62. Bohaterowie znad zatoki Arcachan (cz.2)

Jak już pisałem kilka tygodni temu, urlop spędziłem za granicą. Raz na kilka lat wypada odwiedzić bliską rodzinę i w tym roku urlop spędziłem u rodziny.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

We Francji, na uroczym półwyspie Cap Ferret nad Atlantykiem (podobnym nieco do naszego Helu) nie trafiłem modelików ciekawych na tyle, aby je kupić. Spotkałem tam za to samochody, których z uwagi na ich wiek zupełnie nie spodziewałem się tam zobaczyć, a których modele mam w mojej kolekcji od dawna. Postanowiłem więc nieco o nich napisać i pokazać zdjecia moich modelików tych aut.

Bohaterem nr 1 półwyspu Cap Ferret okazał się Citroen Mehari. (modelik został opisany w porzedniej częsci mojej urlopowej relacji)

Bohaterem nr 2 półwyspu Cap Ferret okazał się Land Rover.

Samochody Land Rover serii 80, 109 i Defender można spotkać na półwyspie nader często. Kilka lat temu dostałem w prezencie modelik pick-up’a (w Polsce, auta praktycznie niespotykanego). Miałem nawet zamiar go sprzedać, jednak teraz go sobie zostawię. Kilkaset metrów od domu w którym mieszkaliśmy był zakład naprawy łodzi. W zkładzie tym przyczepy i wózki z dużymi 8 metrowymi łodziami przepychały właśnie 3 takie białe pick-up’y.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Bohaterem nr 3 półwyspu Cap Ferret okazał się Willys Jeep.

Na Cap Ferret  spotkałem 3 egzemplarze tego samochodu (używane w normalnej eksploatacji). Jest to niewątpliwy ewenement spotkać na ulicy samochód znany najbardziej z filmów o II Wojnie Światowej. Oto jeden z trzech moich modelików tego auta:

62. jeep

Bohaterem nr 4 półwyspu Cap Ferret okazał się Citroen 2CV.

Pomomo, że od zaprzestania produkcji 2CV minęło już 18 lat, samochód wciąż można spotkać niemal na każdym kroku. Poniżej modelik „cytrynki” z połowy lat siedemdziesiątych (z prostokatnymi lampami). W jednym z ogrodów na Cap Ferret stał dokładnie taki niebieski 2CV w idealnym stanie.

62. citroen

Bohaterem nr 5 półwyspu Cap Ferret okazał się Austin Mini.

Podobnie jak 2CV ten angielski samochód (i to w starszej wersji) wciąż można spotkać we Francji. Widziałem egzemplarze jeszcze na małych 10-calowych kołach z „balkonikami” na zderzakach.

12.blog_sd_3167381_3329636_tr_austin_mini_1b

Reklamy

5 myśli w temacie “62. Bohaterowie znad zatoki Arcachan (cz.2)

  1. Łał! Kto by się spodziewał, że będą tam takie klasyki! Szczerze mówiąc to najbardziej zdziwiło mnie Mini:) Tylko taka krótka wypowiedź ponieważ nie mam szczerze o czym mówić. Cieszę się tylko dla tego, że będzie długi weekend. No i jeszcze dla tego, że w następnym numerze „Kultowych aut PRL-u” będzie Wartburg 🙂 Ale jednego nie rozumiem: dla czego w tej gazecie są takie auta jak trabant, łada cz wartburg? Przecierz to nie są auta prl!?Pozdrawiam i czekam na następny post.

    Polubienie

    1. Dziekuję za kolejne odwiedziny i komentarz. Nareszcie z powrotem działa mój komputer. Od czasu awarii kupiłem 3 nowe modele. Wkrótce o nich napiszę.pozdrawiam

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s