206. Zapomniana legenda – Opel Manta B GT/E

Jakoś ostatnio „nie klei” się z modelikami. O ile przez pierwsze trzy miesiące roku nowych zdobyczy było całkiem sporo, o tyle od 4 kwietnia do ostatniej czerwcowej giełdy niczego nowego nie kupiłem. Ostatni modelik  kupiłem trochę na zasadzie, że skoro już na giełdę pojechałem, to po dwóch miesiącach „zupełnej posuchy” nie chciałem z niej wyjść z „pustymi rękami”, a na to się właściwie pod koniec ostatniej giełdy zanosiło. A i tak bardzo niewiele zabrakło, żeby w tydzień po zakupie ostatnia zdobycz wylądowała na Allegro.

Kiedy przywiozłem modelik do domu byłem zadowolony do momentu kiedy zdobyczy nie zacząłem dokładnie oglądać i mierzyć. I w tym momencie w pewnym sensie zrozumiałem dlaczego od pewnego czasu z modelikami „się nie klei”. Jakoś tak się składa, że co drugi tegoroczny zakup to mniejsza lub większa wpadka. Tu na blogu, z takich „wpadkowych” modeli udało mi się zaprezentować tylko karetkę FSO 1500, nad którą sporo się namęczyłem aby „jakoś wyglądała”. Simson Duo, którego też kupiłem okazał się modelikiem z dużym błędem i do tej pory „kombinuję” jak go przerobić. Hondy CRX i Civic mimo, że obie pochodzą z renomowanej stajni Minichampsa okazały się nieco za szerokie. I na koniec ostatnia zdobycz. Nie dość, że biała, co i tak powoduje że optycznie wydaję się większa niż jest, to na dodatek okazała się wymiarowo nieco za duża.

Modelik kupiłem właściwie w momencie opuszczania giełdy, a że cena była atrakcyjna nie zastanawiałem się specjalnie nad jego zakupem. Na pierwszy rzut oka na kolana nie rzucał, porównałem go szybko z modelikiem firmy Neo z innego stoiska, jednak jakich rażących błędów nie zauważyłem więc za 30 zł go wziąłem. Kiedy jednak w domu postawiłem go obok innych wydał mi się nieco za duży. Zacząłem szukać w Internecie wymiarów oryginału i wyszło mi, że modelik jest od 1,5 do 2 mm za długi i ok 1 mm za szeroki. Przeliczyłem skalę. Na długość skala wyszła 42,4, a na szerokość 42,3. Niby tragedii nie ma, cóż wymagać od modelika z serii gazetowej, ale w końcu jest to modelik samochodu, który raczej na dobre odwzorowanie zasługuje.

Opel Manta stworzony jako odpowiedź koncernu General Motors na Forda Capri ukazał się w 1970 roku. Odniósł ogromny jak na samochód typu coupe sukces. W Niemczech Manta jeszcze w trakcie swojej produkcji stała się autem naprawdę kultowym.   O dziwo większy sukces rynkowy odniosła niewątpliwie starsza odmiana – Manta A. Samochodu wytwarzanego w latach 1970 – 1975 wypuszczono na rynek niemal 500 tyś sztuk.  Bardziej kultowa okazała się mimo wszystko Manta B produkowana od 1975 roku. Samochodu tego wyprodukowana prawie 560 tyś sztuk. Był on jednak najdłużej wytwarzanym modelem Opla w historii. Produkowano go aż przez 13 lat – do 1975 do 1988 roku.

Chociaż sam od prawie 17 lat jeżdżę Oplem (już drugim), modele aut tej marki nigdy nie były dla mnie przedmiotem jakiegoś szczególnego kolekcjonerskiego pożądania. Owszem trochę się ich przez lata z różnych względów uzbierało i jedynym właściwie modelem jakiego w kolekcji brakowało była niewątpliwie Manta. Nie chciałem jednak kupować modelika Manty A, choć takowy kilka razy mi się trafiał. Zawsze jeśli myślałem o modeliku Manty, chciałem mieć odmianę nowszą, a więc Mantę B.

W czasach kiedy samochód był produkowany i naprawdę popularny, na rynku modelarskim jego modelika nie było. Dopiero od kilku lat jest pewien wybór takich modeli. Jednak nie są one wcale tanie ani łatwe do zdobycia, więc tak jak napisałem modelik za 30 zł wziąłem bez większego zastanawiania się nad nim. Kiedy jednak go w domu dokładnie obejrzałem i pomierzyłem już właściwie byłem gotów pozbyć się go i tydzień po zakupie wystawić na Allegro. Tak się jednak nie stało, bo kiedy zacząłem przeszukiwać Internet okazało się, że dla nieco za dużego, a do tego białego modelika właściwie nie ma alternatywy w rozsądnej cenie. Bo co zamiast „gazetowego” modelika z serii Opel Collection można by ewentualnie próbować zdobyć:

Modelik firmy Schuco. Raczej trudny do zdobycia i też nie rzucający na kolana (na oko na nieco za dużych kołach) za cenę ok. 130 zł

Nieciekawy model zupełnie nieatrakcyjnej 3-drzwiowej wersji Manty B w wydaniu firmy Neo. Cena 220 zł (za tyle modelik był oferowany na giełdzie i  to do niego porównywałem „na szybko” przód mojego modelika przed jego zakupem).

I chyba najciekawszy i niewątpliwie najlepiej wyglądający modelik Manty. Też firmy Neo. Niestety jego koszt to też ok 230 zł i dla mnie to kwota niemal trzykrotnie wyższa niż gotów byłbym zapłacić za jakikolwiek modelik Manty.

