243. Pruszków też jest OK – GAZ M20 Pobieda

Ojej, znów Pobieda? Modelik takiego i drugiego bardzo podobnego auta był już tutaj przecież opisywany. Cóż więc się stało, że znów się pojawia?

Odpowiedź jest prosta: WYPRZEDAŻ !

Od początku roku moja wiekowa już niestety mama choruje. Przez cały styczeń narzekała, że boli ją noga i nie może chodzić. W lutym nie było lepiej i dlatego też jestem zmuszony przynajmniej 2 razy w tygodniu ją odwiedzać. Toteż w związku z jej chorobą jestem częstym gościem nie tylko w Piastowie, ale i w sąsiednim Pruszkowie. Do Pruszkowa jeżdżę z mamą nie tylko do szpitala na opatrunki, ale także do aptek i sklepów medycznych.

Ale moja ostatnia „przygoda” ze sklepami zabawkarskimi w Pruszkowie zaczęła się jeszcze w grudniu. W listopadzie ubiegłego roku, chcąc „wzmocnić” nieco „budżet modelarski”, a przy okazji zrobić trochę miejsca na kolejne zakupy, zacząłem wystawiać na Allegro zalegające po kątach modeliki podwójne, czy już niepotrzebne. Na jednej z takich aukcji wystawiłem stary modelik Volkswagena T4. Już na drugi dzień otrzymałem zapytanie, czy mogę sprzedać model od ręki, bo nabywcy zależy na czasie. Zgodziłem się i zakończyłem aukcję. Nabywcą okazał się młody człowiek pracujący w Nadarzynie, był gotów odebrać autko osobiście i przyjechać po nie do mnie do pracy. (Modelik, miał być prezentem dla jego teścia, który jest w tym aucie zakochany). Modelik sprzedałem za 22 złote, więc uznałem, że najlepiej będzie jeśli spotkamy się gdzieś w połowie drogi. Zaproponowałem Pruszków. Doszedłem do wniosku, że w końcu ja też mogę nadłożyć w drodze do domu te 4 km, a przy okazji odwiedzę zdrową jeszcze wtedy mamę.

Na odbiór modelika, aby dojazd dla każdego z nas był wygodny, umówiliśmy się po 17-tej, przed kościołem. Kiedy jednak wjechałem do Pruszkowa, okazało się, że ulica, która prowadzi w kierunku kościoła jest zakorkowana. Po jakichś 5 minutach stania w korku, zrezygnowałem z dalszej jazdy i zostawiłem samochód przy parku. Doszedłem do wniosku, że ostanie 600 m, jakie dzieliło mnie od kościoła, szybciej przejdę na piechotę.

Ponieważ na początku grudnia było dość zimno, transakcję sfinalizowaliśmy dość szybko. A, że do 18-tej zostało jeszcze jakieś pół godziny, w drodze powrotnej do auta, postanowiłem skorzystać z okazji i zajrzeć do znanych mi sklepów z zabawkami, których między parkiem, a kościołem jest w Pruszkowie akurat kilka. W jednym z nich, w którym jakieś 10 lat temu trafiłem na modele rajdowych aut firmy Cararama, na ladzie zauważyłem kilka modeli z rosyjskiej serii „Avtolegendy CCCP”. Byłem tym trochę mile zaskoczony i zapytałem więc, czy to jest wszystko, co z tej serii w sklepie jest. Miła pani, która w sklepie pracuje, wyciągnęła z półki spore pudełko, w którym było jeszcze ok. 20 innych modelików.

Przejrzałem zawartość dokładnie, ale niczego interesującego mnie nie znalazłem. Moją większą nieco uwagę przyciągnęły GAZ 12 ZIM, UAZ 469 i dwukolorowy GAZ M20 Pobieda. Modeliki były oferowane po 15 złotych, a więc naprawdę tanio.

