103. Kultowe Auta PRL – Wartburg 353

    W ubiegłą środę ukazała się w kioskach „kultowa” gazetka nr 27 z modelikiem Wartburgiem 353. Modelik ładny, a najlepszym miejscem dla gazetki byłby kosz do śmieci. Autor do opisu samochodu się nie przyłożył, zapomniał podać nawet w którym roku auto się ukazało, ale o tym nieco później.

Wartburga 353 był PRL  autem popularnym. Premierę miał w roku 1966 i niemal od razu pojawił się na polskich ulicach. W Żyrardowie, gdzie mieszkałem z rodzicami do 1973 r. , pierwszy kanciasty Wartburg pojawił się chyba jeszcze zanim właściciel taksówki nr 1 przesiadł się z czarnej Wołgi na popielatego Polskiego Fiata 125p. Posiadaczem Wartburga był pan Wąsik – właściciel znanej w mieście cukierni, w której często bywałem, a ciastkami, które najbardziej mi smakowały były ponczowe. Wartburg parkował przed cukiernią, którą mijałem zawsze po drodze na dworzec (gdy jechałem z rodzicami do Warszawy). Wyglądał naprawdę elegancko i nowocześnie, zawsze się za nim oglądałem, a rodzice irytowali się, bo przez Wartburga mogliśmy spóźnić się na pociąg. Z tyłu, samochód nie miał jeszcze napisu „353”, ale oznaczenie z poprzedniego modelu 312 – „Wartburg 1000”.

Wartburga 353 z całą pewnością można uznać za auto kultowe. W PRL pełnił rolę dużej i okazałej rodzinnej limuzyny i podobnie jak czeska Skoda wypełniał lukę pomiędzy Syreną i Trabantem, które na początku lat siedemdziesiątych kosztowały około 70 tyś zł, a drogim Fiatem 125p, który wówczas kosztował 180 tys. zł.  Wartburg kosztował około 120 tys. zł. (za równowartość Fiata można było kupić całkiem ładne mieszkanie w Warszawie) Chociaż wyglądem, elegancją i obszernym wnętrzem nie ustępował zbytnio Fiatowi 125p, to pod względem rozwiązań technicznych zdecydowanie bliżej mu było do Syreny. Podobnie jak ona posiadał 3 cylindrowy dwusuwowy silnik. Mimo to był w PRL autem naprawdę cenionym . W połowie lat siedemdziesiątych giełdowe ceny nowych Wartburgów niemal dorównywały cenom o wiele nowocześniejszych nowych Fiatów 125p. Prostej konstrukcji Wartburg był jak na owe czasy wykonany starannie, zaś świeżo odbierane  z FSO samochody, nie zawsze dojeżdżały do pierwszego dużego skrzyżowania o własnych siłach.

W ubiegłą środę, po drodze do dentysty wstąpiłem do znajomego kiosku i bez kłopotu nabyłem modelik. Miałem nawet możliwość wyboru, co w przypadku kilku ostatnich zakupów było rzadkością. Nie opisałem go jednak od razu, bo chociaż modelik jest starannie wykonany wymagał pewnego „dopieszczenia” w moim „warstacie”. Sądziłem, że pójdzie lepiej, jednak jak zwykle troszkę się zeszło. Wartburga chciałem mieć najlepiej w wersji pierwotnej z 1966 roku i modelik kupiłem z zamiarem ewentualnej przeróbki na tę wersję (na bazie wcześniejszego modelika kombi) jednak po upiększeniu „kultowego” modelika Wartburga 353 w ostatniej wersji (z roku 1984) raczej od tego zamiaru odstąpię.

