162. Legendarne Samochody – Aston Martin MK II

  Sportowe samochody z lat trzydziestych są smaczkiem i ozdobą wszelkich zlotów i wystaw samochodów zabytkowych. Przez niektórych znawców są uważane za jedne z najpiękniejszych aut w historii. Czy jednak naprawdę dlatego są uznawane za prawdziwe rarytasy. Auta te z reguły powstawały jako „szosowe” odpowiedniki swoich wyścigowych poprzedników, były wytwarzane w niewielkich, krótkich seriach i do czasów współczesnych niewiele z nich się zachowało, toteż dziś niezależnie od tego, czy na tle innych aut z tamtej epoki prezentują się lepiej czy gorzej, są prawdziwymi kolekcjonerskimi rarytasami. Takim właśnie autem jest Aston Martin MK II z 1934 roku – mój ostatni nabytek (oczywiście w skali 1:43).

W mojej kolekcji mam zaledwie kilka modeli takich aut. Są to Alfa Romeo 8C, Mercedes SSKL, Jaguar SS 100 i MG TC, który chociaż pochodzi z lat 40-tych, niewiele różni się od swoich przedwojennych poprzedników. Na modelik kolejnego tego typu auta szczerze mówiąc, nie chorowałem.

W piątek po pracy miałem pojechać po córkę na drygi koniec miasta. Początkowo miałem zamiar zajrzeć po drodze do rodziców, w końcu jednak  zmieniłem zdanie i pojechałem inną drogą. Kilka tygodni temu rozpadł się ostatecznie pasek w moim zegarku. Przy okazji robienia zakupów próbowałem go nabyć w kilku punktach, ale a to nie było czarnego, a to był, ale drogi i w końcu postanowiłem zajrzeć do zegarmistrza przy Tesco w podwarszawskich Morach, (gdzie kupiłem poprzedni pasek). Zaraz przy samym wejściu do Tesco, po lewej stronie jest kiosk z gazetami, więc przy okazji do niego zajrzałem, aby jeszcze raz na spokojnie obejrzeć „kultowy” modelik ARO, którego do tej pory nie kupiłem. W kiosku ARO już nie było, za to na półce z gazetkami z serii kolekcjonerskich zobaczyłem nowe  wydanie Legendarnych Samochodów wydawnictwa Amercom. Ponieważ tak jak napisałem w poprzednim wpisie, jestem ostatnio zabiegany i nie śledzę na bieżąco co w jakiej serii się ukazuje, więc kiedy wziąłem do ręki gazetkę z ostatnim modelikiem byłem mocno zaskoczony i pomyślałem „O rany, jaki ładny modelik”. Do Tesco pojechałem jednak nie po modelik, a po pasek do zegarka, odłożyłem więc modelik i pobiegłem do zegarmistrza. U zegarmistrza okazało się, że owszem jest czarny pasek 18 mm, ale nie normalny, a wydłużony i z Tesco wyszedłem z niczym.

Po powrocie do domu, wieczorem zajrzałem na forum i poczytałem opinie kolegów na temat modelika. Na forum nie było ciekawych zdjęć, znalazłem za to komentarz, który przykuł moją uwagę:

Modelik Astona zrobiony bardzo ładnie. Trochę kłopotu z przednimi kółkami (nie obracały się), ale wypiłowanie wnętrza nadkola i lekkie podniesienie zawieszenia z przodu rozwiązuje sytuację.
Przy okazji – ciekawe mocowanie przednich kół na dwóch osobnych półosiach. Wydaje się, że w innym wątku – ciężarowa Tatra z takim mocowaniem mogłaby mieć skośnie ustawione koła. Jak widać, można to zrobić niedużym kosztem.

