguły skręcane, ale informacja o tym, jak przerobić połączenie nitowane na śrubkę, może się komuś przydać.

Po roznitowaniu modelika, okazało się, że „resorowanie” to metalowa płytka. Tylna ośka „latała”, bo nie przylegała do płytki resorującej. Pod płytkę najpierw wcisnąłem wykonaną z zapałki specjalną wkładkę, ale ta przy pierwszej próbie działania zawieszenia tylnego wysunęła się z nad ośki i tył autka znów się zapadł. Aby wszystko działało właściwie, należałoby wykonać specjalną, maleńką, najlepiej plastikową wkładkę i włożyć między ośkę, a płytkę resorującą. Niestety na to już czasu nie miałem i w to miejsce wcisnąłem podłużny mały kawałek styropianu.

Ponieważ opisy przeróbek nie zawsze oddają dobrze to, co chcę się przekazać, najlepiej jest więc pokazać, jak wygląda to „w realu”:

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Po co właściwie to wszystko zrobiłem ? Po to, aby modelik jak najbardziej przypominał samochód i aby jego tył był zawieszony wyżej niż zrobił to jego producent. Wydaje mi się, że teraz, po przeróbce modelik stoi wreszcie właściwie:

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Czy tak jest, proszę przekonać się oglądając ten oto film:

Citroen 2CV na Oldtimer TV

pozdrawiam

 

Reklamy

7 myśli w temacie “253. Legendy motoryzacji „w zastępstwie” (cz.2) – Citroen 2CV – 1949

  1. Bardzo ładna ta Cytrynka ! Te z pierwszych serii, z brezentowym dachem zachodzącym na bagażnik, mają najwięcej uroku. Gratuluję nabytku 🙂

    Tradycyjnie zapraszam na mój blog: modele143.blog.pl – pojawiło się trochę nowości ale najciekawsze moim zdaniem pojawią się w przyszłym tygodniu. Wtedy bowiem otrzymam kalkomanie niezbędne do ukończenia milicyjnego Uaza 469, Wołgi M21 i Gaza 69.

    Pozdrawiam !

    Piotr

    Polubienie

    1. Dziękuję ! i zapraszam do ponownego odwiedzenia i gorąco zachęcam do przeczytania pozostałych wpisów !

      Kolejne wpisy też myślę że Pana zaciekawią: milicyjny Citroen BL 11 z KW MO Warszawa (1955r) czy Ford Mustang.

      Pozdrawiam !

      Polubienie

  2. Gratuluję super bloga! Trafiłem dzisiaj na niego zupełnie przypadkowo, a już widzę, jak wiele traciłem do tej pory. Do cytrynek mam duży sentyment. Obecnie jeżdżę Citroenem C3, który niestety jest powoli na wykończeniu… Pozdrawiam serdecznie!

    Polubienie

  3. Pomijając świetną pasję jaką Pan ma, to nie mogę się nadziwić ile pracy Pan wkłada w to, żeby samochód jak najdokładniej odwzorowywał oryginał. Przeróbki, śrubki, cyrkiel etc. I to wszystko w imię pasji… 🙂 Życzę dalszej fascynacji i zapału do pracy, serdecznie pozdrawiam!

    Polubienie

Odpowiedz na ~Tomek Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s