Zastanawiałem się nad zakupem ZIMa, który jest nieco lepiej wykonany niż opisywany tu jakiś czas temu modelik z polskiej serii „Legendarne samochody”. Jednak w „legendarnego” ZIMa włożyłem swego czasu trochę pracy, a  poza tym modelik rosyjski różni się od polskiego tylko trochę lepszym wykonaniem kilku detali – świateł przednich i wycieraczek, poza tym cała reszta to dokładnie to samo, kolor też. UAZ 469 (napotkany w sklepie) był w wersji jakieś nieznanej mi służby. Miał na dachu czerwonego „koguta”, na bokach czerwono-białe pasy i trzyliterowy napis. Poza tym był to jednak ten sam UAZ, którego 2 egzemplarze z serii  „Kultowe Auta PRL” kupiłem latem 2009 roku, po czym jeden 2 lata temu sprzedałem. Dwukolorowa Pobieda cóż, może i ciekawa, ale tę wersję mam w kolekcji od kilku dobrych lat, też zdobyłem ją okazyjne, pomyślałem więc: Po co mi trzecia wersja „tytułowego” modelika tego bloga – Warszawy.

Do sklepów z zabawkami w Pruszkowie zaglądałem też w styczniu, ale oprócz sklepu w którym były rosyjskie modele, w żadnym z innych ich nie trafiłem. Przy jakiejś okazji, chyba miesiąc temu, zajrzałem też do wskazanego mi przez sprzedawczynię z „zabawkarskiego”, sklepu modelrasko- wędkarskiego przy stacji PKP w Pruszkowie. Tam jednak tanich modelików też nie było. Jakieś 3 tygodnie temu, na wystawie wspomnianego sklepu z zabawkami zauważyłem Moskwicza 408 z serii rosyjskiej. Był to właściwie ten sam model, co mój opisywany tu „kultowy”. Pomalowany był na ciemny czerwony kolor, miał zato prawidłowej wielkości kółka, nieco mniejsze niż w modeliku z serii „Kultowe auta PRL”. Też zastanawiałem się, czy go nie kupić, ale w kolekcji mam już przecież 5 radzieckich jeszcze Moskwiczy z serii 408/412, a także 2 nasze modele „kultowe”. Poza tym, w moim Moskwiczu 408 też jakiś czas temu zamontowałem mniejsze kółka. Doszedłem do wniosku, że po co mi ósma wersja tego samego auta i z zakupu też zrezygnowałem.

Do wspomnianego tu sklepu zaglądałem jednak przez ostanie 3 miesiące co jakiś czas. Modeli w sklepie ubywało, a nic nowego się nie pojawiało.

Jak już wspomniałem, moja mama od początku roku „zaniemogła”. Przez pierwszy miesiąc narzekała i wszyscy włącznie z nią sądzili, że noga boli ją w stawie i z powodu spowodowanego podeszłym wiekiem gorszym krążeniem w kończynach. Mamę odwiedzała sąsiadka, robiła jej masaże i nacierała różnymi maściami opuchniętą kostkę. A, że poprawy żadnej nie było, pod koniec  stycznia, kiedy już mama bardzo narzekała, w piątek po pracy pojechałem z nią do szpitala kolejowego w Pruszkowie, w którym kilka lat temu leżała.  Mamę obejrzał chirurg, „ochrzanił” nas, (by nie użyć tu bardziej popularnego i dosadnego określenia), że przyjechaliśmy na dyżur do szpitala, a z czymś takim mama powinna pójść po prostu do przychodni, ale obejrzał nogę mamy i zrobił jej opatrunek. Ja w trakcie tej wizyty przekonałem się, że mama ma na 4 palcu prawej, bolącej nogi odcisk między palcami. Jednak ani mama, ani ja nie do końca byliśmy przekonani, że to właśnie ta niewielka ranka może być przyczyną cierpienia mamy.