Widzę inny problem. Zaczynam powątpiewać w skalę modelu. Znalazłem tylko 1 miejsce w Necie z wymiarami Aston Martin MkII”long”:
http://www.carfolio.com/specifications/models/car/?car=176737
Długość 4394 mm, rozstaw osi 3048 (120 cali). Drugi podany tam Aston MkII to wersja „krótka”, inna niż modelik.
Z wymiarów modelu (dł.94, rozstaw 61 mm) wynika skala między 50 a 47, przy czym z uwagi na nietypowe przód i tył (zderzak, koło zapasowe etc.) bardziej ufałbym rozstawowi osi.
Niestety, jeśli to prawda i nie znajdę innych materiałów z wymiarami, to modelik będę musiał z kolekcji usunąć. A jest naprawdę ładny.
Czy ktoś z Was ma wiarygodne, inne dane tego samochodu ?

Modelik był naprawdę ładny, ale postanowiłem sprawdzić czy może rzeczywiście nie jest za mały.  Pooglądałem zdjęcia samochodu w Internecie i znalazłem coś  takiego: http://simple.wikipedia.org/wiki/File:Aston_Martin_Mk_II_1935.jpg
Zajrzałem też na podaną przez mojego dobrego kolegę stronę, (który okazał się autorem komentarza na forum)  i znalazłem nieco inne dane samochodu: http://www.carfolio.com/specifications/models/car/?car=176495#a_dimensions . Przeliczyłem podane przez niego wymiary. Jeśli przyjmie się, że modelik Amercomu to 2 miejscowy roadster z krótkim rozstawem osi, to rozstaw osi modelika (61 mm) jest OK, a z tego wynikało, że modelik jest w skali.
Ponadto przy przeglądaniu zdjęć w Internecie, okazało się, ze modelik o takich samych proporcjach (tylko 1:18) robi firma Signature Models http://www.idcow.com/sg2011.html
Wszytko wskazywało więc na to, że modelik jest dobry. Nie byłem jednak przekonany co do jego zakupu. Przez 27 lat systematycznego budowania i powiększania kolekcji dorobiłem się tylko jednego Astona Martina i chciałbym zdobyć jeszcze przynajmniej jeden modelik auta tej marki, jednak MK II nie był akurat moim marzeniem. Jednak to co zobaczyłem w Tesco, a później przeczytałem w Internecie trochę mnie nakręciło. W sobotę poszedłem do mojego „kultowego” kiosku, jednak tam był tylko jeden modelik, który miał wadliwie zmontowany jeden reflektor.

Po południu wsiadłem na rower i pojechałem na przejażdżkę. Ponieważ pogoda jest tego lata niepewna, na takie przejażdżki wybieram się nie za miasto, ale do miasta, bo w razie deszczu można się przed nim zawsze gdzieś schować. Tak było i tym razem, wybrałem się więc rowerem do Centrum Handlowego Arkadia. Droga jest fajna, wiedzie przez park, później ścieżką rowerową obok tylnego wejścia do ZOO, następnie przez Most Gdański ścieżką rowerową „pod dachem”, obok torów tramwajowych (most ten jako jedyny w Warszawie jest dwupoziomowy i samochody jadą górnym pokładem, zaś tramwaje i rowery dolnym, a ze ścieżki rowerowej rozpościera się wspaniały widok na Wisłę z panoramą warszawskiej Starówki w tle). Przy okazji takiej wycieczki można połączyć przyjemne z pożytecznym. Warszawę przemierzam codziennie wzdłuż i wszerz samochodem, ale aby się jej lepiej przyjrzeć warto pooglądać ją z siodełka roweru. Poza tym odpada problem parkowania.