103. Wartburg 1

Modelik, chociaż na pierwszy rzut oka wygląda blado i niezbyt efektownie, jest naprawdę dobrze wykonany. Jego wielką zaletą w porównaniu do modelika Wartburga 353 Tourist jest cienko i równomiernie położony lakier. Dzięki temu znacznie lepiej niż w kombi widać charakterystyczne dla tego samochodu kanciaste krawędzie, załamania powierzchni i przetłoczenia. Bryła modelika jest ładna i co najważniejsze prawidłowa. Poprawek wymagały jedynie detale. Modelik „kultowy” powstał na bazie znanego od dwóch lat modelika dokładnie tej samej wersji Wartburga z kolekcjonerskiej serii IST-Models. „Kultowy” Wartburg w stosunku do wydania kolekcjonerskiego został nieco uproszczony, jednak trzeba pamiętać, że jest on trzykrotnie tańszy.

103. Wartburg 2

Poprawki zacząłem od właściwego ustawienia modelika. Podniosłem przednie zawszenie dokładnie tak samo jak w Wartburgu 353 Tourist. Później przyszła kolej na poprawki nadwozia. Zacząłem od przednich świateł. Najpierw wymontowałem halogeny, oskrobałem do „żywego” metalu wnęki, w które są wciśnięte i zamontowałem z powrotem. Potem wymontowałem cały pas przedni, a z niego reflektory. Wnęki pod nie pomalowałem srebrną farbą Humbrol (nr 11) i  wkładki imitujące reflektory zamontowałem. To samo zrobiłem z dodatkową lampą tylną. Wymontowałem przezroczystą wkładkę, a wnękę pod nią pomalowałem srebrną farbą. Ponieważ nie jest to światło cofania, a lampa przeciwmgłowa, zamontowaną z powrotem wkładkę zabarwiłem na czerwono. Do takich operacji od wielu lat używam starej (ponad dwudziestoletniej) farby typu czerwony metalik. Farba ta rozwarstwia się w puszce i drobinki metalu opadają na dno. Na wierzchu pozostaje zabarwiony na czerwono bazowy przezroczysty lakier i jego właśnie używam do malowania tylnych świateł wykonanych z jasnego przezroczystego tworzywa. Po pomalowaniu tworzywo dalej jest przezroczyste, błyszczy się ładnie jest jednak zabarwione na czerwono i wygląda jak prawdziwe tylne lampy w „dorosłych” samochodach. Kolejną operacją jaką zrobiłem było właściwe zamontowanie lusterek. We wszystkich modelikach jakie oglądałem lusterka były za płytko osadzone i z zewnątrz wyraźnie widoczny był trzpień mocujący, który powinien cały zniknąć w nadwoziu. O ile prawe lusterko wyszło bez problemu, o tyle wymontowanie lewego nastręczyło sporo kłopotu. Musiałem je od wewnątrz rozwiercać i omal go nie uszkodziłem.

Gdy wykonałem te wszystkie poprawki zmontowałem modelik i usiadłem zadowolony do komputera. Jednak moje zadowolenie z siebie dość szybko znikło. Patrzyłem to w komputer, to na modelik i czegoś mi w nim brakowało. Zacząłem więc oglądać w sieci zdjęcia Wartburgów i doszedłem do wniosku, że koniecznie trzeba pomalować atrapę, bo bez tego praktycznie jej nie widać. Następnego dnia znów rozebrałem modelik, wymontowałem pas przodu, przykleiłem go przy pomocy gumy do żucia do patyczka po lodach i pędzelkiem nr 00 napuściłem czarnej matowej farby we wnęki atrapy. Nadmiar farby usunąłem zaostrzoną w łopatkę zapałką. Kiedy modelik zmontowałem, doszedłem do wniosku, że przydało by się jeszcze pomalować wnętrze, a wtedy modelik będzie już wyglądał „jak prawdziwy Wartburg”. Tak można niestety w nieskończoność i zawsze coś jeszcze będzie można poprawić. Może w zimę znajdę trochę czasu, ale wtedy pomaluję wnętrza w kilku modelach na raz.

Po poprawkach modelik wygląda zdecydowanie lepiej, bardzo mi się podoba i fajnie uzupełnia moją kolekcję Wartburgów.