Kilka dni później, na tydzień przyleciała z Francji moja siostra i zajmowała się mamą. Załatwiła wizytę domową, do mamy przyszła też pielęgniarka i pobrała jej krew. Wyniki były dobre, ale mamę noga wciąż bolała. Lekarka, która była u mamy dała jej też skierowanie do chirurga. W następnym tygodniu, po wyjeździe siostry, pojechałem z mamą do Pruszkowa, ale już do drugiego szpitala, na Wrzesinek. Tam skierowano nas do gabinetu zabiegowego, nogę obejrzał kolejny chirurg, a pielęgniarka opatrzyła palec. Rana, po odcisku, jak się w trakcie tej wizyty okazało była źle opatrywana, bo palce były sklejone maścią i do rany nie dochodziło powietrze. O tego czasu 2 razy w tygodniu nocuję u mamy i wożę ją rano do Pruszkowa na zmianę opatrunku. Jednak kiedy pod prawie 2 kolejnych tygodniach poprawy specjalnej nie było, w poprzedni czwartek pojechałem z mamą do dermatologa do Warszawy. Dermatolog zapisał mamie maść na odcisk i polecił kupić specjalne separatory palców, w kształcie kółek z otworem w środku, aby rozdzielić palce i aby do rany dochodziło powietrze.

W ubiegły weekend byłem w kilku aptekach, niestety separatorów nie udało mi się kupić. W aptekach powiedziano mi, że mogę je kupić tylko w sklepach medycznych, a w aptece w Piastowie dowiedziałem się, gdzie w Pruszkowie znajdują się takie sklepy. W poniedziałek 4 marca prosto z pracy znów pojechałem do Pruszkowa, ponieważ w weekend pytałem o separatory w kilku sporych aptekach, nie byłem pewien czy uda mi się je zdobyć. Postanowiłem więc odwiedzić w Pruszkowie obydwa sklepy medyczne. Najpierw pojechałem do sklepu przy ul. Drzymały. Zaparkowałem samochód i wszedłem. Sprzedawca od razu wiedział, o co chodzi i od razu kupiłem paczkę 6 kółeczek-separatorów. A Skoro zaparkowałem raptem 200 metrów od wspomnianego wcześniej sklepu z zabawkami, a do 18-tej pozostało jeszcze 20 minut, postanowiłem go po raz kolejny odwiedzić.

Na wystawie nie było już Moskwicza 408, ale leżała kremowa Pobieda. W sklepie na ladzie leżały 3 inne, jednak mało atrakcyjne modele, a że już w trakcie mojej poprzedniej wizyty, zorientowałem się, że modeli w sklepie ubyło, trochę zrezygnowany zapytałem czy oprócz tego co leżało na ladzie, jeszcze coś jest. Pani znów wyciągnęła z półki pudełko, a nim, jakby na mnie czekając, leżała oglądana w grudniu, dwukolorowa Pobieda:

243. GAZ 1

Pozostał modele w pudełku były już mocno „przebrane” i właściwie tylko Pobiedy były jako tako atrakcyjne. Poprosiłem, miłą panią, aby pokazał mi jeszcze tę drugą, kremową, z wystawy. Ta była  prawie identyczna jak modelik z polskiej „kultowej” serii. Różniła się o niego tylko atrapą. W rosyjskim modeliku była zamontowana imitacja nowszej, nie spotykanej w samochodach jeżdżących niegdyś po Polsce, atrapy. Jej wadą były też takie same jak w „kultowych” Pobiedzie i Warszawie M20, kółka, które w obydwu moich modelikach wymieniłem na inne.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Dwukolorowa Pobieda, choć jest w niej taka sama atrapa w jaką wyposażona została Pobieda z serii „Kultowe Auta PRL”, kółka ma inne. Pomyślałem więc, że warto ją kupić, bo kółka mogą pasować do kupionej na ubiegłorocznej czerwcowej Wołgi M21R, w której w trakcie prac upiększających, felga jednego z nich pękła mi na pół.

Po rozpakowaniu modelika w domu, okazało się, że kółka z Pobiedy będą nawet do Wołgi pasowały lepiej niż oryginalne, gdyż choć ich kształt jest taki sam, zostały inaczej pomalowane. W Pobiedzie chromowany dekiel jest większy, bo rant felgi, jest pomalowany tak, jak powinien być pomalowany w Wołdze. W oryginalnych kółkach Wołgi rant dekla został pomalowany białą farbą, przez co dekiel jest mniejszy i koła te lepiej będą pasowały do Pobiedy.

