233. Stare zabawki w mojej kolekcji

Kolekcja, której poświęcony jest ten blog, została zapoczątkowana 30 lat temu, wiosną 1984 roku. Nie znaczy to jednak, że w moich zbiorach nie ma modeli jeszcze starszych, zbieranych w czasach mojego dzieciństwa, czyli głębokiego PRL. Nie mam ich zbyt wiele. Ale te, które mam, choć nie wchodzą w skład mojej właściwej kolekcji, postanowiłem sobie zachować.

Kilka lat temu, przy jakiejś okazji, będąc u mamy zajrzałem na strych. W domu rodziców zostało parę moich rzeczy jeszcze z czasów młodości. Większość leży tam od ponad 30 lat (a więc od czasu kiedy dom rodzinny opuściłem na dobre). Przeglądając resztki moich dawnych „skarbów” postanowiłem jeden z nich ocalić od zapomnienia i przywieść do siebie do domu.  Zabawkę, a właściwie modelik z napędem sprężynowym na kluczyk kupiłem sobie w 1976 roku. Po maturze jako już dorosły młody człowiek postanowiłem zakończyć moje „młodzieńcze” zbieranie modeli samochodów. Jednak na „pożegnanie” postanowiłem kupić sobie trzy modele, o których od jakiegoś czasu marzyłem. O ile dobrze pamiętam pierwszym modelem był Renault 17 firmy Matchbox z serii Super fast. Drugim z całą pewnością była Skoda S 706 RT z naczepą i kontenerem w skali 1:87 z enerdowskiej firmy Premot, pasująca do innych moich modeli w tej skali, jakie w owym czasie zbierałem. I w końcu trzecim „pożegnalnym” modelem była pokazana tu teraz Toyota Corolla w skali 1:28.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Corollę, jak zresztą i dwa pozostałe, wymienione tutaj autka kupiłem w Centralnej Składnicy Harcerskiej w Żyrardowie, do którego od trzeciej klasy liceum dojeżdżałem na prywatne lekcje języka niemieckiego. Modelik Corolli był w owym czasie dość ciekawą ofertą. Wcześniej zbierałem głównie modele w skalach 1:72 (plastikowe polskie modele z serii Ruch) oraz enerdowskie modele w skali 1:87 (pasujące do kolejek H0).

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Miałem też w mojej „starej”, „młodzieńczej” kolekcji 3 modele w większej skali, 1:43 (metalowego malucha włoskiej firmy Politoys oraz 2 plastikowe Panhardy z radzieckiej serii modeli produkowanych w Tbilisi, które były kopiami francuskich starych modeli firmy Norev).  Chciałem mieć jednak jakiś fajny, spory i bardziej dokładny modelik w większej skali. W połowie lat 70-tych w Centralnej Składnicy Harcerskiej pojawiły się 3 plastikowe modele samochodów japońskich, japońskiej zresztą produkcji. Były to modele do sklejania (niezbyt skomplikowane). Miały napęd na kluczyk, przez co miały też pewną wadę, jaką było płaskie i słabo odwzorowane wnętrze. Ale cóż, innych na „socjalistycznym” rynku nie było. Z owych trzech wybrałem Corollę, a o ile dobrze pamiętam, głównie z uwagi na kolor. Pozostałe 2 były po prostu białe, a Corolla jako jedyna była czerwona.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Po przywiezieniu do Warszawy, modelik – zabawka trafił do gabloty z modelami z właściwej kolekcji. Od samego początku, oprócz opisywanej już wady, miał jeszcze inną. Nie wiedzieć czemu był od samego początku zbyt nisko zawieszony (podwozie „zapadało” się w nadwoziu). Już w czasie kiedy go składałem postanowiłem temu zaradzić i na brzegach płytki podwozia dokleiłem kawałki plastiku i aby wysunąć podwozie na dół, do nich, a nie do samej płytki przykleić nadwozie. Jednak w tamtym czasie nie byłem tak „wytrawnym” modelarzem jak obecnie i rozwiązanie to nie zdało egzaminu. Napęd mimo, że japoński od czasu do czasu się zacina, a wtedy trzeba z modelika wyjąć podwozie i w mechanizmie „pogrzebać”, albo po prostu go naoliwić. Z tego też powodu nie chciałem przyklejać podwozia na stałe, bo każda „konserwacja” wymagała rozcinania klejonego połączenia. Nadwozie było przyklejone więc prowizorycznie, tylko z przodu i z tyłu, co skutkowało tym, że kiedy w trakcie puszczania modelik na śliskiej podłodze wpadł w poślizg i np. uderzył w nogę krzesła, nadwozie spadało.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Przez dłuższy czas nie miałem pomysłu ani czasu, jak temu zaradzić. Modelik stał w kącie na samym dole gablotki i czekał z naprawą na „święty nigdy”. Sytuacja zmieniła się rok temu. Kiedy na bazarze na Namysłowskiej przypadkiem upolowałem inny stary modelik podobnej wielkości, po jego naprawie postanowiłem naprawić również Corollę.

