201. Nowa marka w kolekcji – Honda (CRX, Civic, Accord)

O Święcie Kobiet zdążyliśmy już dawno zapomnieć, za tydzień Wielkanoc. Jest 24 marca, a w Warszawie wciąż jeszcze leży śnieg. Wczoraj, wciągu dnia, mimo że świeciło piękne słońce, było 6 stopni mrozu, w nocy ponad -10.

Dziś pogoda znów „modelarska”. Na poranny spacer z psem człowiek w żadnym wypadku nie ma ochoty. Kiedy to się wreszcie skończy? To już nie jest przyjemne. Pierwszy śnieg pokazywałem na blogu blisko 5 miesięcy temu, jeszcze przy okazji wspomnień ze spóźnionych wakacji. Koledzy w pracy zaczynają pogadywać, że to chyba jednak wszystko przez opisywane 2 tygodnie temu na tym blogu buty. Powinny już dawno leżeć w szafie, a w ubiegłym tygodniu praktycznie cały czas w nich chodziłem. Dziś też oczywiście je założę.

Dokładnie 2 miesiące temu pogoda była taka sama. Mrozów wielkich nie było, ale co kilka dni padał śnieg i warunki jazdy nie były najlepsze. Pod koniec stycznia na Allegro pokazał się całkiem spory wysyp modelików Hondy (Civic i CRX). Trochę mnie to w pierwszej chwili zaskoczyło, ale że nowe aukcje modeli w skali 1:43 to dla mnie „chleb powszedni”, dość szybko połapałem się o co chodzi. Otóż w weekend znalazłem aukcję, na której wystawione były modeliki we wszystkich 4 kolorach po 10 sztuk. W opisie aukcji był podany adres salonu Hondy na ul. Ordona w Warszawie.

W poniedziałek 21 stycznia zadzwoniłem do salonu i upewniłem się czy na pewno są tam modeliki w wszystkich kolorach. Okazało się, że nie tylko są, ale i w salonie kosztują taniej niż na Allegro. Akurat w poniedziałek, po południu miałem w centrali mojej firmy spotkanie. Pojechałem na nie ok. 15-tej, postanowiłem też niejako skorzystać okazji i w drodze powrotnej do domu „zahaczyć” o salon na Ordona. Z mojej centrali, do salonu najłatwiej dostać się jak to się mówi „kanałami”.

Otóż z dzielnicy Warszawa Włochy można dojechać na obrzeża centrum miasta niekoniecznie (jak by się to mogło wszystkim wydawać) tylko znanymi arteriami, a więc Alejami Jerozolimskimi lub z drugiej strony zapchaną wiecznie Dźwigową i Wolską. Jest jeszcze „droga alternatywna”, ulica Gniewkowska, która łączy ślepą na pozór ulicę Ordona właśnie z Włochami.  Ulica ta, a właściwie droga w niczym nie przypomina zwykłej warszawskiej ulicy. Gdyby ktoś chciał się przekonać, jak wyglądał świat w czasach głębokiego PRL, polecam przejażdżkę tą ulicą. Wyłożona już właściwie zapomnianą, a w PRL stosowaną na szeroką skalę, betonową, sześciokątną kostką, ta trzykilometrowa droga wiedzie przez tereny kolejowe dawnej wagonowni Odolany. Jest kręta, pełna dziur, kałuż i niestrzeżonych przejazdów kolejowych. Nie ma przy niej niemal żadnych budynków mieszkalnych, a tylko bocznice, składy i bazy. W połowie ulicy znajduje się stare gospodarstwo rolne, a nieopodal zapomniana lokomotywownia, gdzie stoją zardzewiałe stare lokomotywy elektryczne i spalinowe z czasów PRL. Kiedy od czasu do czasu nią jadę, zawsze zastanawiam się, jak to możliwe, że nie dalej niż 5 kilometrów od Pałacu Kultury można zobaczyć taki krajobraz. Na ulicy Gniewkowskiej bardzo łatwo się zgubić. Jest na niej kilka odnóg i trzeba wiedzieć, w którym momencie i w którą odnogę skręcić. Ulica ta ma jednak jedną zaletę. O ile jadąc wspomnianymi tu arteriami z centrum Warszawy do Włoch, zwłaszcza w godzinach porannych można utknąć w półgodzinnym korku, to Gniewkowska jest przejezdna i droga nią z Woli do Włoch zawsze zajmuje niecałe 10 minut. Ulicę tę poznałem z konieczności. Kiedy mam w centrali mojej firmy jakieś poranne spotkanie, nie kombinuję, zawsze jadę po prostu Gniewkowską. Swoją drogą kiedy kilka lat temu pierwszy raz nią jechałem, wydała mi się ona znajoma. Otóż, o ile mnie pamięć nie myli, wiele, wiele lat temu, jeszcze w szkole podstawowej, wracałem nią autobusem do Żyrardowa (gdzie wtedy mieszkałem) z wycieczki szkolnej do Warszawy. Zanim w latach 60-tych powstała nowa arteria, „nowe” wówczas Aleje Jerozolimskie (łączące dziś Pruszków z Warszawą), stara trasa z Warszawy do Pruszkowa prowadziła właśnie Gniewkowską.