103. Wartburg 3

Niestety, nie po raz pierwszy zresztą, nie podoba mi się gazetka, która jest do modelika dołączona. 

Autor gazetki nie tylko nie podał podstawowych informacji o samochodzie, ale i nie ocenił Wartburga rzetelnie. Punktem odniesienia „wywodów” nie były lata sześćdziesiąte (kiedy samochód powstał) i siedemdziesiąte (kiedy był ceniony i popularny), ale lata osiemdziesiąte, kiedy samochód rzeczywiście był już przestarzały i właściwie kończył swoją karierę.

Po raz kolejny w części poświęconej autu otrzymaliśmy prawię tę samą co w przypadku Wartburga 311 Camping dawkę historii zakładów w Eisenach i dość głupawe użalanie się nad ich losem, bo chociaż wbrew temu co było napisane w gazetce o Moskwiczu, Rosjanie ich nie rozszabrowali, to niestety zaraz po wojnie zaprzestały produkcji wspaniałych przedwojennych samochodów BMW, a zaczęły wytwarzać „śmierdzące dwusuwy”.

A dla kogo w zniszczonych wojną Niemczech miały owe zakłady produkować sportowe, albo luksusowe samochody z sześciocylindrowymi silnikami ? Samo BMW, które w Bawarii kultywowało przedwojenne tradycje, na początku lat sześćdziesiątych omal nie upadło – pisałem o tym w styczniu.

Decyzja produkcji nowych modeli opartych o konstrukcję DKW 3-6 podjęta pod koniec lat czterdziestych wydaje się w tamtych realiach racjonalna, zwłaszcza, że samochody oparte o dokładnie tę samą konstrukcję, produkowane były w RFN pod marką DKW do połowy lat sześćdziesiątych.

Z gazetki przebiją niestety jednostronny i nieprawdziwy obraz PRL. Obraz ten ostatnio w odniesieniu do tamtych czasów stał się normą i zaczął już nawet niepokoić ludzi, którzy z tamtym systemem walczyli (ciekawy post na ten temat zamieściła na swoim blogu Maria Dora). Autorzy gazetki zamiast skoncentrować się na obiektywnym przedstawianiu historii, podaniu większej liczby rzetelnych danych, parametrów i ciekawych faktów z historii opisywanego samochodu, prezentują swoją niechęć do PRL (którego zapewne w ogóle nie pamiętają) i dalej walczą z systemem, którego od ponad 20 lat już nie ma. Na każdym kroku eksponują swoją absolutnie jedynie słuszną poprawność polityczną. (Czy nawet w hobbystycznej gazetce zamiast faktów musi koniecznie być propaganda i polityka?)

Dlatego zamiast nauki historii (w tym również motoryzacji) z gazetek „Kultowe Auta PRL”, miłośnikom tej ostatniej polecam artykuł, który wczoraj ukazał się na serwisie Onet.pl: Trabant powraca 