Na progi od wewnętrznej strony nadwozie nakleiłem czerwone plastikowe cienkie listwy. Przyklejone dawniej do płytki podwozia kawałki plastiku (z ramek od wypraski wnętrza) oderwałem i przykleiłem jeszcze raz, nieco bliżej środka. Na nie nakleiłem wycięte (z innego) plastiku płaskie płytki.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

W ten sposób powstał „zamek” dzięki któremu podwozie jest dobrze połączone z nadwoziem, a w razie potrzeby obydwa elementy dają się szybko rozdzielić.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Stara japońska zabawka kupiona w 1976 roku obok innej, znacznie nowszej Corolli z mojej „dorosłej” kolekcji w skali 1:43:

233. Stare zabawki 7

Biała Corolla pochodzi z serii „Kultowe Auta PRL” i była już na blogu prezentowana.

Pośród rupieci na strychu w domu moich rodziców znalazło się też oryginalne pudełko od modelika. Po odpowiednim przygotowaniu, mam zamiar przystosować je do przechowywania w nim rozłożonego modelika.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Proszę, a tu Toyota jeździ i już się nie rozpada:

A wszystko zaczęło się od naprawy opisywanej tu jakiś czas temu innej zabawki z czasów PRL: Polskiego Fiata 125p.

Jak pisałem tu rok temu:

Niedaleko ode mnie na ternach dawnych basenów przy ulicy Namysłowskiej (na Pradze) w soboty i niedziele w godzinach przedpołudniowych odbywa się coś, co przypomina mi czasy PRL. Pchli targ pod gołym niebem. Od jakichś trzech lat od czasu do czasu tam zaglądam. Po co tam jeżdżę? Wiadomo po modeliki, a właściwie ich wraki, z których wyjmuję różne przydatne do moich przeróbek części. Z oczywistych względów największym rarytasem są kółka. Zdezelowany modelik kosztuje tam od 1 do 5 złotych, a skoro przeważnie i tak do przeróbek wykorzystuję praktycznie tylko kółka, doszedłem do wniosku, że lepiej i taniej będzie kupić na pchlim targu „rozbitka”, niż szukać po marketach resztek modelików firmy Hongwel (w cenie kilkunastu złotych).

Wycieczka na Namysłowską odbywa się zresztą w określonym porządku. Jadę tam przeważnie ok. godziny 12 i „przeczesuję” cały targ. Jeśli coś się trafi kupuję. Później (o ile jest to sobota) odwiedzam sklep modelarski na Jagiellońskiej, a później w zależności od pogody jadę na dalszą wycieczkę, bądź wracam do domu (zahaczając z reguły o jakiś Kaufland i Empik lub Tesco). Na Namysłowską jest ode mnie niecałe 3 kilometry, dlatego całą trasę przemierzam rowerem. Samochód trzeba by zostawić i tak jeszcze na Targówku, bo w okolicach bazaru nie ma go gdzie zaparkować, więc i tak trzeba kilkaset metrów dojść. Poza tym przy tak małym dystansie silnik nawet nie zdąży się rozgrzać, szkoda więc samochodu.

Prawdziwy „złoty strzał” przytrafił mi się rok temu (w sobotę 26 października 2013 roku).

