225. Za pół ceny – Renault 19

Od początku tego roku, do kolekcji dołączyły tylko 3 nowe modeliki. W „kultowej” serii oprócz pokazywanego tu ostatnio Ursusa 330 nic ciekawego dla mnie się nie ukazało. Na marcowej giełdzie nie spotkałem modeli, na które liczyłem. Chociaż nie wróciłem z niej z przysłowiową „gołą ręką”, muszę przyznać, że też trochę „przyoszczędziłem” i kupiony okazyjnie za 20 złotych modelik, choć nie wygląda źle, wymaga dopieszczenia i poprawek, więc go tym razem jeszcze nie zaprezentuję.

W styczniu i lutym w związku z pewnymi zawirowaniami w pracy, a także operacją żony, moje zainteresowanie powiększaniem kolekcji w naturalny sposób osłabło i dopiero w marcu, niejako po wizycie na giełdzie znów poświęcałem mojemu hobby nieco więcej czasu.

Mój ostatni – trzeci w tym roku nabytek, to „salonowa” promocja, podobna do tych jakie opisywałem dokładnie rok temu przy okazji prezentacji modelików aut marki Honda.

Mniej więcej 2 tygodnie temu na Allegro pokazał się całkiem spory wysyp modelików marki Renault. Trochę mnie to w pierwszej chwili zaskoczyło, (zwłaszcza, że ceny ich nie były zaporowe) ale że nowe aukcje modeli w skali 1:43 to dla mnie „chleb powszedni”, dość szybko połapałem się o co chodzi. W opisie aukcji był podany adres znanego mi od lat salonu Renault w Alejach Jerozolimskich w Warszawie. Salonu, w którym dawno temu pracował kolekcjoner modeli w skali 1:43 i wystawiał tam w gablotach modele ze swoich zbiorów.

Spośród wystawionych aukcji zacząłem obserwować jedną. Oferta salonu była dość bogata. Oprócz modeli kilku aktualnie produkowanych aut, na aukcjach salon wystawił całą gamę modeli aut starszych i nieco już zapomnianych: R4, R5, R11, R14, R17, R19, Fregate, oczywiście (nieśmiertelną) Dauphine i kilka modeli formuły 1 (z lat 80-ty). Modele wszystkich tych aut zostały wystawione na aukcjach po 2 sztuki, za to w „diabelskiej” cenie po 66,63 złote. Tylko 1 modeli Renault 19, którym akurat byłem zainteresowany sprzedał się od razu, ale drugi wciąż „wisiał” na Allegro. Drugiego modelika jednak nie licytowałem. Zadzwoniłem do salonu i zapytałem, jaki ma kolor. Zdjęcia w Internecie czasem odbiegają od rzeczywistości, postanowiłem więc przed zakupem obejrzeć modelik „na żywo”.

Modele aut Renault są od lat jednymi z „filarów” mojej kolekcji. Tak się jakoś przez 30 lat mojego „zbieractwa” złożyło, że mam ich tyle samo co Peugeotów i Citroenów razem wziętych. Więcej mam tylko modeli marek Mercedes-Benz, Fiat i Volkswagen (tych ostatnich tylko o jedną sztukę). Lubię poza tym (jak już nie raz pisałem) mieć (w miniaturze) całą serią „rozwojową” danego segmentu aut i kiedy 3 lata temu, po wielu przymiarkach i poszukiwaniach udało mi się zdobyć modelik Renault 11, zacząłem się rozglądać, za jednym z jego następców: Renault 19. Modelik tego auta miałem co prawda już od dawna w kolekcji, bo zanim zdobyłem modeliki Renalt Megane I i II, kolega przywiózł mi w 2001 roku z Rzeszowa R19, ale jest to wersja cabrio i nie byłem z niej nigdy tak do końca zadowolony. Cóż, ale kilkanaście lat temu była to jedyna dostępna na rynku miniaturka tego popularnego samochodu. Kiedy w Internecie jakiś czas temu zaczęły się pojawiać „zadaszone” wersje R19 zacząłem się zastanawiać na którą z nich zacząć polować. Po przestudiowaniu zdjęć modeli w wersji 3- i 5-drzwiowej, sprzed i po faceliftingu, doszedłem do wniosku, że jeśli nadarzy mi się kiedyś okazja to do moich zbiorów dokupię sobie modelik Renault 19 sprzed faceliftingu , a więc phase 1, w wersji 5-drzwiowej. Modelik taki, nie tak znowu dawno temu wypuściła zasłużona dla kolekcjonerów skali 1:43, francuska firma Norev. Problem był tylko jeden. Modelik jest dostępny tylko w sklepach internetowych i kosztuje (bagatela) ok. 130 złotych.