pozdrawiam

Reklamy

17 myśli w temacie “103. Kultowe Auta PRL – Wartburg 353

  1. Witam, Model faktycznie ładny. Powiedziałem sobie, że nie będę przerabiał modeli kupowanych w całości (w odróżnieniu od zestawów do samodzielnego montażu, sklejania itd) Jednak gafa z tylną lampą przeciwmgłową jest tak łatwa do poprawienia, że postanowiłem to poprawić. Co do gazetki. Cóż nie chce powielać krytykanctwa bo nic więcej się nie da dodać, treść merytoryczna jest fatalna i do tego nie wiem o co chodzi wydawnictwu. Kolekcja jest o samochodach, polityce, historii? Nie wiem bo z tej gazetki to nie wynika jasno. Zastanawiałem się na odsyłaniem, wyrzucaniem jednak gazetki zachowam dla zdjęć tam umieszczonych. Taka mała baza zdjęć aut z prl na papierze zawsze się przyda i to jest jedyne zastosowanie dla mnie tych gazet. Aha jeszcze spóźnione życzenia z okazji 3 urodzin bloga. Oby frekwencja rosła dalej w takim samym tempie i by przez kolejne lata było co świętować.Pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Witam i dziękuję za komentarzJa poprawiam modele, bo nie mam do nich jakiegoś specjalnego stosunku. Jeśli mogę coś poprawić robię to, jednak staram się ingerować jak najmniej. Ja też zbieram gazetki, bo są nieodłącznym elementem kolekcji. Do tej pory nie miałem do nich specjalnych zastrzeżeń oprócz 3: wartburg 311 camping, moskwicz 407 i ostatniej , które naprawdę mnie wkurzyły. Rozumiem , że formuła jest inna niż np. w gazetkach rosyjskich, ale moim zdaniem polityka ma swoje miejsce w drugiej części gazetek (o PRL) w pierwszej częsci ma być opis samochodu i żadnej polityki.pozdrawiam

      Polubienie

  2. Witam! Założę się, że wydawnictwo i tak myśli, iż nikt tych gazetek nie czyta, wszystkim klientom chodzi tylko o modelik. Ciekawe, że autorami tekstu są często redaktorzy z pisma o zabytkowych autach Classicauto, a tam podobne gafy zdarzają się raczej rzadko. Kilka pierwszych gazetek zredagował nawet p. Patryk Mikiciuk, znany z programu „Legendy PRL-u” w telewizji TVN Turbo, a więc także zawodowiec… Co do modelika to rzeczywiście ładny, chociaż moim zdaniem pokrywa bagażnika zbyt mocno „opada”, powinna być wyższa i płynnie kontynuować dolną linię bocznych okien. Ale to może ja tylko się przyczepiam… pozdrowienia!

    Polubienie

    1. P.S. Byłbym zapomniał! Spóźnione życzenia na urodziny bloga! Oby trwał jak najdłużej i był polem do prawdziwej wymiany zdań oraz rzetelnych komentarzy. Cenię sobie poziom tego bloga i życzę autorowi ciągłego powiększania zbiorów. Pozdrowienia!

      Polubienie

    2. Dziękuję za komentarzWadę pokrywy bagażnika też zauważyłem. Jednak post jest tak długi, że nie chciałem o tym już pisać i jeszcze go wydłużać. Gazetki czytam i ostatnich kilka zaczęło mnie naprawdę mocno irtować, wiec o tym napisałem. Jeśli piszą je dziennikarze związani z pojazdami zabytkowymi tym gorzej. Nie powinni mieć problemów z ustaleniem faktów, a jeśli brakuje im wiedzy to nienajlepiej o nich świadczy, nawet jeśli dla DeA odwalają tylko „fuchę”pozdrawiam

      Polubienie

  3. DOBRY WIECZÓR. SAMOCHÓD JEST ŁADNY, ACZKOLWIEK FAKTYCZNIE TROCHĘ „BLADY”. JA „KULTOWYCH” AUT NIE MOGĘ NIGDZIE DOSTAĆ OD MODELU TATRY 603 WŁĄCZNIE. NIE DAWNO UTWORZYŁEM LISTĘ POSZUKIWANYCH MODELI SKŁADA SIĘ ONA JAK NA RAZIE Z 4 AUT : VOLVO P1800 „ŚWIĘTY”, PONTIAC TRANS AM- KITT „NIEUSTRASZONY”, ASTON MARTIN DB5 „JAMES BOND”, GMC VENDURA „DRUŻYNA A”. CZY SŁYSZAŁ PAN COŚ O POZONEZIE CARO, KTÓRY MA WYPRODUKOWAĆ FIRMA WELLY? POZDRAWIAM.