Popołudniowe spotkanie w centrali trochę się przeciągnęło. Z budynku centrali wyszedłem ok. 17-tej. Spojrzałem w stronę wiaduktu nad linią kolejową do Radomia, Aleje Jerozolimskie w kierunku centrum już stały. Poszedłem na parking, wsiałem do samochodu i ruszyłem. Z parkingu skręciłem od razu w prawo, w kierunku Dźwigowej. Jednak zanim do niej dojechałem, już przed wjazdem do „małego” tunelu we Włochach stała kolejka samochodów. (Oddalony od „małego” o zaledwie 300 m „duży” tunel pod magistralą kolejową Warszawa-Łódź łączy ulicę Dźwigową z Popularną i Alejami Jerozolimskimi). Za „małym” tunelem, przed skrzyżowaniem z ulicą Potrzebną czekałem na kilka zmian świateł i miałem pewne wątpliwości, którą drogą do salonu Hondy pojechać. Jazda „kanałami” – Gniewkowską (choć to droga najkrótsza) w normalnych warunkach do przyjemności nie należy, a co dopiero po ciemku, zimą i do tego w trakcie opadów śniegu. Skoro jednak już przed Potrzebną musiałem czekać na kilka zmian świateł, mogłem sobie tylko wyobrazić jak wygląda Dźwigowa. W końcu zaryzykowałem. Kiedy na światłach doczekałem się swojej kolejki, skręciłem w Potrzebną w prawo, ale nie skręciłem zaraz potem w lewo, w kierunku Dźwigowej, a pojechałem prosto do Gniewkowskiej. Ku mojemu zaskoczeniu ulica była prawie pusta, inni kierowcy też chyba bali się przejazdu tą trasą, bo pogoda była okropna, walił śniegi wiał wiatr. Po drodze, spotkałem zaledwie kilka samochodów, Chyba dwa też mnie wyprzedziły bo jechałem 30 km/h. Za to już po kilkunastu minutach od wyjazdu z centrali stanąłem na parkingu salonu Hondy na Ordona.

Do salonu wybrałem się właściwie się po zielonego CRXa. Modele były wystawione na Allegro po 59 zł i na taki wydatek byłem przygotowany. Kiedy jednak w punkcie z częściami zamiennymi zacząłem oglądać wszystkie modele z promocji, nie do końca byłem przekonany, który modelik mam wziąć. Sprzedawcy zaproponowali , że jak wezmę wszystkie 4, to wyjdą po ok. 30 zł za sztukę. W końcu wybrałem zielony modelik Hondy CRX (po który właściwie pojechałem), a dzięki uprzejmości sprzedawców zapłaciłem 42 zł.

Ale na tym transakcja się nie zakończyła. Ponieważ cena za modelik bądź co, bądź firmy Minichamps okazał się bardzo atrakcyjna, (nowy modelik tej firmy kosztuje przeważnie ponad 100 zł), obejrzałem jeszcze raz czerwonego Civica. Przy okazji pogadałem chwilę ze sprzedawcami, opowiedziałem im trochę o mojej kolekcji i pokazałem w Internecie bloga. Sprzedawcy widząc, że drugi modelik też mnie nęci, zaczęli liczyć cenę z rabatem. Zaproponowali 35 zł za drugi modelik i drugi modelik też kupiłem. Ze swej strony obiecałem „zaprotegować” promocję i salon na blogu, co też tego samego wieczoru uczyniłem.

Modeliki bardzo ładnie prezentują się razem, bo są jakby różnymi odmianami tego samego samochodu, z tego samego okresu. Civic to model z auta z roku 1990, zaś CRX z roku 1989. Wszystko byłoby super, bo cena za modele firmy Minichamps opakowane w bardzo ładne pudełka Hondy była naprawdę rewelacyjna. Jednak w tej „beczce miodu jest też łyżka dziekciu”. Już w salonie zwróciłem uwagę na to, że jak na modele tak małych w końcu aut, obydwa wydają się być nieco za szerokie i pomiary w domu to niestety potwierdziły.