Po szybkiej analizie zdjęć na Allegro oraz w Internecie ustaliłem, że oferowany przez salon Renault modelik to właśnie Norev, zaś „diabelska” cena ( 66,63 złote) to dokładnie połowa ceny „katalogowej”. Kiedy wystawione na Allegro R19 wpadło w „czarną dziurę” (nazywam tak aukcje, których nie widać w opcji „wystawione” w ciągu ostatnich 24 godzin), było mało prawdopodobne, że drugi egzemplarz ktoś szybko kupi , bo od dłuższego czasu w skali 1:43 w ofercie Allegro jest ok. 7500 modeli, postanowiłem do mojej wizyty w salonie nieco się przygotować. Miałem zamiar pojechać od razu w poniedziałek po pracy, jednak tego dnia musiałem odwiedzić moją mamę i psa (prawdziwego Artemisa), który od operacji żony „zamieszkuje” u mojej mamy. Do salonu pojechałem we wtorek, 18 marca. Nie pojechałem jednak tylko z kasą, zabrałem też ze sobą wyciągnięte z pudła nr 4 moje stare R19 cabrio. (Ze zdjęciach dołączonych do aukcji wynikało, że modeliki są w niemal identycznym kolorze, co zaletą w żadnym razie nie było).

Na miejscu, obejrzałem dokładnie kilka razy wystawione w podświetlanej gablocie R19 i nie od razu wyciągnąłem portfel. Kolor – ciemny granat, nie jest najlepszy do tego niezbyt dużego auta. Kolor okazał się w rzeczywistości tak samo ciemny jak na zdjęciach na Allegro i niestety niemal identyczny jak drugiego, przywiezionego z domu modelika. Ale cóż, w końcu po dłuższym namyśle połowa ceny sklepowej mnie przekonała.

Kiedy zdecydowałem się już na zakup, sprzedawca wyjął modelik z gabloty, w której wraz z innymi modelikami był wystawiony i stał na podstawce i pudełku. Poprosiłem sprzedawcę aby sprawdził czy opakowanie jest kompletne.  Byłem trochę zaskoczony, bo okazało się, że niestety opakowanie jest chyba „ekologiczne”: W ładnym pudełku Renault ze zdjęciem modelika, zamiast gablotki, (w jaką zazwyczaj są wyposażone modele kolekcjonerskie) jest tylko coś w rodzaju pokrywki, zabezpieczającej przykręcony do podstawki model, wykonanej technologią, jaką produkuje się pojemniki na ciasta sprzedawane w marketach.


Na spodzie modelika jest dumny napis „Norev”.

Już w domu, okazało się, że modelik miał jednak dość przykrą wadę – zbyt szeroki rozstaw kół, co powodowało, że prawie wystawały one z nadwozia na zewnątrz. Skrócenie osiek niewiele dało, a na dodatek koła ocierały o wnęki kół (wykonane razem z podwoziem, tak jak w naszych „kultowych”).

Niestety wyglądało na to, iż wnęki trzeba będzie wyciąć i każdą przesunąć w kierunku środka po ok 0,5 mm. Wada jak wada, ale przeróbka upierdliwa, a dla kogoś, kto nie ma nożyka-piłki do obsadki nożyka modelarskiego, bardzo kłopotliwa. Dodam, że jeszcze konieczne mogło okazać się też dopasowanie wkładki wnętrza do przerobionego podwozia, gdyż z tyłu zachodzi ona na wnęki kół.

Nad przeróbką myślałem tydzień.  W kolekcji mam ponad 600 modeli różnych firm, ale po raz pierwszy spotkałem się z koniecznością zwężania rozstawu kół i to przez przeróbkę płytki podwozia i to w dość drogim, typowo kolekcjonerskim modelu. W końcu doszedłem do wniosku, że wycinanie całych wnęk podwozia i przyklejenie ich na nowo może okazać się ryzykowne. Wnęki są dopasowane do nadwozia i między nim, a wnękami powstaną szpary. Poza tym nie chciałem rujnować całkowicie konstrukcji płytki podwozia. Po głębszym namyśle postanowiłem wykonać przeróbkę w nico bardziej pracochłonny sposób, ale chyba efektywniejszy sposób. Postanowiłem z wnęk wyciąć tylko pionowe ścianki, o które ocierały opony.

W ubiegłą środę usiadłem przy stole w kuchni (czyli w moim warsztacie) i zacząłem „robotę”.

Po wycięciu wszystkich czterech ścianek, z plastikowej czarnej płytki (tej samej z której dorabiałem kiedyś tylne drzwi do modelika Autobianchi) zacząłem wycinać nowe, nieco większe ścianki które nakleiłem na płytkę podwozia od wewnątrz:

225. Renault 6

Po tej operacji wnęki stały się głębsze, zaś w samej głównej płytce dociąłem i dopiłowałem je nożykiem modelarskim. Oto podwozie przed:

I po przeróbce:

Różnica w widoku od spodu modelika nie jest może duża (trzeba się dobrze przyjrzeć),  jednak cały modelik robi dużo lepsze wrażenie. (Na zdjęciach na górze pokazałem modelik już przerobiony). Oprócz zwężenia wnęk kół , trzeba było przerobić jeszcze oski. Nie skracałem ich, ale wymieniłem. W pudełeczku z różnymi zgromadzonymi przez lata ośkami, najpierw nie znalazłem odpowiednich, krótszych o 1mm od oryginalnych. Wtedy przypomniałem sobie, że w witrynie między modelikami leżą kompletne koła od Żuka A03. Ośki z nich okazały się idealne.