Dlatego pomimo oczywistych wad postanowiłem ostatni giełdowy nabytek sobie zostawić nieco go jednak poprawiając.

Pierwszą rzeczą za jaką się zabrałem były przednie światła. Manta B pomimo, że to auto niewątpliwie kultowe nie należy (tak jak zresztą zdecydowana większość samochodów marki Opel) do szczytowych osiągnięć designu. Ma jednak kilka cech bardzo charakterystycznych, z których najbardziej rozpoznawalny i ciekawy jest przód auta, a zawłaszcza jego duże, nieco trapezowe reflektory. Ponieważ one nadają charakterystyczny wygląd powinny być możliwie wiernie odwzorowane. W gazetowym modeliku (którego pierwowzorem, podobnie jak w przypadku naszych „Kultowych Aut PRL”, jest modelik firmy IXO) niestety ten element nie został najlepiej wykonany i światła modelika nie bardzo przypominały światła prawdziwej Manty.

Próbowałem  je najpierw poprawić i najpierw zmatowiłem je nieco, później podpiłowałem ich dolne zewnętrzne krawędzie, aby w widoku z przodu były bardziej prostokątne, a mniej „tarpezowate”. Jednak efekt nie był najlepszy i światła pomimo przeróbki wciąż nie wyglądały najlepiej. W końcu postanowiłem na próbę wykonać jedną nową szybkę prawego reflektora od nowa, pozostawiając pod nią oryginalny, chromowany odbłyśnik. Wypiłowałem bardziej kanciastą  szybkę dopasowując ją jednocześnie do nadwozia, a ponieważ stara była wyposażona w bolec mocujący, postanowiłem go nie robić, a nową szybkę przykleić klejem kontaktowym do wnęki reflektora.

Przód modelika wyglądał nieco lepiej, a że operacja okazała się nie taka znowu pracochłonna (nieco ponad godzinę) następnego dnia dorobiłem szybkę lewą. Kiedy obie nowe szybki (imitujące klosze lamp) zostały wklejone w nadwozie, pomimo że były bardziej kanciaste od oryginalnych i bardziej prostokątne, przód modelika wciąż nie do końca przypominał samochód i dalej wyglądał nieco karykaturalnie.

Zacząłem przeglądać różne zdjęcia Manty w Internecie i doszedłem do wniosku, że powodem nie najlepszego wyglądu modelika jest niewłaściwy kształt przedniej części błotników, którego przy pomocy zmiany tylko kształtu lamp niestety „oszukać” się nie da. Rad nierad postanowiłem spiłować dolną część przednich krawędzi błotników (przy zderzakach, tak aby w widoku z przodu była bardziej pionowa.

Taka operacja jest zawsze dość ryzykowana, bo spiłowane fragmenty trzeba później pomalować, co w przypadku robienia zaprawek jest sprawą dość kłopotliwą. Pomalowanie całego błotnika nie wchodziło w grę, bo modelik ma z boku napisy i te mogłyby się uszkodzić, albo zetrzeć. Po opiłowaniu okazało się, że farba jest zdarta tylko z trójkątnych narożników o wymiarach 3 x 3 mm (przy zderzaku) zaś górny najbardziej widoczny narożnik od strony maski jest praktycznie nietknięty.

Zaprawki postanowiłem zrobić nie jak zazwyczaj białą farbą Humbrol nr 22 (bo ta już po pomalowaniu jest bardziej kremowa niż modelik, a jak się okazuje, w miarę upływu czasu dodatkowo żółknie), ale zwykła farbą białą olejną Dekoral, którą w ubiegłym roku odnawiałem drzwi w mieszkaniu. Zaprawki są widoczne, ale po dokładniejszym przyjrzeniu się lub pod lupą. Na zdjęciach praktycznie ich nie widać. Po poprawkach przód modelika znacznie lepiej przypomina prawdziwą Mantę:

Jeszcze przed przeróbką przodu, na samiuśkim początku w modeliku zrobiłem jeszcze jeden manewr: Powiększyłem nieco rozstaw kół z przodu i z tyłu, wkładając między koła a podwozie podkładki o grubości od 0,4 do 0,6 mm. Obniżyłem też nieco przednie zawieszenie o ok. 0,5 mm.

Modelik nie jest zapewne rewelacyjny, jednak w widoku z boku prezentuje się całkiem ładnie.

Zachęcony niezbyt mocno widocznymi zaprawkami na dolnych krawędziach przednich błotników postanowiłem poprawić też tylny zderzak. Spiłowałem go tak aby nie było obły a kanciasty i też pomalowałem białą farbą Dekoral:

Z całej zabawy przy Mancie najwięcej kłopotów przysporzyło mi stworzenie tego wpisu, a właściwie wykonanie zdjęć. Biały modelik ustawiony na białym parapecie źle się fotografuje. Próbowałem robić je kilka razy przy różnym świetle. Do publikacji wybrałem kilka zdjęć, które się do tego nadawały.

pozdrawiam

 

 

10 myśli w temacie “206. Zapomniana legenda – Opel Manta B GT/E

  1. Witam
    Niestety nie kupiłem tych modeli. Czekam na Stara 20. Tarpan ładny, ale to prawie taki sam model jak 239 sprzed kilku lat. Miałem na głowie trochę inne sprawy kiedy się ukazał. Z zapowiedzi kupię raczej tylko Robura, P70 i Multicara.
    pozdrawiam

    Polubienie

    1. W czasie kiedy ukazał się Tarpan zepsuł mi się samochód i nie miałem głowy do modelików, bo z naprawą trochę się zeszło. (pisałem o tym w poprzednich wpisach). Stara opiszę wkrótce.
      pozdrawiam

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s