CRX:

Długość 3755 mm / 43 = 87,3 mm. Jest 87,5 (bez wystających poza obrys nadwozia tablic rejestracyjnych)

Szerokość 1675 mm / 43 = 39 mm.  Jest 39,9 mm (a więc prawie 1mm za dużo)

Civic:

Długość 3965 mm / 43 = 92,2 mm.  Jest 92,5 (bez wystających poza obrys nadwozia tablic rejestracyjnych).

Szerokość 1680mm / 43 = 39 mm. Jest 39,8 mm (a więc też prawie 1mm za dużo)

Niestety wadę tę choć niewielka widać. Prawdziwe samochody pomimo, że od ich premiery minęło grubo ponad 20 lat, można jeszcze na ulicach spotkać. W ciągu ostatniego miesiąca CRXa widziałem 2 razy, zaś kiedy z żoną 2 tygodnie temu pojechaliśmy po okulary dla córki do Centrum Handlowego Wileńska, do garażu 2 samochody prze de mną wjechała właśnie Honda Civic, dokładnie taka jak prezentowany tu modelik, tylko w kolorze srebrnym. Kiedy córka z żoną poszły do salonu optycznego na badanie wzroku, ja obleciałem wszystkie 3 poziomy garażu w poszukiwaniu Civica, jednak go nie spotkałem. Prawdziwe samochody nie są jednak aż tak szerokie, jak mogłoby się wydawać patrząc na ich modeliki. Pocieszeniem jest to, że na stronie firmy Minichamps, identyczne modele są z serii limitowanych: CRX – 1008 sztuk, a czerwony Civic – 1536 sztuk.  Wadę próbowałem troszkę zniwelować, podnosząc nieco do góry zawieszenie. Zrobiłem to metodą mojego kolegi Janka, wkładając w miejscu mocowania podwozia podkładki między płytkę podwozia a czop w nadwoziu w który wkręcone są śrubki.  W Civicu włożyłem podkładki o grubości 0,8 mm z przodu i 0,4 mm z tyłu, w modeliku CRX tylko 0,4 mm z przodu. Nie pomogło to zbyt wiele, ale zwłaszcza Civic nie wydaję się już tak nieproporcjonalnie szeroki.

W walentynki, 14 lutego minęła pierwsza rocznica śmierci mojego ojca. Ponieważ zima w tym roku nie jest może wyjątkowo ciężka, ale kapryśna i dokuczliwa, na grób ojca wybrałem się z mamą w sobotę 16 lutego. Dwa dni wcześniej pod moim wpisem o promocji modelików Hondy, jeden z czytelników napisał w komentarzu, że promocją mają być objęte również inne modeliki Hond. Następnego dnia tuż przed wyjściem z pracy zajrzałem przypadkiem na bloga i tam znalazłem kolejny komentarz od tego samego czytelnika, że był w salonie i kupił po okazyjnej cenie kilka kolejnych modeli. Po przeczytaniu komentarza zadzwoniłem od razu do salonu Hondy na Ordona. Tam okazało się, że są modeliki Hondy Accord, ale już tylko w kolorze srebrny metalik. Wtedy przypomniałem sobie o innym komentarzu na blogu, w którym inny czytelnik polecał salon przy ul. Malowniczej na Okęciu. Zadzwoniłem więc i tam, i okazało się, że na Malowniczej jest modelik w kolorze złotym. Sprawdziłem w Internecie, gdzie dokładnie znajduje się salon, w jakich godzinach jest czynny i ułożyłem sobie na prędce plan zdobycia modelika.

W piątek po pracy nie wróciłem jak zwykle do domu, ale pojechałem do mamy i u niej przenocowałem. Od mamy na cmentarz w Żyrardowie jest 35, a nie 60 km, więc zaoszczędziłem kilka litrów benzyny. W sobotę na cmentarz wyjechaliśmy z mamą ok. godz 11-tej. Na miejscu byliśmy przed 12-tą. Na cmentarzu spędziliśmy ok. godziny. Zapaliliśmy znicze u mojego ojca i na kilku innych grobach. Po wizycie na cmentarzu odwiedziliśmy też siostrzenicę mamy (właściwie jedyną osobę z bliskiej rodziny, z jaką mamy jeszcze w tym mieście kontakt). U niej też spędziliśmy ok. godziny. Później mama chciała jeszcze kupić kilka rzeczy w markecie Kaufland, który jest nieopodal mieszkania kuzynki. W drogę powrotną ruszyłem jednak nie drogą jaką do Żyrardowa pojechałem, ale przez znane mi z dzieciństwa Kozłowice i równie stare jak stołeczna Warszawa miasteczko Wiskitki. W Wiskitkach byłem ok. godz. 14-tej i musiałem dobrze uważać, aby na dwóch rondach za miastem wjechać na właściwą drogę i odpowiednią nitkę autostrady A2 (broń Boże nie w kierunku Łodzi). Kiedy się to udało, po 35 minutach jazdy stanąłem przed domem rodziców w Piastowie. Pożegnałem się z mamą i ruszyłem znów nie do domu, ale na Okęcie.