Dobrze, że mam sporą wprawę w „dłubaniu” przy modelikach, bo cała przeróbka zajęła mi jeden wieczór.

Ale na tym nie koniec. Po bliższych oględzinach okazało się jeszcze, że model miał źle zamontowane lusterka. Ich zewnętrzne krawędzie były zadarte do góry. (Podobna wada była powodem, że w grudniu kupiłem w Auchan drugi modelik BMW, który tej wady nie miał). Ponadto zauważyłem, że w lusterkach nie ma odblaskowych szybek (gablotkowe, sklepowe wersje mają). Na tablicy rozdzielczej nie ma imitacji zegarów. (Jest pusto jak w naszych „kultowych”). Czyżby więc to była „zubożona” wersja NOREV dla salonów ?

Lusterka udało się „wydłubać ” w sobotę. Z przyklejeniem ich tak aby były ustawione poziomo były jednak kłopoty. Po kilku bezowocnych próbach, wcisnąłem je po prostu w nadwozie, a bolce je mocujące posmarowałem od wewnątrz karoserii klejem Kropelka żel.

Jeszcze przed poprawkami, nowy nabytek porównałem z moim starym Renault 19 cabrio i muszę przyznać, że kupiony również „za pół ceny” kilkunastoletni modelik firmy Solido, mimo upływu czasu w konfrontacji z nowością z salonu broni się absolutnie.

Pod koniec lat 90-tych na giełdę, wtedy jeszcze w Starej Gazowni na warszawskiej Woli, przyjeżdżali starsi państwo z Rzeszowa i sprzedawali różne modele. Kupiłem od nich kilka. Jak się później okazało w Rzeszowie w centrum handlowym prowadzili sklep z zabawkami. Sklep ten odkrył kolega z pracy, który jako opiekun rynkowy odwiedzał różne miasta w Polsce. Poprosiłem go, aby kupił mi kilka modeli Solido i tak na jesieni 2000 roku przywiózł mi z Rzeszowa Fiata 500 i dwie Lancie, a na wiosnę 2001 roku Land Rovera Defendera i Peugeota 806. Właśnie w trakcie tej drugiej wizyty kolega zauważył w sklepie przeceniony z 40 na 20 złotych modelik Renault 19 cabrio, zdzwonił do mnie do pracy i namówił mnie na jego zakup.

Cabrio jak na stare dobre Solido przystało został wykonany bez użycia grama kleju, czy rozgrzanej lutownicy, którą we współczesnych modelikach „zaspawywane” są drobne elementy mocowane do karoserii. Wszystkie elementy są mocowane za pomocą zaczepów lub „na wcisk” , co pozwala modelik bez problemów rozebrać i ewentualnie lepiej dopasować. Jednak modelik praktycznie został wykonany na tyle precyzyjnie, że przeróbek nie wymagał.

Kiedy kolega przywiózł go z Rzeszowa, nie byłem nim zbytnio zachwycony i pierwotnie miałem zamiar go przemalować. Jednak wtedy, jak i później nie znalazłem czasu, aby to zrobić.  Teraz pomysł już zupełnie zarzuciłem, bo stare Solido ma ładnie położony lakier metalizowany i szkoda by było go niszczyć.

Chociaż obydwa modeliki Renault 19 są w bardzo podobnym niemal identycznym ciemno-granatowym kolorze, to razem wyglądają dobrze. Pomalowany zwykłym lakierem R19 Norev przedstawia starszą wersję auta z 1988 roku, zaś Solido wersję późniejszą z roku 1992 (już po faceliftingu). Autka stanowią więc ciekawą parę. Może są trochę za ciemne, ale moje pozostałe, pasujące do nich wielkością modele Renault (R11 oraz Megane I i II) są w zupełnie innych kolorach, a poza tym nie wszystkie modele w kolekcji muszą być srebrne, żółte czy czerwone.

pozdrawiam

5 myśli w temacie “225. Za pół ceny – Renault 19

  1. Heh, super model zresztą jak wszystkie, które zamieszczasz na blogu. Podziwiam Twoją pasję i trzymam kciuki za kontynuowanie jej 🙂 Może kiedyś będę miał przyjemność zobaczyć kolekcję na żywo.

    Polubienie

    1. Modeliki R19 są ładne, aczkolwiek trochę smutne. Wolałbym je w nieco żywszysch kolorach, ale cóż tak to jest jak się kupuje coś zapół ceny.
      Co do modeli na żywo to najlepiej wybrać się na giełdę, tam jest naprawdę co oglądać.
      Następna będzie w drugą niedzielę czerwca.
      poadrawiam

      Polubienie

    1. Witam
      Tablice oczywiście są własnej roboty, mo modelik nie miał żadnych, ale zawsze go upiększją. A modelik swoją drogą naprawdę fajny, choć już swoje lata ma.
      pozdrawiam

      Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.