W trakcie „obchodu” bazaru, miedzy stoiskami z kawą i (oczywiście ciuchami) moją uwagę przykuła niewielki kocyk, na której leżało kilkanaście zdezelowanych autek w różnych skalach, a wśród nich mały „rarytasik” zabawka Fiat 125p w całkiem dobrym stanie. Wziąłem ją do ręki i zapytałem zawianego nieco gościa, do którego kocyk należał: ile ? Gość był podchmielony i rzucił niezbyt wygórowaną kwotę, której nie zdradzę. Nie targowałem się. Wyjąłem z portfela tyle ile chciał i bez namysłu zapłaciłem: SAMSUNG DIGITAL CAMERAAutko było praktycznie kompletne i nieuszkodzone. Napęd okazał się sprawny. Brakowało tylko kawałka zderzaka tylnego z prawej strony. SAMSUNG DIGITAL CAMERAW moich „rupieciach” modelarskich znalazłem jednak odpowiedni kawałek białego plastiku i niedługo po zakupie dorobiłem brakujący kawałek zderzaka i kieł:

SAMSUNG DIGITAL CAMERADo Fiata nie mam pudełka. Nie wiem też do końca, kto i kiedy go wyprodukował. Na podwoziu nie ma żadnych oznaczeń i jedyne, co przez rok od jego zakupu udało mi się ustalić to, to, że został wyprodukowany gdzieś na przełomie lat 70-tych i 80-tych, najprawdopodobniej przez jakąś rzemieślniczą spółdzielnię pracy w Zielonej Górze.  (Wskazują na to ponoć stare, zielonogórskie numery na tablicach rejestracyjnych)

SAMSUNG DIGITAL CAMERAPolski Fiat, podobnie jak Corolla też jeździ, ale nieco inaczej. Nie ma kluczyka i nie trzeba go nakręcać, ale trzeba go niejako rozpędzić. Ma napęd inercyjny (jest po prostu na koło zamachowe):

Fiata kupiłem bez namysłu z pierwotnym zamiarem korzystnej odsprzedaży na Allegro. Ale kiedy pokazałem go mojej mamie, powiedziała: „Zostaw go sobie, takiego nie masz, jest zupełnie inny niż wszystkie”.

Miała rację. Obydwa modele- zabawki choć są większe niż prezentowane tutaj zazwyczaj są niewątpliwą ciekawostką, a wielkością całkiem do siebie pasują:

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

pozdrawiam

Reklamy

14 myśli w temacie “233. Stare zabawki w mojej kolekcji

  1. Witam ciekawa kolekcja rysoraków starych modeli samochodów. Muszę pochwalić twojego bloga. Sam szukam starych samochodów i w przyszłości chcę zakupić właśnie jeden ze starych modeli samochodów, a następnie je stuningwać zachowując jednak ich wygląd. Mam nadzieję, że to wyjdzie pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Witam
      Tutaj akurat pokazałem stare modele- zabawki wykonane z plastiku. Przeróbki takich modeli nie są trudne, ale takie „graty” lepiej zachować w oryginale. Z mojego doświadczenia wynika, że po przeróbkach, nawet bardzo dobrze wykonanych stare modele tracą na wartości. Kolekcjonerzy, którzy zbierają starocie cenią sobie z reguły oryginały.
      pozdrawiam

      Polubienie

    1. Warto czasem odkurzyć stare rzeczy. Ja ostatnio odpaliłem u mamy magnetofon szpulowy ZRK Kasprzak Uwertura. Wszytko działało i odsłuchałem sobie kilku kawałków , które w 1980 roku grałem na pianinie.
      pozdrawiam

      Polubienie

    1. Witaj Anno
      Spodziewałem się Twojego komentarz raczej pod wpisem o wakacjach na Korfu, a nie tutaj.
      Tu pokazałem 2 stareńkie modele, które są właściwie zabawkami. Cóż nie każdemu wszystko musi się podobać.
      pozdrawiam

      Polubienie

    1. Dziękuję za miły komentarz
      Stare zabawki to co prawda nie moja specjalność, ale opisanymi dwoma modelikami jestem trochę zafascynowany, w moich zbiorach mam jeszcze trochę takich staroci. Rzeczywiście może nie są tak piękne jak zabawki czy zawłaszcza modele współczesne, ale mają doszę. Czasami jest to stary metalowy silniczek z kołem zamachowym lub sprężyną.
      pozdrawiam

      Polubienie

    1. Wpadłem na chwilkę i widzę, że prowadzisz ciekawego bloga, który może być bardzo przydatny w usystematyzowaniu pewnych działań.
      Ja co roku dostaję w pracy kalendarz, ale praktycznie z niego nie korzystam, bo wszystko mam w głowie. A globus w domu mam . Szkoda, że mały.
      pozdrawiam

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s