Salon Hondy na Malowniczej pomimo, że było już po 15-tej był otwarty. Trochę się po nim pokręciłem i oczywiście obejrzałem wszystkie wystawione w różnych gablotkach modeliki. W punkcie sprzedaży części poprosiłem o modelik Accorda. Obejrzałem go sobie spokojnie, zapytałem sprzedawcy czy to jedyny modelik i wtedy  sprzedawca przyniósł z zaplecza jeszcze jeden, jednak ten pierwszy okazał się „na oko” lepiej wykonany. Zapłaciłem 49 zł i w końcu pojechałem do domu.

Można by się zapytać, dlaczego właściwie wybrałem ten modelik? Samochód ukazał się na rynku w 1976 roku. W Polsce nie był praktycznie spotykany. Ja zapamiętałem go dobrze z okresu mojego pobytu w Niemczech. Tam w połowie lat 80-tych Honda była uznaną i dość popularną marką, a starego trzydrzwiowego jeszcze Accorda można było tam często spotkać.

Zapamiętany przeze mnie Accord, różnił się zresztą nieco od prezentowanego modelika. Na rynki europejskie był nieco inaczej wykończony. Modelik prezentuje oryginalną Hondę na rynek japoński. Ma nie tylko kierownicę po prawej stronie, ale i lusterka umieszczone na błotnikach. Takiego rozwiązania w połowie lat 70-tych w samochodach europejskich, czy też innych produkowanych na ten rynek od dawna już nie stosowano.

Modelik jest bardzo ładnie i starannie wykonany. Został wyprodukowany przez mniej znaną, a specjalizującą się w modelach samochodów japońskich firmę Ebbro. Podobnie jak opisywany tu na blogu BMW firmy Auto Art, wszystkie ramki wokół okien, jak i listwy na nadwoziu są w nim chromowane, a nie jak większości nawet dość drogich modeli malowane srebrną, ale dość matowa farbą. Nawet maleńkie napisy na klapie tylnej i błotnikach też są chromowane.

Od wielu lat Honda Accord kojarzy się wszystkim z dużą, wygodną, czterodrzwiową limuzyną klasy średniej. Prezentowany zaś modelik współczesnego Accorda w niczym nie przypomina. Jest nawet odrobinę mniejszy od Poloneza. Dopiero po jego zakupie, grzebiąc w Internecie doczytałem się, że modelik przedstawia pierwszego Accorda, jakiego firma Honda w 1976 roku wypuściła na rynek. Samochód był właściwie nieco powiększonym tylko Civickiem i między innymi dlatego był trzydrzwiowy.

Do tej pory na blogu nie prezentowałem modeli aut marki Honda. Owszem na samym początku mojej blogowej kariery pokazałem motocykle tej marki. Są one jednak w skali 1:24, a kupiłem je wyłącznie w celu pozyskania niedużych, a bardzo przydatnych witrynek. W kolekcji nie miałem do tej pory żadnego modelika samochodu tej marki. Tylko dzięki promocji w salonach, w kolekcji pojawił się nie jeden modelik auta tej uznawanej za jedną z najlepszych marek samochodowych, ale od razu 3.

pozdrawiam

Reklamy

4 myśli w temacie “201. Nowa marka w kolekcji – Honda (CRX, Civic, Accord)

    1. Witam
      Bardzo ciesze się z tych modeli . Na CRXa miałem chrapkę od lat. Civic też bardzo mnie cieszy. Na dodatek trafił się jeszcze Accord więc kolekcja Hond od razu zrobiła się fajna. Na dodatek wszystkie 3 razem kosztowały tyle co jeden model typowy Minichcampsa w sklepie modelarskim czy internetowym (126 zł).
      pozdrawiam

      Polubienie

    1. Oj teraz nie wiem, ale myślę, że w Warszawie na Ordona mogą jeszcze coś mieć. Proszę otworzyć na blogu kategorię Promocje. Pokażę się wpis z namiarami na ten salon.
      pozdrawiam

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s