Kiedy dojechałem do Arkadii od razu pobiegłem do Empiku. Spodziewałem się znaleźć tam kilka modelików, z których da się coś wybrać. Niestety tym razem w Empiku był tylko jeden i to nie najlepiej wykonany modelik. Ale cóż, od czego pamięć. Centrum Handlowe Arkadia znam dobrze. Dwa tygodnie temu spędziłem w nim kilka godzin, kiedy moja córka postanowiła towarzyszyć siostrzenicy w zakupach, a ja mogłem sobie w Empiku obejrzeć dokładnie wszystkie modeliki, z wszystkich serii gazetowych jakie tam były. Tym razem przypomniałem sobie, że w Arkadii oprócz Empiku jest jeszcze kilka innych kiosków i w jednym z nich trafiłem 3 egzemplarze gazetki z Astonem Martinem. Obejrzałem je dokładnie, po czym wyszedłem. Nie byłem do końca zdecydowany, wieczorem kończyła się na Allegro aukcja modelika, który obserwowałem od tygodnia. Jeśli wygrałbym aukcję, do kwoty za modelik z Allegro trzeba by doliczyć jeszcze 20 zł za modelik Astona, a w tym miesiącu i tak czekają mnie jeszcze inne np. „kultowe” wydatki. Po za tym na stole w kuchni wciąż leży kupiony w lipcu i wciąż niedokończony Fiat X 1/9, a na szafce obok zupełnie nie rozpakowany „kultowy” milicyjny Fiat 125p MR.

Kiedy wyszedłem z Arkadii na plac przed nią zauważyłem, że od strony zachodniej zbierają się ciemne chmury i pora wracać szybko do domu. Tydzień wcześniej wybraliśmy się z żoną właśnie w okolice Arkadii też na rowerach, złapała nas burza, godzinę przestaliśmy po arkadami jakiegoś apartamentowca, później pół godziny na dolnym pokładzie Mostu Gdańskiego, a w końcu i tak ostatnie 3 kilometry wracaliśmy w deszczu i zmokliśmy. Powrót z Arkadii (ok. 7 km) zabrał nam grubo ponad 2 godziny. Teraz nie miałem ochoty na powtórkę tamtej przygody. Wróciłem szybko do kiosku, w którym oglądałem modelki i w końcu pomyślałem, że „lepiej zgrzeszyć i żałować niż nie zgrzeszyć i też żałować, w końcu to tylko 20 zł” i kupiłem wcześniej wybrany modelik. Zbiegłem na dół po rower, chmury były co raz bliżej i najkrótszą drogą, po ok. 30 minutach wróciłem do domu. Ledwie zdążyłem wjechać na górę i wystawić rower na balkon kiedy zaczęło padać. Zabrałem się więc za rozpakowanie modelika. Decyzja jego zakupu okazała się ze wszech miar słuszna. Wieczorna aukcja zakończyła się dla mnie niczym. Na obserwowany modelik było dwóch chętnych i zalicytowali nieco wyższą kwotę niż ja, po kilkukrotnym oglądaniu zdjęć modelika w zagranicznych sklepach internetowych, co poskutkowało obniżeniu jego „ratingu”, byłem gotów za niego dać. Na akcję więc sobie tylko popatrzyłem, za to pełną determinacją wróciłem do poprawiania Astona:

162. Aston M 1

Najpierw zabrałem się za poprawkę mocowania tłumika i rur wychodzących z maski, tak aby rury nie zapadały się w niej, a ładnie układały się na zewnątrz. Skorzystałem też z dobrej rady kolegi i podniosłem o 0,5mm przednie zawieszenie. Między belkę przedniego zawieszenia a płytkę podwozia, pod mocujące belkę śrubki (w modeliku Astona przednie zawieszenie jest wykonane jako osobny element) włożyłem dwie wykonane z cienkiego miedzianego drucika podkładki. Przednie koła przestały ocierać o błotniki i zaczęły swobodnie się obracać.