    Polubienie

    1. Co do kultowych, radzę dogadać się z jakimś kioskarzem i poprosić, aby odkładał Ci modele. Zdjęcia Poloneza Caro Plus są na MiniAutoForum – link jest na mojej liście po lewej stronie i w poście o Warszawie 203 K – nie pamiętam niestety tytułu tematu (ale nie w kultowych) pozdrawiam

      Polubienie

  4. Wartburg był swego czasu ceniony , a jego właściciele zyskiwali w rankingach wśród sąsiadów. Myślę,że trochę dlatego, że to auto „niepolskie” . Celowo używam tego słownego dziwoląga bo takie określenie funkcjonowało i oznaczało rzecz „z definicji” lepszą niż analogiczny produkt krajowy… Lubiliśmy rzeczy zagraniczne pewnie z tęsknoty za brakiem podróży…..W sprawie „bzdur” w gazetkach warto chyba zaprotestować w Redakcji ? Myślałeś o tym ?

    Polubienie

  5. Już w szkole jak byliśmy na komputerach, to zobaczyłem, że Pan napisał, ale dopiero teraz mogłem skomentować. Wreszcie mogę zobaczyć ten modelik w całej okazałości, bo w sieci nie mogłem nic znaleźć, a ja jeszcze nie mam. Wydaje się fajny.Tak na marginesie, ja robie odbłyśniki (wnętrza) świateł folią aluminiową np: w Trabancie P50 Kombi. Fajnie nawet wygląda. Poprostu nie mam innej możliwości. Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Witam,ja też czsem robię folią, ale ten odbłyśnik nie jest płaski i trochę się bałem, że fola może się zmarszczyć.pozdrawiam i polecam ten model

      Polubienie

  6. Wartburg rzeczywiście nienajgorszy, przeróbki dodały mu uroku. Ja czekam na Fiata 125 w wersji kombi. Można znaleźć już gdzieś jego zdjęcia w dużej rozdzielczości?

    Polubienie

    1. Witam Nie wiem gdzie mogą być zdjęcia. Chyba tylko na MiniAutoForum, ale ostatnio wałkowali tam okropnie Syrenę Bosto, Fiata 125p kombi chyba nie. pozdrawiam

      Polubienie

  7. Witam, mam pytanie odnośnie Pana kolekcji. Do kolekcji zbiera Pan tylko samochody w skali 1:43 (kierując się przykładowo opisem na podwoziu czy opakowaniu) czy selekcji dokonuje Pan na „oko”? A jeśli na oko to w jakich widełkach musi się mieścić samochód? Wchodzi w rachubę np. w skali od 1:40 do 1:45 czy inaczej? Pozdrawiam

    Polubienie

    1. WitamKiedyś gdy zaczynałem kierowałem się oznaczeniem na podwoziu scale 1/43. Gdy kupowałem na oko a zdarzało mi się to bardzo rzadko, starałem się zdobyć informacje o aucie i jego wymiarach. W takiej sytuacji przeliczałem wymiary modelu i sprawdzałem skalę. Wg mnie rozrzut powinien się mieścić w widełkach od 1:42 do 1:44 bo tego w zasadzie nie widać. Mozna go nieco poszerzyć do zakresu od 1:41,5 do 1:44,5 ale to co jest poza nim już się do kolekcji nie nadaje i takie modele (miałem kilka staram się zastępować modelami wykonanymi dokładnie w skali 1:43. Cały urok zbierania modeli to to , że są w tej samej skali, a nie jak np Matchboxy małe auto jest w skali 1:55 a duże 1:72 i modele są identycznej wielkości.pozdrawaiam

      Polubienie

  8. Znajomi! Chcę podzielić się Kultowe Auta PRL na Avtolegendy ZSRR … Mam ZiS 101, GAZ 11-73, Moskwicz-423N, GAZ-M20 „Pobeda” Cabrio, SMZ-S3A, RAF-2203 „Łotwa”, Moskwicz-2140, ZIŁ-118 „Młodzież” jest Model 1:43 producenci „Agat” „Elekon” i innych producentów Jestem z Rosji—————–icq: 405683434 scype: edocean suehdik@yandex.ru

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s