243. GAZ 3

Przeróbki jednak jeszcze nie wykonałem, bo połamane kółko od Wołgi trzeba najpierw skleić. Kółko jest wykonane z dość twardego plastiku, którego nie rozpuszcza zwykły klej modelarski. Toteż do naprawy będę musiał użyć starego epoksydowego kleju Distal, a że ma on już parę lat, na wykonanie naprawy będę potrzebował trochę czasu, którego z racji codziennych obowiązków wciąż mi brakuje. W środę rozebrałem jednak świeży nabytek i poprawiłem wady montażowe kilku drobnych detali (wycieraczek, tablicy tylnej, migaczy i tylnych lamp).

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Modelik kupiłem właściwie dla kółek. Podobał mi się szczerze mówiąc średnio. Jednak zarówno mojej mamie, jak i żonie przypadł do gustu. Ponieważ ostatnio mało przebywam w domu, aby przyjrzeć się lepiej Pobiedzie,  zabierałem ją też do pracy i pokazywałem kolegom. Wszyscy którzy ją oglądali, zwracali uwagę na ładne zestawienie kolorów i modelik im się też podobał.  Teraz ja też, im dłużej na niego patrzę, coraz bardziej się do niego przekonuję. 

pozdrawiam

 

 

14 myśli w temacie “243. Pruszków też jest OK – GAZ M20 Pobieda

  1. Bardzo ładne autko, niczego sobie. Ja również znam to autko. Mój mąż w swojej kolekcji ma już takie. A ja troszkę szukam inspiracji u Ciebie na blogu na to, co jeszcze mogłabym mu kupić. Bo zbliżają się jego urodziny, podpatrzyłam co już ma i szukam czegoś, co by go bardzo ucieszylo 🙂

    Polubienie

    1. Dziekuję za miły komentarz
      Proszę w takim razie przejrzeć nie tylko albumy (tam są z reguły modele stare, których nie można kupić), ale przede wszystkim wpisy na blogu.
      Najszybciej ogląda się stronami (na samym dole przełącza się stronkę i pokazuje się 5 starszych wpisów)
      pozdrawiam

      Polubienie

  2. Witam !

    Dokładnie to są te modele które dostępne były w sklepach KIK za 4 zł. Akurat trafiłeś na mniej sponiewieraną Pobiedę bo w niektórych przetarcia dolnego lakieru były bardzo duże. A sam modelik sam w sobie naprawdę ładny i warto o mieć, sam oczywiście go posiadam.

    Polubienie

    1. Witam
      Dziękuję za ten komentarz. Jakiś czas temu właśnie z innego komentarza na blogu (możliwe, że nawet Twojego), dowiedziałem się o modelach z rosyjskiej serii w sklepach KIK po 4 zł. Niestety kilka dni temu sprawdziłem, że sklepów takich w Warszawie niestety nie ma, a szkoda.
      Modele po 4 złote zawsze watro kupić chociażby nawet „na części”
      pozdrawiam

      Polubienie

  3. Bardzo lubie Twoje wpisy, ba, smialo moge powiedziec, ze jestem wrecz fanem Twojego pisarskiego talentu 🙂 Nie zmarnuj go, bo naprawdę szkoda byłoby, gdyby nagle Twoje wpisy przestaly się pojawiac w sieci 🙂 Naprawde byłaby to wielka strata dla polskiego swiatka blogowego, zapamietaj to, szczera prawda 🙂

    Polubienie

    1. Witam
      Dziękuję za miły komentarz.
      Trochę tekstów mam na komputerze, ale nie wszystko. Poza tym możliwe, że za jakiś czas będę zmuszony zawiesić bloga. W niedzielę przerzuciłem trochę zdjęć z bloga na darmowy hosting, a i tak wykorzystałem już 94% miejsca na blogu. Pewne rezerwy jeszcze są, ale zabawa z przenoszeniem zdjęć jest dość pracochłonna.
      pozdrawiam

      Polubienie

    1. Dziękuje za miły komentarz.
      Blog posród blogów tylko pisanych lub ze zdjęciami może wydawać się nietypowy, jednak koledzy kolekcjonerzy prowadzą też kilka innych blogów o modelach i miniauto-43 samo w sieci już od paru lat nie jest.
      pozdrawiam

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s