162. Aston M 2

Już po zakończeniu niefortunnej aukcji, na którą czekałem cały niemal tydzień zabrałem się za kolejną, dużo bardziej ryzykowną operację. Postanowiłem zwęzić rozstaw kół osi tylnej o ok 1,5 mm, tak aby opony nie wystawały poza obrys błotników, a były w nich schowane. Operacja wymagała jednak ściągnięcia kół z osiek i miałem bardzo poważne obawy, że maleńkie, ażurowe szprychy kółeczek mogą się połamać w trakcie wykręcania kółek z oski. Postanowiłem jednak zaryzykować. Najpierw z kółek ściągnąłem oponki. Następnie w miejsca gdzie ośka jest wbita w czop kółka napuściłem rozcieńczalnika do farb modelarskich i chwilę odczekałem. Potem maleńkimi szczypcami chwyciłem za ranty koła lewego i prawego i zacząłem koła delikatnie obracać względem siebie. W pewnym momencie coś puściło. Przestraszony zacząłem oglądać kółka, bo myślałem, że jedno z nich się połamało. Po krótkich oględzinach okazało się, że kółka są całe. To puścił czop jednej z osiek i po chwili wykręciłem ośkę z jednego z kółek. A więc jednak się udało. Później było jeszcze trochę piłowania i dopasowywania.

162. Aston M 3

W wewnetrznej powierzchni błotnika wykonałem frezem kulowym pogłebienia. Krawędzie czopa, w który wchodzi ośka opiłowałem, same zaś ośki skróciłem. Po przeróbce opony nie wystają z błotników jak na rys. 1, a są w nich schowane (jak na rys. 2). Oto modelik przed:

162. Aston M 4

I po tej drobnej, aczkolwiek jednak dość ryzykownej przeróbce:

162. Aston M 5

Kultowej serii, z której modele zazwyczaj tu opisuję, rośnie chyba poważna konkurencja. Ostatni modelik z serii Legendarne Samochody wydawnictwa Amercom jest nie tylko bardzo ładny i naprawdę ciekawy, ale też bardzo dobrze wykonany. Ma wiele drobnych dobrze oddających charakter auta detali, a mimo, iż robi wrażenie bardzo delikatnego, został wykonany dość starannie, a przede wszystkim solidnie. W trakcie dopasowywania elementów i poprawek, nic nie pękło, nic nie odpadło, a przy tym wielokrotnie byłem zmuszony nie tylko dotykać, ale wręcz pocierać chromowane elementy modelika. Na żadnym z nich nie ma nawet śladu otarcia i z modelikiem nie miałem tak niemiłych przygód jak z opisywaną ostatnio Wołgą.

pozdrawiam

P.S.

15 sierpnia

Przedwczoraj, w sobotę już po zakończeniu poprawek Fiata 125p (którego mam nadzieję niebawem tu zaprezentuję) wróciłem do modelika Astona Martina. W modeliku atrapa była wklejona w „nosek” nadwozia nieco za nisko i trochę za bardzo przesunieta w lewo. Nie była to duża wada i przy opisywanych w ubiegłym tygodniu porawkach nie zabierałem się za nią. Demontaż atrapy był od samego początku bardzo kłopotliwy i wymagał nacinania żyletką miejsc, w których atrapa łaczy się z nadwoziem, a także nacinania dwóch podłużnych żeberek wewnatrz „noska”, na których atrapa jest do niego wklejona. Trochę przy tej operacji pokaleczyłem sobie opuszki palców, ale w końcu atrapę udało się z nadwocia wyrwać i zamontować jeszcze raz, już na odpowiedniej wysokości i symetrycznie. Oto modelik już po ostatecznych poprawkach:  

162. Aston M 6

162. Aston M 7

Reklama

8 myśli w temacie “162. Legendarne Samochody – Aston Martin MK II

  1. Fiat bardzo mi się podoba. Kiedy zakończyłem jego poprawki, zrobiłem kilka zdjęć na forum i jedno postanowiłem na kilka dni wkleić jako tytułowe zamiast Warszawy. Teraz kiedy już opisałem Fiata, Warszawa wróciła na swoje właściwe miejsce.pozdrawaim

    Polubienie

  2. Na razie chyba tych modelików nie opiszę, bo do opisania mam jeszcze kilka ostatnich zakupów. Fiat 125p jest praktycznie gotowy i już go pokazałem w nagłówku bloga. Milicyjnego jeszcze nie rozpakowałem . Mam zamiar opisać modeliki razem

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s